Manuel Valls polegnie na polityce migracyjnej?

Manuel Valls, Źródło: Rémi Jouan, CC-BY-SA, GNU Free Documentation License, Wikimedia Commons

Za niecały tydzień francuska lewica wybierze swojego kandydata na prezydenta. Dotychczasowy faworyt Manuel Valls zaczyna tracić poparcie z powodu polityki migracyjnej.

 

 

22 stycznia odbędzie się pierwsza tura prawyborów na francuskiej lewicy. Organizuje je Partia Socjalistyczna, największe ugrupowanie po lewej stronie. Do udziału, prócz członków własnej partii, Socjaliści zaprosili także przedstawicieli innych lewicowych partii.

Prawybory

Prawybory mają rozstrzygnąć, kto będzie kandydatem teoretycznie zjednoczonej lewicy (kilka skrajnych ugrupowań wystawia własnych kandydatów) w kwietniowych i majowych wyborach prezydenckich (I i II tura). Tak, jak wybory prezydenckie, tak i prawybory mogą mieć dwie tury – jeżeli w pierwszym głosowaniu żaden kandydat nie uzyska ponad połowy głosów, to do drugiej tury wejdzie dwóch kandydatów z największą liczbą głosów.

>> Czytaj więcej o prawyborach i kandydatach

Obecnie do udziału w wyborach zarejestrowanych jest siedmioro kandydatów. Są wśród nich b. premier, kilkoro b. ministrów, posłowie, europosłowie i liderzy zaprzyjaźnionych z socjalistami partii.

Valls

Do tej pory na faworyta typowany był b. premier Manuel Valls. Był on premierem przez ostatnie dwa lata, kiedy to m.in. nadzorował przeprowadzanie kontrowersyjnych reform prawa pracy, a także pomagał Francji reagować na kolejne zamachy terrorystyczne, m.in. ten z Paryża z 13 listopada 2015 r. i zeszłoroczny, z Nicei w Dniu Bastylii – 14 lipca 2016 r.

We Francji, w przeciwieństwie do Polski, premier ma znaczenie podrzędne wobec prezydenta. Za czasów premierostwa Vallsa, to François Hollande, także z PS, sprawował we Francji władzę wykonawczą. Ograniczało to możliwości działania Vallsa, ale jednocześnie częściowo chroniło go przed opinią publiczną, jako że to na prezydencie skrupiał się jej gniew po każdej kolejnej nieudanej lub niepopularnej zmianie we francuskiej polityce.

Gniew na Hollande’a był tak duży, że w grudniu 2016 r. podjął on już oficjalnie decyzję o rezygnacji z ubiegania się o reelekcję. Umożliwiło to Vallsowi złożenie dymisji i oficjalne ogłoszenie swojej kandydatury w wyścigu o nominację socjalistyczną – przedtem miał się wzbraniać przed konkurowaniem z osobą, która jest jego bezpośrednim przełożonym.

>> Czytaj więcej o decyzji o Vallsa

Debata

Jednak Valls może mieć trudności ze zdobyciem nominacji swojej partii. Wczorajsza (15 stycznia) debata wyborcza nie potoczyła się po jego myśli.

Wzięło w niej udział wszystkich siedmioro kandydatów. Valls musiał stawić czoło podwójnym oskarżeniom: po pierwsze, że jako premier przy Hollandzie nie blokował anty-socjalistycznych, probiznesowych reform prezydenta. Po drugie, krytyce poddana została jego polityka względem migrantów.

Valls przyznał, że od 2015 r. Francja przyjęła z państw unijnego południa sześć razy mniej osób, niż się zobowiązała. Nad Sekwanę miało trafić 30 tys. osób, ale jak do tej pory faktycznie zaprosiła 5 tys.

Oponenci zarzucili mu, że stanowi to zaprzepaszczenie wartości Francji, jak również podkreślili, że taki kraj jak Francja powinien być w stanie przyjąć więcej uchodźców oraz wprowadzić „wizy humanitarne”. Valls bronił się, odpowiadając, że konieczne było zapewnienie bezpieczeństwa.

Po debacie

Opublikowany przez firmę Elabe sondaż pokazał, że 29 proc. respondentów uznało Arnaud Montebourga za bardziej przekonującego od Vallsa, który był na drugim miejscu z 26 proc. Montebourg w 2014 r. był ministrem gospodarki, odnowy produkcji i sektora cyfrowego.

Mountebourg w trakcie debaty zapowiedział walkę „z murem potężnych”, czyli z bogaczami i bankami. Już wcześniej obiecał wprowadzenie superpodatku na banki, który ma przynieść wpływy do budżetu rzędu 5 mld euro.

Jednak kiedy Elabe wzięło pod uwagę tylko głosy respondentów określających się jako popierający lewicę, to na pierwszym miejscu znalazł się Benoît Hamon (poseł i b. minister edukacji narodowej, szkolnictwa wyższego i badań) z 30 proc. poparcia. Valls był znowu na drugim miejscu, tym razem z 28 proc. poparcia.