Miasta lekarstwem na populizm?

„Społeczeństwa miejskie są bardziej otwarte, bardziej liberalne niż społeczności małych miast i wsi. Z historii Europy wiemy, że miejskie powietrze czyniło wolnym – uciekinier spod tyranii księcia, pana feudalnego czy biskupa, zbiegając do innego miasta otrzymywał azyl. Ta średniowieczna tradycja gdzieś pulsuje we współczesności” – mówił prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podczas panelu dyskusyjnego „Obywatelskie miasta w czasach narodowego populizmu” na Europejskim Forum Nowych Idei w Sopocie (#EFNI).

 

Rok temu populiści pod wodzą Nigela Farage’a przekonali Brytyjczyków do decyzji o brexicie.  W tegorocznych, marcowych wyborach parlamentarnych w Holandii antyunijna i antyislamska Partia Wolności Geerta Wildersa zdobyła drugi wynik. We Francji do drugiej tury wyborów prezydenckich przeszła populistka Marine Le Pen. Zaś w zeszłotygodniowych wyborach w Niemczech populistyczna i antyimigrancka Alternatywa dla Niemiec zajęła silne trzecie miejsce, odbierając głosy przede wszystkim CDU Angeli Merkel, bawarskiej CSU oraz lewicowo-populistycznej Die Linke. Nie inaczej jest w Austrii, Danii, Finlandii, Holandii, Szwecji. Wszędzie rośnie popularność partii prawicowo- populistycznych.

„Wszyscy obserwujemy to, co się dzieje w Europie – partie populistyczne osiągają coraz lepsze wyniki i to niepokoi” – uważa Barçin Yi̇nanç, redaktorka tureckiego dziennika „Hürriyet”.

Co napędza narodowych populistów?

Zdaniem Yi̇nanç w Turcji jak w soczewce można obejrzeć, jak rozwija się populizm. „Recep Tayyip Erdogan nie doszedł do władzy jako populista i nacjonalista. Na początku jego retoryka była bardziej demokratyczna i kreował się jako umiarkowany islamista. On dopiero stał się populistą, aby sprostać oczekiwaniom swoich wyborców”.

Z czasem zaczęło się uciszanie prasy, ograniczanie niezależności sądów i trybunałów – doprowadzenie do ogólnej erozji mechanizmów demokratycznych. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Świetnym tego przykładem jest tegoroczne referendum konstytucyjne ws. zmiany ustroju politycznego z parlamentarnego na prezydencki, by dać prezydentowi możliwość m.in. zarządzania krajem za pomocą dekretów, bez zgody parlamentu, a także dając mu prawo do rozwiązania parlamentu. Kampania referendalna toczyła się w ostrej, antyzachodniej retoryce i pod sztandarem charakterystycznej dla populistów walki z elitami – „establishmentem”.

W zachodniej części Turcji społeczeństwo głosowało w większości przeciwko zmianom, a w centrum i na wschodzie państwa – za wzmocnieniem władzy Erdogana. Ma to związek z tym, że w zachodniej części kraju mieszkańcy mają większą interakcję ze światem zewnętrznym – poprzez handel i turystykę – interpretowała dziennikarka. Jej zdaniem właśnie różnorodność kulturowa może być tym czynnikiem, który docelowo będzie łagodzić nastroje społeczne.

Co kraj to populizm 

Według Edwarda Strassera, założyciela instytutu Innovation in Politics w Wiedniu, nie ma jednej przyczyny poparcia dla populistów. Dodatkowo każdy kraj przyjmuje swoje odrębne narracje tłumacząc to zjawisko.

W Austrii poparcie dla Wolnościowej Partii Austrii (FPÖ), które rośnie konsekwentnie od 30 lat w opinii publicznej tłumaczy się napływem migrantów – jednak, podobnie jak w Niemczech, także i tam „największa liczba głosów na partię nacjonalistyczną została oddana w miejscach, gdzie odsetek migrantów jest najmniejszy”. W Bułgarii odwrót od partii demokratycznych ma zupełnie inną przyczynę – ludzie identyfikują je z korupcją, której mają już dosyć. W Niemczech z kolei popularność takich partii jak Alternatywa dla Niemiec, poza nastawieniem antyimigranckim szczególnie wśród mieszkańców wschodnich regionów, tłumaczy się rosnącymi nierównościami społecznymi.

Miasta przeciw populizmowi

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz podkreślił to, że miasta mają moc realizowania polityki miejskiej, która jest odrębna od poglądów głoszonych na poziomie centralnym. Mają ku temu legitymizację płynącą z poparcia mieszkańców swoich miejscowości.

Polskie miasta skorzystały z tej możliwości m.in. w przypadku dofinansowania in vitro. Część miast oferuje też swoje wsparcie dla programu relokacji uchodźców, mimo że rząd zapowiedział, że Polska nie przyjmie żadnego uchodźcy – i zdania nie zmienił. W ten sposób przy urzędzie prezydenta Gdańska powstała pierwsza w Polsce Rada Imigrantów, która doradza prezydentowi w zakresie polityki migracyjnej na obszarze miasta. Rok temu Rada Miasta przyjęła program Gdańskiego Modelu Integracji Imigrantów wypracowany przez zespół uwzględniający też środowisko samych imigrantów, który w toku trwających rok spotkań opracował zręby polityki integracyjnej (pracowali pro bono). Gdańsk jest pierwszym miastem w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, które ma taki dokument – i to pomimo sprzeciwu radnych z partii rządzącej.

„Podejmujemy też różne formy działań na poziomie społecznym i kulturalnym, aby budować postawy otwartości i aby ta otwartość, a także różnorodność stały się częścią tożsamości miejskiej” – dodał prezydent miasta.

Liberalne miasta i antyeuropejska prowincja?

Podział na liberalne i europejskie miasta oraz skłaniającą się ku populizmowi i nacjonalizmom prowincję to jednak zdecydowane uproszczenie. „To właśnie wewnątrz aglomeracji miejskiej ujawniają się problemy wywołujące postawy strachu, izolacji i nacjonalizmu. Z drugiej jednak strony, to miasta mogą mieć kluczową rolę w rozwiązywaniu tych trudności. Miasta i regiony powinny kreować przyszłość. I to nie tylko w ich własnych okręgach” – podsumował Markku Markkula, fiński parlamentarzysta i wiceprzewodniczący Europejskiego Komitetu Regionów.

Czy duże miasta są jednak w stanie osłabić atrakcyjność populizmu w mniejszych miejscowościach i na wsi? W referendum na temat wyjścia Wlk. Brytanii z Unii Europejskiej, Londyńczycy w wyraźny sposób opowiedzieli się przeciwko brexitowi (60 proc. za pozostaniem w Unii Europejskiej, 40 proc. przeciw). Wcześniej jednak mieszkańcy brytyjskiej stolicy dwukrotnie wybrali Borisa Johnsona na burmistrza Londynu – tego samego, który stał się jedną z głównych twarzy brexitu.

„Zakładanie, że w dużych miastach panuje sprzyjający Unii Europejskiej duch liberalizmu i otwartości, a wieś jest tego zaprzeczeniem, jest generalnie słuszne. Nie jest jednak uniwersalne i nie sprawdza się w każdym przypadku. To kwestia o wiele bardziej skomplikowana” – wyjaśniał Jan Zielonka, profesor Studiów Europejskich na Uniwersytecie w Oksfordzie.

Europa w miastach ma się dobrze

Prof. Jan Zielonka zauważył, że choć Europa w miastach jest obecna, a miasta obywatelskie są w dobrej kondycji – to całe państwa pogrążają się w chaosie. Częsty problem polega na tym, że miasta i państwo nie rozumieją się nawzajem. Niestety nie można mówić o relacjach partnerskich między nimi, ponieważ Europa wciąż bazuje na monopolu państw, w ramach którego miasta nie mają wiele do powiedzenia. „To musi się zmienić, jeśli chcemy, aby miasta obywatelskie miały większe znaczenie w budowaniu przyszłości Europy” – uważa prof. Zielonka. „Skoro sytuacja jest taka, że nie możemy iść w górę lub w dół, idźmy w bok – otwórzmy swój krąg, organizujmy się w wertykalny, a nie horyzontalny sposób” – namawia profesor.

Na potrzebę lepszej organizacji i integracji cywilizacyjnej miasta ze wsią, która może przełożyć się na osłabienie działania populistów wskazał także Adam Balcer z think tanku WiseEuropa, który moderował panel dyskusyjny. W wypowiedzi dla EURACTIV.pl powołał się na badania Francuskiego Instytutu Opinii Publicznej (IFOP), które wykazały korelację między skalą dostępności do usług, szkół, administracji oraz połączeń komunikacyjnych w mniejszych miastach i wsiach a wskaźnikiem poparcia dla Frontu Narodowego w wyborach samorządowych w 2015 r. we Francji. Im lepiej spełniane są potrzeby lokalnej społeczności i im lepsze są połączenia komunikacyjne z większym miastem, tym wskaźnik poparcia dla partii Marine Le Pen był niższy (link do badania).

To tylko jeden, ale bardzo konkretny przykład, pokazujący, że z populizmem można walczyć zapewniając ludziom lepsze życie – edukację, obsługę administracyjną, możliwości transportowe. Nic wielkiego. Jeśli więc z różnych przyczyn nie domaga współpraca poszczególnych szczebli administracji państwowej i samorządowej, miasta mogą wziąć sprawy w swoje ręce.