Mołdawia się wyludnia. Czy jest szansa na odwrócenie trendu?

Mołdawia, Maia Sandu

Populacja Mołdawii zbliża się do wyniku z lat 50. XX w. [twitter.com/sandumaiamd/status/8…]

Populacja Mołdawii spadła o prawie 1,5 miliona w ciągu ostatnich 30 lat, wynika z analizy przeprowadzonej przez miejscowy Instytut Rozwoju i Inicjatyw Społecznych „Vitorul”. Oznacza to, że ludność kraju obniżyła się o 30 proc. w porównaniu do 1991 r.

 

 

W tym roku Mołdawia obchodzi 30. rocznicę odzyskania niepodległości. W momencie opuszczania rozpadającego się Związku Radzieckiego kraj zamieszkiwało 4,3 mln osób. Według statystyk, w 2021 r. liczba ta wyniosła 2,9 mln.

W obliczu masowej emigracji na przestrzeni ostatnich dekad oraz spadającego wskaźnika urodzeń, Organizacja Narodów Zjednoczonych twierdzi, że Mołdawia ma jeden z najwyższych spadków populacji na świecie. Prawie jedna trzecia populacji wyjechała w ciągu ostatnich trzech dekad, co czyni ten kraj jednym z najbardziej dotkniętych przez niż demograficzny w postkomunistycznej Europie.

Największy spadek ludności odnotowano w Naddniestrzu. W 1991 r. region po lewej stronie Dniestru zamieszkiwało 730 tys. osób, w porównaniu do 305 tys. obecnie. Wiaczesław Ioniță, ekonomista i ekspert ws. polityki gospodarczej Instytutu Rozwoju i Inicjatyw Społecznych ocenił, że „ prawdopodobnie nie ma drugiego takiego regionu w Europie, który doświadczył w ostatnim czasie takiego wyludnienia jak Naddniestrze”.

Spadek populacji w Mołdawii jest spowodowany paroma czynnikami – ujemny niż demograficzny, masowa emigracja, a także rezygnacja z obywatelstwa mołdawskiego na rzecz rumuńskiego, które pozwala na swobodne przemieszczanie się na terenie Unii Europejskiej, co skutkuje m.in. krótkoterminowymi wyjazdami do pracy do zachodnich państw Wspólnoty.

Gruzja, Ukraina i Mołdawia odwracają się od Rosji. Łączą siły na drodze do Unii Europejskiej

W Batumi podpisano porozumienie dotyczące zacieśnienia współpracy z UE.

Nowa władza szansą dla Mołdawii?

Wysoki poziom korupcji, problem Naddniestrza, bieda i częste kryzysy polityczne sprawiają, że dla wielu Mołdawian życie w swoim kraju jest ciężkie. Sytuacji nie ułatwia też niski poziom służby zdrowia. Według najnowszych danych, średnia długość życia w kraju nad Dniestrem wynosi 69,8 lat, w tym tylko 65,9 dla mężczyzn (w Polsce około 77 lat, 72,6 dla mężczyzn). Według sondażu, wciąż jedna trzecia mieszkańców myśli o emigracji.

Spadek liczby ludności powoduje nie tylko niedobór siły roboczej i dotkliwy brak specjalistów w kluczowych dziedzinach, takich jak służba zdrowia, ale i zagraża istnieniu państwa. Armand Gosu, specjalista ds. obszaru postradzieckiego, określił w rozmowie z EUobserver, że kurczącą się liczbę mieszkańców Mołdawii należy omawiać w kategoriach egzystencjalnych. „Stawka jest ogromna. Mówimy o przetrwaniu państwa”, oświadczył.

Ekspert dodał, że sukces proeuropejskiej koalicji rządowej i rozwój gospodarki mogą spowolnić tempo wyludniania się kraju. „Nie ma kraju bez obywateli, dlatego nowa władza stoi przed poważnym zadaniem”, ocenił. Mołdawia potrzebuje zmian w zarządzaniu i musi zerwać z oligarchią oraz korupcją, dodał Gosu. To właśnie z takimi postulatami wygrywali wybory prezydent Maia Sandu oraz nowy rząd złożony z partii proeuropejskich.

Mołdawia potwierdza proeuropejski kurs. Partia Mai Sandu pokonała zwolenników Rosji

Partia Działania i Solidarności (PAS) wygrała niedzielne przedterminowe wybory parlamentarne, uzyskując 52,68 proc. głosów.

Mołdawianie wyjeżdżają na Zachód

Jak poinformowało biuro rządowe odpowiedzialne za diasporę, szacuje się, że 100 tys. młodych Mołdawian dorasta obecnie w kraju bez rodziców, którzy wyjechali w poszukiwaniu pieniędzy na Zachód (obywatele z prawego brzegu Dniestru wybierają się „za chlebem” najczęściej do krajów romańskojęzycznych – sąsiedniej Rumunii, Włoch, Hiszpanii, Francji, czy Portugalii, a ci z Naddniestrza również do Rosji, szczególnie Moskwy).

Wiaczesław Ioniță twierdzi, że „istnieją obecnie cztery typy obywateli Mołdawii: ci na prawym brzegu Dniestru, którzy zostali w domu; ci na prawym brzegu Dniestru, którzy wyjechali za granicę; ci na lewym brzegu Dniestru (Naddniestrze), które zostali i ci na lewym brzegu Dniestru, które są za granicą”. „Mamy też 100-150 tys. osób, które czasowo wyjechały za granicę, oni nie wpisują się do statystyk tych, którzy wyemigrowali. Dlatego możemy powiedzieć, że liczba Mołdawian przebywających za granicą jest znacznie wyższa niż liczba w statystykach, bo są też tacy, którzy jeżdżą do pracy krótkoterminowo”, dodał.

Ekspert oświadczył również, że w ciągu ostatnich 30 lat na prawym brzegu Dniestru urodziło się o 69 tys. mniej dzieci niż zmarło. Na lewym brzegu rzeki ubyło w ten sposób kolejnych 27 tys. mieszkańców. W ten sposób zmarło o 100 tysięcy więcej obywateli niż się urodziło. „Taka rzecz nigdy nie zdarzyła się w historii naszego kraju. To największy dramat, przez który przechodzi Mołdawia – fakt, że po prostu znikamy jako naród”, ocenił Ioniță.

Z prawego brzegu Dniestru za granicę wyjechało 932 tys. osób, a z lewego, czyli Naddniestrza – 158 tys. Oznacza to, że odpowiednio 26 i 33 proc. mieszkańców regionu opuściło kraj. „W rzeczywistości migracja i odpływ ludności z lewego brzegu są znacznie silniejsze. Jest to uwarunkowane dwoma czynnikami – dużą liczbą obywateli, którzy opuścili region i znaczną grupą osób, które wyjechały pracować krótkoterminowo”, zaznacza Wiaczesław Ioniță.

Mówiąc o udziale ludności Republiki Mołdawii w światowej populacji, ekspert twierdzi, że w latach 1961-1970 był to wynik na poziomie 0,1 proc., a w 2020 r. zaledwie 0,05 proc. „A jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko osoby, które znajdują się bezpośrednio w kraju, jest to 0,04 proc, co stanowi 2,5-krotny spadek w porównaniu do rezultatu sprzed pięciu dekad”, ocenił Ioniță i dodał: „w ciągu ostatnich pięciu lat doświadczyliśmy najniższego przyrostu ludności od stu lat i najniższego wskaźnika urodzeń. Równocześnie mamy najwyższy stopień emigracji z Mołdawii”.

Niedługo liczba ludności w Mołdawii może spaść do poziomu z 1950 r., kiedy to wyniosła 2,35 mln. „Jeśli ten trend się utrzyma, to boję się myśleć o tym, co będzie w przyszłości”, podsumował Wiaczesław Ioniță.