Francja: Trzy lata więzienia dla byłego prezydenta. Winny korupcji i nadużywania wpływów

Nicolas Sarkozy, Francja, prezydent, proces, Macron, korupcja, nadużywanie wpływów,

Nicolas Sarkozy, źródło Wikipedia/fot. Richard Pichet (CC Attribution Share-Alike 3.0 Unported)

Jak informuje „Le Monde” Trybunał Karny w Paryżu uznał dziś (1 marca) w procesie dotyczącym tzw. afery podsłuchowej, że były prezydent Francji Nicolas Sarkozy jest winny zarzucanej mu korupcji i nadużywania wpływów politycznych.

 

 

Polityka skazano na trzy lata więzienia, w tym dwa w zawieszeniu, chociaż groziło mu nawet 10 lat więzienia i 1 mln euro grzywny. Sarkozy’ego – prezydenta Francji w latach 2007-2012 – sądzono za próbę uzyskania tajnych informacji od sędziego Sądu Kasacyjnego Gilberta Aziberta za korupcję i nadużywanie wpływów politycznych.

Na ławie oskarżonych znaleźli się także adwokat byłego polityka Unii na rzecz Ruchu Ludowego (UMP) a następnie Partii Republikanie (LR) – Thierry Herzog oraz Azibert.

Sarkozy, jak informuje „Le Monde”, wysłuchał odczytania wyroku w spokoju, po czym opuścił salę sądową bez rozmowy z mediami. Od decyzji sądu przysługuje mu apelacja.

Sąd również uznał winę Herzoga. Skazał go na trzy lata więzienia, z czego dwa w zawieszeniu, za złamanie tajemnicy zawodowej oraz pozbawił prawa do wykonywania zawodu przez pięć lat.

Z kolei Azibert został uznany winnym biernej korupcji oraz ukrywania złamania tajemnicy zawodowej. Jego sąd również skazał na trzy lata więzienia, z czego dwa w zawieszeniu.

Sarkozy liczył na „przychylność” sędziego

W toku śledztwa odkryto, że były prezydent miał komunikować się w tej sprawie w 2014 r. z Herzogiem, swoim adwokatem i przyjacielem, za pomocą tajnego telefonu, pod fałszywą tożsamością, jako Paul Bismuth.

Według oskarżenia Herzog i Sarkozy rozmawiali o „możliwości skorzystania z faktu, że w Sądzie Kasacyjnym był „przychylny” im sędzia, zidentyfikowany później jako Azibert. Sędzia w zamian za swoją przychylność miał liczyć na otrzymanie stanowiska w Monako.

Sędziowie, którzy w 2013 r. prowadzili dochodzenie w sprawie finansowania kampanii prezydenckiej Sarkozy’ego przez Libijczyków byli jednak innego zdania. Według nich prywatna linia została założona po tym, jak były szef państwa francuskiego i jego mecenas mieli się dowiedzieć, że ich rozmowy są podsłuchiwane.

Francja: Zgromadzenie Narodowe przegłosowało kontrowersyjną ustawę dotyczącą radykalnego islamu

Przeciwnicy nowego prawa oskarżają rząd o próbę wprowadzenia regulacji utrwalających dyskryminację ze względu na wyznanie.

Wszystko przez sprawę Bettencourt

Informacje Aziberta miały dotyczyć wszczętego w 2013 r. śledztwa w sprawie rzekomych nielegalnych płatności, które Sarkozy miał otrzymywać od miliarderki Liliane Bettencourt, spadkobierczyni koncernu L’Oréal, na finansowanie kampanii wyborczej w 2007 r.

Nicolas Sarkozy twierdzi z kolei, że to wszystko było „szytą grubymi nićmi prowokacją”. Dodał, że będzie przed sądem walczył, udowadniając swoją niewinność, a oskarżenia pod jego adresem w związku z osobą Gilberta Aziberta miały być całkowicie bezpodstawne, bo najlepszym dowodem jest to, że ten nie dostał żadnej posady w Monako.

Obrona Sarkozy’ego oskarża francuski wymiar sprawiedliwości o nielegalne podsłuchiwania poufnych rozmów prezydenta z jego prawnikiem. Proces w sprawie Bettencourt zakończył się decyzją sądu, iż do żadnego przekroczenia przepisów nie doszło.

Francja: Michel Barnier tworzy nową "grupę roboczą". Planuje start w wyborach prezydenckich?

Czy powrót byłego komisarza europejskiego i unijnego negocjatora ds. brexitu na krajową scenę polityczną może oznaczać zamiary ubiegania się o prezydenturę z ramienia Republikanów?

Niedługo kolejna rozprawa

W marcu br. ma się rozpocząć kolejny proces Sarkozy’ego, oskarżonego o nielegalne finansowanie kampanii wyborczej z 2012 r. Jest to część innej z afer zwanej nad Sekwaną „Bygmalion”. Nazwa pochodzi od firmy promocyjnej obsługującej kampanię wyborczą byłego prezydenta.

Z kolei w październiku 2020 r. Sarkozy usłyszał czwarty w sumie zarzut ws. finansowania jego kampanii wyborczej przez nieżyjącego już przywódcę Libii Muammara Kaddafiego. Sprawa sięga roku 2007, kiedy – jak twierdzi oskarżyciel – Sarkozy miał brać pieniądze od pułkownika Kadafiego na prowadzenie kampanii przed wyborami prezydenckimi.

W sprawie nielegalnego libijskiego finansowania kampanii prezydenta Francji w latach 2007-2012 po raz pierwszy został oskarżony w marcu 2018 roku. Zarzucono mu wówczas bierną korupcję, ukrywanie defraudacji środków publicznych i nielegalne finansowanie kampanii. Polityk nie przyznał się do zarzutów.