Grindeanu nowym premierem Rumunii

Liviu Draganea (środek), przewodniczący Partii Socjaldemokratycznej oraz Sorin Grindeanu (p), kandydat na premiera// Źródło: PSD

Znany jest nowy, lewicowy rząd Rumunii. Dziś ma go zatwierdzić parlament.

 

Dziś (4 stycznia) nowo wybrany rumuński parlament będzie głosował nad rumuńskim rządem. Stery kraju obejmuje Sorin Grindeanu, który kierować będzie koalicją składającą się z jego lewicowej Partii Socjaldemokratycznej (PSD) i jej mniejszego partnera, Sojuszu Liberałów i Demokratów (ALDE).

Razem mają większość w parlamencie: PS ma 154 posłów w Izbie Deputowanych (izba niższa rumuńskiego parlamentu) i 67 w Senacie (izba wyższa), a ALDE – 20 i 9. Łącznie daje im to 174 z 329 miejsc w izbie niższej oraz 76 ze 136 w wyższej. Jako że nad zatwierdzeniem rządu głosują obie izby na łączonym posiedzeniu, rząd będzie miał 250 z 465 głosów, więc spodziewane jest bezproblemowe zatwierdzenie rządu.

Dużo bardziej problematyczne było uzyskanie zgody prezydenta Klausa Iohannisa (bezpartyjny po objęciu urzędu, ale wywodzi się z rywala PSD, Partii Narodowo-Liberalnej) na utworzenie rządu PSD i ALDE. Pierwsza kandydatka koalicji na premiera Sevil Shhaideh została odrzucona przez prezydenta 27 grudnia 2017 r.

Kandydatura Shhaideh

Shhaideh byłaby pierwszą kobietą i muzułmanką na tym stanowisku. Mimo że prezydent stwierdził jedynie, że rozważył „uważnie wszystkie argumenty za i przeciw tej kandydaturze”, nie wchodząc w przyczyny jej odrzucenia. Opozycja i analitycy już wcześniej zwrócili uwagę na kilka związanych z nią problemów.

Kwestionowano jej doświadczenie polityczne, zwracając uwagę, że była ministrem (rozwoju regionalnego i administracji publicznej) tylko przez pół roku, od maja do listopada 2015 r. w poprzednim rządzie socjalistów. W listopadzie 2015 r. tamten rząd upadł i krajem do czasu zeszłorocznych wyborów rządził bezpartyjny rząd techniczny b. komisarza DacianaCioloșa. Przed tym okresem, Shhaideh przez cztery lata była sekretarzem stanu w ministerstwie rozwoju regionalnego, a wcześniej pracowała w samorządzie.

Ten brak doświadczenia w połączeniu z jej przyjaźnią z Liviu Draganeą (był świadkiem na jej ślubie), przewodniczącym PSD, zrodziło obawy, że Shhaideh byłaby tylko marionetką w rękach szefa partyjnego. Przewodniczący sam przyznał, że „odpowiedzialność polityczna za rząd i jego działania będzie spoczywać na mnie”.

Draganea sam nie może być premierem, jako że w kwietniu 2016 r. został skazany prawomocnym wyrokiem sądu na dwa lata więzienia w zawieszeniu za próbę machinacji wyborczych przy referendum z 2012 r. ws. impeachmentu prezydenta. Nie zabrania tego rumuńskie prawo, ale Iohannis zapowiedział wcześniej, że nie zaakceptuje żadnego kandydata na premiera z wyrokiem.

Innego rodzaju problemem może być mąż Shhaideh, Akram. Pracował on przez 20 lat w syryjskim ministerstwie rolnictwa, zanim wyemigrował do Rumunii w 2011 r., gdzie został doradcą w rumuńskim ministerstwie rolnictwa. W 2015 r. uzyskał obywatelstwo rumuńskie.

Zgodnie z doniesieniami konsorcjum dziennikarskiego Rise Project, Akram ma poglądy, które mogłyby być problematyczne dla partnera szefa rządu kraju NATO i sojusznika Stanów Zjednoczonych. Wyrażał on bowiem poparcie dla syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada oraz działań Hezbollahu, uznawanego za organizację terrorystyczną. Rumuńskie służby specjalne, według portalu „HotNews” (należącego do sieci EurActiv), miały przestrzegać przed nominacją Shhaideh z uwagi właśnie na bliskie związki jej męża z al-Asadem, co mogło zrodzić problemy w uzyskaniu przez nią dostępu do tajnych informacji, zarówno w Rumunii, jak i w UE i NATO.

Grindeanu

Po odrzuceniu kandydatury Shhaideh, prezydent poprosił koalicję o wyznaczenie nowego kandydata. Został nim właśnie Grindeanu.

Ten 43-latek ma niewiele większe doświadczenie od Shhaideh. Do PSD dołączył co prawda jeszcze na studiach, w 1996 r., ale aż do 2012 r. działał głównie lokalnie – najwyższym stanowiskiem publicznym, jakie pełnił, był urząd wiceburmistrza 300-tysięcznej Timișoary. W 2012 r. dostał się do parlamentu, a w 2014 r. wszedł do rządu Victora Ponty, jako minister ds. społeczeństwa informacyjnego.

Po upadku rządu wrócił do ław poselskich, z których odszedł w czerwcu 2016 r. i wrócił do Timișoary. Tym razem miał pełnić rolę przewodniczącego rady okręgu Timiș[1].

Do rządu wejdzie także sama Shhaideh. Dostanie tekę wicepremiera oraz ministra rozwoju regionalnego.

 

 

[1] Okręgi są najwyższym szczeblem podziału administracyjnego Rumunii, ale w klasyfikacji unijnej są uznane za należące do poziomu NUTS-3, czyli szczebel niżej od polskich województw. W Rumunii jest obecnie łącznie 41 okręgów, z których każdy ma kilkaset tysięcy mieszkańców.