Moskwa: Protesty w obronie wolnych wyborów

Protest, źródło: Twitter, Aleksiej Navalny

Protest, źródło: Twitter, Aleksiej Navalny

Tysiące osób wyszło na ulice Moskwy po tym, jak blisko trzydziestu kandydatów nie zostało dopuszczonych do startu w wyborach lokalnych. Była to największa demonstracja opozycji w ostatnich latach.

 

 

Zaplanowane na 8 września wybory do rady miejskiej Moskwy wzbudzają wiele emocji. W niedzielę 14 lipca odbyła się pierwsza manifestacja, w której wzięło udział około tysiąca osób, a ponad pięćdziesiąt zostało zatrzymanych.

Zgodnie z informacjami telewizji Bielsat demonstracja pod hasłem „O uczciwe wybory”, która miała miejsce w ubiegłą sobotę (20 lipca), zgromadziła 22,5 tys. protestujących. Z kolei według szacunków moskiewskiej policji w proteście wzięło udział 12 tys. osób.

Ukraina: Według exit poll Sługa Narodu wygrywa wybory parlamentarne

Na Sługę Narodu, czyli partię założoną wokół prezydenta Wołydymyra Zełenskiego, zagłosowało według sondaży exit poll 43,9 proc. wyborców. W Radzie Najwyższe mają się znaleźć jeszcze 4 inne ugrupowania. Nie wiadomo jednak czy prezydenckiej partii będzie potrzebny jakiś koalicjant.
 

Według tzw. Narodowego …

Nieodpowiednie podpisy

Od początku lipca manifestujący sprzeciwiają się niedopuszczeniu niektórych przedstawicieli do startu w wyborach. Władze odmówiły rejestracji mimo że kandydatom udało się zebrać wymaganą liczbę pięciu tysięcy podpisów. Moskiewska Komisja Wyborcza argumentuje swoją decyzję, powołując się na fakt, że część podpisów na listach poparcia należała do osób już nieżyjących.

Wśród odrzuconych kandydatów znaleźli się znani opozycjoniści m.in. Ilja Jaszyn, współpracownik zastrzelonego w 2015 r. Borysa Niemcowa oraz Dmitrij Gdukow, były poseł Dumy. Wstępne sondaże z ubiegłego miesiąca wskazywały, że Jaszyn, którego 20 proc. głosów uznano za nieważne, znajdzie się wśród 45 przedstawicieli nowej rady miasta. Opozycjoniści oskarżyli władzę o manipulowanie podpisami.

Rosja: Duży spadek dochodów Gazpromu

W drugim kwartale tego roku dochody Gazpromu z eksportu gazu były aż 38 proc. mniejsze niż w pierwszym kwartale – wynika z danych Centralnego Banku Rosji.
 
W drugim kwartale tego roku dochody Gazpromu z eksportu gazu wyniosły 8,7 mld dol., czyli …

Antykremlowscy politycy twarzami protestu

W sobotniej demonstracji uczestniczył Aleksiej Nawalny, który ostrzegł władzę, że czas najwyższy „zrozumieć, że to niebezpieczna gra – będziemy walczyć o naszych kandydatów”. Podkreślił, że manifestacja była największym tego typu wydarzeniem od 2011 r., kiedy to Rosjanie sprzeciwiali się ponownej prezydenturze Władimira Putina.

Lider antyputinowskiej opozycji zwrócił się do władz, aby zarejestrowały wszystkich zgłoszonych kandydatów do końca następnego tygodnia. Zagroził, że jeżeli komisja nie przyjmie odrzuconych wniosków, to odbędzie się kolejny protest. 

„Oni kradną nasze wybory, kradną naszą przyszłość” – stwierdziła opozycjonistka Lubov Sobol, której kandydatura została odsunięta na mocy decyzji burmistrza Moskwy Siergieja Sobianina. W ramach sprzeciwu wobec podważania wiarygodności podpisów rzecznika prasowa Navalnego od ponad tygodnia prowadzi strajk głodowy.

Zgromadzeni na ulicach stolicy obywatele trzymali tabliczki z hasłami: „Mam prawo wyboru” i „Kłamstwa Putina”. Demonstrujący otrzymali poparcie od afiliowanej przy Putinie Radzie Praw Człowieka, której członkowie także nawoływali do natychmiastowej rejestracji odrzuconych kandydatów.

Salvini zaprzecza, że Rosja finansowała jego partię

Wicepremier Włoch i jednocześnie lider prawicowego ugrupowania Liga odrzucił oskarżenia o to, że jego partia otrzymała finansowanie z Rosji. Amerykański portal BuzzFeed napisał bowiem o nagraniu z ubiegłorocznego spotkania w Moskwie, na którym wysłannicy Salviniego uzgadniali z Rosjanami szczegóły przekazania …

Inny wymiar demonstracji

Protest opozycjonistów stał się przejawem niezadowolenia większości rosyjskiego społeczeństwa. „Jesienne wybory to sposób wyrażania głębokiej frustracji i zapotrzebowania na reprezentację polityczną. Tak naprawdę jest to protest przeciwko Putinowi” – wyznał Abbas Gallymov, analityk polityczny i były autor przemówień na Kremlu.

„Kiedy władza się boi, staje się agresywna” – dodaje, zapowiadając, że protesty nie ustaną, jeśli komisja nie zezwoli na rejestrację kandydatów opozycji.

Ostatnie sondaże wskazują na zdecydowany spadek poparcia dla Putina oraz rządzącej partii Jednej Rosji. Badania przeprowadzone w maju 2019 r. wskazują, że mniej niż połowa społeczeństwa zagłosowałaby w wyborach na obecnego prezydenta, który w 2018 r. zdobył poparcie aż 77 proc. obywateli. Do przyczyn obniżenia notowań należy przede wszystkim niezadowolenie ze spadku poziomu życia Rosjan oraz nierozwiązanie problemu korupcji.