Turyngia była trzecim wschodnioniemieckim polem bitwy, na którym Alternatywa dla Niemiec (AfD) walczyła z mainstreamowymi partiami o tytuł głównej siły politycznej w landzie. We wrześniu dzięki wielkiej mobilizacji udało się do tego nie dopuścić w Saksonii i Brandenburgii. Sukcesu nikt nie świętował, skoro AfD kończyła wybory na drugim miejscu z ponad 20-proc. poparciem. W Turyngii, gdzie landtag, czyli regionalny parlament, wybierano w niedzielę, AfD też nie wygrała, ale może świętować. Według pierwszych exit poll partia o półtora punktu procentowego pokonała CDU. Efekt? Po wyborach Turyngię czeka polityczny chaos.

Niemcy: Spada liczba azylantów korzystających z zasiłków

Trzeci rok z rzędu spada liczba osób otrzymujących w Niemczech świadczenia społeczne z tytułu posiadania azylu lub ubiegania się o niego. Na koniec ubiegłego roku było to prawie 411 tys. osób. To wciąż dużo, ale o 12 proc. mniej niż …

Dobry premier z Lewicy

Wybory wygrała Die Linke (Lewica), wspólna partia wschodnioniemieckich postkomunistów i ortodoksyjnych socjalistów z Zachodu, którą według exit poll poparło 29,5 proc. wyborców. AfD wbrew sondażom zdobyła drugą pozycję z 24 proc. CDU zebrała tylko 22,5 proc. poparcia, choć sondaże dawały jej kilka procent więcej. SPD spadło w porównaniu z wyborami w 2014 r. o cztery punkty, do 8,5 proc. Zieloni, którzy w skali całego kraju mają 24-proc. poparcie, w Turyngii dostali tylko 5,5 proc. W żadnym innym landzie partia nie ma tak niskiego poparcia. Klęska ta pokazuje, że zielona fala – notowany na Zachodzie niespodziewany wzrost proekologicznych partii – nie przekracza linii wyznaczonej kiedyś przez żelazną kurtynę.

Pięć lat temu wybory w Turyngii wygrali chadecy, Lewica była druga, ale udało się jej stworzyć z SPD i Zielonymi rząd, na którego czele stanął Bodo Ramelow – pierwszy polityk Die Linke, który objął władzę nad landem. Dla wielu Niemców była to katastrofa, przeciwko nowemu premierowi odbywały się demonstracje. Ale przez cztery lata, choć jego partia w innych częściach wschodnich Niemiec pikowała, Ramelow utrzymał poparcie. Postrzegano go jako dobrego gospodarza, za jego rządów bezrobocie, plaga byłej NRD, mocno zmalało, a land wykorzystał dobrą koniunkturę w gospodarce. Jedna trzecia badanych mieszkańców twierdziła, że pod rządami Ramelowa ich życie się polepszyło, 70 proc. uznało go za dobrego premiera. W tej grupie byli też wyborcy chadecji.

To efekt tego, że Ramelow, w przeciwieństwie do innych polityków Die Linke, nie jest ideologiem, ale pragmatykiem, który potrafi rozmawiać z innymi. Nie prowadził żarliwej obrony byłej NRD (choć ostatnio sprzeciwiał się, by nazywać ją „państwem bezprawia”), tylko jeździł po landzie, rozmawiał z ludźmi, wspierał lokalne projekty. I zmagał się z ogólnoniemieckimi bolączkami, takimi np. jak brak nauczycieli. Jego rząd zwiększył kadry szkół o 3,5 tys. osób.

Sukces Ramelowa może bierze się także stąd, że nie wychowywał się w byłej NRD, tylko na Zachodzie, skąd przybył do Turyngii po zjednoczeniu Niemiec, by rozkręcać ruch związkowy.

Niemcy: Rolnicy protestują przeciw ostrzejszym wymogom środowiskowym

Niemieccy rolnicy zablokowali dziś ruch uliczny m.in. w Berlinie i w Bonn. Protest dotyczy wprowadzonego przez rząd obowiązku ograniczenia użycia nawozów azotowych w rolnictwie.

 

Rolniczy protest polega na masowym wjeździe traktorów do centrów miast. Oklejone plakatami z hasłami protestacyjnymi ciągniki wolno …

„Brunatne bagno”

Jednak ze względu na osłabienie SPD – co jest ogólnoniemieckim zjawiskiem i przebiega tak szybko, że słychać głosy, iż socjaldemokracja może zniknąć ze sceny – i słaby wynik Zielonych jego koalicji nie wystarczy głosów. Ramelow próbował temu zaradzić, wspierając w kampanii i SPD, i Zielonych. Tym bardziej że wielką siłą w landzie stała się AfD, która w ciągu pięciu lat podwoiła posiadanie.

Ramelowowi nie udało się u wyborców wykorzenić wschodnioniemieckiego kompleksu niższości ani zmienić nastawienia do zmian zachodzących w niemieckim społeczeństwie. A to właśnie podsycanie strachów przed obcymi, kampanie przeciwko „wrogom tradycyjnej rodziny” i negowanie zmian klimatycznych stały się głównymi motywami kampanii AfD.

Do tego Björn Höcke, lokalny przywódca Alternatywy, dodał historyczny rewizjonizm, protestując m.in. przeciwko oddawaniu hołdu pomordowanym za rządów Hitlera Żydom. AfD w Turyngii ma najściślejsze kontakty z jawnymi i podziemnymi organizacjami neonazistowskimi. Land często opisuje się jako „brunatne bagno”. Wynik AfD tę diagnozę potwierdza.

Po wyborach Ramelow może stracić stanowisko. CDU z góry wykluczyło bowiem koalicję z Die Linke i z AfD. Chadecy będą najprawdopodobniej próbować poczwórnego sojuszu z SPD, Zielonymi i liberałami z FDP, którzy dostali 5 proc. Taka koalicja, polegająca na łączeniu ognia i wody, jeszcze nigdy nie powstała na poziomie landu. Trudno uwierzyć, że byłaby to konfiguracja stabilna.