Decyzja w tej sprawie zapadła kilka dni temu na szczeblu ministrów spraw wewnętrznych niemieckich landów. Funkcjonariusze policji i agenci służb specjalnych mają sprawdzić, ile broni zgromadzili preppersi, czy członkowie tych organizacji mają kontakty z ekstremistami, czy istnieje zagrożenie, że przejdą na ich stronę.

Sprawa zaczęła się pod koniec sierpnia w Rostoku. Policyjni antyterroryści weszli do mieszkania i biura Hendrika H., adwokata i lokalnego polityka. Rewizja odbyła się również w domu Haika J., nadkomisarza policji w Grabow. W sumie naloty przeprowadzono na mieszkania i biura pięciu osób. Łączyło je to, że byli członkami grupy prepperskiej Nordkreuz.

W trybie awaryjnym

Środowisko preppersów łączy ludzi, którzy w wolnym czasie przygotowują się na przyjście wielkiego kataklizmu, który wstrząśnie podstawami cywilizacji. W tym celu gromadzą zapasy odpowiednio zabezpieczonej żywności i wody pitnej, budują schrony, w których wraz z rodzinami i przyjaciółmi przetrwają sądny dzień, doskonalą się też w technikach przetrwania. Potrafią polować i oprawiać zwierzynę, ale także posługiwać się pistoletami. Są w każdej chwili gotowi – gdyby faktycznie doszło do katastrofy – przestawić się z normalnego życia w tryb awaryjny. Takich grup w całej Europie są setki. Członkowie Nordkreuz zwrócili na siebie uwagę niemieckiej policji, bo ich numery telefonów figurowały w pamięci komórki porucznika Bundeswehry Franco A., aresztowanego wiosną tego roku za terroryzm.

Porucznik, podając się za uciekiniera z Syrii, zarejestrował się w urzędzie ds. imigrantów w Giessen w Hesji, gdzie złożył podanie o azyl. Przydzielono mu miejsce w schronisku oraz zasiłek. Oficer zaczął wówczas prowadzić podwójne życie. Według śledczych Franco A. zamierzał wykorzystać swoje syryjskie papiery, by przygotować i przeprowadzić zamachy terrorystyczne i obciążyć prawdziwych uchodźców winą. Podejrzewano też, że wraz z dwoma wspólnikami (jeden z nich jest również oficerem) planował zabójstwa niemieckich polityków. Prokuratorom nie udało się jednak przekonać sądu do tych zarzutów. Od miesiąca oficer odpowiada z wolnej stopy.

Lista ludzi do odstrzału?

Jesienią śledczy postanowili przyjrzeć się bliżej ludziom, z którymi utrzymywał kontakty. Okazało się wówczas, że preppersi z Nordkreuz przygotowywali się do działania na wypadek niekontrolowanego napływu uchodźców. Adwokat z Rostoku spisał listę aż 5 tys. polityków, dziennikarzy i działaczy, urzędników o lewicowym światopoglądzie. Danych, łamiąc przepisy, dostarczał mu policjant z Grabow. Czy to lista ludzi do odstrzału? Prokuratura oskarżyła obydwu o przygotowanie „ciężkich przestępstw przeciwko państwu”.

W skład Nordkreuz wchodzi około 30 osób, w tym byli policjanci i działacze populistycznej Alternatywy dla Niemiec. Spotykają się regularnie, także z żonami i dziećmi. Wielu z nich, jako myśliwi lub sportowcy, ma pozwolenie na broń. Twierdzą, że nie mieszają się do polityki, a od radykałów trzymają się z daleka.

Niemiecka prasa zastanawia się, czy preppersi nie tworzą tajnych struktur, które w przyszłości mogą wystąpić przeciwko państwu. W przeszłości dochodziło już do takich sytuacji. W 2011 r. rozbito trzyosobową skrajnie prawicową grupę terrorystyczną, której członkowie zabili 10 osób, głównie imigrantów. W 2006 r. rozbito inną organizację w Saksonii. Jej członkowie przeprowadzali zamachy na ośrodki dla azylantów. W Niemczech działa też ruch tzw. Obywateli Rzeszy, którzy nie uznają obecnego rządu. Jesienią 2006 r. jeden z jego członków zastrzelił policjanta.

Artykuł Gazety Wyborczej w ramach partnerstwa z EURACTIV.pl.