Niemcy uznały zbrodnie z czasów kolonialnego panowania w Namibii za ludobójstwo

Schwytani przez niemieckie wojska kolonialne jeńcy z plemienia Herero (Bundesarchiv, Bild 146-2003-0005 / Unknown author / CC-BY-SA 3.0)

Schwytani przez niemieckie wojska kolonialne jeńcy z plemienia Herero (Bundesarchiv, Bild 146-2003-0005 / Unknown author / CC-BY-SA 3.0)

Niemiecki rząd uznał oficjalnie popełnione na terenie dzisiejszej Namibii progu XX wieku kolonialne zbrodnie za ludobójstwo. W ramach przeprosin sfinansują też w najbliższych 30 latach inwestycje warte 1,1 mld euro, na których mają skorzystać potomkowie ofiar.

 

Cesarstwo Niemieckie panowało nad dzisiejszą Namibią (wówczas nazywaną Niemiecką Afryką Południowo-Zachodnią) w latach 1884-1915. W czasie I wojny światowej kontrolę nad tym terenem objął Związek Południowej Afryki (czyli protoplasta dzisiejszej RPA), zaś pełną niepodległość Namibia uzyskała dopiero w 1990 r.

Ale to czasy niemieckiej kolonizacji – choć RPA w 1949 r. wprowadziła w Namibii system apartheidu – uchodzą za najokrutniejszy okres namibijskiej historii. Niemieccy kolonizatorzy krwawo bowiem tłumili powstania lokalnej ludności, a także wykorzystywali jej przedstawicieli do ciężkiej, wyniszczającej pracy.

Kolumbia: Indianie obalili pomnik konkwistadora. Dyskusja o kolonializmie przenosi się do Ameryki Południowej

W położonym na południowym-zachodzie Kolumbii mieście Popayán Indianie z plemienia Misak obalili pomnik założyciela miasta – hiszpańskiego konkwistadora Sebastiána de Belalcázara. Był to protest przeciw dawnej przemocy Europejczyków wobec tubylczej ludności.

Niemieckie zbrodnie w Namibii

Najkrwawszy okres przypadł na lata 1904-1908, gdy w czasie trwającej w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej wojny dokonano masowych mordów na przedstawicielach dwóch plemion – Herero i Nama, które ogłosiły rebelię przeciw kolonizatorom, którzy odbierali im tereny rolnicze i bydło.

Gubernator Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej i jednocześnie dowódca ówczesnych niemieckich wojsk kolonialnych (tzw. Schutztruppe) gen. Lothar von Trotha nakazał wypędzenie Herero i Nama z ich terenów i wygnał ich na tereny pustynne.

Zarządził jednocześnie, że każdy przedstawiciel tych plemion – także kobiety i dzieci – zostanie zabity jeśli tylko postawi stopę poza pustynią. Rozkaz gen. von Trothy był wypełniany bezwzględnie, a większość z tych, którzy pozostali na pustyni umarło z braku wody i żywności.

Oddziały Schutztruppe strzegły wszystkich źródeł wody i nie dopuszczały do nich umierających Herero i Nama. Von Trotha nie przerwał jednak swoich akcji pacyfikacyjnych nawet, gdy nakazał mu to niemiecki cesarz Wilhelm II. Przeciw zbrodniom w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej protestowała bowiem europejska (także niemiecka) opinia publiczna.

Niemcy zwrócą Nigerii część zrabowanych w czasach kolonialnych słynnych "Brązów z Beninu"

Większość skarbów została wywieziona pod koniec XIX w. z Afryki do Europy przez kolonizatorów.

Afrykańskie obozy śmierci

Członkowie plemienia Herero, którzy przeżyli wygnanie na pustynię zostali potem schwytani i umieszczeni w obozach pracy, gdzie harowali m.in. przy budowie linii kolejowych. Zmuszano ich także do noszenia specjalnych oznaczeń z literami GH, co oznaczało Zniewoleni Herero (Gefangene Herero).

Jeden z obozów dla członków plemienia Herero – umieszczony na tzw. Wyspie Rekinów (Shark Island) – uważany jest za pierwszy we współczesności obóz śmierci. Jego więźniowie nie tylko katorżniczo pracowali, ale także byli głodzeni i torturowani, a średnia życia w tym obozie wynosiła tylko kilka miesięcy.

Przez trzy lata istnienia obozu na Shark Island uśmiercono w nim co najmniej 3,5 tys. osób.  Przeżyło go zaledwie kilkanaście osób. Ciał zmarłych nie grzebano, ale wrzucano je prosto do oceanu, gdzie potrafiły się unosić tygodniami budząc popłoch. Na niektórych więźniach niemieccy lekarze dokonywali medycznych eksperymentów.

Sam von Trotha po stłumieniu powstań Herero i Nama powrócił jednak do kontynentalnych Niemiec jako bohater i otrzymał wiele wojskowych odznaczeń. Dożył spokojnie swoich dni i zmarł w 1920 r. w Bonn. Zapewne tylko niewielkim dyskomfortem było dla niego to, że cesarz Wilhelm II demonstracyjnie odmówił z nim spotkania.

Holandia zapowiada zwrot dzieł sztuki wywiezionych z dawnych kolonii

Holenderski rząd chce powołać specjalną komisję, która ma niezależnie decydować o oddaniu cennych dóbr kultury zagrabionych na przestrzeni lat z miejsc, które składały się niegdyś na holenderskie imperium kolonialne. W grę wchodzi nawet kilkaset tysięcy dzieł sztuki.

 

Holenderskie imperium kolonialne istniało …

Pierwsze ludobójstwo XX wieku?

Historycy oceniają dziś, że mordy na Herero i Nama były pierwszym ludobójstwem w XX wieku, choć ten stworzony pod koniec II wojny światowej przez polskiego prawnika Rafała Lemkina termin prawny jeszcze wtedy nie istniał.

Zginęło bowiem w ciągu zaledwie czterech lat aż 65 tys. członków liczącego 80 tys. ludzi plemienia Herero oraz 10 tys. z 20 tys. członków plemienia Nama. Współczesne Niemcy uznały teraz tamte działania oficjalnie za ludobójstwo.

„Jestem usatysfakcjonowany i wdzięczny za to, że udało się osiągnąć porozumienie z Namibią w sprawie tego, jak wspólnie poradzić sobie z najczarniejszym rozdziałem naszej wspólnej historii. Teraz będziemy też oficjalnie nazywać te wydarzenia tym, czym były z dzisiejszej perspektywy: ludobójstwem. W świetle historycznej i moralnej odpowiedzialności Niemiec, będziemy prosić Namibię i potomków ofiar o przebaczenie” – mówił szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Niemiec już od 2015 r. w swoich dokumentach używało na określenie mordów na Herero i Nama terminu „ludobójstwo”, ale od teraz terminu tego będą używać w odniesieniu do wydarzeń z lat 1904-1908 wszystkie instytucje państwowe, a także tak będą one nazywane w podręcznikach do historii.

Belgia: Król przeprasza Kongo za okres kolonialny. Nie wspomina Leopolda II

Belgijski król Filip I Koburg wyraził głęboki żal z powodu przemocy jakiej Belgowie dopuścili się w Kongo w czasach kolonialnych. Napisał to w liście do kongijskiego prezydenta z okazji 60. rocznicy niepodległości Demokratycznej Republiki Konga.

Niemcy wypłacą odszkodowanie

Ponieważ przyjęta w 1948 r. przez Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło „Konwencję w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa” nie działa wstecznie, Niemcy nie poniosą żadnej prawnej odpowiedzialności za zbrodnie w kolonialnej Namibii.

Berlin z własnej woli zadecydował jednak o tym, że zrekompensuje współczesnemu namibijskiemu społeczeństwu zbrodnie popełnione na nich przodkach. Niemcy zobowiązały się bowiem do zainwestowania przez najbliższe 30 lat aż 1,1 mld euro na terenach zamieszkanych dziś przez potomków Herero i Nama.

Chodzi tu głównie o inwestycje rozwojowe, a więc takie na których skorzysta najmocniej miejscowa ludność. Nacisk zostanie położony na poprawę jakości gruntów ornych, rozwój nowoczesnego rolnictwa, infrastruktury wiejskiej i dostępu do wody pitnej, a także na kształcenie zawodowe.

Ponadto Niemcy mają oficjalnie wystąpić do mieszkańców współczesnej Namibii o przebaczenie. Zapis taki miał znaleźć się we wspólnej niemiecko-namibijskiej deklaracji współpracy, a ma ona zostać oficjalnie przedstawiona przez prezydenta Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera podczas jego wizyty w parlamencie w stolicy Namibii – Windhuk.

„Naszym celem było i jest znalezienie wspólnej drogi do prawdziwego pojednania w pamięci ofiar. Uznanie winy i nasze żądanie przeprosin jest ważnym krokiem w kierunku pogodzenia się ze zbrodniami i wspólnego kształtowania przyszłości” – mówił minister Maas.

Przeszłość w przebudowie. Jefferson, Kolumb, Rhodes, Waszyngton i inni spadają z cokołów

Protestujący twierdzą, że należy zdekolonizować przestrzeń publiczną z postaci symbolizujących kolonializm, rasizm oraz wielowiekowy ucisk i opresję białych.

Nie wszystkim ugoda się podoba

Choć w negocjacjach prowadzonych między rządami Niemiec i Namibii brali udział także przedstawiciele plemion Herero i Nama, to jednak nie wszyscy oni są z ugody zadowoleni. Obawiają się bowiem, że wszystko może się okazać tylko PR-owym zabiegiem.

Tradycyjne Władze Ovaherero i Stowarzyszenie Tradycyjnych Przywódców Nama wydały wspólne oświadczenie, w którym powątpiewają czy pieniądze z Niemiec rzeczywiście trafią w całości do potomków ofiar ludobójstwa.

Wyrażono obawy o to, że część środków może zostać wydanych przez władze w Windhuk na inne cele. Nie brak także opinii, że kwota 1,1 mld euro rozpisana na aż 30 lat to o wiele za mało, aby odkupić zbrodnie popełnione przez niemieckich kolonizatorów.