Norwegia: Partia Pracy wygrywa wybory parlamentarne

Jonas Gahr Støre, Partia Pracy, Norwegia

Jonas Gahr Støre, szef norweskiej Partii Pracy / Zdjęcie: Flickr, CC BY-ND 2.0 [Arbeiderpartiet]

Partia Pracy wygrywa wybory parlamentarne w Norwegii, wynika ze wstępnej prognozy opartej na głosach oddanych przedterminowo. Jeśli wyniki się potwierdzą, laburzyści powrócą do władzy po dwóch kadencjach przerwy.

 

Według prognozy NRK, norweskiej telewizji publicznej, Partia Pracy (Arbeiderpartiet) zdobyła 47 mandatów w 169-osobowym Stortingu, jednoizbowym norweskim parlamencie. To o 2 mandaty więcej, niż ugrupowanie to zdobyło w wyborach w 2017 r.

Drugie miejsce zajęła rządząca Partia Konserwatywna (Høyre) premier Erny Solberg. Sondaż wskazuje, że konserwatyści uzyskają 38 mandatów w Stortingu (o 7 mniej, niż przed czterema laty). Trzecie miejsce zajęła eurosceptyczna Partia Centrum (Senterpartiet) z wynikiem 26 mandatów (o 7 więcej niż w 2017 r.). Dalej znalazła się narodowo-konserwatywna Partia Postępu (Fremskrittspartiet), która w ubiegłym roku wystąpiła z koalicji rządzącej. Postępowcy według sondażu uzyskali 21 mandatów.

14 mandatów przypada na tę chwilę socjalistycznej Sosialistisk Venstreparti (SV). To o 3 więcej, niż partia ta uzyskała w poprzednich wyborach. Na szóstym miejscu znalazła się inna lewicowa partia, Rødt, z wynikiem 9 miejsc w parlamencie, czyli aż o 8 więcej niż w 2017 r. 7 miejsc (o 6 więcej niż przed czterema laty) zdobywa Partia Zielonych (MDG), a 3 Partia Liberalna (Venstre), obecny koalicjant konserwatystów. Tyle samo miejsc w Stortingu przypada drugiemu koalicjantowi Høyre, Chrześcijańskiej Partii Ludowej (KrF).

Drugi dzień wyborów w Norwegii: Kampanię zdominowały przyszłość ropy i nierówności ekonomiczne

Od 2013 r. Norwegią rządzi koalicja pod przewodnictwem konserwatystów. Wszystko wskazuje jednak, że władzę odzyska Partia Pracy.

Laburzyści po 8 latach wracają do władzy?

Jeśli wyniki się potwierdzą, oznaczać to będzie najprawdopodobniej powrót do władzy koalicji na czele z Partią Pracy i utworzenie przez nią centrolewicowej lub lewicowej koalicji.

W takim układzie premierem zostanie zapewne lider Partii Pracy Jonas Gahr Støre. To 61-letni polityk z 8-letnim doświadczeniem w roli ministra: w latach 2005-2013 kierował resortem spraw zagranicznych, a następnie zdrowia w drugim rządzie Jensa Stoltenberga. W swoim CV może zapisać funkcję dyrektora wykonawczego WHO.

Laburzyści chcieliby utworzyć koalicję z Partią Centrum i SV, czyli w takim składzie, w jakim rządzili w latach 2005-2013. Według wyników sondażu exit poll te trzy ugrupowania mogą łącznie liczyć na 87 miejsc w Stortingu, co oznacza, że do zapewnienia sobie wynoszącej 85 miejsc większości Arbeiderpartiet nie będzie musiała „dopraszać do rządu” Rødt lub Zielonych.

Współrządzenie z centrystami i socjalistami tym razem może jednak okazać się dla Partii Pracy wystarczająco dużym wyzwaniem. Partie te mają różne stanowiska w wielu kwestiach, od przyszłości ropy naftowej po podatki.

10 lat od od tragedii, która wstrząsnęła Europą, Norwegia wciąż nie radzi sobie z ekstremizmem

Dekadę po narodowej tragedii w Norwegii ożywia się dyskusja na temat walki z prawicowym radykalizmem.

Partia Pracy zapowiada walkę z nierównościami

Støre zapowiedział, że w przypadku objęcia stanowiska szefa rządu będzie walczył z ekonomicznymi nierównościami poprzez ulgi podatkowe dla rodzin o niskim lub średnim dochodzie i podniesienie podatków dla najbogatszych. Obiecał też, że w imię wdrażania celów klimatycznych przyjętych w porozumieniu paryskim z 2015 r. Norwegia będzie odchodzić od ropy i gazu, których eksport stanowi 40 proc. całkowitej wartości norweskiego eksportu.

Proces ten będzie jednak przebiegał stopniowo, aby uniknąć gwałtownego zmniejszenia liczby miejsc pracy i utraty zatrudnienia przez pracowników sektora naftowego. „Uważam, że raptowne zrywanie z ropą i gazem jest złą polityką, zarówno z punktu widzenia przemysłu, jak i ochrony klimatu”, stwierdził lider laburzystów, wypowiadając się wczoraj po oddaniu głosu.