Nowe zasady przyznawania Oscarów. Konieczne uwzględnianie mniejszości etnicznych, rasowych i seksualnych

Statuetka Oskara, źródło: libreshot.com, fot. Martin Vorel (CC BY 2.0)

Statuetka Oskara, źródło: libreshot.com, fot. Martin Vorel (CC BY 2.0)

Amerykańska Akademia Filmowa ogłosiła plan wprowadzenia zmian do regulaminu wyłaniania obrazów nominowanych w kategorii „najlepszy film”. W przyszłości nominowane produkcje będą musiały zarówno w opowiadanej na ekranie historii, jak i w procesie produkcyjnym uwzględniać mniejszości rasowe, etniczne czy seksualne.

 

 

Przyznająca Oscary Akademia ogłosiła cztery nowe standardy, które stopniowo wprowadzane będą od 2022 r. (czyli od 94. ceremonii wręczenia nagród), a w pełni obowiązywać będą od 2024 r.

Standardy te – nazwane A, B, C i D – dotyczą prezentowanych na ekranie postaci, pracującej nad filmem ekipy, dostępu do branży filmowej oraz komunikacji promocyjnej z widzami. Aby obraz mógł zostać dopuszczony do nominacji w kategorii „najlepszy film” (tylko tej kategorii będą dotyczyły nowe reguły), będzie musiał spełniać przynajmniej dwa z owych czterech standardów.

Na czym polegają nowe standardy?

Standard A dotyczy występujących w filmie postaci oraz głównego wątku filmu. Przynajmniej jeden z aktorów pierwszoplanowych lub istotnych aktorów drugoplanowych będzie musiał reprezentować mniejszość rasową lub etniczną.

Dodatkowo przynajmniej 30 proc. aktorów drugoplanowych lub epizodycznych musi reprezentować co najmniej dwie spośród tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną albo osoby niedosłyszące.

Trzeci wymóg dotyczy głównego wątku filmu, który musi być związany z co najmniej jedną spośród tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące.

Standard B dotyczy ekipy pracującej nad filmem, a konkretnie zespołów zajmujących się castingiem, zdjęciami, muzyką, kostiumami, reżyserią, montażem, fryzurami, charakteryzacją, produkcją, scenografią, dźwiękiem, efektami specjalnymi bądź scenariuszem. W przynajmniej dwóch z nich szefami muszą być osoby z takich samych grup jak powyżej aktorzy.

Ale dodatkowo przynajmniej jeden z tych zespołów powinien być kierowany przez osobę reprezentującą mniejszość rasową lub etniczną. Jednocześnie 30 proc. całej ekipy muszą stanowić osoby z wyżej już wymienianych grup.

Standard C dotyczy zaś działania samych studiów filmowych, które powinny mieć stały program płatnych staży w różnych działach skierowane do osób z mniejszości lub niepełnosprawnych. W przypadku mniejszych studiów produkcyjnych na takich stażach muszą być przynajmniej dwie osoby.

Wreszcie Standard D dotyczy promocji, reklamy, dystrybucji oraz działań PR. W tych działach również na kierowniczych stanowiskach musi być odpowiednia liczba osób z mniejszości etnicznych lub rasowych, a w wśród pracowników odpowiednia liczba osób także z innych mniejszości.

Nowe standardy zostały opracowane przez specjalną grupę roboczą, pod kierunkiem obecnego prezydenta Amerykańskiej Akademii Filmowej Davida Rubina oraz jej dyrektora wykonawczego Dawna Hudsona.

„Nasze reguły muszą zostać poszerzone, aby jak najlepiej i najprawdziwiej oddawać różnorodność naszej populacji, zarówno na ekranie, w procesie twórczym, jak i wśród odbiorców kina” – powiedział Rubin.

Dotąd oscarowy regulamin dotyczyły przede wszystkim tego kiedy premierę miała dana produkcja i czy trafiła do regularnej dystrybucji w kinach w USA. W poszczególnych kategoriach (np. „najlepszy film zagraniczny”, nazywanej czasem potocznie „najlepszym filmem nieanglojęzycznym”) obowiązywały jeszcze dodatkowe reguły związane choćby z językiem w jakim nagrano oryginalne dialogi.

Raport OECD ws. różnorodności: Polska mało przyjazna dla imigrantów, mniejszości oraz wykluczonych

W raporcie OECD sprawdzono m.in. jak wygląda sytuacja na rynku pracy grup, które mogą być dyskryminowane ze względu na pochodzenie etniczne, płeć, niepełnosprawność czy wiek.

Pokłosie #OscarsSoWhite

Działania Akademii Filmowej to pokłosie rozpoczętej w 2015 r. kampanii #OscarsSoWhite, która była odpowiedzią na to, że 5 lat temu po raz drugi z rzędu oscarowe nominacje we wszystkich czterech aktorskich kategoriach otrzymała 20 wyłącznie białych aktorek i aktorów.

15 stycznia 2015 r., tuż po ogłoszeniu nominacji, mieszkająca w Waszyngtonie dziennikarka i redaktorka (a z wykształcenia prawniczka) April Reign napisała o tym krytycznego tweeta, który opatrzyła właśnie takim hasztagiem.

Hasztag w ciągu najbliższych dni został powielony tysiące razy przez innych internautów i wywołał wielką dyskusję o kwestiach rasowych i płciowych w przemyśle filmowym. W 2015 r. aż 92 proc. członków Akademii filmowej stanowiły osoby o białym kolorze skóry. Akademia składała się też w 75 proc. z mężczyzn.

Otwierając w 2015 r. oscarową galę jej prowadzący, bardzo popularny aktor Neil Patrick Harris (sam jest homoseksualistą) zażartował nawet: „Witam zgromadzone tu najbielsze… eee… to znaczy najjaśniejsze gwiazdy Hollywood.” Po czym wykonał utrzymaną w musicalowym stylu piosenkę o miłości do kina, które „kształtuje to kim jesteśmy”.

Mało czarnoskórych aktorów z Oscarami

Dziś sytuacja w Akademii Filmowej (zasiadają w niej przede wszystkim laureaci Oscarów, osoby do tej nagrody nominowane lub mające wielki wkład w rozwój amerykańskiego kina) nieco się zmieniła. Jej kierownictwo ma możliwość zapraszania do zasiadania w Akademii dodatkowe osoby. Dlatego obecnie już „tylko” 84 proc. jej członków to biali a 68 proc. – mężczyźni.

Ale wciąż Akademia nominuje i nagradza przede wszystkim białych twórców. Choć pierwsza czarnoskóra aktorka – Hattie McDaniel grająca rolę Mamie, czyli niewolnicy-piastunki Scarlett O’Hary w „Przeminęło z wiatrem” – dostała Oscara za rolę drugoplanową w 1940 r., to na kolejną nagrodę w tej kategorii czarnoskóra aktorka czekała aż do 1991 r., gdy Oscara odebrała za rolę w komedii „Uwierz w ducha” Whoopi Goldberg.

W 1940 r. nominacja i późniejsza nagroda dla McDaniel była tak dużą sensacją, że aktorka musiała podczas ceremonii siedzieć z boku przy osobnym stoliku, a nie z resztą ekipy „Przeminęło z wiatrem”. Hotel, w którym rozdawano wówczas statuetki był bowiem „tylko dla białych”.

Pierwszego Oscara za główną rolę kobiecą czarnoskóra aktorka odebrała dopiero w 2002 r. Nagrodzona wówczas za rolę w „Czekając na wyrok” Halle Berry, była tym faktem niezwykle wzruszona i odbierając na scenie statuetkę rozpłakała się tak bardzo, że nie mogła z siebie wydusić niemal ani słowa.

Do tej pory żadna inna czarnoskóra aktorka nie triumfowała w tej kategorii, a nominację otrzymało zaledwie 12 z nich. Oscara za rolę drugoplanową mają zaś na koncie oprócz McDaniel i Goldberg także Jennifer Hudson, Mo’Nique, Octavia Spencer, Lupita Nyong’o, Viola Davis i Regina King.

Nieco więcej Oscarów otrzymali natomiast czarnoskórzy aktorzy. Pierwszą statuetkę za rolę główną odebrał w 1964 r. Sidney Poitier za występ w filmie „Polne lilie”. Natomiast drugą dopiero w 2002 r. (a więc na tej samej ceremonii co Halle Berry) Denzel Washington za rolę w „Dniu próby”. W tej kategorii statuetkę Oscara zdobyli także Jamie Foxx i Forest Whitaker.

Natomiast nagrodę na rolę drugoplanową mają na koncie Louis Gosset Jr., Denzel Washington, Cuba Gooding Jr., Morgan Freeman oraz – dwukrotnie – Mahershala Ali za role w „Moonlight” w 2017 r. oraz w „Green Book” w 2019 r.

Brando odmówił przyjęcia Oscara w obronie Indian

Kwestie rasowe czy etniczne znalazły się też w centrum Oscarów w 1973 r., gdy nagrodę za najlepszą pierwszoplanową rolę męską otrzymał za udział w filmie „Ojciec chrzestny” Marlon Brando. Aktor jednak nie tylko wyróżnienia nie przyjął, ale nawet nie pojawił się na gali.

Zamiast niego na scenę wyszła aktorka i działaczka społeczna Marie Louise Cruz – znana także jako Sacheen Littlefeather i wywodząca się z plemienia Apaczów – która poinformowała o decyzji Brando, a potem przekazała mediom jego oświadczenie, w którym aktor tłumaczył, że w ten sposób protestuje przeciw przedstawianiu rdzennych Amerykanów w Hollywood jako bezmyślnych i brutalnych dzikusów.

Był to również wyraz solidarności z uczestnikami akcji okupacyjnej w osadzie Wounded Knee w Dakocie Południowej. Około 200 indiańskich działaczy zajęło tam osadę i wzięło 11 zakładników domagając się poprawy warunków życia w rezerwacie Pine Ridge oraz przestrzegania traktatu zawartego między rządem USA a plemieniem Ogialów.

Choć „indiańscy buntownicy” nikomu nie zrobili krzywdy, a uzbrojeni byli głównie w tradycyjną broń ręczną, wojsko USA do spacyfikowania protestu użyło czołgów, helikopterów, a nawet samolotu bombowego. W wyniku starć zginęło dwóch Indian, a trwający 71 dni protest zakończono dopiero dzięki mediacji wodzów innych plemion.