MSZ wydał zgodę. Arndt Freytag von Loringhoven nowym ambasadorem Niemiec w Polsce

Ambasador RP w Berlinie Andrzej Przyłębski i desygnowany na ambasadora RFN w Warszawie Arndt Freytag von Loringhoven podczas wizyty w Instytucie Pileckiego, 30 sierpnia 2020 r. [Twitter, @PileckiInstitut]

Ambasador RP w Berlinie Andrzej Przyłębski i desygnowany na ambasadora RFN w Warszawie Arndt Freytag von Loringhoven podczas wizyty w Instytucie Pileckiego, 30 sierpnia 2020 r. [Twitter, @PileckiInstitut]

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaakceptowało kandydaturę Arndta Freytaga von Loringhovena na ambasadora Niemiec w Warszawie. Nowy najwyższy rangą przedstawiciel dyplomatyczny RFN w Polsce rozpocznie służbę po złożeniu listów uwierzytelniających na ręce prezydenta RP.

 

„Akceptujemy kandydaturę Arndta Freytaga von Loringhovena na ambasadora Niemiec w Polsce” przekazał sekretarz stanu w MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

Wydanie przez ministerstwo agrément (fr. „aprobata”), czyli zgody na przyjęcie kandydata w Polsce, zajęło w przypadku Freytaga von Loringhovena aż trzy miesiące. Tak długa zwłoka, nietypowa jak na standardy dyplomatyczne, wywołała po obu stronach Odry dyskusję na temat przyczyn możliwej niechęci polskich władz do kandydatury niemieckiego barona.

Polska wciąż waha się ws. nowego ambasadora Niemiec. Problemem ojciec dyplomaty?

Brak akceptacji przez Warszawę Arndta Freytaga von Loringhovena na ambasadora Niemiec w Polsce może zaszkodzić dwustronnym relacjom z Berlinem?

Wyzwanie dla ambasadora: polska wrażliwość historyczna

Wiceminister odniósł się także do najważniejszych wyzwań, z jakimi będzie musiał zmierzyć się nowy ambasador. Wskazał w tym aspekcie na konieczność zwrócenia przez dyplomatę uwagi na „szczególny rodzaj polskiej wrażliwości, wynikający z faktu, iż zbrodnie II wojny światowej pozostają cały czas w świadomości polskiego narodu wielką niezabliźnioną raną”.

„Zabliźnienie tej rany jest tym trudniejsze, jeśli weźmie się pod uwagę powracające próby fałszowania historii i braku pełnego rozliczenia win i krzywd. W tym kontekście szczególne znaczenie ma postawa Niemiec i niemieckich polityków”, stwierdził Szynkowski vel Sęk.

W jego ocenie “kwestia ta jeszcze przez szereg lat będzie wymagać cierpliwego, spokojnego i uczciwego dialogu, Polska zaś, jako pierwsza i największa ofiara niemieckiej agresji roku 1939, kraj najbardziej poszkodowany w wyniku II wojny światowej, ma pełne prawo oczekiwać od Niemiec i ich najważniejszych reprezentantów gotowości do bezwarunkowego wyznawania win i stawania w prawdzie na rzecz pojednania”.

“Dziś wiemy już, po szeregu rozmów z niemieckimi partnerami, że przyszły ambasador jest świadomy fundamentalnego znaczenia dla Polski tej sprawy i jest gotowy do pełnego osobistego zaangażowania na rzecz pogłębiania rzetelnej wiedzy wśród opinii publicznej na temat historii II wojny światowej” – powiedział PAP Szynkowski vel Sęk.

Minister Rau w Berlinie: MSZ prosi o cierpliwość w sprawie przyjęcia niemieckiego ambasadora

„Ambasador Niemiec zawsze był i będzie”, zapewnił nowy szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau. Minister poprosił o wyrozumiałość dla opóźnienia w wydaniu zgody na przyjęcie dyplomaty.

Opóźnienie w wydaniu zgody

Arndt Burchard Ludwig Freiherr Freytag von Loringhoven jest urodzonym w 1956 r. niemieckim dyplomatą, który na przełomie lat 80. i 90. służył jako ambasador RFN w Paryżu, a następnie w Moskwie. W latach 2007-2010 był wiceszefem niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), po czym wrócił do funkcji ambasadora, obejmując tym razem placówkę w Pradze. W latach 2016-2019 pełnił prestiżową rolę zastępcy sekretarza generalnego NATO ds. wywiadu i bezpieczeństwa, jako pierwsza osoba na tym stanowisku w historii.

Kandydatura Freytaga von Loringhovena została wysunięta przez Niemcy jeszcze w maju. Początkowo wydawało się, że MSZ nie zgłasza żadnych obiekcji wobec zgłoszonego kandydata i procedura jego zatwierdzenia będzie formalnością. Okazało się jednak, że dyplomata musiał przez długi czas czekać na wydanie formalnej akceptacji na rozpoczęcie misji w Warszawie.

Nietypowa jak na standardy dyplomatyczne zwłoka zdumiała stronę niemiecką. Dziennik „Süddeutsche Zeitung” w artykule poświęconym sprawie ambasadora w Warszawie uwagę, że w przypadku „zaprzyjaźnionych krajów” udzielenie agrément nowemu ambasadorowi zazwyczaj przebiega szybko.

Jak podkreślono, niemieccy dyplomaci kilkukrotnie zwracali się do Warszawy z pytaniem, kiedy nowy ambasador może objąć misję. Za każdym razem uspokajano ich, że „to już nie potrwa długo”. Na pytanie czy jest jakiś problem z akredytacją odpowiadano, że „absolutnie nie”.

Niemcy: Prawicowi ekstremiści próbowali wtargnąć do Reichstagu w czasie koronawirusowych protestów

W sobotę ulicami niemieckiej stolicy przeszło ok. 38 tys. demonstrantów, sprzeciwiających się ograniczeniom wprowadzonym z powodu pandemii koronawirusa. Skrajnie prawicowe ugrupowania przypuściły szturm na Bundestag.

Pytanie o przyczyny zwłoki

Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, pomysłodawcą wyboru Freytaga von Loringhovena miał być szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas, uchodzący za jednego z największych w niemieckim rządzie sojuszników Polski i zwolenników współpracy z Warszawą.

Jak wskazuje dziennik, Maas wyszedł z założenia, że osoba z ogromnym doświadczeniem, także w Sojuszu Północnoatlantyckim, w dodatku negatywnie nastawiona wobec „imperialnej polityki Rosji” i posiadająca ogromną wiedzę na temat problemów regionu Europy Środkowej i Wschodniej, będzie właściwą osobą na funkcję najwyższego przedstawiciela dyplomatycznego Niemiec w Polsce.

Niemieckie media zastanawiały się nad możliwymi przyczynami wątpliwości polskiego rządu wobec niemieckiego dyplomaty. Początkowo podejrzewano, że zwłoka w kwestii akceptacji ambasadora może być wyrazem protestu wobec ostrej krytyki polskich władz ze strony niektórych niemieckich mediów oraz polskich mediów z kapitałem niemieckim w czasie kampanii przed wyborami prezydenckimi.

Niemcy: 30 tys. osób protestowało w Berlinie przeciw epidemicznym restrykcjom

Coraz większe manifestacje w Niemczech przeciw wprowadzonym w związku z pandemią koronawirusa obostrzeniom. Choć obowiązuje ich w tym kraju o wiele mniej niż jeszcze 2-3 miesiące temu, na wiece przeciwników m.in. obowiązku noszenia maseczek przychodzą tysiące ludzi.

Problemem przodkowie dyplomaty?

Z czasem wysunięto jednak tezę, że problemem może być stosunek partii rządzącej nie do mediów uważanych przez nią za niemieckie, a do samej osoby kandydata na ambasadora. Odkryto bowiem, że ojciec dyplomaty, Bernd Freytag von Loringhoven, jako żołnierz Wehrmachtu był adiutantem szefa sztabu Naczelnego Dowództwa Wojsk Lądowych (OKH) Hansa Krebsa. Co więcej, przebywał on w bunkrze Hitlera w ostatnich dniach przed jego samobójstwem. Po wojnie dołączył natomiast do Bundeswehry.

Nie jest to jednak jedyna budząca kontrowersje wśród niektórych polskich środowisk karta w historii rodu, z którego pochodzi kandydat. Jeden z jego przodków miał być bowiem wielkim mistrzem Zakonu Krzyżackiego, otoczonego w Polsce szczególnie złą sławą i kojarzonego głównie z roli, jaką miał odegrać w średniowiecznej historii naszego kraju.

Jak wskazują media, szef niemieckiego MSZ nie spodziewał się, że przeszłość ojca kandydata będzie stanowić problem. „W Polsce wrażliwość historyczna jest jednak inna, niż myślał Maas”, pisze dziennik.

Niemcy mediatorem w konflikcie grecko-tureckim. Maas z wizytą w Atenach i Ankarze

„Z obu stron widzę gotowość do dialogu”, powiedział Heiko Maas po dwóch wtorkowych wizytach w stolicach dwóch skłóconych krajów. Minister zadeklarował wsparcie w pokojowym rozwiązaniu sporu.

Nieodpowiednia kandydatura?

Z pojawiających się doniesień wnioskowano, że dla ministerstwa pochodzenie kandydata nie miało znaczenia dla wydania bądź odmowy akredytacji, ale w decyzję zaangażowały się „inne ośrodki”. Sam Jarosław Kaczyński miał ponoć stwierdzić, że objęcie stanowiska ambasadora przez osobę z taką historią „budzi ogromne zastrzeżenia”. Negatywnie o niemieckim dyplomacie wypowiadali się też inni politycy. Kampanię przeciwko kandydatowi na ambasadora rozpoczęła także część internautów.

„Niemcy z pewnością mają wielu innych znakomitych dyplomatów, spośród których mogli wybrać na ambasadora w Warszawie osobę niebudzącą takich obiekcji. Dlatego osobiście dziwi mnie właśnie ta kandydatura”, mówił w rozmowie z Onetem europoseł PiS Zdzisław Krasnodębski.

Koronawirus: Niemcy zmienią strategię? Wprowadzą maski ochronne w miejscach pracy?

W Niemczech coraz częściej dyskutuje się pomysł wprowadzenia obowiązku noszenia masek ochronnych w miejscach pracy.

Nominacja Loringhovena „znakiem poważnego traktowania relacji z Polską”

Innego zdania jest Agnieszka Łada z Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich (DPI) w Darmstadt, która w ubiegłotygodniowej rozmowie z EURACTIV.pl określiła Freytaga von Loringhovena jako „wysokiej klasy dyplomatę i eksperta do spraw bezpieczeństwa”. Jej zdaniem zaproponowanie przez ministra Maasa takiej osoby na ambasadora w Warszawie „jest znakiem ogromnego zaufania i poważnego traktowania stosunków polsko-niemieckich”.

„Plany niemieckiego MSZ są jasne: to budowanie ścisłego partnerstwa z Polską przy wsparciu jednego z najlepszych niemieckich dyplomatów. Tym gorszym znakiem ze strony Warszawy byłby zatem opór wobec tak doświadczonego i wybitnego kandydata”, stwierdziła ekspertka.

Co ciekawe, niezależnie od działalności ojca sam kandydat na ambasadora jest zdeklarowanym przeciwnikiem wszelkich form ekstremizmu na tle narodowościowym. „Dla mnie zawsze było jasne: nacjonalizm, faszyzm to najgorsze, co istnieje w polityce. Jestem przekonanym Europejczykiem, absolutnym antynacjonalistą”, mówił o samym sobie za czasów pełnienia funkcji ambasadora w Pradze.

Spotkanie Maas-Ławrow. O czym rozmawiali ministrowie?

Jeśli sąd potwierdzi ustalenia prokuratury, że morderstwo Gruzina w Berlinie w 2019 r. dokonało się na zlecenie władz Rosji, to Moskwa może spodziewać się adekwatnej reakcji Berlina, ostrzegł Heiko Maas.

Po nagłośnieniu przez media sprawa ruszyła z miejsca

Podejrzewa się, że sprawa wydania akredytacji Arndtowi Freytagowi von Loringhoven była jednym z tematów poruszanych przez nowego ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua podczas spotkania z Heiko Maasem na marginesie odbywającego się w czwartek i piątek w Berlinie spotkania ministrów spraw zagranicznych UE w formule Gymnich.

Szef MSZ nie chciał ujawniać szczegółów rozmów, podkreślił jednak, że w przedłużającej się procedurze zatwierdzenia kandydata nie ma nic nadzwyczajnego. „Może rzeczy dość długo się przeciągają, ale takie rzeczy się zdarzają, dlatego proszę o wyrozumiałość”, powiedział.

W ubiegłą środę o sprawie z premierem Mateuszem Morawieckim rozmawiała również kanclerz Angelą Merkel. Niemiecka kanclerz wyraziła nadzieję, że „sprawa zostanie rozwiązana”.

W niedzielę do sprawy odniósł się wiceszef resortu dyplomacji Marcin Przydacz, który w rozmowie z TV Republika poinformował o trwających konsultacjach z niemieckim MSZ w sprawie nowego ambasadora. Uspokoił, że w przeszłości wielokrotnie zdarzało się, że procedura weryfikacji dotychczasowej działalności kandydata znacznie się przedłużała.

Andrzej Duda zaprzysiągł nowych ministrów: Kim są Zbigniew Rau i Adam Niedzielski?

Łukasza Szumowskiego na stanowisku ministra zdrowia zastąpi Adam Niedzielski, a Jacka Czaputowicza na stanowisku ministra spraw zagranicznych – Zbigniew Rau.

Sprawa Freytaga von Loringhovena jedną z przyczyn dymisji Czaputowicza?

Sprawę dodatkowo zaostrzył w poniedziałek (31 sierpnia) wywiad, jakiego udzielił „Rzeczypospolitej” poprzedni minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Były szef polskiej dyplomacji wyważonym tonem, ale krytycznie wypowiadał się o opóźnieniach w wydaniu agrément niemieckiemu kandydatowi.

„Według mego rozumienia funkcjonowania dyplomacji jest to dziwne”, przyznał Czaputowicz. Jak zauważył, „w czasie minionych 20 lat nie zdarzyło się, aby Polska nie udzieliła agrément jakiemukolwiek ambasadorowi, czy to z Rosji, Chin, czy Korei Północnej, nie mówiąc już o państwach przyjaznych, członkach UE i NATO”. Były minister wyraził jednak nadzieję na szybkie rozwiązanie sprawy, na czym według niego „także bardzo zależy ministrowi Rauowi”.

Zapytany, czy kwestia oporu partii rządzącej wobec niemieckiego dyplomaty i zwłoka w wydaniu akredytacji była jednym z powodem jego odejścia, Czaputowicz stwierdził, że decyzja o rezygnacji została podjęta została już wcześniej. Zasugerował jednak, że na jego decyzję wpłynęły różnice między „stylem działania” między nim a resztą obozu Zjednoczonej Prawicy i brak zgody na konfrontacyjną postawę na arenie międzynarodowej, promowaną przez PiS.

Sprawa niemieckiego ambasadora mogła być zatem jednym z elementów, w których Czaputowicz nie zgadzał się ze skrajnym skrzydłem partii rządzącej.

Polska: Kolejna dymisja w rządzie. Szef MSZ Jacek Czaputowicz złożył rezygnację

To już czwarta dymisja w rządzie w ciągu zaledwie trzech dni. Kto zastąpi Czaputowicza na stanowisku szefa polskiej dyplomacji?

Wizyta w Instytucie Pileckiego

W niedzielę (30 sierpnia) Arndt Freytag von Loringhoven spotkał się w Berlinie z polskim ambasadorem w Niemczech Andrzejem Przyłębskim. Dyplomaci odwiedzili wspólnie Instytut Pileckiego.

„Bardzo ważne jest, aby rozpowszechnić w Niemczech wiedzę o tym, co Niemcy uczynili Polakom” napisał Freytag von Loringhoven w księdze pamiątkowej.

Po otrzymaniu agrément niemiecki dyplomata będzie mógł przyjechać do Warszawy, gdzie rozpocznie przygotowania do objęcia stanowiska. Misję rozpocznie jednak dopiero po złożeniu na ręce prezydenta RP Andrzeja Dudy listów uwierzytelniających.

Jak poinformowały wcześniej źródła w niemieckim resorcie spraw zagranicznych, przyszły ambasador spędził oczekiwanie na zgodę polskiego MSZ na intensywnej nauce języka polskiego.