Macron krytycznie o demokracji w Polsce

Emmanuel Macron// Źródło: En Marche

Centrowy kandydat na prezydenta Francji Emmanuel Macron uznał prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego za „przyjaciela i sojusznika” Marine Le Pen – swojej rywalki ze skrajnie prawicowego Frontu Narodowego. Szefa rządzącej w Polsce partii wymienił razem z premierem Węgier Viktorem Orbánem i prezydentem Rosji Władimirem Putinem twierdząc, że we wszystkich tych trzech państwach panują takie same reżimy.

 

„W Polsce jest pełna demokracja, możliwe, że najlepsza ze wszystkich w Europie” – skomentował krótko następnego prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Do słów Emmanuela Macrona odniósł się wczoraj (3 maja) prezydent Andrzej Duda. „Jeżeli Macron wygra wybory prezydenckie to będzie musiał zacząć pracować na to, by Polska odzyskała zaufanie do niego i do Francji” – powiedział w TVP Info.

Kilka dni temu Macron opowiedział się za sankcjami dla Polski za naruszanie unijnych zasad.

>> Czytaj więcej o deklaracji Macrona ws. sankcji dla Polski

Macron: Reżimy Orbána, Kaczyńskiego i Putina codziennie łamią wolności i zasady

„Kim są przyjaciele i sojusznicy pani Le Pen? Znacie ich. To reżimy panów Orbána, Kaczyńskiego i Putina. To nie są ustroje otwartej i wolnej demokracji. Codziennie łamane są tam liczne swobody, a wraz z nimi nasze zasady” – stwierdził Macron podczas poniedziałkowego (1 maja) wiecu wyborczego w Paryżu.

W jego ocenie głosowanie w drugiej turze francuskich wyborów prezydenckich, w których zmierzy się z Le Pen, nie będzie jedynie opowiedzeniem się po stronie wybranego programu politycznego. Zdaniem polityka, który w ostatnim sondażu uzyskuje 61-procentowe poparcie (Marine Le Pen 39 proc.), będzie to walka o republikę i otwartą, liberalną demokrację.

Macron, nazwał skrajną prawicę, którą reprezentuje jego konkurentka szeregami „nienawistnych i tchórzliwych”. „W niedzielę stawką będzie przyszłość społeczeństwa” – zakończył swoje paryskie wystąpienie przywódca ruchu „En Marche!”.

Macron ws. pracowników delegowanych z Polski

Natomiast występując wczoraj w telewizji BFM TV Macron mówił m. in. o pracownikach delegowanych podkreślając potrzebę zmiany unijnego prawa w tej dziedzinie. Zwrócił m.in. uwagę na niedopuszczalnie duże różnice zarobków tych pracowników w poszczególnych państwach członkowskich, a jako przykład podał różnice między Polakami i Francuzami. Kandydat na prezydenta Francji podkreślił, że nie może być tak, by we Francji Polak za tę samą pracę dostawał 40 euro, a Francuz 100.

Macron zapewnił przy tym, że w przeciwieństwie do Le Pen nie chce odbierać pracy imigrantom, ale doprowadzić do tego, żeby musieli zarabiać tyle samo co Francuzi. Dodał też, że popiera ustanawianie wysokich podatków antydumpingowych. Chciałby bowiem, żeby co najmniej połowa unijnych przetargów publicznych była dostępna jedynie dla firm z państw UE.