Pytanie irlandzkiego sądu najwyższego do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu, czy można wydać aresztowanego Polaka do Polski, może pchnąć unijnych sędziów do całościowej oceny tego, czy i jak bardzo PiS-owskie zmiany w wymiarze sprawiedliwości łamią zasadę praworządności, w tym prawo do uczciwego sądu. A unijny Trybunał to – zdaniem wielu unijnych ekspertów – narzędzie znacznie twardsze od dyscyplinującego artykułu 7 traktatu o UE. W Trybunale decydują niezawiśli sędziowie, a w ramach artykułu 7.1 deklaracja o zagrożonej praworządności może być przyjęta w – poprzedzonym politycznymi manewrami – głosowaniu ministrów krajów UE oraz Parlamentu Europejskiego.

Irlandzkie pytanie prejudycjalne (pytanie sądu krajowego o wykładnię przepisów UE) obejmuje – jak wynika z relacji irlandzkich mediów – zarzuty znacznie szersze od skargi na ustawę o ustroju sądów powszechnych, którą w grudniu 2017 r. Komisja Europejska postanowiła wnieść do Trybunału w Luksemburgu.

Skargi Komisji są końcowym etapem postępowań antynaruszeniowych wobec wielu krajów UE, które zwykle odwołują się do zwykłych przepisów UE (dyrektyw, rozporządzeń). Mogą prowadzić do olbrzymich grzywien nakładanych przez Trybunał UE. Ale w Unii nie ma zwykłych przepisów o praworządności, więc teraz Bruksela bada teren co do postępowań antynaruszeniowych odwołujących się wprost do prawa pierwotnego, czyli traktatowego.

Bezprecedensowa decyzja irlandzkiego sądu: ekstradycji na razie nie będzie ze względu na wątpliwości wokół praworządności w Polsce

Irlandia nie chce deportować polskiego obywatela poszukiwanego za handel narkotykami. Powód? Naruszenie zasad demokracji i praworządności. To bezprecedensowa sprawa.

Chodzi o 41-letniego Artura C., którego polska policja poszukuje od ponad pięciu lat m.in. za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. W sumie …