Naftali Bennett i Jair Lapid: Kim są potencjalni następcy Beniamina Netanjahu?

naftali-bennett-jair-lapid-Netanjahu-Izrael-Autonomia-Palestyńska-Likud-holokaust-Strefa-Gazy-USA-Polska-Kneset

Jair Lapid wszedł do izraelskiej polityki w 2012 r., kiedy to założył centrową partię Yesh Atid. Piastował urząd ministra finansów (2013-2014) a od maja 2020 r. jest oficjalnym liderem opozycji parlamentarnej. / foto via flickr (CC BY-NC-ND 2.0) [Brookings Institution]

Beniamin Netanjahu po 12 latach rządów znalazł godnych siebie przeciwników. Popularnego „Bibiego” na stanowisku premiera mają zastąpić kolejno jego dawny bliski współpracownik – Naftali Bennett oraz były dziennikarz – Jair Lapid. Nowa koalicja w Izraelu spróbuje połączyć ogień z wodą. Znajdą się w niej ugrupowania od lewa do prawa oraz partia arabska. To nie wróży stabilności w Knesecie, ale i przyszłych premierów sporo dzieli.

 

 

W środę (2 czerwca) na nieco ponad pół godziny przed upływem terminu na ogłoszenie nowej koalicji Jair Lapid ogłosił sukces. „Ten rząd będzie pracował na rzecz wszystkich obywateli Izraela – tych którzy na nas głosowali, i tych którzy nie głosowali. Będziemy szanować naszych oponentów i robić wszystko, abyśmy byli w Izraelu jednością”, napisał lider ugrupowania Jest Przyszłość (hebr. Yesh Atid) na Twitterze.

Jak informowały izraelskie media, do ostatnich chwil trwały między partnerami koalicyjnymi targi o podział stanowisk w rządzie. Ustalono między innymi, że przewodniczący skrajnie prawicowej Nowej Prawicy (hebr. Ha-Jamin He-Chadasz) Naftali Bennett i Lapid podzielą się stanowiskiem premiera – każdy z nich będzie pełnił tę funkcję przez połowę kadencji.

Zacznie pierwszy z nich i będzie kierować rządem do września 2023. Wówczas – zgodnie z umową koalicyjną – poda się do dymisji, a do wiosny 2025 r., czyli do czasu nowych wyborów do Knesetu, na czele rządu stanie Lapid.

Izrael: Opozycja stworzyła koalicję, ale odsunięcie Netanjahu od władzy wcale nie jest przesądzone

Głosowanie Knesecie nad wotum zaufania dla rządu Benneta zaplanowane jest na 14 czerwca.

Bennett: Kiedyś współpracownik, a teraz „grabarz” Netanjahu

Naftali Bennett mimo dosyć młodego wieku (49 lat) jest doświadczonym politykiem. W swojej karierze był kolejno ministrem ds. gospodarki (2013-2015), ministrem ds. Jerozolimy i diaspory (2013-2019), ministrem edukacji (2015-2019) – tak, to nie pomyłka, Bennett łączył dwa różne stanowiska przez okres XIX i XX kadencji Knesetu – izraelskiego jednoizbowego parlamentu, a ostatnio przez pół roku pomiędzy listopadem 2019 r., a marcem 2020 r. sprawował kluczowy w Izraelu urząd ministra obrony.

Jest byłym komandosem sił specjalnych i synem amerykańskich emigrantów. Wszedł do polityki po sprzedaniu swojego start-upu technologicznego za 145 mln dolarów w 2005 r.

Rok później został współpracownikiem szefa partii Likud Beniamina Netanjahu i ówczesnego lidera opozycji. Działali wspólnie przez ponad dwa lata, ale w 2009 r., na krótko przed ponownym wyborem „Bibiego” na szefa rządu, Bennett zakończył kooperację ze swoim mentorem i zdystansował się od niego.

Zaczął krytykować nowego-starego (Netanjahu po raz pierwszy został premierem w latach 1996-1999) szefa rządu za uleganie naciskom Stanów Zjednoczonych, aby tymczasowo powstrzymać izraelską politykę osadnictwa. Jako dyrektor generalny organizacji zrzeszającej osiedla na Zachodnim Brzegu, zorganizował protesty przeciw polityce Likudu i zaczął wywierać polityczną presję na szefa rządu.

Punktem zwrotnym w karierze Bennetta był 2012 r. Został on wtedy przewodniczącym skrajnie prawicowego ugrupowania Żydowski Dom (hebr. HaBayit HaYehudi). Dzięki osobistej popularności i bardziej ugodowego nastawienia niż poprzedni liderzy formacji, polityk zaczął przyciągać do siebie nie tylko religijnych Izraelczyków, a również obywateli nastawionych bliżej centrum. W wyborach w 2013 r. partia zdobyła rekordowe w historii poparcie 9,12 proc., co przełożyło się na 12 mandatów w Knesecie.

Żydowski Dom po zakończonym sukcesem głosowaniu dołączył do koalicji kierowanej przez Beniamina Netanjahu. Wtedy po raz pierwszy splotły się drogi Bennetta i Jaira Lapida. Oboje zostali ministrami w rządzie „Bibiego” i zaczęli ze sobą blisko współpracować w kwestiach polityki wewnętrznej. Ich sojusz zapobiegł wejściu do rządu ultraortodoksyjnych polityków, bliskich sojuszników lidera Likudu.

Bennett trwał przy premierze dłużej niż Lapid. Poparł Netanyahu w sporze pomiędzy nim a liderem Yesh Atid, co skutkowało wzrostem jego pozycji w oczach szefa rządu. Po przedterminowych wyborach w 2015 r. Żydowski Dom pozostał w koalicji z Likudem, a mimo że w Knesecie partię reprezentowało 4 posłów mniej niż w poprzedniej kadencji, to z racji tego, że prawicowa koalicja miała tylko 61 ze 120 miejsc, pozycja Bennetta i jego partii była wciąż bardzo silna.

Ostatniego dnia 2018 r. polityk opuścił macierzyste ugrupowanie i ogłosił założenie nowej partii o nazwie Nowa Prawica. Nie dostała się ona w wyborach w kwietniu 2019 r. do Knesetu, co oznaczało dla Bennetta utratę mandatu i pozycji ministra. Przed wyborami, które odbyły się na jesieni 2019 r., Nowa Prawica stworzyła koalicyjny blok Yamina, wraz z Żydowskim Domem oraz partią Tekuma, co pozwoliło politykowi wrócić do Knesetu.

W okresie patu parlamentarnego i braku możliwości uzyskania większości były komandos stanął na czele ministerstwa obrony, lecz nie został poproszony o dołączenie do rządu jedności kierowanego przez Netanjahu w maju 2020 r. Ruch ten postrzegany był jako wyraz osobistej pogardy premiera wobec niego pomimo podobieństwa poglądów w wielu obszarach.

W opozycji i w obliczu szalejącej pandemii koronawirusa w 2020 r. Bennett stłumił swoją prawicową retorykę, by skupić się na kryzysie zdrowotnym, ogłaszając plany powstrzymania wirusa i pomocy gospodarce.

W marcu, przed tegorocznymi wyborami Bennett nie określił się, czy będzie chciał współpracować z rządzącym Likudem, czy też opowie się za koalicją przeciwko obecnemu premierowi. Zasygnalizował, że jest gotowy na współpracę z tymi, którzy pozwolą mu wejść na fotel premiera. Po marcowym głosowaniu kierowana przez Bennetta Yamina wprowadziła siedmiu reprezentantów do Knesetu.

Holandia: Kłótnia w rządzie o konflikt izraelsko-palestyński. Spór zaszkodzi formowaniu koalicji?

Między premierem Markiem Rutte a szefową dyplomacji Sigrid Kaag doszło do ostrej konfrontacji w sprawie działań zbrojnych w Strefie Gazy.

Jair Lapid: Dziennikarz, który zajął się polityką

Jair Lapid wszedł do izraelskiej polityki w 2012 r., kiedy to założył centrową partię Yesh Atid. Piastował urząd ministra finansów (2013-2014) a od maja 2020 r. jest oficjalnym liderem opozycji parlamentarnej.

Większość dzieciństwa spędził w Londynie. Po powrocie do Izraela, obowiązkowym pobycie w wojsku, gdzie pracował m.in. jako korespondent wojenny, zaczął pisać felietony. Szybko zyskały one rzesze sympatyków, a sam Lapid zaczął występować w telewizji.

Przez 13 lat prowadził własny talk-show, grał w filmach, a dodatkowo znalazł czas na napisanie kilku książek. Jego sztuki były wystawiane w teatrach, a on sam dorobił się pokaźnego majątku – szacowanego w 2013 r. na 22 mln szekli (kurs z tamtego roku 1 szekel = 0,9 zł).

Wykorzystując swoją popularność, gwiazda izraelskich mediów ogłosiła 8 stycznia 2012 r. że przechodzi do polityki. Lapid z miejsca stał się jednym z jej głównych rozgrywających. W wyborach w 2013 r. jego ugrupowanie niespodziewanie zajęło drugie miejsce, ustępując tylko koalicji zrzeszonej wokół Likudu. Hasła mówiące o zmianie systemu rządów i krytykujące wysokie koszty życia w Izraelu, spadające standardy edukacyjne i korupcję polityczną trafiały do rzeszy ludzi.

Po tym jak Yesh Atid przystąpił do rządu Beniamina Netanjahu, partia straciła impet. Z jednej strony Lapid głosił poglądy centrowe, chciał zmiany, a z drugiej trwał w jednym szeregu z głównym, prawicowym ośrodkiem władzy. Różnice w poglądach obu polityków musiały się skończyć źle. Koalicja upadła po niecałych dwóch latach, kiedy Lapid nie chciał poprzeć kontrowersyjnej ustawy definiującej Izrael jako „państwo narodowe narodu żydowskiego”.

Przedterminowe wybory w 2015 r. skończyły się porażką dla Yesh Atid, które przez kolejne lata pozostawało w opozycji. Przed wyborami w kwietniu 2019 r. partia Lapida weszła do koalicji o nazwie Niebiesko-Biali. W razie zwycięstwa, polityk oraz drugi lider utworzonej formacji, Beni Ganc mieli podzielić się władzą w sposób łudząco podobny do rozwiązania ogłoszonego w środę. Ganc miał zostać premierem na 2,5 roku a potem zostać zastąpiony przez Lapida. Jak wiadomo – plan pozostał na papierze mimo zdobycia aż 35 miejsc w Knesecie.

W ostatnich wyborach kierowana przez Lapida partia zajęła drugie miejsce i wprowadziła siedemnastu reprezentantów do Knesetu. 5 maja 2021 r., po tym jak sztuka ta nie udała się Beniaminowi Netanjahu, powierzono mu zadanie utworzenia koalicji zdolnej do uzyskania wotum zaufania w Knesecie.

Beni Ganc – kim jest nowy, rotacyjny premier Izraela?

Kim jest nowy rotacyjny premier Izraela?

Wielki Izrael czy two-state solution?

„Zabiłem wielu Arabów i nie ma z tym żadnego problemu”, powiedział Bennett w wywiadzie dla Washington Post w 2013 r. Słowa te, na pierwszy rzut oka kontrowersyjne, należy jednak rozumieć w kontekście. Polityk mówił o walce z palestyńskimi terrorystami i chciał zwrócić uwagę na to, że podczas wojny wszystkie chwyty są dozwolone.

Nie zmienia to jednak tego, że Bennett widzi Palestynę jako część Izraela. W wywiadzie dla Guardiana w tym samym roku dodał, że „na maleńkiej ziemi Izraela nie będzie państwa palestyńskiego”, odnosząc się do obszaru od rzeki Jordan do Morza Śródziemnego. „To się po prostu nie wydarzy. Państwo palestyńskie byłoby katastrofą przez następne 200 lat”, podkreślił.

O Palestyńczykach mówił: „Nie pozwoliłbym terrorystom codziennie przekraczać granicy z Gazy”. Z kolei zapytany o izraelskich żołnierzy, którzy atakują tamtejsze dzieci, odpowiedział, że „to nie są dzieci. To terroryści, nie ma się co oszukiwać”.

„Zdecydowali się przekształcić Strefę Gazy w państwo terrorystyczne”, powiedział Bennett dla CNN w zeszłym miesiącu, zanim uzgodniono zawieszenie broni. „W momencie, gdy zdecydują, że nie chcą nas unicestwić, wszystko się kończy”.

Bennett od dawna wyśmiewa(ł) Lapida za jego postulaty mówiące o poparciu dla rozwiązania dwupaństwowego. Były dziennikarz w ostatnim czasie zaczął jednak prezentować inne zdanie w tej sprawie.

Zapowiedział, że jest „jastrzębiem bezpieczeństwa” i że istnieją pewne kwestie, w których nie pójdzie na kompromis w żadnych przyszłych negocjacjach z Palestyńczykami, takie jak kontrola nad Jerozolimą, kluczowa kwestia w czasie niedawnego kryzysu.

W marcowym wywiadzie dla „The Times of Israel” Lapid stwierdził, że „Palestyńczycy bardziej chcą nas zniszczyć niż zbudować naród. I póki tak jest, nie będzie dwóch państw”.

„Ale chcę mieć dwa państwa, jedno zdemilitaryzowane, jedno najsilniejsze na Bliskim Wschodzie, z tym [nierozwiązanym] konfliktem o Jerozolimę i o prawo do powrotu. Będziemy mieli ten konflikt przez dwieście, trzysta lat, a potem zobaczymy co będzie”, dodał.

Izrael i Hamas ogłaszają zawieszenie broni w Strefie Gazy

Po 11 dniach walk, w życie wchodzi zawieszenie broni w Strefie Gazy – uzgodniły strony konfliktu.

Sprawy społeczne bardziej dzielą, niż łączą

Bennett w sferze gospodarczej jest zdecydowanym zwolennikiem wolnego rynku. Uważa, że należy wspierać przedsiębiorców a ograniczyć wpływy związków zawodowych. W kilku kwestiach uważany jest za stosunkowo liberalnego.

Pomimo kierowania skrajnie prawicową partią, podczas ostatniej kampanii wyborczej powiedział, że osoby homoseksualne powinny „w pełni mieć wszystkie prawa obywatelskie, jakie ma heteroseksualna osoba w Izraelu” – choć zaznaczył również, że nie oznacza to, że podejmie działania w celu zapewnienia równości prawnej.

W ostatnich miesiącach Bennett stał się głównym oponentem Netanjahu, zaciekle krytykując działania jego rządu w trakcie pandemii COVID-19, a także niekończący się impas polityczny. W ciągu minionych 24 miesięcy czterokrotnie przeprowadzono wybory parlamentarne, lecz nikomu nie udało się wyłonić stabilnej większości w Knesecie.

Lapid znany jest z działań mających na celu zmniejszenie wpływów religii na życie społeczne i polityczne w Izraelu, w tym poprzez wprowadzenie małżeństw cywilnych (w Izraelu uznaje się wyłącznie śluby religijne), w tym dla osób tej samej płci. Jego partia opiera się na liberalizmie. Dla polityków Yesh Atid priorytetami są walka z korupcją, poprawa warunków życia klasy średniej i reforma izraelskiej armii.

Koronawirus: Izrael szczepi najwięcej na świecie. Jak tego dokonał?

Izrael zaszczepił przeciwko koronawirusowi prawie półtora miliona osób, czyli ponad 15 proc. populacji kraju.

Bennett, Lapid a sprawa polska

Bennett sprawował urząd ministra edukacji w 2019 r. kiedy to na linii Polska-Izrael wybuchł konflikt po tym jak izraelskie media podały że Netanjahu stwierdził, że „Polacy jako naród kolaborowali z nazistami podczas Holokaustu” i mieli pomagać w zabijaniu Żydów.

Lider Yaminy zapytany o ten temat odrzekł, że „wielu Polaków było antysemitami i mordowało Żydów. Nie możemy nikomu pozwolić na korygowanie historii, dla dobra przyszłości. To nie jest droga do budowania relacji. Musimy zmierzyć się z rzeczywistością, że Polacy byli ofiarami, ale niemała liczba Polaków była też antysemitami”.

Bennett zaznaczył, że „byli różni Polacy i starali się ocalić Żydów”, a „polski naród był ofiarą nazistowskich Niemiec znajdując się pod srogą okupacją”. Podzielił się również historią dziadka jego żony, którego rodzina została zabita podczas wojny przez Polaków.

Również krewni Jaira Lapida stracili życie w okupowanej Polsce podczas II wojny światowej. Jego prababka została zamordowana „przez Niemców i Polaków”, jak to sam określił.

Lapid stał się w Polsce znany po jego wpisie na Twitterze, który opublikował w 2018 r. w reakcji na plany uchwalenia przez polski parlament prawa zakazującego obwiniania Polski za zbrodnie popełnione przez hitlerowców w czasie II wojny światowej.

Całkowicie potępiam nowe polskie prawo, które usiłuje zaprzeczyć polskiemu współudziałowi w Holokauście. Zrodził się on w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostało zamordowanych, choć nawet nie widzieli niemieckiego żołnierza. Były polskie obozy śmierci i żadne prawo nie może tego zmienić”, ocenił Lapid. Jego wpis został skrytykowany przez polskich polityków oraz Ambasadę Polski w Izraelu.

Antysemityzm zagraża Europie?

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker obawia się zagrożenia antysemityzmem w Unii Europejskiej, a kanclerz Niemiec Angela Merkel apeluje do rodaków o „zerową tolerancję wobec antysemityzmu”. Oboje opublikowali oświadczenia z okazji przypadającego wczoraj (27 stycznia) Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Porozumienie albo kolejne wybory

Naftali Bennett i Jair Lapid stoją przed największym wyzwaniem w swojej karierze politycznej. Zawarte przez nich porozumienie jest wyjątkowo kruche, gdyż w skład nowej koalicji wchodzą partie prawicowe, centrowe, lewicowe, a także – po raz pierwszy w historii – ugrupowanie reprezentujące mniejszość arabską. Dysponują 61 miejscami w 120-osobowyn Knesecie.

Już wiadomo, że bardzo ciężko będzie zdobyć nowemu rządowi wotum zaufania, gdyż niektórzy politycy partii, wchodzących w skład „koalicji zmiany” zapowiedzieli, że nie zagłosują „za” powołaniem rządu. Broni nie złoży też szef Likudu, który z pewnością będzie próbował przyciągnąć na swoją stronę kolejnych sceptycznych, aby nie stracić władzy.

Przegrana w Knesecie oznaczać będzie prawdopodobnie kolejne wybory parlamentarne, piąte w ciągu dwóch lat. Według sondażu serwisu HaHadashot 12 z końca maja, który został przeprowadzony w trakcie negocjacji między politykami, w głosowaniu ponownie zwyciężyłby Likud, utrzymując swój stan posiadania (30 mandatów). Yesh Atid wprowadziłby do Knesetu czterech posłów więcej – 21, a Yamina dwóch mniej – 5. W bezpośrednim starciu pomiędzy Netanyahu, a Lapidem, ankietowani wybrali tego pierwszego (40 proc. do 35 proc.).

Bennett oraz Lapid już raz ze sobą współpracowali. Wtedy pokonali Netanjahu i nie dopuścili do wejścia do rządu ultraortodoksyjnych polityków. Po latach przebywania po oddzielnych stronach politycznej barykady, próbują połączyć siły w celu odsunięcia od władzy samego „Bibiego”. Wkrótce okaże się czy skutecznie. Głosowanie w Knesecie nad wotum zaufania dla rządu Benneta zaplanowane jest na 14 czerwca.