Niemcy: Protesty przeciw epidemicznym restrykcjom, a zakażeń znów przybywa szybciej

Wieża telewizyjna na Alexanderplatz w Berlinie, Photo by Flo Karr on Unsplash

W kilku niemieckich miastach zorganizowano w sobotę protesty przeciw wprowadzonym w związku z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2 restrykcjom. Tymczasem wirusolodzy alarmują, że nowych zakażonych znów przybywa w Niemczech szybciej.

 

Protesty zorganizowano w kilku niemieckich miastach. O ile we Frankfurcie nad Menem przyszło na nie po kilkaset osób, o tyle w Berlinie i Monachium było to już po ok. 3 tys., a w Stuttgarcie nawet 5 tys. osób.

Policja zatrzymywała manifestantów w Berlinie

W niemieckiej stolicy nadal obowiązuje zakaz organizowania zgromadzeń większych niż liczące 50 osób, więc wobec manifestantów interweniowała policja. Najpierw przez megafony wzywano zgromadzonych pod siedzibą Bundestagu a potem także na Alexanderplatz w centrum miasta ludzi do rozejścia się, przypominając im o obowiązujących przeciwepidemicznych przepisach, ale potem zatrzymano 30 osób, które odmawiały rozejścia się.

Z kolei we Frankfurcie około 500 osób przemaszerowało przez centrum miasta z transparentami krytykującymi zamknięcie lokali gastronomicznych i niektórych punktów usługowych czy obowiązek noszenia maseczek higienicznych w transporcie miejskim oraz miejscach publicznych. Niektóre uczestniczki manifestacji demonstracyjnie założyły na twarze zamiast maseczek – majtki.

Manifestacja we Frankfurcie, tak jak i ta z Berlina, nie została oficjalnie zgłoszona odpowiednim władzom. Policja jednak interweniowała tylko wtedy, gdy ludzie nie utrzymywali wobec siebie przepisowej odległości 1,5 metra. Zgodę na protest wydały natomiast władze Monachium. Ale tylko na udział w nim 80 osób. Tyle zresztą zgłosili organizatorzy.

Na Marienplatz w centrum bawarskiej stolicy przyszło jednak ok. 3 tys. ludzi. Uczestnicy wiecu zarzucali politykom, lekarzom i mediom sianie epidemicznej paniki, aby ułatwić ograniczanie swobód obywatelskich. Oskarżano też „lobby farmaceutyczne” o wywołanie pandemii w celu osiągnięcia zysków ze sprzedaży leków i szczepionek.

Również protest w Stuttgarcie odbywał się legalnie. Jego organizatorzy chcieli, aby mógł liczyć nawet 50 tys. osób (tyle zapowiedziało swoje przyjście w mediach społecznościowych), ale władze miasta wydały zgodę na wiec na 10 tys. uczestników. Ostatecznie zjawiło się ich ok. 5 tys. Protest zorganizowano nad brzegiem przepływającej przez miasto rzeki Neckar. Kolejne protesty odbyły się także m.in. w Bremie, Dortmundzie i Kolonii. W sumie w całym kraju w związku z protestami zatrzymano ok. 100 osób.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Skrajna prawica mocno krytykuje obostrzenia

Za protestami w Niemczech nie stoi bezpośrednio żadna siła polityczna, ale podobne argumenty dotyczące rzekomego rozdmuchiwania ryzyka związanego z koronawirusem SARS-CoV-2 podnosi od dłuższego czasu skrajna prawica, w tym reprezentowana w Bundestagu Alternatywa dla Niemiec (AfD). Politycy AfD wzywają rząd Niemiec do natychmiastowego zniesienia ograniczeń i otwarcia wszystkich przedsiębiorstw.

Ale na protestach zjawiają się nie tylko Niemcy o mocno prawicowych poglądach. Wielu z uczestników wieców to osoby, które mocno tracą na wprowadzeniu lockdownu. Obostrzenia przyczyniły się już bowiem do wzrostu bezrobocia oraz upadku niektórych firm. Dlatego politycy rządzących na poziomie federalnym ugrupowań – centroprawicowej CDU oraz socjaldemokratycznej SPD wzywają do dialogu z manifestantami. Ale opartego o argumenty naukowe.

„Określić ich mianem szaleńców to za mało. Musimy ich skonfrontować z głoszonymi przez nich bzdurami i zdemaskować jako sabotażystów naszego uznanego na całym świecie sukcesu ochrony przed infekcją” – mówił w wywiadzie dla wydawanego w Düsseldorfie dziennika „Rheinische Post” poseł CDU Armin Schuster. Ale już cytowana przez tę samą gazetę rzeczniczka prasowa i była posłanka Zielonych Irene Mihalic nazwała już głoszone przez manifestantów hasła „niepokojącą mieszanką teorii spiskowych i ukierunkowanej dezinformacji, powiązanej ze skrajną prawicą.”

Tymczasem najważniejszych niemiecki ośrodek wirusologiczny – berliński Instytut im. Roberta Kocha alarmuje, że w Niemczech znów szybciej przybywa nowych zakażeń. Jeszcze na początku maja ich dzienna liczba wynosiła kilkaset i potrafiła spaść nawet poniżej 500, o tyle w ostatnich dniach wyraźnie przekraczała 1 tys., a nawet – 7 maja – 1,2 tys. Wyjątkiem jest natomiast ostatnia doba, podczas której stwierdzono 736 nowych zakażeń.

W sumie od początku pandemii potwierdzono w Niemczech ponad 171 tys. infekcji SARS-CoV-2 oraz ponad 7,5 tys. zgonów z tego powodu. W statystyce wykrytych zachorowań Niemcy zajmują obecnie 7. miejsce. Według sondażu przeprowadzonego przez BfR Institute obecnie wprowadzenie obostrzeń popiera 2 na 3 mieszkańców Niemiec. Ale jeszcze w marcu poparcie dla przeciwepidemicznych działań rządu federalnego wynosiło 92 proc.

Niemcy: Politycy i mieszkańcy chcą otwarcia granic

Politycy i mieszkańcy uważają, że zamknięcie granic utrudnia życie w przygranicznych miejscowościach.