Merkel nazwana „zdrajczynią” podtrzymuje swoje stanowisko w kwestii uchodźców

Protestujący sympatycy partii AfD w mieście Annaberg-Buchholz, 17 sierpnia 2017 r.//Źródło: Matthias Schumann/Reuters

Kanclerz Niemiec Angela Merkel została wczoraj (17 sierpnia) nazwana „zdrajczynią” przez prawicową grupę protestujących w czasie swoich wystąpień w Saksonii i Turyngii. Podczas spotkań, podtrzymała także swoje stanowisko w sprawie przyjmowania uchodźców do kraju.

 

Wizyty we wschodniej części Niemiec są początkiem kampanii wyborczej przewodniczącej Unii Chrześcijańsko- Demokratycznej. Kandydatka liczy na wygraną w wyborach 24 września i na pozostanie na stanowisku kanclerza czwartą kadencję z rzędu.

Angela Merkel rozpoczęła kampanię wyborczą

Sobotnim wystąpieniem na wiecu CDU w Dortmundzie Angela Merkel rozpoczęła kampanię przed wyborami do Bundestagu. To największe miasto Zagłębia Ruhry uważane jest za bastion SPD – głównego rywala chadeków w nadchodzących wyborach.

Saksonia była jednym z głównych miejsc antyislamskich strajków w związku z kryzysem uchodźców. Dziesiątki protestujących było sympatykami partii Alternatywa dla Niemiec (AfD) nie godzącej się na niemiecką politykę migracyjną.

W momencie pojawienia się Angeli Merkel na scenie, zgromadzeni przeciwnicy skandowali hasła: „zdrajczyni” i „wynoś się stąd” trzymając transparenty: „Zmiana reżimu w Niemczech!” i „CDU – to my niszczymy Niemcy”.

Wielu głośno gwizdało, zakłócając wystąpienie kanclerz. Utrudniało to odbiór jej zwolennikom, domagającym się od Merkel podkreślenia ich obecności. „Część chce słuchać i realizować cele, a niektórzy potrafią tylko krzyczeć. To nas dzieli”- powiedziała.

Kwestia uchodźców a wyniki wyborów

W 2015 r. blisko 900 tys. uchodźców przyjechało do Niemiec ubiegać się o azyl, a w 2016 r. ok. 300 tys. W związku z utrzymującym się spadkiem w statystykach, problem ten, który jeszcze rok-półtora roku temu mógł pozbawić Merkel stanowiska, nie odgrywa tak znaczącej roli w obecnie toczącej się kampanii.

O uchodźcach w niemieckiej kampanii wyborczej

Temat uchodźców umocnił się na pierwszym planie kampanii przed wyborami parlamentarnymi w Niemczech. Angela Merkel wypowiedziała się o postulatach CSU w tym zakresie, a Martin Schulz o wpływie polityki ws. uchodźców na dotacje z budżetu UE.

Jedną z przyczyn może być umacnianie się niemieckiej gospodarki oraz to, że wiele innych niemieckich partii, łącznie z Socjaldemokratyczną Partią Niemiec (SPD) i partią Zielonych, zaczęło popierać politykę „otwartych drzwi”.

Wyjątkiem jest eurosceptyczna Alternatywa dla Niemiec, założona w 2013 r., która w wyborach do Landtagów we wschodnich krajach związkowych zdobyła 20 proc. wynik. Jednakże ostatnio jej poparcie w kraju maleje, na co mają wpływ wewnętrzne rozgrywki polityczne i utrzymujący się spadek przybywających uchodźców.

Obawy społeczeństwa

„Głosowałem wcześniej na Angelę Merkel, ale ponownie tego nie zrobię”- powiedział Reiner Krueger, 64-letni emerytowany piekarz, który przyszedł na wiec. „Popełniła ogromny błąd w kwestii uchodźców. Władza ma nadzieję, że ludzie o tym zapomną, lecz ja nie potrafię”-dodał.

Kanclerz próbowała uspokoić protestujących zgromadzonych w centrum miasta Annaberg – Buchholz przy granicy z Czechami. „Wielu ludzi zamartwiało się. Zadawało sobie pytanie: ‘Co z nami’? Czy nadal jesteśmy ważni, czy liczą się tylko uchodźcy?” i przyznała: „Nie poradziliśmy sobie w 100 proc., ale teraz działamy o wiele lepiej i dalej będziemy podążali tą ścieżką”.

Angela Merkel: Nie ograniczymy funduszy za nieprzyjmowanie uchodźców

Niemiecka kanclerz sprzeciwia się ograniczaniu funduszy europejskich dla państw, które nie chcą przyjmować uchodźców w ramach europejskiego systemu relokacji i przesiedleń. Sprzeciwia się też pomysłowi płacenia za każdego nieprzyjętego uchodźcę. „Nie tak wyobrażam sobie solidarność europejską” – skomentowała.
 

W poniedziałek (14 …