Nigeria: Zamieszki coraz ostrzejsze, policja strzela do manifestantów

Protesty w Nigerii, źródło: Wikipedia, fot. TobiJamesCandids (CC BY-SA 4.0)

Protesty w Nigerii, źródło: Wikipedia, fot. TobiJamesCandids (CC BY-SA 4.0)

Strzały i słupy dymu z pożarów. Takie obrazki napływają w ostatnich dniach z kilku dzielnic biznesowej stolicy Nigerii – Lagos. W Nigerii od dwóch tygodni trwają protesty przeciw policyjnej brutalności. Efekt? Co najmniej 30 osób zastrzelonych podczas demonstracji.

 

Do najpoważniejszych starć między manifestantami a policją dochodziło w dzielnicach Lekki i Alausa oraz w okolicy więzienia Ikoyi. To tam widać było słupy dymu oraz słyszano strzały. Świadkowie opowiadali też o manifestantach – głównie młodych mężczyznach – uzbrojonych w noże i maczety.

Sytuacja w Lagos jest wyjątkowo napięta od środy (21 października), gdy policja otworzyła ogień przeciw około 1 tys. demonstrantów, którzy w dzielnicy Lekki zablokowali jedną z dróg. Był to protest przeciw wprowadzeniu w mieście całodobowej godziny policyjnej przez gubernatora terytorium stanowego Lagos Babajide Sanwo-Olu.

Ponieważ manifestanci nie chcieli opuścić ulicy, policjanci próbowali ich usunąć siłą. W pewnym momencie zaczęli jednak strzelać do nich ostrą amunicją. Zginęło przynajmniej 12 osób.

Policja najpierw zaprzeczała, że użyła broni, a potem informowała, że to manifestanci zaczęli strzelać pierwsi. Ale udostępniane w internecie nagrania zrobione smartfonami pokazywały, że demonstranci zachowywali się pokojowo, a protest miał głównie charakter blokowania ruchu poprzez siedzenie na ziemi.

Jednym z uczestników protestu, transmitującym jego przebieg w mediach społecznościowych był popularny nigeryjski DJ – Switch. Jego relację oglądały na żywo setki tysięcy osób. Kolejny dzień – czwartek (22 października) – przyniósł zaostrzenie sytuacji, a manifestanci zaczęli już sami atakować policjantów.

Mali: Wojskowy zamach stanu. Pojmany prezydent zrezygnował. Dlaczego doszło do buntu żołnierzy?

Przesilenie polityczne w Mali. Wielotygodniowy kryzys polityczny osiągnął apogeum.

Protesty przeciw SARS

Protesty w Nigerii trwają już od ponad dwóch tygodni. Dochodzi do nich w wielu miastach i regionach kraju, ale te w 9-milionowym Lagos (a 21-milionowym, jeśli liczyć całą aglomerację), dawnej stolicy, a wciąż najważniejszym ośrodku przemysłowym i biznesowym w kraju, są najostrzejsze.

Masowe demonstracje w Lagos, Kano czy Benin City, wybuchły po tym, jak do internetu wyciekło nagranie, na którym widać jak policjanci ze specjalnej jednostki SARS (Special Anti-Robbery Squad) zabijają 3 października zatrzymanego przez siebie nieuzbrojonego mężczyznę. Wcześniej go biją i straszą bronią palną. Po zabójstwie natomiast zabierają jego samochód marki Lexus.

Policyjna brutalność jest w Nigerii dużym problemem, a za najbardziej agresywnych uważa się właśnie funkcjonariusz z SARS. Jednostka ta została stworzona w 1992 r., aby rozwiązać problem bardzo wysokiej przestępczości, szczególnie z użyciem broni.

Doszło do tego po tym, jak we wrześniu 1992 r. na jednym z posterunków drogowych policjanci zastrzelili pułkownika wojska. W efekcie wojsko zaczęło polować na ulicach na policjantów, co doprowadziło do zniknięcia mundurowych z ulic, a w efekcie do wzrostu przestępczości.

Kres tej sytuacji miało położyć powołanie SARS. Policjanci, którzy dostali duże uprawnienia, ale jednocześnie mieli być dobrze opłacani i niepodatni na korupcję. W praktyce jednak specjalna jednostka szybko stała się najbardziej kontrowersyjną formacją policyjną w kraju.

Funkcjonariusze SARS na przestrzeni następnych niemal trzech dekad dopuścili się wielu zabójstw, pozasądowych egzekucji, porwań czy bezprawnych zatrzymań. Sami czuli się bowiem w praktyce bezkarni. Od 2017 r. w Nigerii trwa kampania nawołująca do zlikwidowania tej jednostki, a w internecie popularny jest hasztag #EndSARS.

Przeciw tej jednostce protestowali głównie młodzi ludzie, ponieważ to oni najczęściej padali ofiarą brutalności ze strony funkcjonariuszy tej jednostki. Członkowie SARS byli oskarżani o to, że szczególnie często (i zwykle bez powodu) zatrzymują młodych, lepiej ubranych ludzi, licząc, że wówczas łatwiej będą mogli wyłudzić jakąś łapówkę.

Poza tym funkcjonariusze często rekrutowani są z konserwatywnych środowisk, więc drażnić mają ich zbyt zachodnio ubrani młodzi ludzie.

Takich zatrzymań, przeszukań i prób wymuszenia opłaty za puszczenie wolno było w ostatnim czasie więcej, a policjanci z SARS zatrzymywali ludzi pod zarzutem złamania któregoś z przeciwepidemicznych obostrzeń lub w celu zmuszenia do zmierzenia temperatury.

Koronawirus: Przez pandemię miliony dzieci już nie wrócą do szkół?

Humanitarna organizacja Save the Children alarmuje, że z powodu pandemii koronawirusa prawie 10 mln dzieci na świecie może stracić szansę na jakąkolwiek edukację.

SARS rozwiązana, a prezydent w końcu zabiera głos

W wyniku protestów, jakie wybuchły po incydencie z 3 października, generalny inspektor nigeryjskiej policji Mohammed Adamu ogłosił, że SARS zostanie rozwiązana. Ale protestującym nie chodziło już wówczas tylko o kontrowersyjną jednostkę policyjną.

Nigeria to kraj, którego społeczeństwo jest bardzo młode. Mediana wieku wynosi zaledwie 18 lat. Wielu młodych ludzi nie może jednak (i to mimo wykształcenia) znaleźć pracy, a ich stopa życiowa jest niższa niż rodziców. Sytuację gospodarczą w 206-milionowej Nigerii pogorszył jeszcze wywołany przez pandemię koronawirusa globalny kryzys gospodarczy.

Dlatego na protesty w kolejnych miastach zaczęło wychodzić coraz więcej ludzi, a głównie młodzież. Po brutalnych interwencjach policji, do wtorku (20 października), zginęło w różnych miejscach w Nigerii co najmniej 18 manifestantów.

Razem z 12 osobami, które zginęły dzień później w Lagos, to już 30 ofiar śmiertelnych zamieszek. Obecne protesty w Nigerii to najpoważniejsze uliczne starcia od czasu ustąpienia w 1999 r. wojskowej junty, która rządziła krajem od przewrotu w 1993 r.

Wobec obecnej sytuacji prezydent Muhammadu Buhari (niegdyś generał i autor poprzedniego przewrotu wojskowego z 1983 r.) dotąd nie zabierał głosu w sprawie ulicznych protestów. Zrobił to dopiero wczoraj (22 października) po krwawych zajściach w Lagos.

W telewizyjnym wystąpieniu Buhari wezwał protestującą młodzież do „przerwania ulicznych protestów i zaangażowania się w szukanie razem z władzami konstruktywnego rozwiązania”. Tyle, że podczas obecnych nigeryjskich protestów pojawiają się już hasła żądające ustąpienia prezydenta, więc nie wiadomo czy jego apelu ktokolwiek posłucha.