Francja: protesty przeciwko Frontowi Narodowemu i Marine Le Pen

Marine Le Pen, źródło: www.marine2017.fr

Marine Le Pen, źródło: www.marine2017.fr

W Nantes, na północnym zachodzie Francji, doszło w weekend do protestów przeciwko skrajnie prawicowemu, antyunijnemu i antyimigracyjnemu Frontowi Narodowemu (FN). Na czele tego ugrupowania stoi Marine Le Pen, ciesząca się dużym poparciem kandydatka partii w nadchodzących wyborach prezydenckich.

 

W niedzielę (26 lutego) demonstranci usiłowali zablokować autokary wiozące zwolenników Frontu Narodowego na wiec wyborczy. Na niektórych drogach palono nawet opony i oblewano autokary białą farbą. Interweniowała policja, ale nie doszło do poważniejszych incydentów. Jeden z polityków FN określił te zachowania jako zagrożenie dla demokracji.

Marine Le Pen obiecywała na tym wiecu umocnienie państwa, a także działania przeciwko imigracji, globalizacji i Unii Europejskiej. Natomiast po wiecu umieściła na swoim profilu na Twitterze oficjalny klip wyborczy, w którym apeluje do swoich zwolenników o rozsyłanie w sieci filmiku zatytułowanego „Potrzebuję Marine”. Przedstawiciele różnych zawodów, ludzie w różnym wieku wyrażają w nim swoje potrzeby, kończąc swoją wypowiedź zdaniem: „Potrzebuję Marine”. Na koniec zaś to Le Pen mówi: „Aby przywrócić porządek we Francji, potrzebuję was”.

>> Czytaj więcej o programie wyborczym Le Pen

Sobotnie starcia przeciwników FN z policją

Dzień wcześniej w Nantes doszło do starć przeciwników FN z policją, w wyniku których 12 funkcjonariuszy odniosło obrażenia. Policja użyła gazu łzawiącego. Przeciwnicy organizowania w mieście wiecu FN – których w ocenie policji było 2-3 tys. osób, w tym ok. 800 członków radykalnych ugrupowań lewicowych – nieśli w sobotę plakaty z napisem „faszyzm nie przejdzie”.

Incydent na piątkowej konferencji prasowej Le Pen

W piątek (24 lutego) konferencję prasową Le Pen w Paryżu zakłóciła natomiast półnaga aktywistka organizacji Femen. Miała na plecach wymalowany napis: „Marine to fałszywa feministka” i hasło to wykrzykiwała przez cały czas, gdy wynoszono ja z sali.

Do incydentu doszło w czasie, gdy szefowa FN mówiła o amerykańskim prezydencie. „Mam nadzieję, że wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA będzie miał ogromny, pozytywny wpływ nie tylko na Stany Zjednoczone, ale także na cały świat” – mówiła Le Pen. „Podziwiam go za realizm i wolę dokonania zmian” – przyznała.

Liderka Frontu Narodowego odniosła się także do relacji z Rosją. „Rosja jest źle traktowana przez Unię Europejską. Jest też źle traktowana przez uległą Francję” – stwierdziła. „Żałujemy rezygnacji z naszej współpracy, gdy ulegliśmy zagranicznym naciskom i odmówiliśmy dostarczenia Mistrali, które i tak nie miałyby wpływu na wzrost napięcia na Ukrainie” – oceniła w czasie piątkowej konferencji prasowej w Paryżu.

Sondaże przedwyborcze bez zmian

Najnowszy sondaż Odoxa/Dentsu-Consulting, którego wyniki opublikowano w niedzielę (26 lutego), potwierdza obserwowaną od pewnego czasu tendencję, zgodnie z którą Le Pen zdobędzie najwięcej głosów w pierwszej turze francuskich wyborów prezydenckich, natomiast w drugiej turze kandydat niezależny Emmanuel Macron pokona ją, otrzymując 61 proc. głosów.

>> Czytaj więcej o wczesniejszych sondażach przedwyborczych we Francji

Z najnowszych sondaży wynika bowiem, że jeśli chodzi o pierwszą turę, to Macron i Le Pen zwiększają dystans między nimi, a François Fillonem. Głosowanie na szefową FN deklaruje bowiem wg. Odoxa/Dentsu-Consulting 27 proc. badanych, a na lidera partii En Marche! tylko dwa procent mniej (25 proc.). Badacze wskazują, że wynik Macrona jest efektem poparcia, jakie przekazał mu François Bayrou, który wycofał się z wyścigu odo fotela prezydenta Francji.

Natomiast kandydat prawicy cieszy się poparciem na poziomie 19-20 proc. (drugi sondaż – zrealizowany dla Le Figaro-LCI i RTL – daje bowiem Fillonowi właśnie 20 proc. poparcie), a reszta kandydatów pozostaje daleko w tyle.

Zwolennicy Le Pen pewni swego wyboru

Obserwatorzy podkreślają jednak, że o ile aż 83 proc. deklarujących poparcie dla Marine Le Pen jest pewnych swego wyboru, to w przypadku Emanuela Macrona takich wyborców jest jedynie 58 proc. Znacznie więcej zdecydowanych – bo 75 proc. – ma natomiast François Fillon.

Pierwsza tura francuskich wyborów prezydenckich odbędzie się 23 kwietnia, a druga 7 maja.