30 lat po zjednoczeniu Niemiec: Jedna RFN czy kraj wciąż podzielony na pół?

"The Kiss" - Pocałunek I sekretarza KPZR Leonid Breżniew z przywódcą NRD Erichem Honeckerem. Najsłynniejszy obraz graffiti na murze berlińskim. Fot. Karolina Zbytniewska EURACTIV.pl

"The Kiss" - Pocałunek I sekretarza KPZR Leonid Breżniew z przywódcą NRD Erichem Honeckerem. Najsłynniejszy obraz graffiti na murze berlińskim. Fot. Karolina Zbytniewska EURACTIV.pl

W dniu 30. rocznicy zjednoczenia Niemiec analizujemy krajobraz gospodarczy, polityczny i społeczny zjednoczonej Republiki Federalnej Niemiec. Co udało się osiągnąć, a co pozostało do zrobienia? Gdzie różnice pomiędzy zachodnimi a wschodnimi landami wciąż pozostają widoczne?

 

3 października obchodzony jest co roku za Odrą jako Dzień Jedności Niemiec, upamiętniający zjednoczenie RFN i NRD, które nastąpiło właśnie tego dnia w 1990 r. W tym roku obchodzony jest już po raz trzydziesty.

Jak doszło do zjednoczenia Niemiec?

Po II wojnie światowej Niemcy zostały podzielone na cztery strefy okupacyjne, zaś sam Berlin również trafił pod jurysdykcję czterech okupantów – Francji, Wielkiej Brytanii, USA oraz ZSRR. W 1949 roku alianci połączyli swoje strefy w jedną, formując w ten sposób Republikę Federalną Niemiec ze stolicą w Bonn. Związek Radziecki utworzył natomiast z okupowanej strefy zależną od siebie Niemiecką Republikę Demokratyczną. Podzielony pozostał także sam Berlin – wschodnia jego część stała się stolicą NRD.

Propozycję połączenia Niemiec po raz pierwszy wysunął Józef Stalin w 1952 roku. Wysłana do czterech mocarstw radziecka nota wspominała o zjednoczeniu Niemiec w jedno niepodległe, demokratyczne państwo z granicą na Odrze i Nysie Łużyckiej. Szczegóły miały zostać ustalone na konferencji z udziałem wszystkich mocarstw i rządami podzielonych Niemiec. Rząd zachodnich Niemiec pod przewodnictwem Konrada Adenauera był jednak sceptyczny co do inicjatywy ZSRR, domagając się zamiast tego integracji połączonych Niemiec z Zachodem i wolnych wyborów w nowym państwie. Na to nie chciał przystać Stalin.

W odpowiedzi na coraz częstsze przypadki ucieczek na zachód, rząd NRD w 1961 roku zamknął wszystkie punkty graniczne z RFN i rozpoczął budowę muru berlińskiego, co przyczyniło się do coraz większego pogłębiania podziału Niemiec i izolacji NRD.

Po rozpoczęciu przez przywódcę ZSRR Michaiła Gorbaczowa „pieriestrojki”, zmiany polityczne w Związku Radzieckim szybko wpłynęły na sytuację w podporządkowanych mu państwach europejskich. W Polsce, Czechosłowacji, na Węgrzech oraz w NRD odżyły dotychczas ostro tłumione ruchy demokratyczne i niepodległościowe.

W 1989 roku w NRD rozpoczęły się masowe demonstracje zwane demonstracjami poniedziałkowymi. 7 października, podczas obchodów 40-lecia NRD, miały miejsce protesty, które zostały przez policję i służbę bezpieczeństwa stłumione. Manifestacje jednak szybko rozszerzyły się i wkrótce ogarnęły cały kraj. Doszło do zmiany na stanowisku sekretarza (Ericha Honeckera zastąpił Egon Krenz), co jednak nie uciszyło demonstracji. 4 listopada 1989 roku ulicami Berlina przeszło milion osób, które żądały bardziej radykalnych zmian politycznych.

7 listopada doszło do dymisji rządu Willy’ego Stopha i powołania nowego gabinetu Hansa Modrowa, który już dwa dni później roku zniósł, choć nie do końca zamierzenie, ograniczenia w podróżowaniu do RFN. Na wieść o tym mieszkańcy NRD masowo ruszyli na granicę. Służby graniczne nie były w stanie opanować tego zjawiska. Jeszcze tej samej nocy obywatele niemieccy obu państw przystąpili do spontanicznego burzenia muru berlińskiego.

Po upadku muru, 28 listopada 1989 r. kanclerz Niemiec Helmut Kohl ogłosił w Bundestagu, bez konsultacji z Michaiłem Gorbaczowem, 10-punktowy plan zjednoczenia Niemiec.

3 października 1990 r. w wyniku porozumienia zawartego trzy tygodnie wcześniej podczas moskiewskiej konferencji dwa plus cztery, a następnie traktatu zjednoczeniowego z 20 września, nastąpiło oficjalne zjednoczenie Republiki Federalnej Niemiec i Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

Prezydencja w czasach zarazy: Co udało się osiągnąć Niemcom na półmetku przewodnictwa w Radzie UE?

W jaki sposób Niemcy szukają odpowiedzi na współczesne wyzwania i problemy Europy? 

Sukces międzynarodowy i krajowy

Połączenie NRD z RFN przedstawiane jest zarówno w niemieckim oficjalnym dyskursie, jak i za granicą jako ogromny sukces o wielkim historycznym znaczeniu zarówno z punktu widzenia sytuacji politycznej w Europie, jak i niemieckiej gospodarki.

Zjednoczenie doprowadziło bowiem do powstania spójnej, politycznej siły, która z czasem stała się najpotężniejszym państwem Unii Europejskiej, ważnym członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego i jednym z kluczowych aktorów na międzynarodowej scenie politycznej i gospodarczej (Niemcy są członkiem G7 i G20).

„Co ważne, zjednoczenie Niemiec nie wywołało żadnej poważniejszej perturbacji politycznej czy gospodarczej w świecie – to samo w sobie jest ogromnym sukcesem”, wskazuje prof. Artur Nowak-Far z Instytutu Prawa Szkoły Głównej Handlowej. „Niemcy zachowały swój na wskroś demokratyczny charakter i nadały ten charakter landom wschodnim”, podkreśla. Jako kolejny sukces ekspert postrzega fakt, że „Niemcom udało się przekonać partnerów, a także sąsiadów, w tym Polskę, co do swoich dobrych intencji w kwestii zjednoczenia”.

Oprócz kwestii demokratyzacji wschodniej części Niemiec zjednoczenie rozpoczęło także proces wyrównywania różnic w rozwoju gospodarczym Niemiec wschodnich i zachodnich pod względem poziomu życia obywateli. Można zauważyć, że przez 30 lat dokonano ogromnego postępu w tym zakresie. Jeszcze w 1990 r. PKB w przeliczeniu na mieszkańca na terenie dawnego NRD wynosiło 40 proc. tej wartości dla zachodu kraju. W bieżącym roku współczynnik ten osiągnął już natomiast 75 proc.

Niemiecka prezydencja w Radzie UE: "Niemcy nie idą na skróty" – prof. Artur Nowak-Far

Program niemieckiej prezydencji w Radzie UE przeniknięty jest próbą poszukiwania odpowiedzi na współczesne wyzwania i problemy Europy, mówi prof. dr hab. Artur Nowak-Far z Instytutu Prawa Szkoły Głównej Handlowej.

„Narzucony” model z Zachodu

Analitycy są jednak zgodni, że na zjednoczenie Niemiec nie można patrzeć bezkrytycznie. Ekonomiczną ceną zjednoczenia były prawie 250 mld euro przekazane łącznie przez Niemcy Zachodnie przekazały do 2009 roku wschodnim krajom związkowym w celu dostosowania wschodnioniemieckiej gospodarki i infrastruktury do poziomu zachodnich krajów związkowych (m.in. w formie podatku solidarnościowego).

Cena społeczna to nawet 30 proc. (według sondaży tygodnika „Der Spiegel”) mieszkańców byłej NRD, którzy uważają się za ofiary procesu zjednoczeniowego. Jak podkreśla w rozmowie z PAP Kamil Frymark, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich, tereny wschodnich Niemiec mocno ucierpiały na transformacji gospodarczej, która nastąpiła po zjednoczeniu, m.in. pojawiło się masowe bezrobocie w wyniku prywatyzacji przedsiębiorstw.

„Z perspektywy Niemców ze wschodu, mieszkańcy dawnego NRD za transformację zapłacili najwyższą cenę ze wszystkich państw byłego bloku wschodniego”, wskazuje Frymark. „Uważają, że ten proces przebiegał tam najszybciej, najostrzej i wiązał się z największymi kosztami społecznymi”, dodaje.

„Mówi się, że dla Niemców z NRD 3 października 1990 r. zmieniło się wszystko oprócz nazwiska. Z dnia na dzień zamieszkali w innym kraju. Dla jednych była to szansa, dla innych złamane biografie. Z tym nie do końca poradzono sobie do dziś”, powiedziała z kolei w piątkowej rozmowie z TOK FM Joanna Stolarek, dyrektorka biura Fundacji Heinricha Bölla.

Ponadto, jak wskazała, obywatele dotychczasowego NRD mieli poczucie, że narzuca się im model życia z Zachodu. „Nie zapytano ich samych, jaki model życia chcieliby mieć”. Ekspertka podkreśliła, że Niemcy ze Wschodu nie chcieli bezrefleksyjnego przyjęcia zachodniego modelu „jako jedynego słusznego”, ale wypracowania nowego systemu, przystosowanego do realiów zjednoczonych Niemiec.

„Szczególnie starsze pokolenie czuje się rozczarowane tym, co się wówczas stało”, wskazuje Stolarek. Jako przykład nieskutecznego działania zachodniego systemu podaje rosnące bezrobocie w wyniku prywatyzacji często dobrze funkcjonujących zakładów pracy w pierwszych latach funkcjonowania zjednoczonych Niemiec.

„Około 80 proc. tych zakładów zostało przejętych przez zagranicznych inwestorów, ok. 14 proc. przekazane kapitałowi zagranicznemu, a jedynie ok. 6 proc. pozostało dla pracowników z byłego NRD. Doprowadziło to do poczucia „wykupienia” kraju przez przedsiębiorców z Zachodu”, zaznacza.

Niemiecka prezydencja w Radzie UE: Czy Europa może wyjść silniejsza z koronakryzysu?

Rozpoczynając 1 lipca swoją prezydencję w Unii Europejskiej, Niemcy muszą się zmierzyć nie tylko z wyzwaniami, jakie stawiają przed Europą pandemia koronawirusa i wywołany przez nią kryzys czy skutki brexitu, ale także z często coraz bardziej sprzecznymi interesami państw członkowskich. …

Różnice między Zachodem i Wschodem wciąż widoczne

Mimo że jedną z głównych konsekwencji zjednoczenia Niemiec była unifikacja państwa, nie tylko pod względem politycznym, ale również gospodarczym i kulturowym, to jak wskazują analitycy, wciąż można zaobserwować utrzymujące się różnice pomiędzy wschodnimi i zachodnimi landami. „Widać, że nie są to do końca zjednoczone Niemcy”, podkreśla Joanna Stolarek.

Owe różnice są wieloaspektowe przejawiają się zarówno w tempie rozwoju gospodarczego, jak i w tendencjach społecznych.

Gospodarka

„Nawet najbiedniejsze zachodnie landy są dziś zdecydowanie bogatsze od najbogatszych wschodnich landów”, zwraca uwagę Agnieszka Łada z Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich (Deutsches Polen-Institut) w Darmstadt. W dorocznym „Raporcie o stanie jedności Niemiec”, opublikowanym 16 września, odnotowano, że jak na razie żaden ze wschodnioniemieckich regionów nie osiągnął na koniec zeszłego roku poziomu zachodniego kraju związkowego o najniższym produkcie krajowym brutto.

Ta tendencja wynika w dużym stopniu z koncentracji ośrodków przemysłowych. „Główne zaplecze gospodarcze Niemiec pozostało na Zachodzie, natomiast na Wschodzie jest niewiele innowacyjnych przedsiębiorstw, które są motorem wzrostu gospodarczego”, zaznacza Artur Nowak-Far, podkreślając, że to głównie zachodnie landy jako znacznie bardziej pod tym względem rozwinięte odpowiadają dziś za wartość dodaną niemieckiej gospodarki. Badacz porównuje tę sytuację do konsekwencji, jakie dla Polski miały czasy zaborów, gdy dało się zaobserwować wyraźne różnice w rozwoju poszczególnych części kraju.

Rozmówca EURACTIV.pl podkreśla również, że obie części Niemiec różnią się pod względem rodzajów przemysłu, jakie się tam rozwijają. Zwraca uwagę, że na terenie dawnej NRD do dziś prężniej rozwija się rolnictwo i produkcja przetworów rolnych, podczas gdy w przemyśle hi-tech dominują zachodnie landy.

Dysonans widać także na rynku pracy. Według „Raportu o stanie jedności Niemiec” bezrobocie wynosiło w lipcu br. 7,8 proc. na wschodzie Niemiec, podczas gdy na zachodzie kraju – 6 proc. Z kolei wynagrodzenia mieszkańców nowych landów to średnio 85 proc. poziomu wynagrodzeń w starych krajach związkowych.

Różnice w wynagrodzeniu to zresztą również konsekwencja faktu, że większość spośród najwyższych stanowisk (i to w niemal wszystkich sektorach), zajmują Niemcy z Zachodu. Jak podkreśla Agnieszka Łada, do dziś większość kadr kierowniczych, wysoko postawionych polityków oraz osób zajmujących wysokie stanowiska w edukacji to mieszkańcy zachodnich landów.

„Kontrprzykładem jest tutaj pochodząca z NRD kanclerz Angela Merkel – tym niemniej należy pamiętać, że należy ona do zaledwie kilkuprocentowej grupy Niemców ze wschodu na kluczowych pozycjach w polityce, biznesie czy edukacji”, zwraca uwagę analityczka. Kamil Frymark zauważa z kolei, że żaden z rektorów 81. niemieckich uniwersytetów nie pochodzi ze wschodnich Niemiec.

Ponadto, jak wskazuje jeszcze Agnieszka Łada, w ciągu 30 lat od zjednoczenia nastąpiła ogromna migracja z terenów byłej NRD na zachód Niemiec. Ta tendencja wyludniania się wschodniej części Niemiec wciąż pozostaje silna.

Społeczeństwo

Nawet jeśli ekonomiczne skutki zjednoczenia są dziś znacznie mniej odczuwalne, to konsekwencje objawiające się w nastrojach społecznych wciąż pozostają silne, wskazuje Kamil Frymark. Jak wyjaśnia, wielu Niemców wciąż odczuwa frustrację, ma poczucie porzucenia przez państwo czy mniejsze zaufanie do instytucji publicznych.

Joanna Stolarek powołuje się w tym aspekcie na badania, według których aż 68 proc. mieszkańców wschodnich landów uważa, że są niesprawiedliwie postrzegani przez państwo. „Uważają, że traktuje się ich jak krnąbrnego członka rodziny, który musi nauczyć się zachowywać w pewnych warunkach”, zaznacza. Zauważa jednak, że te nastroje nie były w aż tak dużym stopniu widoczne w 1990 r., a wzmogło się później, w latach 90. i w pierwszej dekadzie XXI w.

Agnieszka Łada łączy owo niezadowolenie ze zjawiskiem migracji do landów zachodnich. „We wschodniej części Niemiec pozostały głównie osoby gorzej sobie radzące, mniej wykwalifikowane, a przez to mniej zarabiające, które w związku z tym uważają, że zjednoczenie nie spełniło ich oczekiwań”, wyjaśnia.

Czy to poczucie jest silniejsze wśród starszej części społeczeństwa, które dokładnie pamięta czasy podziału na RFN i NRD? Zdaniem ekspertki społeczeństwo niemieckie powoli się ujednolica, w czym dużą rolę odgrywa system edukacji. „Starsze pokolenie, wychowane jeszcze w poprzednim systemie, znacznie się pod tym względem różni i w ich przypadku nie da się tak łatwo zmienić”, zaznacza, dodając, że „następne pokolenia Niemców będą z pewnością coraz bliższe sobie, jeśli chodzi o pochodzenie z określonej części kraju”.

Jednocześnie analityczka podkreśla, że skłonności do określonej postawy wobec zjednoczenia kraju i Niemiec zachodnich nierzadko bywają dziedziczone z pokolenia na pokolenie. „Jeśli młodzi ludzie obserwują, że ich rodzice nie poradzili sobie z sytuacją, która nastąpiła po 1990 r., na przykład stracili pracę w wyniku zjednoczenia, to w sposób naturalny przejmują od nich negatywne podejście”, wyjaśnia.

Pułkowniczki i majorki w niemieckiej armii. Bundeswehra wprowadza żeńskie formy stopni wojskowych

Ze zmiany nie są zadowolone same kobiety służące w wojsku, które uważają, że nowe formy tylko przeszkodzą integracji płci żeńskiej w armii.

Tendencje wyborcze

Wrażenie krzywdy odzwierciedlają także poglądy polityczne większości mieszkańców dawnego NRD oraz ich tendencje do głosowania na określone ugrupowania. W dorocznym „Raporcie o stanie jedności Niemiec”, opublikowanym 16 września, powołano się na ubiegłoroczny sondaż, według którego demokracja jest najlepszym ustrojem politycznym zdaniem 91 proc. mieszkańców zachodnich landów Niemiec i tylko 78 procent pytanych ze wschodnich landów.

Eksperci zauważają także, że wśród wschodnich Niemców występuje większe niż w zachodniej części kraju poparcie dla partii skrajnych. „Wcześniej była to Lewica (Die Linke), obecnie częściej skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (Alternative für Deutschland, AfD)”, wskazuje Agnieszka Łada. Zdaniem Kamila Frymarka wynika to z „przeświadczenia, że politycy tradycyjnych partii nie rozumieją i nie interesują się problemami wschodniej części kraju”.

Trend ten dobrze widzi zresztą także sam rząd federalny. Jak zwrócił uwagę pełnomocnik rządu ds. nowych krajów związkowych Marco Wanderwitz, przedstawiając na konferencji prasowej tegoroczny „Raport o stanie jedności Niemiec”, na podstawie wszystkich wskaźników, od liczby przestępstw o podłożu skrajnie prawicowym po wyniki wyborów wskazują, że we wschodnich landach Niemiec mają miejsce silniejsze tendencje w kierunku skrajnej prawicy.

Podejście do imigracji

A jak przedstawiały się różnice nastrojów wśród mieszkańców wschodnich i zachodnich landów podczas kryzysu migracyjnego, który dotknął Niemcy w sposób szczególny jako kraj przyjmujący dużą ilość imigrantów? Agnieszka Łada zwraca uwagę, że we wschodnich landach po 1990 r. było znacznie mniej cudzoziemców, niż w zachodnich krajach związkowych, co wynikało, rzecz jasna, z tendencji imigrantów do przybywania do bogatszych części kraju.

„Przeciętny Niemiec ze wschodu rzadko miał kontakt z migrantami spoza regionu. Stąd lęk przed napływem cudzoziemców spoza Europy, wynikający z braku doświadczenia życia z inną kulturą obok siebie”, wskazuje ekspertka. Dodaje, że te obawy związane z masową imigracją wpłynęły na większe poparcie dla ugrupowań opowiadających się za radykalnymi rozwiązaniami, takimi jak Alternatywa dla Niemiec.

Koronawirus: Niemcy wprowadzają surowsze restrykcje

W związku z rosnącą liczbą zakażeń wirusem SARS-CoV-2 rząd federalny zdecydował się wprowadzić nowe obostrzenia.

Jak mieszkańcy dawnych RFN i NRD widzą Polaków?

Czy z powodu większej bliskości geograficznej i historycznej mieszkańcy dawnej NRD lepiej postrzegają Polaków niż Niemcy z Zachodu? Według Agnieszki Łady rzeczywiście można zaobserwować taką tendencję. Analityczka powołuje się w tym aspekcie na przeprowadzone z własnym udziałem badanie Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich (Deutsches Polen-Institut) w Darmstadt we współpracy z Instytutem Spraw Publicznych w ramach projektu „Barometr Polska-Niemcy”, pokazujące wzajemne postrzeganie Polaków i Niemców.

„Badanie wskazuje na dużą zmianę w postrzeganiu Polaków przez Niemców wschodnich, które wcześniej było w przeważającej części negatywne, zaś obecnie to właśnie mieszkańcy dawnej NRD widzą nas lepiej niż Niemcy z Zachodu”, wskazuje nasza rozmówczyni.

Gdzie należy upatrywać przyczyn takiego zjawiska? „Niemcy ze wschodnich landów częściej bywają w Polsce, a jak pokazało to samo badanie, im częściej Niemiec bywa w Polsce, tym ma lepszą opinię o naszym kraju”, mówi ekspertka. „Mieszkańcy wschodniej części kraju mają bliżej do Polski, często jeżdżą tam na przykład na zakupy, do fryzjera czy choćby do dentysty, a także w celach turystycznych”, zwraca uwagę, wyjaśniając, że właśnie stąd wynika różnica w ocenie Polaków.

„Te różnice między postrzeganiem Polaków przez mieszkańców wschodnich i zachodnich krajów związkowych są bardzo wyraźne i przejawiają się w odpowiedziach na różne pytania dotyczące Polski, jakie zadawane są w badaniach”, podkreśla Agnieszka Łada.

Ambasador Niemiec: Rozumiem wciąż żywe uczucia Polaków związane z niemieckimi zbrodniami

„Polskę i Niemcy wiele łączy. Jako ważni partnerzy w centrum Unii mamy przed sobą pełną wyzwań agendę”, stwierdził nowy ambasador RFN.

Czy można było zrobić coś inaczej?

„Do dziś krytykuje się tempo przeprowadzanych po zjednoczeniu Niemiec zmian, jak również fakt, że nie zauważono, z jakim impetem ten proces się odbywał. To było istne socjologiczne trzęsienie ziemi, ale nie zwrócono na to uwagi”, wskazuje Joanna Stolarek. Jak wyjaśnia ekspertka, zabrakło również dialogu z mieszkańcami byłej NRD i konsultacji w projektowaniu wspólnej przyszłości.

„Niemcom z byłej NRD nie dano szansy na wypracowanie własnych struktur, narzucając im zachodni model funkcjonowania państwa”, mówi ekspertka, powołując się na sondaże z września br., według których takiego zdania jest aż 84 proc. mieszkańców wschodniej części kraju.

Artur Nowak-Far zwraca z kolei uwagę, że w kwestiach gospodarczych nie można zbyt krytycznie oceniać zjednoczenia. Podkreśla, że nadrobienie braków gospodarczych przez wschodnie landy wymaga czasu znacznie dłuższego niż trzy dekady. Jak zauważa nasz rozmówca, aby nakłady finansowe w danym obszarze mogły przynieść korzyści, potrzebny jest kapitał ludzki i zdolność do wykorzystania tych środków, na co wówczas we wschodniej części kraju nie można było liczyć.

Ogólny bilans zjednoczenia i plany na przyszłość

Mimo wciąż utrzymujących się różnic nie sposób nie zauważyć, że zjednoczenie Niemiec w ciągu zaledwie 30 lat zdążyło już znacząco wpłynąć na rozwój wschodniej części kraju, o czym świadczą statystyki. Co więcej, jak zauważa w rozmowie z PAP Kamil Frymark powoli zmniejsza się migracja ze wschodu na zachód. Jak wskazuje badacz, w dwóch wschodnich landach, Saksonii i Brandenburgii, osiedla się teraz więcej osób niż z nich emigruje.

Choć to zachodnia część kraju wciąż zdecydowanie dominuje w dziedzinie przemysłu, to należy odnotować, że wschodnie landy przyciągają nowe inwestycje. Tak stało się np. z planowaną w Brandenburgii fabryką samochodów Tesla, o lokalizację której region konkurował z położonym na zachodzie kraju Hamburgiem.

Świadectwem coraz lepszej kondycji gospodarczej wschodnich Niemiec jest też stopniowe wygaszanie finansowania, zapoczątkowanych po zjednoczeniu specjalnych programów mających wspierać modernizację terenów byłej NRD, ocenia analityk. Jak wskazuje, trudno jest obliczyć kwotę pełnego wsparcia, jakie przez 30 lat otrzymały wschodnie landy, ale szacuje się ją na 1,5-3 bln euro.

Jakie wyzwania stoją jeszcze przed zjednoczonymi Niemcami w zakresie integracji wschodnich i zachodnich krajów związkowych? Zdaniem Agnieszki Łady ważnym zadaniem pozostaje edukacja obywatelska mieszkańców dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, tak, aby wzmacniać poczucie integralności Niemiec. Innym ważnym celem, na który zwraca uwagę analityczka, jest dalszy rozwój przemysłu na tych terenach i inne działania na rzecz niwelowania różnic gospodarczych.

„Potrzeba jednak lat i wytężonej pracy, aby sytuacja gospodarcza i społeczna obu części Niemiec wyrównała się”, podkreśla nasza rozmówczyni.