(Nie) Dyplomatyczne spięcie Waszczykowski-Timmermans

Witold Waszczykowski - panel na konf. w Monachium, fot. MSZ

Witold Waszczykowski - panel na konf. w Monachium, fot. MSZ

W czasie panelu poświęconego przyszłości UE w pierwszym dniu Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium (17.02.2017) doszło do spięcia między szefem polskiej dyplomacji Witoldem Waszczykowskim i wiceprzewodniczącym KE Fransem Timmermansem. Spór dotyczył stosunku polskiego rządu do kwestii praworządności i wspólnych wartości UE.

 

Dzień później holenderski polityk zaapelował, żeby „wszyscy za wyjątkiem Niemiec” włączyli się „w prawny spór z Polską”.

Spór „w obszarze alternatywnych faktów”

W piątkowej dyskusji panelowej na temat przyszłości UE Witold Waszczykowski mówił o pojęciach najważniejszych dla przyszłości Wspólnoty: solidarności i elastyczności. Zwrócił przy tym uwagę na wysuwane pod adresem naszego kraju żądanie solidarności wobec problemu uchodźców. „Polska nie jest niechętna imigrantom” – zapewniał szef polskiego MSZ informując, że w zeszłym roku to nasz kraj wydał 1,26 mln wiz dla Ukraińców, czyli połowę wszystkich wydanych wiz w UE.

Zwrócił także uwagę, że Niemcy domagają się od Polski solidarności w sprawie uchodźców, a wcześniej zamknęły dla pracowników z Polski na siedem lat niemiecki rynek pracy. Wskazał ponadto na problem zaopatrzenia w gaz, zwłaszcza plan budowy gazociągu Nord Stream 2. „Musimy wreszcie okazać solidarność, o której mówimy” – podkreślił szef polskiego MSZ. Dodał, że europejska solidarność powinna dotyczyć nie tylko uchodźców, ale także rynku pracy, dostaw gazu czy przemysłu. „Nie możemy rozwiązywać problemów wszędzie tak samo, potrzebujemy elastycznych rozwiązań” – przekonywał Waszczykowski.

Odnosząc się do problemu elastyczności zauważył, że nie wszystkie państwa członkowskie mogą i chcą angażować się w takim samym stopniu, także finansowym, we wszystkie projekty unijne. W pewnym momencie polski minister powiedział, że różnice między krajami UE dotyczą nie tylko stopnia ich zintegrowania, ale też wartości i wtedy w słowo wszedł mu Frans Timmermans. Stwierdził, że nie zgadza się ze słowami polskiego ministra i przypomniał zeszłotygodniowe protesty w Rumunii oraz protestujące w obronie wartości polskie kobiety. Wiceszef KE zwrócił uwagę, że te wartości są podzielane przez wszystkich i podkreślił, że UE opiera się na prawie, ustawach i sądach, a przed sądem wszyscy są równi.

Waszczykowski zapytał Timmermansa kiedy w Holandii zostanie utworzony Trybunał Konstytucyjny zastrzegając, że jest to pytanie retoryczne. Ten jednak odpowiedział podkreślając, że nie ma wymogu powołania Trybunału Konstytucyjnego w każdym kraju, ale jeśli w którymś już istnieje, to powinno się tam przynajmniej przestrzegać konstytucji. Podkreślił też, że zasada praworządności wymaga od państw członkowskich powstrzymywania się od ingerencji w sprawy wymiaru sprawiedliwości i zapewnił, że gdyby w Holandii ta zasada została naruszona, to wyszedłby na ulicę.

Wiceszef KE powiedział też, że w relacjach z Polski słyszy o nieprzestrzeganiu ustawy zasadniczej na co zareagował szef polskiej dyplomacji. „Proszę pozwolić nam przestrzegać naszej konstytucji, a nie waszego wyobrażenia o naszej konstytucji” – zwrócił się do Timmermansa. Przypomniał też zalecenia Komisji Weneckiej, do których wcześniej odwołał się holenderski polityk, podkreślając, że jej rada dotyczyła rozwiązywania problemów w Polsce bez interwencji z zagranicy. Z taką interpretacją nie zgodził się z kolei Timmermans. „Sami poprosiliście Komisję Wenecką, a oni dali wam bardzo jasną odpowiedź. Jedyną rzeczą, którą otrzymali w zamian, była wasza obraźliwa odpowiedź” – ripostował. „Naprawdę, poruszamy się w obszarze alternatywnych faktów” – ocenił wiceszef KE.

Minister Waszczykowski opowiedział się m.in. za pogłębieniem integracji europejskiej. „Jesteśmy otwarci na powołanie centralnego organu, który solidarnie i elastycznie zaspokajałby potrzeby wszystkich państw członkowskich” – zapewnił, ale zastrzegł, że na razie brak kryteriów dotyczących wyboru takiego organu. Przypomniał też, że Polska przystąpiła do UE czterech wolności. „W takiej Unii chcemy być. Niestety część polityków chciałaby ominąć Traktaty i monitorować państwa Unii poza nimi” – powiedział minister, zaznaczając, że KE nie ma instrumentów ani prawa do ingerowania w wewnętrzne rozwiązania państw członkowskich UE.

Uczestnikami panelu dyskusyjnego Europy „The Future of the (European) Union: United or Divided?” byli ponadto prezydent Litwy Dalia Grybauskaité i niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble.

Waszczykowski: To nie spięcie, ale rozliczenie

W rozmowie z dziennikarzami po zakończeniu tej dyskusji Waszczykowski powiedział, że dyskusja z Timmermansem „nie była spięciem, lecz rozliczeniem”. „Wydaje się, że elity europejskie, szczególnie biurokracja w Brukseli, nie czuje się w ogóle winna, odpowiedzialna za to, co się stało, a stało się bardzo niedobrze” – ocenił szef polskiej dyplomacji, nawiązując do Brexitu. Jego zdaniem wyjście z UE „jednej z największych gospodarek świata, mocarstwa nuklearnego” może być „przykładem zaraźliwym”, który może doprowadzić nawet do „dezintegracji Unii”. Według polskiego ministra trzeba zredefiniować rolę unijnych instytucji. „Rolą Komisji Eueopejskiej jest przestrzeganie zapisów w traktatach, nic ponadto” – podkreślił Waszczykowski, zarzucając części unijnych urzędników „ambicje polityczne”.

Szef polskiej dyplomacji zapowiedział także, że w tym tygodniu polski rząd wyśle Timmermansowi swoją ocenę, w której odpowie na „zarzuty o rzekomy brak rozstrzygnięć praworządności”. „Po prostu odrzucamy to. Uważamy, że Komisja nie ma instrumentów i prawa, żeby wtrącać się w rozwiązania wewnętrzne państw członkowskich. My przestrzegamy pewnych kanonów prawa międzynarodowego, trójpodziału władzy, natomiast w każdym państwie UE model demokracji jest inny” – oświadczył szef polskiego MSZ.

Odniósł się też do kwestii stanu demokracji w Polsce i raportów Komisji Weneckiej i organizacji Human Rights Watch. „Odrzucamy raporty Komisji Weneckiej i Human Rights Watch o stanie demokracji w Polsce – sami wyślemy ocenę działania tych organizacji do Hansa Timmermansa w przyszłym tygodniu” – zapowiedział minister.

Wiceszef KE: W prawny spór z Polską powinni włączyć się wszyscy poza Niemcami

Następnego dnia (18 lutego) w wywiadzie dla agencji Reutera Frans Timmermans powiedział, że „wszyscy z wyjątkiem Niemiec powinni włączyć się w prawny spór z Polską”. Jego zdaniem państwa członkowskie UE powinny przyjść KE z pomocą w sporze o kontrowersyjną reformę wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Wiceszef KE podkreślił przy tym, że 27 państw członkowskich musi zrozumieć, jak ważna dla przyszłości UE jest obrona państwa prawa. „Każde z nich musi przejąć za to swoją odpowiedzialność” – uważa holenderski polityk.

Timmermanns wyraził tez zrozumienie dla niemieckiego rządu, który „z powodu historycznie obciążonych stosunków polsko-niemieckich” nie uczestniczy w sporze (podczas ostatniej wizyty w Warszawie kanclerz Niemiec Angela Merkel jedynie ogólnie zwróciła uwagę na znaczenie wolnej prasy i niezależnego sądownictwa). Podkreślił jednak, że pozostałe 26 rządów powinno wypowiedzieć się, choć – jak przyznał – najwidoczniej nie wszyscy zrozumieli znaczenie tego konfliktu. Wiceszef KE uważa, że ten problem „powinien być ważny dla całej UE, bo państwo prawa jest tym, na czym zbudowana jest UE” – przypomniał. „Nie możemy sobie pozwolić na to, by sądownictwo nie było niezależne” – dodał.

Timmermans przyznał, że podobne problemy pojawiały się w innych państwach członkowskich. Zwrócił jednak uwagę, że w powtarzających się dyskusjach prawnych z Węgrami często można było wypracować rozwiązania, a w Rumunii rząd wycofał się z projektu złagodzenia przepisów antykorupcyjnych. Natomiast Polska jest w jego ocenie przypadkiem szczególnym.

Legutko: Timmermansowi brak wiedzy

W ocenie europosła PiS/EKR Ryszarda Legutki Timmermans nie zna podstawowych faktów dotyczących sporu o Trybunał Konstytucyjny. Według niego „jest w tym coś niebywałego”, że „jeden człowiek stawia się w roli oskarżyciela, sędziego, egzekutora”. „On uważa, że wie, co się dzieje w Polsce, jak to wygląda od strony prawnej” – ocenił Legutko w TVP Info.  Europoseł przypomniał, że sam wdał się z nim kilkakrotnie w spór w Parlamencie Europejskim i okazało się, że „on nie zna podstawowych faktów dotyczących tego całego sporu o Trybunał Konstytucyjny”.

Zdaniem Legutki wiceszef KE przyjmuje wszystko bardzo osobiście i „już wszystko mu się wymyka z rąk, bardzo jest poddenerwowany”. Europoseł zwrócił uwagę, że panel „dotyczył zupełnie czego innego” a Timmermans dlatego tak zareagował, że „po prostu nie może wytrzymać”. W jego ocenie, w tej sprawie widać podwójne standardy. „Gdyby Trybunał w całości składał się z nominatów poprzedniego rządu, Timmermans w ogóle nie odezwałby się na ten temat i Komisja Europejska byłaby zachwycona” – uważa Legutko.

53. Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium

W dorocznej konferencji w Monachium uczestniczyło ponad 30 szefów państw i rządów – w tym prezydent Andrzej Duda – oraz ponad 70 ministrów spraw zagranicznych i obrony, wśród nich szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski i szef MON Antoni Macierewicz.

Organizowane od 1963 roku spotkanie w Monachium początkowo było poświęcone transatlantyckim problemom wojskowym. Z czasem stało się jednak jednym z najważniejszych miejsc międzynarodowego dialogu nt. strategicznych problemów bezpieczeństwa i polityki zagranicznej.

Przez wiele lat monachijską konferencję organizował były doradca kanclerza Helmuta Kohla do spraw polityki zagranicznej – Horst Teltschik. Od 2009 roku obradami kieruje były wiceminister spraw zagranicznych Niemiec Wolfgang Ischinger.

Tegoroczne spotkanie było trzecią w zeszłym tygodniu okazją do spotkania z przedstawicielami nowej ekipy w Waszyngtonie i poznania jej poglądów dotyczących relacji z UE, stosunku do NATO i innych form współpracy transatlantyckiej. W środę bowiem na spotkaniu ministrów obrony krajów NATO w Brukseli obecny był minister obrony USA James Mattis, a w czwartek sekretarz stanu USA Rex Tillerson uczestniczył w spotkaniu szefów dyplomacji.