Niemcy: Antycovidowcy porównują się do ofiar nazistów

Niemcy, koronawirus, pandemia, COVID

Ruch antucovidowy w Niemczech neguje wprowadzone przez rząd przeciwepidemiczne ograniczenia oraz domaga się ustąpienia kanclerz Angeli Merkel. / Foto via [@ThomasPWue]

Czołowi niemieccy politycy i urzędnicy zdecydowanie sprzeciwiają się porównywaniu przez tzw. antycovidowców do działaczy antynazistowskiego ruchu oporu w czasach III Rzeszy.

 

 

Felix Klein, pierwszy w Niemczech pełnomocnik ds. antysemityzmu, oraz minister spraw zagranicznych Heiko Maas ostro skrytykowali protestujących przeciwko koronawirusowi, po tym, jak jedna z młodych kobiet na demonstracji ruchu antycovidowego w Hannowerze porównała siebie do działaczki antynazistowskiego ruchu oporu w czasach III Rzeszy.

Porównanie do działaczy antynazistowskiego ruchu oporu

Podczas demonstracji antycovidowców, tzw. ruchu nonkonformistów „Querdenken” w Hannowerze, na scenę weszła młoda kobieta, która porównała się do Sophie Scholl, jednej z najbardziej znanych działaczek antynazistowskiego ruchu oporu w czasach III Rzeszy.

Sophie Scholl i jej brat Hans byli członkami studenckiej grupy ruchu oporu „Biała Róża”. Za swoją działalność zostali aresztowani i zgilotynowani.

22-letnia Jana z Kassel – tak się przedstawiła – powiedziała podczas demonstracji, że „czuje się jak Sophie Scholl, bo od miesięcy aktywnie działa w ruchu oporu, przemawia, uczestniczy w demonstracjach, roznosi ulotki, a nawet (…) zgłasza już demonstracje”.

Koronawirus: Niemcy protestują przeciwko przeciwpandemicznym restrykcjom

Blisko 20 tys. osób zgromadziło się w sobotę (7 listopada) w centrum Lipska w proteście przeciwko restrykcjom narzuconym pandemią.

11-latka jak Anne Frank

Nie był to pierwszy taki przypadek na demonstracji przeciwko restrykcjom obowiązującym w walce z pandemią koronawirusa. Kilka dni wcześniej podczas protestów w Karlsruhe 11-letnia dziewczynka porównała się do żydowskiej dziewczynki Anne Frank, która podczas II wojny światowej ukrywała się z rodzicami w oficynie budynku obok firmy ojca. Anne Frank prowadziła pamiętnik, który zachował się po wojnie.

11-latka protestująca w Karlsruhe przeciwko obostrzeniom mówiła, że obchodząc potajemnie swoje urodziny z przyjaciółmi, „czuła się jak u Anne Frank”, bojąc się, by sąsiedzi jej nie wydali. „Czułam się jak u Anne Frank, gdzie trzeba było siedzieć jak mysz pod miotłą, by nie zostać przyłapanym”, powiedziała.

Wideo z jej wystąpienia trafiło do sieci i podobnie jak w przypadku sytuacji z Hannoweru, wzbudziło duże emocje w Niemczech.

Niemcy wykreślą słowo "rasa" z konstytucji?

Ustawa zasadnicza musi chronić przed rasizmem bez mówienia o „rasie”?

Politycy krytykują

Minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas zdecydowanie skrytykował szukanie tego typu analogii. „Kto porównuje się dzisiaj z Sophie Scholl lub Anne Frank (…), szydzi z odwagi, która była potrzebna do pokazania swojej postawy wobec nazistów”, napisał Maas w mediach społecznościowych. „Nic nie łączy protestów antycovidowych z walczącymi w ruchu oporu”, podkreślił .

„Coraz częstsze porównania antycovidowców z ofiarami narodowego socjalizmu kpią z rzeczywistych ofiar i relatywizują Shoah”, powiedział z kolei  w rozmowie z Redaktionsnetzwerk Deutschland (RND) Felix Klein, pierwszy w Niemczech pełnomocnik ds. antysemityzmu.

Niemcy: Bundestag podjął decyzję o stworzeniu miejsca pamięci polskich ofiar II wojny światowej

„W latach 1939-45 Polska stała się cmentarzem cywilizacji europejskiej (…)”, powiedział sekretarz generalny CDU Paul Ziemiak.

Działalność rodzeństwa Scholl

Sophie Scholl i jej brat Hans w młodości należeli do nazistowskich młodzieżówek Hitlerjugend oraz „Związku Niemieckich Dziewcząt”. Jednak w 1942 r., gdy Hans wrócił z fontu wschodniego, gdzie z bliska przekonał się o okrucieństwach wojny postanowił wraz z siostrą wystąpić przeciwko władzy Hitlera.

W tym samym roku wokół Hansa Scholla uformowała się na Uniwersytecie w Monachium grupa studentów, którzy zamierzali rzucić wyzwanie narodowym socjalistom. Sophie Scholl dołączyła do grupy w maju 1942 r., kiedy podjęła studia w Monachium.

„Ulotki Białej Róży” – tak grupa określiła swoje komunikaty – rozsyłano pocztą lub umieszczano w kabinach telefonicznych. Młodzi ludzie informowali w nich o zbrodniach III Rzeszy. Ich działalność nie potrwała długo. W lutym 1943 r. zostali aresztowani przez gestapo, a po kilku dniach zostali zgilotynowani wraz z Christophem Probstem, który także działał w Białej Róży.