Niemcy: Prawicowy ekstremizm w policji niedoszacowany?

Niemcy/KSK/wywiad/Ukraina/Białoruś/prawicowy-ekstremizm/

"Prawicowi ekstremiści nie mają czego szukać w policji. A jednak najwyraźniej są tu tacy, jak wykazało dochodzenie, i nie dotyczy to pojedynczych przypadków. Naszym wspólnym celem musi być zidentyfikowanie tych ludzi i usunięcie ich z szeregów policji", podkreślił minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul (CDU) [Maximilian Scheffler on unsplash]

Ze sprawozdania MSW Nadrenii Północnej-Westfalii wynika, że w tamtejszej policji od 1 stycznia 2017 r. do początku tego tygodnia przeprowadzono ponad 90 postępowań dyscyplinarnych. Informacja pojawiła się w kilka dni po wszczęciu dochodzenia przeciwko 29 policjantom za szerzenie w sieci prawicowo-ekstremistycznej propagandy.

 

 

Dokument sporządzono na użytek landowej komisji prawnej na jej czwartkowe posiedzenie. Wynika z niego m.in., że osiem z wszczętych postępowań dotyczy domniemanej przynależności policjantów do tzw. Obywateli Rzeszy (skrajnie prawicowej organizacji – red.)

Ponadto, 8 postępowań dotyczy urzędników zatrudnionych w policji, a kolejne 4 przypadki dotyczą pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii.

Kolejne kraje deklarują, że nie uważają Łukaszenki za białoruskiego prezydenta / Europa i świat w skrócie

Kolejne kraje deklarują, że nie uważają Łukaszenki za białoruskiego prezydenta, wśród nich są już także USA. Tymczasem w Autonomii Palestyńskiej odbędą się pierwsze od niemal 15 lat wybory. Europa i świat w skrócie.

Niemcy: Sprawa w Essen sukcesywnie rozwiązywana?

W związku ze 100 podejrzeniami w policji w Nadrenii Północnej-Westfalii, w tej chwili toczy się dodatkowo jeszcze 71 postępowań. Jak podano, 31 z nich wiąże się z ujawnionym niedawno prawicowym skandalem w policji w Essen.

Pozostałe 29 postępowań zostało już zakończonych, przy czym w 8 przypadkach podjęto decyzje dyscyplinarne albo decyzje dotyczące rozwiązania umowy o pracę. W sprawie policjantów z Essen chodzi o zamieszczanie skrajnie prawicowych bądź rasistowskich zdjęć na jednym z popularnych czatów.

Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul (CDU) podał, że dysponuje 16 nowymi informacjami o skrajnie prawicowych lub rasistowskich wypowiedziach we własnych szeregach. W czwartek ze służby został zwolniony kolejny funkcjonariusz policji w Essen.

Jego sprawa nie ma jednak nic wspólnego z ekstremistycznymi wypowiedziami na czacie, podkreślił Raul. Liczba policjantów objętych postępowaniem w związku z takimi wypowiedziami wzrosła tymczasem o kolejne 31 osób.

Niemcy: Policjanci zawieszeni za neonazistowską propagandę

Ponad 200 funkcjonariuszy policji w Nadrenii Północnej-Westfalii wzięło udział w akcji przeciwko kolegom z formacji, którzy są podejrzewani o szerzenie prawicowo- ekstremistycznych treści.

Denuncjowanie w służbie konstytucji?

Minister Raul po raz pierwszy skierował e-mail do około 50 tys. funkcjonariuszy policji w Nadrenii Północnej-Westfalii, wzywając ich do meldowania przełożonym o przypadkach ekstremistycznych postaw w ich otoczeniu. Raul podkreślił, że nie chodzi mu o zainicjowanie denuncjowania kolegów i koleżanek ze służby, tylko o zwalczanie sprzecznych z konstytucją postaw.

Raul wyraził przekonanie, że zdecydowana większość policjantów właściwie zrozumie jego intencje i w oparciu o własny zdrowy rozsądek dostrzeże, „gdzie przebiega granica między tym, co można tolerować, a tym, czemu należy wydać zdecydowaną walkę”.

„Prawicowi ekstremiści nie mają czego szukać w policji. A jednak najwyraźniej są tu tacy, jak wykazało dochodzenie, i nie dotyczy to pojedynczych przypadków. Naszym wspólnym celem musi być zidentyfikowanie tych ludzi i usunięcie ich z szeregów policji”, podkreślił Raul.

W policji Nadrenii Północnej-Westfalii wykryto pięć internetowych grup dyskusyjnych, zawierających treści skrajnie prawicowe. Do tej pory wskutek skandalu w obowiązkach służbowych zawieszono 30 funkcjonariuszy, zaś 14 zwolniono ze skutkiem natychmiastowym.

Niemcy: Bez profilowania etnicznego w policji. "Rasizm jest zabroniony"

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych twierdzi, że rasizm jest w policji zabroniony, dlatego nie zostaną przeprowadzone badania dotyczące zakresu dyskryminującego profilowania etnicznego – zalecanego przez Radę Europy. 

Rezygnacja szefa wywiadu

Tymczasem w czwartek (24 września) Christian Gramm, szef jednostek dowództwa sił specjalnych Kommando Spezialkraefte (KSK) złożył rezygnację.

Niemieckie media w komentarzach przypominają o doniesieniach o prawicowym ekstremizmie w szeregach wojskowego wywiadu. Zgodnie z nimi wiosną br. w drugiej kompanii KSK stwierdzono najwięcej przypadków prawicowego ekstremizmu. Jednostka miała zostać poddana gruntownej reorganizacji, zgodnie z decyzją minister obrony Niemiec Annegret Kramp-Karrenbauer. 

KSK otrzymała wówczas czas na przeprowadzenie niezbędnych zmian strukturalnych. W rezultacie ta licząca około 1,6 tys. żołnierzy jednostka będzie się składać z trzech kompanii operacyjnych. Gramm był krytykowany za sposób, w jaki toczyło się śledztwo w KSK odnośnie podejrzanych o ekstremizm. Jego misja dobiegnie końca z ostatnim dniem października.

Niemcy: Minister obrony zapowiada czystkę w elitarnej jednostce. Powodem prawicowy ekstremizm

Minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer (CDU) ogłosiła we wtorek (30 czerwca), że rozwiąże jedną z czterech jednostek dowództwa sił specjalnych Kommando Spezialkraefte (KSK) po doniesieniach o prawicowym ekstremizmie w jej szeregach.

KSK: Prawicowy ekstremizm niejedynym problemem?

Prawicowy ekstremizm nie był jednak jedynym problemem KSK. W raporcie przygotowanym przez inspektora generalnego Bundeswehry Eberharda Zorna, który wzburzył minister obrony, podkreślono częste występowanie „toksycznej kultury dowodzenia” oraz zniknięcie z magazynów około 50 tys. sztuk amunicji oraz ponad 60 kg materiałów wybuchowych.

W maju policja w Saksonii znalazła w domu żołnierza KSK około 6 tys. sztuk amunicji i 2 kg materiałów wybuchowych. Żołnierz zwrócił uwagę służb ze względu na swoje prawicowe przekonania. Kramp-Karrenbauer podkreśliła jednak, że to nie przesądza sprawy i zaznaczyła, że należy wyjaśnić, czy w tym przypadku doszło tylko do prowadzenia w niedbały sposób ewidencji, czy może amunicję i materiały wybuchowe po prostu rozkradziono.

Od tego czasu KSK jest jednym z organów nadzorujących śledztwa, ale od miesięcy Bundestag prowadzi własne dochodzenie. Inspektorzy Bundestagu twierdzili, że agencja nie współpracuje z Urzędem Ochrony Konstytucji i nie ma prowadzi regularnych przesłuchań.