PiS traci większość w Sejmie?

sejm obrady, źródło: sejm.gov.pl

sejm obrady, źródło: sejm.gov.pl

W tym tygodniu miały trwać w Sejmie obrady, jednak głosami PiS zostały przełożone o dwa tygodnie. Partia rządząca tłumaczy tę decyzję pandemią koronawirusa, ale opozycja twierdzi, że to brak większości w głosowaniach nad forsowanymi przez nią ustawami.

 

Chodzi przede wszystkim o prezydencki projekt nowelizacji ustawy aborcyjnej, która miała uspokoić nastroje protestujących od 22. października przeciwników wyroku TK zaostrzającego zapisy tzw. kompromisu aborcyjnego.

Koniec tzw. kompromisu aborcyjnego w Polsce

TK orzekł wczoraj, że aborcja w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu jest niezgodna z konstytucją. Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska już zapowiedziała, że obowiązujące dotychczas w tej dziedzinie prawo zostanie niebawem znowelizowane.

Jednak propozycja Andrzeja Dudy nie tylko nastrojów nie uspokoiła, ale przeniosła ten spór na Zjednoczoną Prawicę. Jak się bowiem okazało, posłowie Solidarnej Polski (koalicjanta PiS) Zbigniewa Ziobry – podobnie jak przedstawiciele kościoła katolickiego i ruchów pro-life – uznali tę nowelizację za niezgodną z wyrokiem TK, a zatem również z konstytucją.

Natomiast w ocenie protestujących i opozycji, a także części prawników, prezydent swoim projektem nie złagodził wyroku trybunału, tylko otworzył olbrzymie możliwości dowolnej interpretacji prawa w tej dziedzinie.

Prezydent zgłasza nowelizację ustawy o aborcji

Prezydent Andrzej Duda poinformował, że składa w Sejmie projekt nowelizacji ustawy aborcyjnej, która dopuszcza przerwanie ciąży w przypadku wad letalnych. Zapewnił, że jego projekt jest zgodny z konstytucją, tzw. kompromisem aborcyjnym z 1993 r. i popiera go większość Polaków.

Kidawa-Błońska: Nie mają żadnych pomysłów na rozwiązanie sytuacji

Sejm skierował prezydencki projekt do prac w komisji z zamiarem szybkiego procedowania, jednak w przeddzień rozpoczęcia obrad prezydium Sejmu, w obawie o wynik głosowania zdecydowało – na wniosek PiS – o przełożeniu ich na 18 i 19 listopada. I to mimo, że w porządku obrad znalazły się również regulacje dotyczące pomocy dla przedsiębiorców poszkodowanych wprowadzonymi przez rząd obostrzeniami.

W ocenie wicemarszałek Sejmu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej (KO) ta decyzja partii rządzącej potwierdza wcześniejszą diagnozę opozycji. “Nie mają żadnych pomysłów na rozwiązanie sytuacji w Polsce, nie mają większości w Sejmie, boją się odpowiadać na pytania i będą chcieli w ten sposób przeczekać, zwalając to na pandemię” – powiedziała była kandydatka Platformy na prezydenta na wspólnej konferencji prasowej z dwoma innymi wicemarszałkami: Włodzimierzem Czarzastym (Lewica) i Piotrem Zgorzelskim (PSL-Kukiz15) zorganizowanej po posiedzeniu prezydium, na którym zapadła decyzja o przełożeniu obrad Sejmu.

Jarosław Kaczyński: Brońmy Polski, brońmy Kościoła

Prezes PiS, wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński wezwał wczoraj członków i sympatyków swojej partii, by stanęli w obronie Kościoła i Polski. W opublikowanym na youtubie wystąpieniu zapewnił też, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji jest zgodne z konstytucją.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) tłumaczył natomiast tego dnia, że posiedzenie Izby zostało przełożone o dwa tygodnie z powodu „dużej liczby zachorowań, szczególnie wśród pracowników”.

Marszałek Grodzki: Senat jest gotowy do pracy, ale …

„Senat jest gotowy pracować nad ustawami, które ułatwią polskim przedsiębiorcom przetrwanie w stanie faktycznego lockdownu, jaki zgotował nam rząd” – zapewnił wczoraj marszałek Senatu Tomasz Grodzki na Twitterze. Jak dodał „jest tylko mały problem: ustawy ważne dla milionów Polek i Polaków nie wyszły jeszcze z Sejmu, bo ten – z woli PiS – nie obraduje” – napisał.

Natomiast szef klubu KO Cezary Tomczyk przekazał wczoraj, że jego ugrupowanie składa wniosek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w najbliższych dniach, by zająć się pomocą dla przedsiębiorców. „Ta pomoc musi trafić do przedsiębiorców dzisiaj, nie za tydzień, nie za dwa tygodnie (…). To właśnie dzisiaj miała zostać uchwalona ustawa, która mówi o tym, że polskim przedsiębiorcom zostaną wypłacone odpowiednie środki” – podkreślił Tomczyk.

Zjednoczona Prawica już niezupełnie zjednoczona?

Wydaje się, że decyzja o przełożeniu obrad wynika z obawy przed powtórzeniem sytuacji z głosowania w sprawie tzw. piątki dla zwierząt, na której przyjęciu osobiście zależało prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu. Przeciwko nowelizacji tzw. ustawy futerkowej wprowadzającej m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych oraz zakaz eksportu mięsa pochodzącego z uboju rytualnego, zagłosowali wtedy wszyscy posłowie Solidarnej Polski. Przeciw było też dwóch posłów Porozumienia, a 15 wstrzymało się od głosu.

Solidarna Polska zgłosiła wtedy stanowczy sprzeciw również wobec innego projektu PiS –  tzw. ustawie bezkarnościowej, zwalniającej z odpowiedzialności urzędników państwowych, którzy w dobrej wierze łamali prawo działając na rzecz zapobiegania oraz zwalczania COVID-19 (miała na dodatek działać wstecz). Ostatecznie pod naciskiem SP PiS wycofało tę ustawę z Sejmu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny: Mateusz Morawiecki naruszył konstytucję

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że zlecając Poczcie Polskiej organizację majowych wyborów korespondencyjnych premier naruszył m.in. konstytucję, kodeks wyborczy i ustawę o Radzie Ministrów. Rzecznik rządu Piotr Müller zapowiedział “rozważenie środków odwoławczych”.

Solidarna Polska przeciw prezydenckiemu projektowi

Teraz Solidarna Polska zapowiedziała sprzeciw wobec prezydenckiego projektu ws. aborcji.  „Wyrok TK wzmocnił polskie standardy ochrony praw człowieka – ochronę życia nienarodzonych dzieci. Nie będzie można dłużej zabijać dzieci, np. z Zespołem Downa. Czekam na publikację wyroku TK. Jako poseł nigdy nie zagłosuję za jakąkolwiek ustawą rozszerzającą aborcję. #ProLife” – zadeklarował np. polityk SP Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych.

W związku z tym jego ugrupowanie ma na najbliższej Radzie Koalicji przedstawić swój projekt ustawy – o hospicjach perinatalnych, zawierający m.in. definicję wady letalnej (wg PAP ma to być część ustawy „Za Życiem”). “Od pewnego czasu jako Solidarna Polska pracujemy nad rozwiązaniami dotyczącymi hospicjów perinatalnych. Chodzi nam o to, żeby chronić kobiety i dzieci, aby pomóc im, żeby kobiety nie zostawały same, kiedy dowiadują się, że ich dziecko jest obarczone wadą letalną. Chcemy, żeby kobiety miały wówczas możliwość skorzystania z profesjonalnej kadry lekarzy, pielęgniarek, żeby nie pozostawały same” – tłumaczył wczoraj wiceszef SP i minister w KPRM Michał Wójcik.

Jednak przeciwnicy prezydenckiego projektu nowelizacji ustawy o aborcji są również w samym PiS. Poseł tej partii Zbigniew Girzyński uznał projekt Andrzeja Dudy jako “zbyteczny”. “To błąd pana prezydenta” –  ocenił.

“Futerkowcy” odejdą z PiS i założą koło poselskie?

Partię osłabia ponadto prawdopodobne odejście posłów zawieszonych w prawach członków PiS z powodu głosowania przeciwko tzw. ustawie futerkowej. “Jeżeli nie ma refleksji, każdy pójdzie własną drogą” – zapowiedział w środę (4 października) były już minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski. Przekazał także, że część – podobnie jak on zawieszonych posłów partii rządzącej – “jest zdeterminowana, żeby tworzyć niezależną reprezentację w Sejmie”. “Może dopiero wtedy pojawi się jakiś głos rozsądku w PiS” – liczy.

Nowy projekt PiS: "Piątka dla zwierząt". Co na to lobby futerkowe?

Przewodniczący młodzieżówki Prawa i Sprawiedliwości przedstawił obszerny projekt ustawy o ochronie zwierząt.

Według nieoficjalnych informacji były minister rolnictwa, wraz z grupą tych zdeterminowanych może założyć swoje koło poselskie (wystarczą do tego bowiem trzy osoby, a ta grupa ma liczyć już sześć). “Skład koła jest otwarty, ale ja na pewno odchodzę z PiS” – powiedział Polsat News jeden z biorących udział w rozmowach przeciwników ustawy futerkowej. “ Ludzie są świadomi, że po złamaniu dyscypliny, nawet po wycofaniu zawieszenia, dalsza reelekcja z list PiS będzie trudna” – dodał.

Tymczasem sam Ardanowski przypomniał, że w PiS jest od 19 lat i nie zamierza zmieniać partii. Nie godzi się jednak na rozwiązania proponowane przez partię rządzącą, ale nie zamierza też zmieniać swoich przekonań. “Błędy z pierwszej ustawy mają zostać powtórzone. Na to nie będzie ani mojej zgody, ani bardzo wielu posłów i senatorów. Podobnie jest z rolnikami, którzy wyszli na ulice. Gesty poparcia docierają do mnie z wielu stron” – powiedział Interii były minister.