Luigi Di Maio – nowy lider Ruchu Pięciu Gwiazd

Luigi di Maio (w środku na pierwszym planie), źródło Flickr/M5S

Kandydat Ruchu Pięciu Gwiazd na premiera Luigi di Maio (w środku na pierwszym planie), źródło Flickr/M5S

Populistyczny, choć liberalny włoski Ruch Pięciu Gwiazd (M5S) przewodzi w sondażach przed przyszłorocznymi wyborami, nieznacznie wyprzedzając centrolewicową Partię Demokratyczną. Nominowany na lidera M5S na czas kampanii wyborczej ten bardzo młody polityk może zatem zostać przyszłym premierem Włoch.

 

Luigi Di Maio ma zaledwie 31 lat. Okazałby się najmłodszym szefem rządu we włoskiej historii. Nie byłby to też pierwszy raz, gdy bije rekord młodości. W lutym 2013 r. został jako zaledwie 26-latek najmłodszym posłem do Izby Deputowanych. Krótko potem objął także stanowisko wiceprzewodniczącego izby niższej włoskiego parlamentu. Również jako najmłodszy w historii.

Wczoraj na partyjnym zjeździe w Rimini nad Adriatykiem Di Maio został oficjalnie ogłoszony kandydatem M5S na premiera w zaplanowanych na pierwszy kwartał 2018 r. wyborach parlamentarnych. Jak jest to regułą w Ruchu Pięciu Gwiazd, wygrał w internetowych prawyborach. Jego imponujący triumf – zebrał ponad 80 proc. głosów i pokonał 7 kontrkandydatów – był jednak od początku przewidywany. Już dawno na nowego lidera M5S namaścił go założyciel partii, były komik Beppe Grillo. „Odpowiedzialność, jaką mnie obdarzyliście to coś wspaniałego. Razem możemy osiągnąć bardzo wiele, ponieważ jesteśmy Ruchem Pięciu Gwiazd. Nie możemy o tym zapomnieć” – mówił po ogłoszeniu swojego zwycięstwa Di Maio. Dodał, że odbiera swoją wygraną nie jako nominację na przywódcę partii, ale na przywódcę kraju. „Włochy nie potrzebują tylko przeżyć, ale mocno wrócić do życia. Uratujemy nasz kraj” – dodał.

Tymczasem sam Grillo, który w lipcu skończył 69 lat, powoli wycofuje się na na tyły włoskiej polityki, wypychając do przodu dużo młodszych działaczy. „Zawsze będę dla Was jak ojciec, ale jestem już stary” – mówił niedawno do swoich zwolenników.

Zadania młodego lidera

Przed Luigim Di Maio stoi kilka trudnych wyzwań. Przed wszystkim musi przekonać do siebie wszystkich zwolenników Ruchu Pięciu Gwiazd. A nie jest to proste zadanie. Po dwóch spektakularnych sukcesach na poziomie lokalnym (kandydatki M5S objęły funkcje burmistrzów Rzymu i Turynu), Ruch wyraźnie przegrał czerwcową fazę wyborów samorządowych. Partią co chwilę targały też konflikty wokół internetowych głosowań wstępnych organizowanych tradycyjnie przed właściwymi wyborami na każde stanowisko. Przegrani kandydaci oskarżali partię o fałszerstwa, a kilkakrotnie sprawa kończyła się nawet w sądzie, który nakazywał powtarzanie prawyborów. Co więcej, niezwykle młody Di Maio przez wielu działaczy postrzegany jest jako marionetka Beppe Grillo, który w ten sposób próbuje tylko zamarkować swoje odsunięcie się w cień. Już wcześniej Grillo był bowiem oskarżany o mocno autorytarne zarządzanie swoją partią.

Ruch Pięciu Gwiazd kontra sąd na Sycylii

Populistyczne ugrupowanie założone w 2009 r. przez komika Beppe Grillo nie może wyłonić kandydata na prezydenta regionu na największej włoskiej wyspie.

Przeczyć takim podejrzeniom mogą jednak poglądy Luigiego Di Maio, który jawi się jako polityk dużo bardziej umiarkowany od swojego patrona. Beppe Grillo formował Ruch Pięciu Gwiazd w 2009 r. w opozycji do wszystkich ugrupowań na mocno skompromitowanej włoskiej scenie politycznej. Atakował przy okazji, narzucającą chwiejnym gospodarczo Włochom oszczędności, Unię Europejską i – przede wszystkim – strefę euro. Oskarżał też kraje europejskiej północy o konsekwentne wyzyskiwanie krajów unijnego południa. Gdy wybory prezydenckie w USA wygrał Donald Trump, Grillo szybko pogratulował mu i oświadczył, że Trump miał rację nazywając Unię Europejską „całkowitą porażką”.

Kalejdoskop poglądów

Dzięki swojemu anty-establishmentowemu przesłaniu M5S przyciągnęło wyborców o różnych poglądach, których łączyło jedno – niechęć wobec dotychczasowych partii. Dlatego w programie Ruchu Pięciu Gwiazd jest tyle sprzeczności. Z jednej strony partia używa haseł eurosceptycznych, z drugiej popiera wiele lewicowych postulatów, takich jak wprowadzenie małżeństw jednopłciowych, ochrona środowiska, sprawiedliwość społeczna czy demokracja bezpośrednia. W Parlamencie Europejskim należy natomiast do eurosceptycznej i nacjonalistycznej frakcji Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej, której członkami są także europosłowie Alternatyw dla Niemiec, Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa czy skrajnie prawicowych Szwedzkich Demokratów. Wcześniej M5S zgłaszał akces do liberałów oraz Zielonych, ale został przez nich odrzucony.

Sam Di Maio wydaje się być tymczasem jednocześnie i mniej liberalny, i mniej konserwatywny od Beppe Grillo. Nie atakuje aż tak mocno UE, ale z drugiej strony prezentuje się jako polityk obiecujący zaprowadzenie we Włoszech „prawa i sprawiedliwości”. Ostro wypowiada się w kwestiach migracji i postuluje mocne zaostrzenie kryteriów przyjmowania uchodźców.

Włochy: Silvio Berlusconi ponownie premierem?

Czterokrotny, 80-letni były premier Włoch Silvio Berlusconi ogłosił, że chce poprowadzić swoją partię Forza Italia do zwycięstwa i ponownie zostać premierem.
 

Aby jednak  osiągnąć ten cel, musi najpierw przejąć przywództwo na prawicy.
Coraz większe ambicje Forza Italia
Odmłodzona przez niespodziewany sukces w wyborach …

Będzie zawieszony parlament?

Według ostatnich sondaży Ruch Pięciu Gwiazd popiera najwięcej Włochów. W opublikowanym 15 września badaniu EMG – M5S uzyskało 28,3 proc. poparcia, centrolewicowa Partia Demokratyczna zdobyła 27,8 proc., skrajnie prawicowa Liga Północna 14,9 proc., a centroprawicowa Forza Italia – 12,3 proc. Wyraźnie widać, że Włosi podzielili swoje poparcie niemal po równo między główne nurty polityczne. Liga Północna tworzy bowiem z Forza Italia wspólną platformę wyborczą. Wydaje się bardzo mało prawdopodobne, aby te trzy nurty porozumiały się w sprawie utworzenia ewentualnego sojuszu rządowego. Włochy, w odróżnieniu od Niemiec, nie mają tradycji tzw. wielkich koalicji. Jeśli zatem żadne z ugrupowań nie przechyli w najbliższych miesiącach wyborczej szali na swoją stronę, we Włoszech może dojść do wyłonienia tzw. zawieszonego parlamentu, a więc niezdolnego do wytworzenia rządzącej koalicji.