Niemcy: CDU gorączkowo szuka faktów mogących osłabić kandydaturę Olafa Scholza

Kandydat SPD na kanclerza i minister finansów Olaf Scholz / foto via flickr [Dirk Vorderstraße]

Minister finansów i kandydat SPD na kanclerza, Olaf Scholz został w poniedziałek (20 września) przesłuchany przez parlamentarzystów w Bundestagu w sprawie zarzutów stawianych podległej ministerstwu jednostce ds. przeciwdziałania praniu pieniędzy (FIU). Przedwyborczy termin wydarzenia wywołał duże kontrowersje w Niemczech.

 

 

Jak poinformował dziennik „Der Tagesspiegel”, Scholz w celu osobistego zjawienia się w Berlinie, odwołał zaplanowane spotkania w ramach kampanii wyborczej w leżącej na południu kraju Badenii-Wirtembergii.

Początkowo minister miał połączyć się z komisją finansów Bundestagu dzięki transmisji online, ale po tym, jak jego zamiar spotkał się z silnym sprzeciwem ze strony innych partii, Scholz zmienił plany i niespodziewanie pojawił się w parlamencie.

Przesłuchanie polityka nastąpiło w następstwie wniosku o powołanie nadzwyczajnego posiedzenia parlamentarnej komisji finansów, które złożyły ugrupowania FDP, Zielonych oraz Die Linke. Działanie to było spowodowane wydarzeniami sprzed niecałych dwóch tygodni, kiedy to prokuratura przeprowadziła przeszukanie w ministerstwie finansów i sprawiedliwości.

Niemcy: Przeszukania w ministerstwie kierowanym przez głównego kandydata na kanclerza

Podejrzenia padają na agencję resortu finansów, kierowanego przez Olafa Scholza – kandydata SPD na kanclerza i faworyta sondaży.

Opozycja: „Scholz jest ministrem finansów ds. skandali finansowych”

Przemawiając publicznie po przesłuchaniu, socjaldemokrata podkreślił, że w trakcie jego kadencji poczyniono postępy w działalności resortu. „Skorzystałem z okazji, aby jeszcze raz wyjaśnić, że ostatnie trzy lata były najlepszym okresem pod względem zdolności naszych władz do walki z praniem brudnych pieniędzy” – ogłosił polityk.

„W ciągu ostatnich trzech lat osiągnęliśmy więcej niż w ciągu ostatnich trzydziestu” – dodał.

Scholz podkreślił, że FIU powiększyła swój personel i posiada nowoczesną strukturę informatyczną, co usprawni proces przekazywania raportów władzom. Także kryteria, według których raporty o praniu pieniędzy są przekazywane odpowiednim organom, zostaną jeszcze bardziej ulepszone.

„Kiedyś w FIU zatrudnionych było 100 pracowników, obecnie jest 500 osób, a wkrótce będzie ich 700” – mówił polityk podczas niedzielnej debaty telewizyjnej.

Partie opozycyjne, a także członkowie rządzącej CDU/CSU, partnera SPD w koalicji rządowej, oskarżyli Scholza o brak kontroli nad swoim resortem i podległymi mu władzami.

„Dopiero na dzisiejszym spotkaniu Olaf Scholz po raz pierwszy spotkał się z szefem FIU” – grzmiał polityk CSU Sepp Müller. Podczas przesłuchania minister przyznał się posłom, że nigdy wcześniej nie rozmawiał osobiście z dyrektorem jednostki.

„Po raz kolejny Olaf Scholz jako minister finansów odmówił wszelkiej odpowiedzialności za chaos w urzędzie ds. przeciwdziałania praniu pieniędzy” – stwierdziła Lisa Paus, posłanka Zielonych. „Nie zrobił wystarczająco dużo, aby zwalczać zjawisko prania brudnych pieniędzy” – dodała.

„W sumie można odnieść wrażenie, że Olaf Scholz jest ministrem finansów ds. skandali finansowych” – ocenił Florian Toncar, rzecznik ds. polityki finansowej partii FDP.

Niemcy: Koalicja SPD-Zieloni przesądzona? „Nadszedł czas, aby CDU przeszła do opozycji”

Kandydat SPD na kanclerza Olaf Scholz mówi o przekonaniu „większości wyborców” do koalicji socjaldemokratów z Zielonymi.

#SPDgate czy #CDUgate?

Z perspektywy SPD nieprzypadkowo partie opozycyjne wyznaczyły rozprawę na sześć dni przed wyborami do Bundestagu (odbędą się one w niedzielę 26 września).

„To rzeczywiście jest kwestia, nad którą trzeba się zastanowić: czy jest właściwe i sprawiedliwe, aby kandydat partii na kanclerza nie mógł uczestniczyć w wydarzeniach związanych z kampanią?” – pytał Jens Zimmermann, członek komisji finansowej z ramienia socjaldemokratów.

„Możemy założyć, że CDU nadużywa prokuratury dla swojej kampanii wyborczej. Może chodzić też o odwrócenie uwagi od własnych słabości”- dodała Cansel Kiziltepe z SPD w wypowiedzi dla agencji dpa.

Sam Olaf Scholz stwierdził, że przesłuchanie na kilka dni przed wyborami było „całkowicie zbędne”. „W świetle obecnych sondaży lawina oszczerstw i pomówień pod moim adresem nie jest przypadkowa. Obecnie wszyscy próbują odnieść z tej nagonki zysk” – dodał.

Wątpliwości mają także eksperci. Prawnik konstytucyjny Joachim Wieland ocenił, że przeszukanie w ministerstwie było nielegalne, a podjęte działania nieproporcjonalnie duże. „Nie było to konieczne, a zatem było nielegalne” – stwierdził.

Liczne spekulacje dotyczą też tego, że śledztwo jest kierowane przez prokuraturę z Osnabrück, której dowodzi członek CDU. Z partii rządzącej wywodzi się również minister sprawiedliwości Dolnej Saksonii, w której znajduje się wspomniane miasto.

Politycy SPD powołali nawet specjalny hashtag w Internecie o nazwie #CDUgate. Toczą się pod nim gorące dyskusje, które sugerują, że „atak” na Scholza może odbić się na CDU — zamiast zaszkodzić kandydatowi socjaldemokratów i jego partii — jeśli okaże się, że czas na działania śledcze tuż przed wyborami był więcej niż przypadkowy.

Niemcy: Scholz najlepszy w debacie TV. SPD umacnia się w sondażach

Koalicja SPD, Die Linke, oraz Zielonych jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem po wyborach w Niemczech.

Scholz zmierza po zwycięstwo, choć musi uważać

„W pewnym sensie cała ta sytuacja może zaszkodzić Scholzowi, szczególnie że to ostatni etap kampanii i nie ma czasu na łagodzenie, czy tłumaczenie wizerunkowych potknięć. To jest ten czas, kiedy błędy są jeszcze bardziej punktowane” – uważa w rozmowie z EURACTIV.pl ekspertka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Lidia Gibadło.

„Co do momentu przesłuchania to skojarzenia nasuwają się same, że CDU gorączkowo szuka w tym okresie faktów mogących osłabić kandydata SPD. Jego postać jest tym, co ciągnie socjaldemokratów do góry w sondażach. Uważam że to, czy ta partia realnie straci wskutek tych wydarzeń, jest bardzo indywidualną kwestią zależną od wyborców. Myślę jednak, że cała ta sprawa zaszkodzi bardziej Scholzowi, niż chadecji” – dodaje.

Ostatni sondaż przeprowadzony przez Instytut Forsa i opublikowany we wtorek (21 września), wskazuje że wybory wygrałaby SPD z 25 – proc. poparciem, wyprzedzając o 3 pkt. proc. CDU/CSU. Zieloni zajęliby trzecie miejsce – zagłosowałoby na nich 17 proc. wyborców.

Należy zauważyć, że badanie zostało przeprowadzone w dniach 16-20 września, więc de facto nie można jeszcze z niego odczytać nastrojów Niemców po poniedziałkowych wydarzeniach. Po pierwszych komentarzach wydaje się jednak, że zrelaksowany i pewny siebie minister finansów wyjdzie z całej sytuacji obronną ręką i nie pozwoli sobie odebrać zwycięstwa na ostatniej prostej.

„We wszystkich tych sprawach Scholz broni się przekonująco i mało prawdopodobne, aby miało to jakiś szczególny wpływ na jego wynik wyborczy. Z drugiej strony sprawy te są tak skomplikowane, że wyborcom trudno jest się zorientować w ich strukturze” – stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Thomas Pogundtke, politolog z uniwersytetu im. Heinricha Heinego z Düsseldorfu.

Czy FIU odpowiednio zareagowała na ostrzeżenia banków o podejrzanych transakcjach?

9 września do niemieckiego resortu finansów oraz ministerstwa sprawiedliwości weszły policja i prokuratura.

Śledztwo ma na celu sprawdzenie, czy zajmująca się przeciwdziałaniem praniu pieniędzy agencja Financial Intelligence Unit (FIU) odpowiednio zareagowała na ostrzeżenia banków o podejrzanych transakcjach.

Do 2017 r. FIU podporządkowana była federalnej policji kryminalnej (BKA), potem przeszła pod kontrolę Urzędu Celnego, który z kolei podlega Ministerstwu Finansów Niemiec. FIU miała zwalczać proceder prania pieniędzy w Niemczech, gdzie według szacunków co roku pranych jest około 100 mld euro.

Rzecznik prokuratury poinformował, że śledztwo zostało wszczęte po otrzymaniu skarg na FIU dotyczących niepodjęcia przez agencję działań wobec podejrzanych przelewów na miliony euro między 2018 a 2020 r.

Prokuraturę zaalarmowały banki, które podejrzewały, że pieniądze mogły być powiązane z handlem bronią, narkotykami i finansowaniem terroryzmu. Niektóre z podejrzanych transferów były kierowane do Afryki.

Według tygodnika „Der Spiegiel” chodzi o podejrzane transakcje o wartości co najmniej 1 mln euro. FIU zapoznała się z informacjami przesłanymi przez banki, ale nie przekazała ich organom ścigania.

Ministerstwa zostały przeszukane, by zbadać, czy agencji nakazano ignorowanie tych podejrzanych przelewów, poinformował niemieckie media rzecznik prokuratury.

Dodał, że od 2017 r., gdy FIU zaczęła kontrolować podejrzane o pranie pieniędzy transakcje, drastycznie spadła liczba doniesień o tej działalności. Prokuratura bada również i ten wątek, zaznaczył jej rzecznik.