Niemcy: 30 tys. osób protestowało w Berlinie przeciw epidemicznym restrykcjom

Tłum antymaseczkowych manifestantów pod Siegessäule w Berlinie, źródło: Twitter

Tłum antymaseczkowych manifestantów pod Siegessäule w Berlinie, źródło: Twitter

Coraz większe manifestacje w Niemczech przeciw wprowadzonym w związku z pandemią koronawirusa obostrzeniom. Choć obowiązuje ich w tym kraju o wiele mniej niż jeszcze 2-3 miesiące temu, na wiece przeciwników m.in. obowiązku noszenia maseczek przychodzą tysiące ludzi.

 

Wczorajsza (29 sierpnia) manifestacja w Berlinie zgromadziła nawet 30 tys. osób, choć inne źródła mówiły o 18 tys. Tłum, jaki zebrał się w centrum niemieckiej stolicy był jednak ogromny i wypełnił maszerując dwukilometrowy odcinek między Bramą Brandenburską a Kolumną Zwycięstwa (Siegessäule) w parku Grosser Tiergarten.

Demonstrację zorganizował ruch „Querdenken”, czyli „Myśleć wbrew”. „Żądamy odwołania ustaw wprowadzających ograniczenia związane z epidemią. Żądamy natychmiastowej dymisji rządu” – mówił przed rozpoczęciem protestacyjnego marszu lider tej inicjatywy Michael Ballweg.

Manifestacja zgromadziła ludzi w różnym wieku i z różnych grup społecznych, a także o różnych poglądach. Byli wśród nich zarówno zwolennicy teorii spiskowych, antyszczepionkowcy, wszelkiej maści antysystemowcy, a wśród nich zarówno skrajni prawicowcy oraz anarchiści. Ludzie, którzy na codzień demonstrują przeciw sobie, tym razem poszli we wspólnym marszu.

Stworzyło to dosyć oryginalny widok demonstracji, nad którą powiewały zarówno tęczowe flagi ruchu LGBT, flagi jamajki z liściem konopii indyjskiej, flagi kubańskie, rosyjskie czy urugwajskie, a także współczesne flagi Niemiec oraz flagi z czasów Cesarstwa Niemieckiego, które przynoszą na manifestacje głównie nacjonaliści.

Oczywiście nie oznacza to, że całość tego typu ruchów jest przeciwna epidemicznym obostrzeniom, ale że zniechęcenie nimi oraz wywołana przez nie coraz silniejsza niechęć do rządu Angeli Merkel zaczyna łączyć coraz różniejsze środowiska.

Stąd na manifestacji transparenty z żądaniem dymisji kanclerz oraz całego jej gabinetu, a także przeprowadzenie przedterminowych wyborów. Niektórzy demonstranci nieśli zdjęcia Merkel, a także wicekanclerza Olafa Scholza, ministra gospodarki Petera Altmaiera i premiera Bawarii Markusa Södera. Bawarski premier jest jednym z tych szefów landowych rządów, który najbardziej naciskał na utrzymanie przeciwepidemicznych obostrzeń.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Część manifestacji rozwiązana przez policję

Berlińska policja próbowała nie dopuścić do wczorajszej manifestacji. W środę (26 sierpnia) wydała zarządzenie o zakazie dużych zgromadzeń z powodu pandemii, ale organizatorzy zaskarżyli tę decyzję do sądu i uzyskali zgodę na demonstrowanie. Sąd nakazał jednak uczestnikom utrzymywanie 1,5-metrowego dystansu, a jeśli to nie będzie możliwe – noszenie maseczek zakrywających usta i nos.

Spodziewając się dużych tłumów i wielkich emocji podczas manifestacji, stołeczna policja zmobilizowała duże siły. Marsz protestacyjny zabezpieczało ponad 3 tys. funkcjonariuszy, w tym 1 tys. ściągnięty z sąsiedniego do Berlina landu Brandenburgia.

„Mieliśmy świadomość, że uczestnicy manifestacji będą łamali obowiązujące przepisy o ochronie przed zakażeniami koronawirusem” – tłumaczyła minister spraw wewnętrznych w berlińskim rządzie landowym Andreas Geisel.

I policja się nie przeliczyła. Przeciwnicy epidemicznych obostrzeń w najmniejszym stopniu ich nie przestrzegali. Ludzie ciasno wypełnili okolice Siegessäule, a wcześniej Friedrichstrasse w ścisłym centrum miasta. I niemalże nikt nie miał na sobie maseczki.

Dlatego policja zadecydowała o rozwiązaniu manifestacji na Friedrichstrasse i sąsiedniej alei Unter den Linden, co doprowadziło do napięć między demonstrantami, a mundurowymi. Ostatecznie jednak manifestanci przenieśli się pod Siegessäule, gdzie policjanci już nie interweniowali bezpośrednio, a jedynie wzywali przez megafony do przestrzegania dystansowania społecznego.

Koronawirus w Niemczech: Bez taryfy ulgowej. Będą nowe restrykcje

Kanclerz Angela Merkel i niemieckie kraje związkowe zgodziły się zaostrzyć ograniczenia dotyczące koronawirusa w odpowiedzi na rosnącą liczbę infekcji.

Skrajnie prawicowy kucharz-weganin idolem antymaseczkowców

Wśród mówców wystąpił tam oprócz Ballwega także najpopularniejszy obecnie w Niemczech antymaseczkowy aktywista Attila Hildmann. Ten 39-latek znany był wcześniej jako promujący wegańską kuchnię bloger i autor książek kucharskich. Od początku pandemii Hildmann promuje jednak na swoich kanałach w mediach społecznościowych także teorie spiskowe na temat koronawirusa.

Opowiadał w tych nagraniach Niemcom, że pandemia to spisek światowych elit, w którym ma brać udział także kanclerz Merkel. Jego zdaniem za wszystkim stać ma zaś amerykański multimiliarder i założyciel Microsoftu Bill Gates, który chce rzekomo za sprawą koronawirusa „przejąć kontrolę nad światem”.

Deklarujący się jako „ultraprawicowiec” Hildmann posuwał się nawet do stwierdzeń, że „Adolf Hitler był lepszy dla Niemiec niż Angela Merkel”, a twórca III Rzeszy to przy obecnej kanclerz „prawdziwe błogosławieństwo”.

Wczoraj Hildmann wzywał Niemców do wielkich manifestacji przeciw nakazowi noszenia maseczek i utrzymywania dystansu społecznego oraz zakazowi organizowania imprez masowych. Krytykował także rozbudowę sieci telekomunikacyjnej 5G, którą miłośnicy teorii spiskowych łączą z pandemią koronawirusa.

Wśród mówców był też wnuk amerykańskiego prezydenta Johna Fitzgeralda Kennedy’egoRobert Francis Kennedy, który jest jednym z najważniejszych działaczy ruchów antyszczepionkowych w USA. On również o wywołanie pandemii oskarżał Billa Gatesa i przypisywał mu chęć „zbudowania światowego państwa policyjnego”.

Węgry zamkną granice na miesiąc, aby ograniczyć infekcje koronawirusem

Węgierski rząd poinformował, że od 1 września znów zamknie granice kraju dla wszystkich cudzoziemców, także z innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Chodzi o ograniczenie przyrostu infekcji koronawirusem.

Skrajna prawica przejmie nowy ruch sprzeciwu?

Ale to skrajnie prawicowej, czy wręcz neonazistowskiej retoryki jest podczas antymaseczowych manifestacji najwięcej. Rosnący w siłę ruch przeciwników epidemicznych obostrzeń jest bardzo łakomym kąskiem, dla wszystkich antyestablishmentowych nurtów politycznych.

Powtarza się więc sytuacją z 2015 r., gdy w obliczu kryzysu migracyjnego w Niemczech zrodził się ruch PEGIDA, który sprzeciwiał się przyjmowaniu islamskich uchodźców z Syrii, Iraku czy Afganistanu.

On również powstał z połączenia antysystemowych nurtów lewicowych i prawicowych. Ci pierwsi wytykali muzułmańskim uchodźcom religijny konserwatyzm i brak poszanowania praw kobiet, a ci drudzy używali haseł ksenofobicznych i rasistowskich.

Ostatecznie jednak te drugie zaczęły przeważać i PEGIDA zaczęła się przesuwać coraz bardziej na prawo, choć politykom również radykalizującej się już prawicowo Alternatywy dla Niemiec (AfD) nie udało się przejąć nad tym ruchem kontroli. Teraz AfD znów próbuje brylować na wiecach ruchu antymaseczowego, ale ponownie zawodowi politycy nie są tam najmilej widziani.

Podobieństwem do sytuacji obecnej i tej sprzed 5 lat jest też duża aktywność rosyjskich mediów sterowanych przez Kreml. Zarówno wtedy, jak i dziś manifestacje wspierała i wspiera retorycznie prokremlowska telewizja RT (Russia Today).

Hildmann wielokrotnie już podkreślał, że programy z tej telewizji zainspirowały go do działania. Jednocześnie uczestnicy antymaseczkowych manifestacji często ostro krytykują, a nawet fizycznie atakują dziennikarzy mediów głównego nurtu, oskarżając ich o rzekome szerzenie kłamstw na temat pandemii, czyli de facto nie powielanie teorii spiskowych.

Co ciekawe, po zakończeniu oficjalnej manifestacji, około 2 tys. jej uczestników udało się z powrotem na aleję Unter den Linden pod ambasadę Rosji, gdzie zorganizowano kolejny wiec. Nie było to jednak zgromadzenie antyrosyjskie.

Ponieważ na tę demonstrację organizatorzy pozwolenia już nie mieli, policja ich spod rosyjskiej ambasady usunęła. Kilku uczestników wiecu zatrzymano, w tym samego Hildemanna, który przybył na miejsce, aby wygłosić kolejne tego dnia przemówienie.