Niemcy: Wolfgang Schäuble przestanie być ministrem finansów?

Wolfgang Schäuble, źródło Wikipedia

Przez osiem ostatnich lat ten poruszający się na wózku polityk był twarzą gospodarczej polityki niemieckiego rządu. To on stał za polityką zaciskania pasa serwowaną Grecji, Włochom czy Hiszpanii, gdy wybuchł kryzys finansowy. Teraz najprawdopodobniej będzie musiał odejść, aby umożliwić utworzenie nowej koalicji.

 

Wolfgang Schäuble jest najdłużej nieprzerwanie zasiadającym w Bundestagu politykiem. Mandat poselski piastuje od 1972 r. Ministrem finansów był zarówno w drugim, jak i trzecim rządzie Angeli Merkel. W pierwszej kadencji pani kanclerz kierował natomiast ministerstwem spraw wewnętrznych. To on forsował po wybuchu kryzysu finansowego politykę zaciskania pasa i naciskał na pogrążające się w gospodarczej zapaści kraje europejskiego południa, aby także wdrażały reguły finansowego austerity. W Grecji, której w zamian za wielkie cięcia budżetowe oferowano finansowe pakiety ratunkowe oraz redukcję długu, Schäuble stał się charakterem równie czarnym co kanclerz Merkel.

Wszystko wskazuje na to, że ten 75-letni bardzo wpływowy polityk CDU będzie musiał się w nowej kadencji pożegnać z resortem finansów. Otrzymał już propozycję objęcia funkcji przewodniczącego Bundestagu. Jak argumentowano w centrali CDU, w parlamencie, w którym zasiądzie 94 reprezentantów skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) będzie potrzebny twardy przewodniczący. Niemieccy komentatorzy podejrzewają jednak, że jest jeszcze jeden powód odejścia Wolfganga Schäuble z dotychczas piastowanego urzędu. Kanclerz Angela Merkel, która z trudem skleja jedyną w tym momencie możliwą koalicję rządową, potrzebuje tego stanowiska jako daru dla jednego z potencjalnych sojuszników.

Niemcy: W Berlinie prawdopodobnie będzie rządzić "Jamajka"

Znany jest już ostateczny rezultat niedzielnych wyborów do Bundestagu. Komisja wyborcza policzyła dane z wszystkich 299 okręgów. Okazało się, że główne partie straciły nieco w stosunku do sondaży exit poll, a niektóre mniejsze partie trochę zyskały. Nie zmieniło to jednak wiele. Wciąż …

Po tym jak socjaliści z SPD ogłosili, że przechodzą do opozycji, jedyny stabilny rząd może powstać z porozumienia CDU/CSU, liberalnej FDP i Zielonych. A to właśnie lider liberałów Christian Lindner ostrzy sobie zęby na fotel ministra finansów. Także Zieloni są mocno zainteresowani resortami odpowiedzialnymi za gospodarkę. Tradycyjnie w Niemczech mniejsza z koalicyjnych partii obejmuje ministerstwo spraw zagranicznych. Teraz jednak koalicja musi być trójpartyjna. Obaj potencjalni koalicjanci podkreślają, że chętnie wejdą do rządu, ale domagają się „istotnej zmiany kursu”.

Spory o migrację i przyszłość strefy euro

To o tyle trudne zadanie dla Angeli Merkel, że zarówno liberałowie, jak Zieloni mają różne poglądy na politykę europejską, migracyjną czy edukacyjną. Dochodzą do tego także postulaty zgłoszone przez CSU, siostrzaną chadecką partię działającą w Bawarii.

Najwyraźniej różnice widać w kwestii migracji. CSU jako koalicyjny warunek przedstawiła wprowadzenie limitu rocznego przyjmowania migrantów na poziomie 200 tys. osób. CDU tymczasem nie chce zgodzić się na odgórne limity. FDP postuluje system punktowy wzorowany na rozwiązaniach kanadyjskich (najwyżej punktowane byłyby kwalifikacje zawodowe i przydatność dla niemieckiego rynku pracy), a Zieloni chcą ułatwień dla migrantów i uchodźców, zezwalając także na łączenie rodzin. Temu z kolei ostro przeciwna jest CSU. „Bawarscy chadecy będą musieli zrezygnować z limitu migrantów, jeśli mamy wejść do koalicji” – odpowiedziała przewodnicząca Zielonych Simone Peter.

Bawaria i kłopoty z koalicją rządową w Niemczech

W Berlinie trwają negocjacje na temat utworzenia nowej koalicji rządzącej. Wiele wskazuje na to, że rząd utworzą zwycięzcy chadecy wraz z liberałami z FDP i Zielonymi. Na razie najtrudniejsze są jednak rozmowy w łonie samej centroprawicy. Bawarska CSU stawia mocne …

Wiele różnic istnieje także w obszarze polityki europejskiej. Wtorkowe przemówienie Emmanuela Macrona wywołało temat reform strefy euro. Francuski prezydent chce ustanowienia osobnego budżetu dla eurolandu i powołania stanowiska ministra finansów strefy euro. Z ogłoszeniem swoich pomysłów na reformy w UE czekał właśnie na wyniki niemieckich wyborów. Paryż nie ukrywa, że zmiany chce forsować wspólnie z Berliniem. Tymczasem stanowczo odrębnemu budżetowi strefy euro sprzeciwia się FDP, która ocenia ten projekt jako kolejny mechanizm dofinansowywania przez Niemcy krajów, które mają budżetowe deficyty. Tu akurat z liberałami zgadza się CSU. Zieloni są natomiast entuzjastami zacieśniania integracji w ramach strefy euro oraz całej UE. Dlatego dobrze oceniają większość zaproponowanych przez francuskiego prezydenta zmian, w tym utworzenie wielu nowych unijnych agencji i urzędów.

Emmanuel Macron przedstawił swój pomysł na UE

Prezydent Francji przemawiał w Paryżu na Sorbonie. Zaproponował utworzenie nowych unijnych urzędów, a także wspólnych sił wojskowych. Wśród największych wyzwań stojących przed UE wymienił zaś bezpieczeństwo, cyfryzację, zmiany klimatyczne i globalizację.
 
„Europa jest zbyt słaba, za mało skuteczna i zbyt wolna” …