Niemcy: Dwa lata w zawieszeniu. Były strażnik z obozu koncentracyjnego Stutthof skazany

Jedna z bram dawnego obozu koncentracyjnego Stutthof, w którym dziś mieści się muzeum, źródło: WIkipedia, fot. Polimerek (CC BY-SA 3.0)

Jedna z bram dawnego obozu koncentracyjnego Stutthof, w którym dziś mieści się muzeum, źródło: WIkipedia, fot. Polimerek (CC BY-SA 3.0)

W Hamburgu zapadł wyrok w procesie przeciw 93-letniemu dziś byłemu strażnikowi z niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Stutthof. Za pomoc w zabójstwie 5232 osób oraz usiłowanie kolejnego zabójstwa skazano go na 2 lata więzienia w zawieszeniu.

 

Sąd w Hamburgu wziął bowiem pod uwagę zaawansowany wiek oskarżonego oraz jego kiepski stan zdrowia, a także to, że w chwili popełnienia swoich czynów miał jedynie 17 lat. Właśnie dlatego proces 93-latka toczył się przed sądem dla nieletnich.

Strażnik ze szczególnie okrutnego obozu

Bruno Dey w 1944 r. rozpoczął służbę w kompanii wartowniczej w KL Stutthof. Pełnił ją tam przez kilka miesięcy. Ten niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny słynął ze szczególnego okrucieństwa, więźniowie umierali tam nie tylko w komorach gazowych, ale także z powodu głodu, szerzących się chorób zakaźnych i okrucieństwa strażników.

KL Stutthof powstał już 2 września 1939 r. na anektowanych przez III Rzeszę terenach Wolnego Miasta Gdańska, a został zlikwidowany dopiero 9 maja 1945 r. wraz z kapitulacją hitlerowskich Niemiec. Był to najdłużej funkcjonujący obóz koncentracyjny poza przedwojennymi granicami III Rzeszy.

W sumie przez obóz przewinęło się 100-127 tys. więźniów, z których zdecydowaną większość  – ok. 50 tys. – stanowiły osoby narodowości żydowskiej. Gdy do obozu wkroczyli żołnierze Armii Czerwonej, zastali w nim tylko ok. 100 więźniów (głównie rannych i chorych w obozowym lazarecie), który przebywali tam dłuższy czas oraz kilkanaście tysięcy innych więźniów przerzuconych do KL Stutthof w ostatnim czasie z innych obozów na Pomorzu i w Prusach Wschodnich.

Holandia po raz pierwszy przeprasza za prześladowania Żydów podczas wojny

W przeddzień Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu premier Holandii po raz pierwszy przeprosił społeczność żydowską za prześladowania z czasów II wojny światowej. Dziś przypada także 75. rocznica wyzwolenia nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.

 

Premier Mark Rutte przeprosił za działania władz holenderskich …

Sąd: Nie można było nie wiedzieć o zbrodniach

Stając po kilkudziesięciu latach przed sądem w Hamburgu Bruno Dey nie zaprzeczał, że był strażnikiem w obozie koncentracyjnym Stutthof. Bronił się jednak, że jedynie pilnował obozu i nie miał pojęcia o popełnianych w nim zbrodniach. Przekonywał też, ze nie wybrał sobie tej służby sam, a została mu ona przydzielona. „Musiałem wykonywać rozkazy” – mówił.

Twierdził też, że o tym, że w KL Stutthof systemowo mordowano ludzi dowiedział się dopiero na sali sądowej. Mówił też, że jest tą wiedzą wstrząśnięty, ale sam nie poczuwa się do winy. Jego adwokat Stefan Waterkamp wniósł o pełne uniewinnienie.

Ale sąd nie dał wiary słowom Deya. Przypomniał o tym, że wiedza o tym co działo się w KL Stutthof jest od kilkudziesięciu lat powszechna. Historycy oceniają, że zamordowano w tym obozie od 65-80 tys. osób.

Sędzia Anne Meier-Göring mówiła również uzasadniając uznanie oskarżonego za winnego, że także w czasie II wojny światowej będąc obozowym strażnikiem nie można było nie zauważać zbrodni.

„Pan nie stał po prostu na wieży i pełnił wartę. Pan brał udział w całokształcie masowego morderstwa, pomagając swoim dowódcom, patrząc się jak ludzie umierali z głodu, z powodu chorób i jak wchodzili do krematorium z którego już nigdy nie wyszli. Pan musiał widzieć trupy, bo trupy leżały wszędzie” – powiedziała przewodnicząca składu sędziowskiego.

I dodała, że strażnicy uczestniczyli też w prowadzeniu więźniów do komór gazowych oraz obsługiwaniu krematoriów, a także zdarzało się, że rozstrzeliwali ludzi. Gdy brakowało trującego gazu, więźniów zabijano też strzałem w tył głowy.

Ostatecznie wyrok wobec Deya był niższy niż żądała prokuratura, która domagała się trzyletniego więzienia bez zawieszenia wyroku. Ostatecznie sąd wymierzył karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu.

Serbia: Przyjęto ustawę upamiętniającą ofiary Holokaustu

Serbski parlament przyjął ustawę upamiętniającą ofiary Holokaustu i innych ludobójstw. Ustanawia ona instytucję, która będzie zajmować się kulturą pamięci o ofiarach.

 

Serbski parlament przyjął 159 głosami ustawę upamiętniającą ofiary Holokaustu i innych ludobójstw. Minister kultury i informacji Vladan Vukosavljević wyjaśnił, że …

Przełomowy wyrok z 2016 r.

Proces Deya był w Niemczech bardzo głośny, bowiem to prawdopodobnie jeden z ostatnich tego typu procesów. A wielu strażników, o ile nie udało się im udowodnić zabójstwa konkretnej, znanej z imienia i nazwiska osoby, często unikali kary.

Przełomem był jednak wyrok Trybunału Federalnego, który jako najwyższa instancja odwoławcza w Niemczech uznał we wrześniu 2016 r., że były esesman nazywany „księgowym Auschwitz” Oskar Gröning może zostać skazany za pomocnictwo w masowym mordzie nawet jeśli osobiście nigdy nie pociągnął za spust broni palnej, nie uruchomił komory gazowej czy nie zapędzał do niej więźniów.

Oceniono bowiem, że sama służba w obozie koncentracyjnym, w którym masowo eksterminowano ludzi jest wystarczającą przesłanką do skazania, a oskarżeni nie mogą się zasłaniać niewiedzą, bowiem dla załóg obozów popełniane zbrodnie nie były tajemnicą.

Było to odrzucenie stosowanej przez wiele lat w Niemczech wykładni mówiącej, że skazać za zbrodnie wojenne można tylko kogoś, komu można udowodnić zabójstwo konkretnych osób lub konkretne przypadki znęcania się nad nimi.

To pozwoli zapewne skazać ostatnich już żyjących strażników obozowych, których nie zostało już wiele. Prawdopodobnie jesienią ruszy proces innego strażnika z KL Stutthof. 95-latek stanie przed sądem w Wuppertalu w Nadrenii Północnej-Westfalii.

W Niemczech prowadzonych jest obecnie jeszcze 14 innych dochodzeń wobec byłych członków załogi obozów koncentracyjnych. To obozowi strażnicy lub pracownicy administracji. Wśród nich jest jedna kobieta. Są to osoby, które służyły w obozach koncentracyjnych w Buchenwaldzie, Sachsenhausen oraz Mauthausen.