Macron słabnie

Angela Merkel i Emanuel Macron podczas spotkania w Berlinie

Partia prezydenta Emmanuela Macrona „Republiko Naprzód!” (Republique en Marche – REM) będzie dopiero czwartą siłą we francuskim Senacie; najsilniejsza pozostaje tam prawica – wskazują nieoficjalne wyniki wczorajszych (24 września) wyborów.

 

Pozycję francuskiego prezydenta osłabiają także wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych w Niemczech, gdyż CDU/CSU kanclerz Angeli Merkel – niemiecki partner we francuskich planach reformy UE – uzyskała w nich poparcie niższe niż oczekiwano. Ponadto od wielu dni trwają we Francji wielotysięczne protesty przeciwników polityki Macrona.

Partia Macrona w Senacie dopiero czwarta

Partia prezydenta Emmanuela Macrona (REM) uzyskała w Senacie tylko 23 mandaty i będzie tam dopiero czwartą siłą – wynika z nieoficjalnych wyników wczorajszych wyborów do Senatu. We francuskiej izbie wyższej nadal dominować będzie prawica.

Według francuskich mediów 167 mandatów w 348 miejscowym Senacie pozostanie w rękach Republikanów (LR), 95 – Partii Socjalistycznej (PS), a 43 – Unii Centrystów (UC). Front Ludowy Marin Le Pen w dalszym ciągu ma tam jedynie dwa miejsca.

Pierwsza porażka REM

Takie wyniki wczorajszych wyborów są pierwszą porażką partii Macrona, któremu do dalszego prowadzenia reform potrzebne jest poparcie 555 parlamentarzystów, czyli trzech piątych Zgromadzenia Narodowego i Senatu.  To właśnie przez tą parlamentarną arytmetykę prezydent Francji starał się przekonać do swego programu centrowych i radykalnych kandydatów na senatorów z partii Republikanów i spośród socjalistów. Nie udało mu się to z powodu spadku popularności w efekcie cięć budżetowych i sporu o reformę kodeksu pracy.

Macron znów traci w sondażach

Poparcie dla prezydenta Francji Emmanuela Macrona wynosi 30 proc. Tak wynika z opublikowanego dziś sondażu. Oznacza to spadek o kolejne 6 punktów procentowych. Macron traci kolejny miesiąc z rzędu. W sierpniu spadek wyniósł 7 punktów procentowych.
 

Badanie na zlecenie „Huffington …

W niedzielnych wyborach odnowiona została połowa składu Senatu, a nowi senatorowie – wybrani na sześć lat.

Protesty nie słabną

Mimo protestów trwających we Francji od dwóch tygodni, Emmanuel Macron podpisał w zeszłym tygodniu reformę kodeksu pracy. Ta zmiana ma – zdaniem prezydenta – przyczynić się do zwiększenia zatrudnienia i konkurencyjności francuskiej gospodarki.

W sobotę (23 września) znów demonstrowało w Paryżu dziesiątki tysięcy osób: 30 tys. według policji, a 150 tys. według organizatorów. Inicjatorem tego ostatniego protestu przeciwników zmian na rynku pracy był Jean-Luc Melenchon – przywódca lewicowego ruchu politycznego Francja Nieujarzmiona (France Insoumise, FI), jeden z kandydatów w poprzednich i tegorocznych wyborach prezydenckich. Melenchon zapowiedział zresztą dalsze protesty, a już dziś (25 września) kierowcy TIR-ów mają zablokować główne drogi w kraju.

Pięć prezydenckich dekretów rewolucjonizujących francuski rynek pracy

Mimo protestów trwających we Francji od dwóch tygodni, Emmanuel Macron podpisał w zeszłym tygodniu reformę kodeksu pracy. Ta zmiana ma – zdaniem prezydenta – przyczynić się do zwiększenia zatrudnienia i konkurencyjności francuskiej gospodarki.

W sobotę (23 września) znów demonstrowało w Paryżu dziesiątki tysięcy osób: 30 tys. według policji, a 150 tys. według organizatorów. Inicjatorem tego ostatniego protestu przeciwników zmian na rynku pracy był Jean-Luc Melenchon – przywódca lewicowego ruchu politycznego Francja Nieujarzmiona (France Insoumise, FI), jeden z kandydatów w poprzednich i tegorocznych wyborach prezydenckich. Melenchon zapowiedział zresztą dalsze protesty, a już dziś (25 września) kierowcy TIR-ów mają zablokować główne drogi w kraju.

Macron nie zamierza rezygnować

W tym tygodniu prezydenckie dekrety powinny zostać opublikowane w Dzienniku Oficjalnym, ale by stać się obowiązującym prawem muszą być ratyfikowane przez francuski parlament. Tymczasem przewidziane jest to dopiero na grudzień, a do tego czasu nowa ustawa może być zaskarżana przed sądami administracyjnymi.

Media przypominają, że kolejne rządy od lat próbowały zreformować francuskie prawo pracy, ale wobec ulicznych protestów łagodziły wprowadzane zmiany. Macron nie zamierza jednak, przynajmniej na razie, rezygnować z realizacji jednego ze swoich najważniejszych priorytetów. W jednym ze swoich wystąpień zapowiedział, że nie cofnie się przed „leniwcami”, „cynikami” i „ekstremą”, a w wywiadzie dla CNN zapewnił, że wierzy w demokrację, ale podkreślił, że demokracja, to nie ulica. Francuski prezydent zapewnił przy tym również, że szanuje protestujących, ale szanuje także wolę francuskich wyborców, którzy głosowali za zmianami.