Niemcy: CDU wygrywa wybory w Hesji, ale mocno traci poparcie

Premier Hesji Volker Bouffier, © Emha / Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0-DE

Premier Hesji Volker Bouffier, © Emha / Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0-DE

Współrządząca Niemcami chadecka partia CDU, na której czele stoi kanclerz Angela Merkel, zajęła pierwsze miejsce w wyborach lokalnych w Hesji w środkowo-zachodniej części kraju. Straciła jednak ponad 1/4 poparcia w stosunku do wyborów z 2013 r.

 

Według wstępnych wyników CDU uzyskała w Hesji 28 proc. poparcia. Pozwoliło to co prawda na zajęcie pierwszego miejsca, ale jest to najgorszy wynik chadecji w tym landzie od ponad 50 lat. Jeszcze w 2013 r. CDU zanotowała poparcie o 10,3 p.p. wyższe. Na drugim miejscu uplasowało się socjaldemokratyczne SPD z wynikiem 19,8 proc., czyli o 10,9 p.p. niższym niż 5 lat temu.

Za zwycięzców wyborów mogą się natomiast uważać Zieloni, na których głos oddało 19,4 proc. wyborców, a więc o 8,3 p.p. więcej niż w 2013 r. 12,1 proc. wyborców wybrało zaś skrajnie prawicową Alternatywę dla Niemiec (AfD). Oznacza to, że AfD będzie mieć swoich przedstawicieli we wszystkich lokalnych parlamentach (tzw. landtagach) w kraju. Oprócz tych czterech ugrupowań, próg wyborczy przekroczyli jeszcze liberałowie z FDP (7,7 proc. głosów) oraz postkomunistyczna Lewica (6,5 proc.).

Bawaria: Chadecy tracą większość w lokalnym parlamencie

Współrządzące Niemcami wspólnie z kierowaną przez kanclerz Angelę Merkel partią CDU, siostrzane bawarskie ugrupowanie CSU straciło większość w regionalnym parlamencie – landtagu. Choć we wczorajszych (14 października) wyborach samorządowych w tym landzie bawarscy chadecy zajęli pierwsze miejsce, to jednak stracili …

Napięcia w koalicji w rządzie federalnym

Takie wyniki wyborów w Hesji to nie tylko kłopot wizerunkowy dla współrządzącej Niemcami CDU i kanclerz Angeli Merkel, ale także kolejne możliwe pęknięcie w rządzącej w Berlinie Wielkiej Koalicji, którą oprócz chadeków tworzy jeszcze SPD. Socjaldemokraci tracą bowiem w kolejnych wyborach z rzędu. Duża część partii obwinia o to właśnie mariaż z CDU. Przewodnicząca SPD Andrea Nahles stwierdziła po ogłoszeniu wyników w Hesji, że w jej partii „musi się coś zmienić”, ale dodała też, że „obecny stan rządu jest nie do zaakceptowania, a CDU musi wyciągnąć konsekwencje oraz szybko rozwiązać problemy merytoryczne i personalne”. Niemiecka prasa ocenia, że na dużo słabszy niż 5 lat temu wynik chadeków i socjaldemokratów w Hesji wpłynęły głównie sprawy, które szkodzą rządowi federalnemu, a przede wszystkim spory o politykę migracyjną czy tzw. aferę spalinową, na której cierpią niemieckie koncerny motoryzacyjne.

Sytuacja jest tym trudniejsza, że także w CDU narasta irytacja SPD jako koalicjantem. Premier Hesji Volker Bouffier, który uchodzi za człowieka bardzo bliskiego kanclerz Merkel, wprost mówił o tym, że na „tę niebywałą sytuację, jaką jest wynik wyborczy, nałożył się spór koalicjantów toczony na poziomie Berlina”. Co więcej, akurat w Hesji dobrze funkcjonowała dotąd dość rzadka koalicja CDU-Zieloni, którą dzięki bardzo dobremu wynikowi Zielonych powinno się udać utrzymać. Akces do ewentualnej poszerzonej trójkolorowej (nazywanej „Jamajką”) koalicji na poziomie Hesji zgłosił też już lider FDP Christian Lindner. Podobny pomysł na koalicję na poziomie federalnym pojawił się jako pierwszy po ubiegłorocznych wyborach do Bundestagu. Wówczas jednak liberałom i chadekom nie udało się porozumieć co do kwestii gospodarczych i CDU ostatecznie przedłużyła współpracę koalicyjną z SPD. Jednak – jak zauważają komentatorzy w niemieckiej prasie – wobec rosnących napięć w Wielkiej Koalicji, niektórym znów zaczyna się śnić „Jamajka”.

Niemcy: Wielki protest przeciw rasizmowi i skrajnej prawicy w Berlinie

Pod hasłem „Na rzecz otwartego społeczeństwa – solidarność zamiast wykluczenia” odbyła się w sobotę (13 października) w niemieckiej stolicy ogromna manifestacja, zainteresowanie którą przekroczyło nawet oczekiwania organizatorów. Według nich na ulice Berlina wyszło ponad 240 tys. osób. Policja mówi natomiast …