Nikaragua: Prezydent zdelegalizował ostatnią partię opozycyjną, bo nie chce konkurencji w wyborach

Prezydent Nikaragui Daniel Ortega, źródło: Wikipedia/Fundscion Ong DE Nicaragua (CC BY-SA 3.0)

Prezydent Nikaragui Daniel Ortega, źródło: Wikipedia/Fundscion Ong DE Nicaragua (CC BY-SA 3.0)

Nikaraguański prezydent Daniel Ortega wyeliminował już wszystkich opozycyjnych kandydatów przed zaplanowanymi na listopad wyborami. W sumie do więzień trafiło ponad 30 polityków, działaczy społecznych czy dziennikarzy. Kilka krajów Ameryki Łacińskiej już to potępiło.

 

76-letni Daniel Ortega rządzi w Nikaragui od 2007 r., a wcześniej stał na czele jej władz w latach 1981-1990 – najpierw przez cztery lata jako przewodniczący Junty Rekonstrukcji Narodowej, a potem przez pięć kolejnych jako prezydent.

Był jednym z liderów Sandinistowskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego, dawnej socjalistyczno-rewolucyjnej partyzantki, która w 1979 r. dyktaturę klanu Somozów, a potem przekształciła się w partię polityczną. Ortega kierują nią już od ponad trzech dekad.

I bez wątpienia nadal chce pozostać także najważniejszych człowiekiem w Nikaragui dzięki zwycięstwu w wyborach prezydenckich, jakie mają się odbyć 7 listopada. Na wszelki wypadek Ortega wyeliminował już wszystkich swoich kontrkandydatów związanych z opozycją.

Peru: Radykalny lewicowiec Pedro Castillo oficjalnym zwycięzcą wyborów prezydenckich

Pedro Castillo to zdeklarowany lewicowiec, który w kampanii wyborczej zapowiadał wywłaszczanie wielkich międzynarodowych koncernów wydobywających cenne minerały.

Aresztowania i delegalizacja partii

Do więzień lub aresztów domowych trafiło już ponad 30 opozycyjnych polityków, działaczy społecznych, liderów ruchów studenckich oraz niezależnych dziennikarzy. Jako ostatnia została wyeliminowana 27-letnia Berenice Quezada, eks-modelka (była też Miss Nikaragui w 2017 r.), która stała na czele opozycyjnego Sojuszu Obywatelskiego dla Wolności.

Quezada została w ubiegłym tygodniu oskarżona o pochwalanie terroryzmu i trafiła za kratki. Po wpłacie kaucji, pozwolono jej przenieść się do aresztu domowego. Zaledwie dzień później państwowa komisja wyborcza zdelegalizowała jej ugrupowanie.

Sojusz Obywatelski dla Wolności był ostatnią partią opozycyjną, która zamierzała wystawić swojego kandydata w wyborach prezydenckich. Pozostałe albo też zostały zlikwidowane przez władze albo same postanowiły listopadowe głosowanie zbojkotować.

"Brazylijczycy są z dżungli". Wypowiedź prezydenta Argentyny, która oburzyła Amerykę Południową

Polityk przeprosił za stwierdzenie, że „Brazylijczycy są z dżungli”.

Nowe ustawy o bezpieczeństwie

Opozycja, a także niezależne od władz organizacje i media są w Nikaragaui prześladowane na mocy drastycznych ustaw zaproponowanych przez Ortegę na początku roku, a potem szybko zatwierdzonych przez zdominowany przez sandinistów parlament.

Z jednej strony pozwalają one uwięzić nawet na osiem lat dziennikarzy, którzy „sieją niezgodę” lub „publikują nieprawdziwe informacje”. O tym co kryje się pod tymi terminami de facto decyduje sam Ortega.

Z kolei partie polityczne mogą zostać zlikwidowane jeśli „nie spełniają odpowiednich kryteriów” lub „nawołują do terroryzmu”, „dążą do zamachu stanu”, „naruszają porządek prawny” lub „sprzyjają czynnikom zagranicznym”.

W tym przypadku znów ocena należy do prezydenta, a egzekucją nowego prawa zajmują się całkowicie podporządkowane mu sądy, prokuratura, policja oraz komisja wyborcza. Dlatego kto z ważnych działaczy opozycyjnych i dziennikarzy nie został jeszcze aresztowany, uciekł już przed represjami zagranicę.

Chile: Naród pisze nową konstytucję

Świat powinien bacznie przyglądać się eksperymentowi realizowanemu w Chile.

Ortega nie chce dopuścić do protestów

Ortega obawia się bowiem powrotu sytuacji z 2018 r., gdy społeczny zryw niemal pozbawił go władzy. Wielkie tłumy wychodzące wówczas przeciw prezydentowi na ulice zostały ostro spacyfikowane przez służby bezpieczeństwa. Zginęło co najmniej 350 osób, ponad 6 tys. trafiło do więzień. Na emigrację udało się zaś 130 tys. mieszkańców Nikaragui.

Ale Ortega to właśnie protestujących wówczas nazywa „terrorystami”. I na mocy nowych ustaw pozbawia wolności wszystkich potencjalnych polityków, którzy niegdyś wzywali do protestów przeciw niemu. To właśnie klasyfikowana jest jako „pochwała terroryzmu”.

Formalnie wniosek o delegalizację Sojuszu Obywatelskiego dla Wolności złożyła grupa nikraguańskich obywateli, która określiła się jako „ofiary terroryzmu z 2018 r.”, ale wiadomo, że stoi za nią Arnold Alemán, czyli przedsiębiorca, dawny lider prawicy i prezydent w latach 1997-2002.

Został on w 2003 r. skazany na 20 lat więzienia za korupcję i wyłudzanie państwowych dotacji, ale, gdy Ortega powrócił do władzy, został ułaskawiony po odsiedzeniu pięciu lat. Zawarł potem układ z prezydentem, dzięki któremu w zamian za wolność jego Liberalna Partia Konstytucyjna wspiera w parlamencie ugrupowanie Ortegi, a czasem działa jako pozorowana opozycja.

Ponad połowa Brazylijczyków chce impeachmentu prezydenta Bolsonaro

Prezydent Brazylii uważany jest za winnego ciężkiej sytuacji epidemicznej przez coraz większą część mieszkańców kraju.

Nikaragua coraz bardziej dyktaturą

Nikaraguański prezydent tylko taką opozycję toleruje. Kraj – odkąd powrócił do władzy w 2007 r.  – zamienia bowiem coraz bardziej w dyktaturę. I nie ma zamiaru kończyć urzędowania po trzech kadencjach, ale wygrać w listopadzie czwarte wybory prezydenckie (nie licząc tych, które wygrał w 1985 r.).

Raz już bowiem, w 1990 r., oddał władzę pod naciskiem opozycji i społeczności międzynarodowej, a potem nie udało mu się odzyskać władzy przez 17 lat. Teraz jednak jego dyktatorskie zapędy znów budzą obawy innych państw Ameryki Łacińskiej.

W związku z represjami wobec nikaraguańskiej opozycji swoich ambasadorów wezwały na konsultacje Meksyk, Argentyna i Kolumbia. z Kolei Kostaryka wstrzymała procedurę nominacji nowego ambasadora w Nikaragui.

Nikaraguańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odpowiedziało na to wezwaniem z powrotem do Managui ambasadorów we wszystkich czterech wyżej wymienionych krajach.