Niemcy: wybory regionalne umacniają chadeków

Przewodnicząca CDU Annegret Kramp-Karrenbauer, źródło: CDU

Przewodnicząca CDU Annegret Kramp-Karrenbauer// Źródło: CDU

Wczorajsze wybory w niemieckim landzie Saara traktowane były jako próba popularności głównych partii przed wrześniowym wyborami ogólnokrajowym. Ich wynik poprawia pozycję chadeków kanclerz Angeli Merkel.

 

Wczoraj (26 marca) w niemieckiej Saarze, landzie na granicy z Francją, odbyły się wybory do lokalnego parlamentu (Landtagu). Wyborcy decydowali o obsadzeniu wszystkich 51 miejsc w swoim parlamencie.

Wybory jako próba dla kraju

Wybory te miały znaczenie nie tylko do Saary. Mimo że jest to mały land, zamieszkany przez 1 mln mieszkańców (niewiele ponad 1 proc. ludności całego kraju), to wczorajsze wybory traktowane są jako próba popularności głównych partii przed zaplanowanymi na 24 września wyborami parlamentarnymi.

We wrześniu o władzę zawalczą ze sobą dwie partie: Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) kanclerz Angeli Merkel oraz Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) pod przywództwem nowo wybranego Martina Schulza, b. przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

SPD jest obecnie w tzw. wielkiej koalicji z CDU, ale żadna z partii nie ukrywa, że wolałaby rządzić samodzielnie. Sytuacja polityczna Saary w tym wypadku była podobna do sytuacji krajowej – tutaj także obie partie stworzyły koalicję, w której SPD było młodszym partnerem.

Wyniki wyborów

Wybory umocniły pozycję chadeków Angeli Merkel. Zgodnie ze wstępnymi wynikami, CDU zdobyło 40 proc. głosów, o 5 pkt. proc. więcej niż w poprzednich wyborach pięć lat temu.  Wynik ten nie tylko pozwala chadekom zachować  władzę w Saarze, ale także pokazuje, że rosnąca w sondażach popularność SPD nie przełożyła się na wynik wyborczy. W obecnych sondażach przed wrześniowymi wyborami poparcie dla CDU i SPD utrzymuje się bowiem na zbliżonym poziomie, z niewielkimi odchyleniami, zazwyczaj na korzyść CDU.

>> Czytaj więcej o Schulzu i rosnącej popularności SPD

Jednak lepszy wynik CDU w tych wyborach nie został osiągnięty kosztem socjaldemokratów – wynik SPD był bardzo zbliżony do tego z 2012 r. (partia zdobyła głosy 30 proc. wyborców przy frekwencji wyborczej na poziomie ok. 70 proc.).

Wyborcy boją się NRD

Schulz przyznał, że „to nie był dobry wieczór” oraz że „CDU odniosło jasne zwycięstwo”. Podkreślił jednak, że kampania przedwyborcza „to maraton, a nie sprint”. SPD będzie miało szanse jeszcze dwukrotnie sprawdzić się przed wrześniem: regionalne wybory są zaplanowane jeszcze w Szlezwiku-Holsztynie (7 maja) oraz tydzień później w Nadrenii Północnej-Westfalii.

Z kolei minister sprawiedliwości Heiko Mass, który przewodniczył SPD w Saarze zanim przeszedł na szczebel federalny przyznał, że wyborców odstraszyła możliwość koalicji SPD ze skrajną lewicą – z Die Linke. Liberalna Wolna Partia Demokratyczna (FDP) ostrzegała w swojej kampanii wyborczej, że koalicja SPD i Die Linke może doprowadzić do stworzenia w Saarze nowoczesnej wersji Niemieckiej Republiki Demokratycznej, czyli komunistycznych Niemiec. Kanclerz Merkel była bardziej wyważona i stwierdziła tylko, że rządy SPD-Die Linke zaowocowałyby wzrostem biurokracji i podatków.

W wyborach uległa osłabieniu też pozycja antyimgranckiej Alternatywy dla Niemiec. Z trudem udało się jej przekroczyć próg 5 proc. (co nie udało się Zielonym). Jest to jednak jej najsłabszy wynik po tym, jak w pięciu poprzednich wyborach regionalnych w innych landach osiągała wyniki na poziomie 10 proc.