Wybory kopertowe. NIK oskarża premiera i ministrów

Prezes NIK Marian Banaś, źródło twitter NIK

Prezes NIK Marian Banaś, źródło twitter NIK

W związku z tzw. wyborami kopertowymi, które się nie odbyły, NIK kieruje do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez premiera Mateusza Morawieckiego, szefa KPRM Michała Dworczyka, a także ministrów: Jacka Sasina i Mariusza Kamińskiego, poinformował wczoraj prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś.

 

Planowane na 10 maja zeszłego roku wybory, które ostatecznie się nie odbyły, kosztowały co najmniej 70 mln zł. Samo magazynowanie niepotrzebnie wydrukowanych kart do głosowania pochłonęło tylko do 30 września 2020 r. niemal 375 tys. złotych.

Nie odbyły się wybory prezydenckie. Kto odpowiada za obecny chaos?

Politycy opozycji wskazują winnych całego zamieszania. A kiedy poznamy datę wyborów?

Winni premier i ministrowie?

„W dniu dzisiejszym Najwyższa Izba Kontroli, mając na uwadze wagę stwierdzonych nieprawidłowości w czasie przedmiotowej kontroli, kieruje do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez prezesa Rady Ministrów pana Mateusza Morawieckiego, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pana Michała Dworczyka, ministra Ministerstwa Aktywów Państwowych pana Jacka Sasina oraz ministra Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji pana Mariusz Kamińskiego„, oświadczył na wczorajszej (25 maja) konferencji prasowej szef NIK Marian Banaś.

Dwa wcześniejsze zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa

Już wcześniej, przedstawiając w połowie maja wyniki kontroli NIK dotyczące przygotowań do wyborów kopertowych, Marian Banaś poinformował, że decyzje premiera Morawieckiego o zleceniu druku kart wyborczych „były pozbawione podstaw prawnych”. Wtedy jednak Izba ograniczyła się do skierowania do prokuratury tylko dwóch zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa: przez zarząd Poczty Polskiej i zarząd Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

NIK skontroluje przygotowania do wyborów, których nie było

Jeszcze w tym miesiącu Najwyższa Izba Kontroli rozpocznie kontrole państwowych instytucji w związku z wyborami prezydenckimi z10 maja, które się nie odbyły.

Skwarka: NIK kieruje do prokuratury tylko uzasadnione zawiadomienia

Najwyższa Izba Kontroli w przypadku uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa ma obowiązek, nie zaś prawo, skierowania odpowiedniego zawiadomienia do organów ścigania, tłumaczył na tej samej konferencji dyrektor departamentu administracji publicznej w NIK Bogdan Skwarka podkreślając, że prawo dotyczy wszystkich, niezależnie od zajmowanego stanowiska.

Zastrzegł przy tym NIK „nie stwierdza, że w rzeczywiści w tym przypadku czy w innym popełniono przestępstwo”, bo to należy do kompetencji sądu i prokuratury. Podkreślił wszakże, że Izba kieruje zawiadomienie, tylko wtedy, kiedy ma uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. „Musimy mieć dowody zebrane w toku kontroli, że rzeczywiście naszym zdaniem, zdaniem NIK-u, jest uzasadnienie, że ktoś popełnił przestępstwo” – wyjaśniał dyrektor departamentu administracji publicznej NIK.

Zapewnił ponadto, że „wśród celów kontroli nie było absolutnie podważenie konieczności przeprowadzenia wyborów prezydenckich w terminie konstytucyjnym”. „Nie ocenialiśmy, czy marszałek Sejmu, zarządzając wybory na 10 maja postąpiła słusznie, czy nie” – podkreślił Skwarka. Przyznał także, że Izba zdawała sobie sprawę z sytuacji epidemicznej, ale wychodziła z założenia, że „obowiązuje zasada praworządności”.

Kaczyński: Wybory prezydenckie są w maju “całkowicie możliwe”

Prezes PiS Jarosław Kaczyński kategorycznie stwierdził wczoraj, że przeprowadzenie wyborów prezydenckie w maju jest “całkowicie możliwe”. Dowodem na to są – w jego ocenie – samorządowe wybory uzupełniające i przedterminowe, które odbyły się w niedzielę.

Pawelski: Decyzje bezprawne, a podmioty nieuprawnione do przygotowania wyborów

„Najwyższa Izba Kontroli stoi na stanowisku, że prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki, wydając dwie decyzje administracyjne, dokonał tego bez podstawy prawnej”, przekazał natomiast Łukasz Pawelski z biura prasowego Izby. „Decyzje te de facto powierzały przygotowanie wyborów (…) podmiotom do tego nieuprawnionym”, oświadczył zwracając uwagę, że „w momencie wydania decyzji nie istniały żadne normy rangi ustawowej, które upoważniałyby prezesa Rady Ministrów do organizacji wyborów”. „Była to wyłączna kompetencja Państwowej Komisji Wyborczej”, podkreślił.

Podobna argumentacja dotyczy zawiadomienia o uzasadnionym popełnieniu przestępstwa przez ministra Michała Dworczyka, który brał udział w procesie przygotowania majowych wyborów.

Wybory prezydenckie: Zaostrza się spór między PiS a opozycją

Jarosław Kaczyński oświadczył, że ostatnim możliwym terminem wyborów prezydenckich jest 28 czerwca i nie ma żadnej możliwości wprowadzenia kolejnych zmian.

Zawiadomienia wobec Sasina i Kamińskiego za niedopełnienie obowiązków

Pawelski przekazał także, że podczas kontroli NIK zwróciła szczególną uwagę na opinię Prokuratorii Generalnej, która poprzedzała decyzje ws. wyborów. Zwrócił uwagę, że „zarówno ta opinia oraz opinia departamentu prawnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów nie pozostawiały suchej nitki na projektach decyzji, które konsultowały”. Obie bowiem odnotowały brak związku między przygotowaniem wyborów korespondencyjnych, a celem w postaci ograniczenia rozwoju epidemii koronawirusa.

Pawelski poinformował przy tym, że zawiadomienia wobec ministrów Sasina i Kamińskiego „dotyczą niedopełnienia obowiązków wynikających z decyzji wydanych przez pana premiera”. „Decyzja, chociaż była wydana bez podstawy prawnej, to jednak zaistniała w obrocie prawnym”, przyznał przedstawiciel NIK. Zwrócił uwagę że „podmioty, do których była skierowana, nie skorzystały z prawa zaskarżenia tej decyzji, w związku z czym były zobowiązane do jej wykonania”. Zatem obaj ministrowie byli zobowiązani do zawarcia stosownych umów z Pocztą Polską i Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych, ale tego nie zrobili.

Wojewódzki Sąd Administracyjny: Mateusz Morawiecki naruszył konstytucję

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że zlecając Poczcie Polskiej organizację majowych wyborów korespondencyjnych premier naruszył m.in. konstytucję, kodeks wyborczy i ustawę o Radzie Ministrów. Rzecznik rządu Piotr Müller zapowiedział “rozważenie środków odwoławczych”.

Można było inaczej

Pawelski przekazał ponadto, że opinia departamentu prawnego KPRM „wskazywała na możliwe rozwiązania”, dzięki którym możliwe byłoby legalne przeprowadzenie wyborów w innym terminie. Były to np. wprowadzenie stanu klęski żywiołowej lub stanu nadzwyczajnego, czy wprowadzenie stosownych zmian w konstytucji.

 

Pakiety wyborcze z 10 maja: “70 milionów złotych zostało wyrzuconych w błoto”

Państwowa Komisja Wyborcza nie wykorzysta żadnego elementu pakietu wyborczego przygotowanego na wybory planowane w maju, które się nie odbyły, choć politycy PiS zapewniali, że w dużej mierze będą ponownie wykorzystane. Ich przygotowanie kosztowało prawie 70 mln złotych.

Morawiecki: Zachowaliśmy się jak trzeba

„Uważam, że ja jako premier, szef KPRM oraz ministrowie odpowiedzialni za nadzór nad odpowiednimi instytucjami zachowaliśmy się tak, jak trzeba”, uznał premier Morawiecki. W reakcji na informacje NIK o skierowaniu do prokuratury zawiadomień o popełnieniu przestępstwa w związku z tzw. wyborami kopertowymi szef rządu podkreślił, że zorganizowanie wyborów prezydenckich w konstytucyjnym terminie jest konstytucyjnym obowiązkiem.

„Dlatego na władzy wykonawczej, na nas – przy współpracy z samorządami przypomnę – ciążył obowiązek przeprowadzenia wyborów prezydenckich”, przekonywał w Brukseli, gdzie trwał dwudniowy szczyt UE. „Dlatego raz jeszcze do tego tematu mogę odnieść się w taki sposób, że uważam, iż jak najbardziej zarówno w mojej roli, jak też szef Kancelarii (Prezesa Rady Ministrów), a także ministrowie odpowiedzialni za nadzór nad odpowiednimi instytucjami zachowali się tak jak trzeba, zachowali się tak, by wybory mogły zostać przeprowadzone”, oświadczył Morawiecki.

Przy okazji odpowiedzialnością za zmianę terminu zeszłorocznych wyborów prezydenckich premier obarczył samorządy, a właściwie ich „poziom ówczesnej obstrukcji”. „Sądzę, że obywatele chcą mieć pewność, że wybory mogą być przeprowadzone zgodnie z terminem konstytucyjnym i o to właśnie zadbaliśmy i tak właśnie było”, oświadczył Mateusz Morawiecki.

Koronawirus: Trwa przedwyborczy chaos

Jak będą przebiegać wybory korespondencyjne? I czy w ogóle się odbędą?

Sasin: pogratulować logiki

„Szkoda autorytetu NIK, który na naszych oczach upada. Prezes NIK oskarża Mateusza Morawieckiego o wydanie bezprawnej decyzji, a mnie, że jej nie wykonałem. Pogratulować logiki”, zareagował wicepremier Jacek Sasin na Twitterze.

„Działania premiera i rządu ws. organizacji wyborów korespondencyjnych były legalne, podyktowane najwyższym interesem państwowym i dążeniem do dochowania konstytucyjnego obowiązku przeprowadzenia wyborów prezydenckich w terminie”, głosi natomiast wpis ministra Kamińskiego.

Natomiast rzecznik rządu Piotr Müller przekazał, że „Kancelaria Prezesa Rady Ministrów w całości podtrzymuje stanowisko (poparte licznymi opiniami prawnymi) ws. wyborów korespondencyjnych. Działania w zakresie wydanych decyzji były podejmowane zgodnie z prawem”. Do swojego wpisu na Twitterze dołączył komunikat CIR z połowy maja, w którym stwierdza się m.in., że wszystkie działania premiera i szefa KPRM podejmowane w związku z wyborami korespondencyjnymi były w pełni legalne.

Koronawirus: Czy projekt wyborów wyłącznie korespondencyjnych przejdzie w Sejmie?

Koronawirus: Projekt PiS wyborów wyłącznie korespondencyjnych już w Sejmie.

Reakcje opozycji

„NIK w sprawie wyborów kopertowych zauważyła, że każda władza może działać tylko na podstawie prawa i w granicach prawa. Co przecież nie oznacza, że Polska za rządów PiS stanie się państwem prawa, a prokuratura Ziobro czymś więcej niż narzędziem PiS”, skomentował informację NIK były premier europoseł Lewicy Leszek Miller.

„Dlaczego prokuratura nie może być zależna od polityków? Odpowiedź kryje się w dzisiejszym wniosku NIK, oskarżającym najważniejszych polityków PiS o poważne przestępstwa. Niezależny prokurator wiedziałby, co z nimi robić…” – zareagował szef PO Borys Budka w mediach społecznościowych. Zapowiedział ponadto złożenie wniosku o dymisję ministrów: Jacka Sasina, Mariusza Kamińskiego i Michała Dworczyka. „Odpowiedzialność Mateusza Morawieckiego jest oczywista – to on wydawał bezprawne polecenia”, dodał Budka.

„Morawiecki masz honor i cojones, składaj dymisję, natychmiast!”, apelował natomiast poseł tego samego ugrupowania Tomasz Trela. „Wyrzucili w błoto 130 mln zł, potwierdzili to niezależni kontrolerzy NIK, są dowody i doniesienia do prokuratury. Panie Mateuszu Morawiecki, odpowiecie za to, politycznie, karnie i materialnie. Obiecuję”, dodał w TVN24.

„Zawiadomienie do prokuratury ws. Morawieckiego, Dworczyka, Sasina i Kamińskiego. Brakuje tylko pomysłodawcy – Kaczyńskiego”, napisał natomiast poseł KO Dariusz Joński. „W przypadku Mariusza Kamińskiego mamy do czynienia z recydywą. Nie będzie zawiasów”, przewiduje w swoim wpisie poseł tego samego ugrupowania Adam Szłapka.

„Zawiadomienie NIK do prokuratury ws. wyborów kopertowych? Jeśli wszystkie decyzje urzędnicze i działania organów państwa zostały podporządkowane zwycięstwu Andrzeja Dudy w wyborach, to pokazuje rozpad państwa” – ocenił szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

„Szef NIK Marian Banaś złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa m. in. przez Sasina, Kamińskiego i Morawieckiego. Słusznie. Nie wolno traktować państwa polskiego jak prywatnego folwarku. Dwa tyg.temu złożyliśmy zawiadomienia w imieniu Konfederacji. Czas na ruch prokuratury” – napisał na Twitterze poseł tego ugrupowania Robert Winnicki.