Pat w Sejmie

siedza za stołem, Kuchciński z mikrofonem

Oświadczenie Marszałka Sejmu w sprawie przebiegu 33. posiedzenia Sejmu 16 grudnia 2016 r., Źródło: sejm.gov.pl [fot. Paweł Kula]

Posłowie PO i Nowoczesnej już niemal dwa tygodnie okupują sejmową salę obrad domagając się przywrócenia do udziału w obradach posła Platformy, przeprowadzenia debaty budżetowej i powtórzenia głosowania nad przyszłorocznym budżetem, a także nieskrępowanego dostępu dziennikarzy do Sejmu. Natomiast PiS utrzymuje, że sprawa ustawy budżetowej jest zamknięta, bo została przyjęta prawidłowo i oskarża opozycję o próbę przeprowadzenia puczu.

 

Polskie Stronnictwo Ludowe zapowiedziało, że dziś (29 grudnia) przedstawi stronom konfliktu porozumienie antykryzysowe, a szef Nowoczesnej Ryszard Petru już zaproponował inne rozwiązanie konfliktu. Senatorowie mieliby przyjąć poprawki opozycji do ustawy budżetowej jako swoje i w ten sposób wróciłyby do Sejmu, gdzie mogłaby się odbyć debata. Jednak w razie niemożności osiągnięcia kompromisu, Petru zapowiedział złożenie wniosku o samorozwiązanie Sejmu.

PSL proponuje powrót do normalności

Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że Polskie Stronnictwo Ludowe zaproponuje zarówno partii rządzącej, jak i opozycji porozumienie antykryzysowe ws. rozwiązania patowej sytuacji w Sejmie, obecności mediów w parlamencie i Trybunału Konstytucyjnego. Treść tego porozumienia uzgodniło w środę (28 grudnia) ścisłe kierownictwo PSL na posiedzeniu Naczelnego Komitetu Wykonawczego. Zakłada ono powrót do „normalnych warunków pracy i zasad panujących w Sejmie z poszanowaniem zdania opozycji”.

Kosiniak-Kamysz powiedział PAP, że pakiet zawiera konkretne rozwiązania przygotowane na podstawie analizy stanowisk obu stron i przy poszanowaniu jednej i drugiej strony. W jego ocenie sytuacja, w jakiej znalazł się TK wymaga nowych rozwiązań legislacyjnych. Jak sprecyzował, chodzi o rozwiązanie dotyczące zarówno kwestii personalnych jak i zasad funkcjonowania Trybunału. „W przypadku obecności mediów w Sejmie sprawa wydaje się najprostsza. Deklaracje były już składane. Chodzi o ich wypełnienie. Wszyscy mówili o powrocie do status quo ante” – przypomniał.

Lider PSL podkreślił, że jego ugrupowanie w każdej chwili jest gotowe do spotkania ze stroną rządząca i opozycją. „Sprawę trzeba uporządkować do 11 stycznia (to data najbliższego posiedzenia Sejmu). Jeśli tego nie zrobimy 11 stycznia będą dwa sejmy, a to sytuacja tragiczna dla Polski” – ocenił Kosiniak-Kamysz. Podkreślił jednak, że to od rządzących zależy więcej. „Ich dobra wola jest tu bardziej potrzebna, jak i ich mocniejsze zaangażowanie” – dodał.

Nowoczesna zapowiada wniosek o samorozwiązanie Sejmu

„Budżet został przyjęty nielegalnie, nieznana była liczba osób, które głosowały (…). W takim wariancie nie dopuścimy do tego, aby rozpoczęło się 34. posiedzenie Sejmu” – ostrzegł na wczorajszej konferencji prasowej Ryszard Petru. Zapowiedział, że sposób działania uzgodnią wspólnie ugrupowania opozycyjne.

Zapowiedział także, że jeśli PiS nie będzie słuchał Polaków i w dalszym ciągu łamał prawo, to tuż przed styczniowym posiedzeniem Nowoczesna zgłosi wniosek o skrócenie kadencji Sejmu. Zapewnił przy tym, że jego partia jest gotowa do ewentualnej kampanii wyborczej. „Mamy świadomość, że kryzys państwa, w którym się znaleźliśmy może doprowadzić do wcześniejszych wyborów” – przyznał Petru. Według niego Jarosław Kaczyński udowodnił, że lubi podejmować ryzyko, a skoro jest przekonany, że ma 50 proc. poparcia, to – jak powiedział lider Nowoczesnej –  on to „sprawdzi”.

Zaapelował też do wszystkich Polaków, by w razie braku porozumienia jak najliczniej stawili się 11 stycznia przed Sejmem. „Będziemy bardzo potrzebowali ich wsparcia do tego, aby w Polsce nie było akceptacji dla łamania prawa, łamania konstytucji, do braku parlamentarnej debaty” – powiedział Petru.

Kaczyński: To próba puczu

„Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu. Sygnały o takiej możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej” – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński. W opublikowanym dwa dni temu wywiadzie dla tygodnika „wSieci” wyraził również przekonanie, że „to była planowana awantura”, do której opozycja była dobrze przygotowana. „Zamówili kanapki w Sejmie, mieli gotową scenę i zmobilizowany aktyw przed Sejmem” – przekonywał Kaczyński, choć wspomniane kanapki zamówił marszałek Sejmu Marek Kuchciński z powodu planowanych na wieczór głosowań nad poprawkami wniesionymi do ustawy budżetowej.

„Następnie opozycja ogłosiła, że nie obowiązują jej żadne reguły, także prawne, które panują w Sejmie, że nie obowiązuje jej prawo karne, że może atakować posłów, funkcjonariuszy publicznych” – mówił prezes PiS dodając, że buntownicy czerpią z doświadczeń Majdanu.

W wywiadzie dla „wSieci” Kaczyński ostro zaatakował również media, które – w jego ocenie – „osiągnęły dno”. „Po pierwsze brały bezpośrednio udział w próbie puczu, próbie ataku na Sejm. Ona się wprawdzie nie udała, bo okazali się za słabi, ale taką próbę podjęto, a media zwoływały ludzi, by wzięli w niej udział. To coś w państwie demokratycznym niesłychanego” – powiedział. „Tak łgać, tak odwracać wartości, przedstawiać lżonego i atakowanego człowieka jako agresora, nie wolno” – ocenił prezes PiS i podkreślił, że w Polsce konieczna jest przebudowa mediów.

Protest opozycji

Od piątku 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji, którzy rozpoczęli protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i zapowiedzianych zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie (domagają się zachowania dotychczas obowiązujących zasad).

Wobec blokady sejmowej mównicy i miejsca prowadzącego obrady, marszałek Kuchciński wznowił obrady w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad przyszłoroczną ustawą budżetową. Bezpośrednio przed głosowaniami w tej samej sali odbyło się opłatkowe posiedzenie klubu PiS. Opozycja uważa, że przeprowadzone tam głosowania były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum. Marszałek Sejmu zapewnia jednak, że w głosowaniach 16 grudnia brała udział wymagana w konstytucji liczba posłów. Utrzymuje również, że każdy z posłów mógł wejść do Sali Kolumnowej głównym wejściem i brać udział we wszystkich głosowaniach. Protestujący posłowie opozycji uzgodnili, że pozostaną w sejmowej sali obrad plenarnych aż do następnego posiedzenia Sejmu zaplanowanego na 11 stycznia.