Macron prezydentem Francji!

https://twitter.com/emmanuelmacron

Nie ma niespodzianki. Wygrał Emmanuel Macron. Jednak prawdziwa druga tura dopiero przed nim – w czerwcu. To wybory parlamentarne zadecydują, czy będzie mógł zrealizować swoje obietnice wyborcze.

 

Centrysta Emmanuel Macron wygrał dzisiejszą 2. turę wyborów prezydenckich. Według pierwszych exit polls uzyskał od 65 do 66,1 proc. Poparcia, a jego kontrkandydatka Marine Le Pen od 33,9 do 35 proc. Do urn poszło 74 proc. uprawnionych do głosowania, czyli o ponad trzy pkt. proc. mniej niż w 1. turze (wtedy frekwencja wyniosła 77,77 proc.)

Wszystkie sondaże wskazywały na jednoznaczne zwycięstwo byłego Ministra Gospodarki, Przemysłu i Cyfryzacji, 39-letniego Macrona. Miał wygrać z Marine Le Pen o ok. 23 proc., uzyskując wynik na poziomie 60-63 proc.

#MacronLeaks

Tak jak w wyborczej tradycji Stanów Zjednoczonych spotykamy się zazwyczaj z tzw. „October surprise”, kiedy to w ostatniej chwili przed wyborami prezydenckimi wyciekają informacje kompromitujące głównych kandydatów, tak teraz we Francji, zaraz przed ogłoszeniem ciszy wyborczej w nocy z 5 na 6 maja wyciekło 70 tys. plików z prywatnymi i służbowymi emailami i dokumentami sztabu Macrona, przechwyconych w wyniku ataku hakerskiego.

>> Czytaj więcej o #MacronLeaks

Prawdopodobnie dlatego wstrzymano się z ich ujawnieniem do ostatniej chwili, ponieważ nie zawierają żadnych sensacji, liczono za to na efekt informacji o wycieku, który jednoznacznie kojarzy się ze skandalami.

Główne postulaty nowego prezydenta – reformy zamiast rewolucji

Macron głosi centrową politykę racjonalności, z reformami zamiast rewolucji. Udało mu się nawet przekonać wyborców do Unii Europejskiej, która stanowiła jeden z filarów jego kampanii. Jak mantrę powtarzał, że wspólna Europa to nie problem, tylko rozwiązanie.

Jak w większości spraw, także i w tej, można dostrzec niemal binarne przeciwieństwo między kontrkandydatami 2. tury. Dla Marine Le Pen lekiem na wszystkie bolączki Francji jest protekcjonizm i zamknięcie granic. Głosiła, że przywróci Francję Francuzom, przywróci im też poczucie bezpieczeństwa – społecznego i od terroryzmu. Jak? Poprzez wyjście ze strefy euro, ze strefy Schengen, z czasem z UE (po referendum), z NATO oraz z porozumień handlowych. Obniży też wiek emerytalny – z obecnych 62 lat do 60, utrzyma 35-godzinny tydzień pracy, opodatkuje firmy zatrudniające obcokrajowców, zaś w przetargach preferencyjne traktowanie zagwarantuje firmom francuskim.

Macron mówi z kolei o silnej Francji w silnej Europie oraz o ściślejszej współpracy europejskiej dla skuteczniejszego rozwiązywania problemów, także bezpieczeństwa. Opowiada się za silniejszą, choć zreformowaną i mniej zbiurokratyzowaną Europą, za strefą euro z własnym ministrem finansów, parlamentem i budżetem, za NATO, a także za ściślejszą współpracą obronną w ramach UE, ze szczególnym uwzględnieniem cyberbezpieczeństwa.

Mainstream w opozycji. Outsiderzy do centrum

Partie tradycyjne poniosły porażkę. Pierwszy raz w powojennej historii Francji do drugiej tury wyborów prezydenckich nie przeszedł gaullista ani socjalista. Trudno jednak powiedzieć, że obaj kandydaci z 2. tury są zupełnymi politycznymi outsiderami. Antyestablishmentowy Front Narodowy jest obecny w polityce krajowej Francji od 1972 r. Ojciec Le Pen dostał się do 2. tury wyborów prezydenckich w roku 2002, jednak odniósł wtedy spektakularną porażkę otrzymując ok. 17 proc. Sama Le Pen jest obecna w polityce od 2002 r. właśnie, od 2004 r. niezmiennie do dziś zasiada w Parlamencie Europejskim, zaś szefową FN jest od 2011 r. (z funkcji tej zrezygnowała tymczasowo po 1. turze wyborów).

Z kolej Emannuel Macron przez dwa lata, do sierpnia 2016 r. był ministrem w rządzie Socjalistów. Wcześniej, po rezygnacji z kariery bankowej, był doradcą prezydenta Francoisa Hollande’a. Można więc wręcz uznać, że jest on mniej osadzony w polityce głównego nurtu, tym bardziej, że w wyborach reprezentował założony przez siebie rok temu niezależny ruch polityczny En Marche! (Naprzód!), a nie żadną z tradycyjnych partii.

Druga tura wyborów

Tak naprawdę druga tura wyborów rozegra się 11 i 18 czerwca, podczas wyborów parlamentarnych. Tylko osiągnięcie większości zagwarantuje Macronowi możliwość zrealizowania obietnic wyborczych. Bez niej będzie pełnił funkcję jedynie ceremonialną, tak jak prezydenci, przykładowo, Niemiec i Włoch.

A uzyskanie większości może okazać się trudne. Jak już wspomniano, ruch Macrona ma zaledwie rok i trudno mówić o stabilnym poparciu, które póki co koncentrowało się na samej osobie przewodniczącego i założyciela. Macron musi uzyskać co najmniej 289 miejsc w 577-osobowym parlamencie. Planuje wystawić swojego kandydata w każdym z 577 jednomandatowych okręgów wyborczych. Aby wybrać najlepszych kandydatów, En Marche! przeprowadziło internetową rekrutację, poszukując nie zawodowych polityków, ale m.in. aktywistów, naukowców, itd.

Zobaczymy, jak poradzi sobie Emmanuel Macron, najmłodszy prezydent we francuskiej historii.