Łotwa: Lider partii antysystemowej z misją utworzenia rządu

Aldis Gobzems, źródło: Flickr/Saeima, fot. Ieva Ābele

Aldis Gobzems, źródło: Flickr/Saeima, fot. Ieva Ābele

Drugie podejście do utworzenia na Łotwie koalicji rządowej. Wybory z 6 października wyłoniły parlament tak rozproszony, że żadne ugrupowanie nie jest w stanie samodzielnie utworzyć gabinetu. Teraz rząd spróbuje stworzyć antysystemowe ugrupowanie o nazwie „Do kogo należy państwo” (KPV LV).

 

Prezydent Raimonds Vejonis powierzył misję utworzenia rządu liderowi KPV LV Aldisowi Gobzemsowi. Ma on dokładnie dwa tygodnie na stworzenie gabinetu i uzyskanie dla niego poparcia w parlamencie.

Rozdrobniony parlament

KPV LV, które wystartowało w wyborach jako nowa antysystemowa partia, zajęło 6 października drugie miejsce ex aequo z centroprawicową Nową Partią Konserwatywną (JKP). Oba ugrupowania zdobyły po 16 mandatów w 100-osobowym parlamencie nazywanym na Łotwie Saeima. Pierwsze miejsce zajęła zaś prorosyjska Socjaldemokratyczna Partia „Zgoda”, którą reprezentuje obecnie 24 posłów. Ponieważ jednak wszystkie parlamentarne ugrupowanie wykluczyły współpracę ze „Zgodą”, prezydent Vejonis nie wziął dotąd pod uwagę żadnego z kandydatów tej partii na premiera.

Pierwszy misję utworzenia rządu otrzymał lider JKP Janis Bordans. Nie udało mu się jednak namówić do współpracy ani konserwatywnego Sojuszu Narodowego, ani centrowego Ruchu Za!, ani liberalnej partii Jedność. Po tygodniu Bordans zrezygnował więc z próby stworzenia gabinetu rządowego. „Rządu, jaki sobie wyobrażałem, nie da się utworzyć” – tłumaczył dziennikarzom swoją decyzję.

Łotwa: Prorosyjscy socjaldemokraci wygrali wybory

Zgodnie z przewidywaniami z ostatnich sondaży prorosyjska Socjaldemokratyczna Partia „Zgoda” wygrała sobotnie (6 października) wybory na Łotwie. Podobnie było podczas poprzednich dwóch głosowań, ale tym razem – dzięki dobremu wynikowi populistów – socjaldemokraci mają szansę na utworzenie rządu.
 
W sumie próg …

Potem czas na liberałów?

Aldis Gobzems, który teraz został nominowany na premiera, zapowiedział, że też postara się nakłonić do współpracy partie centroprawicowe i liberalne. „To, co mogę teraz obiecać, to uczynienie wszystko co w mojej mocy, aby Łotysze mogli żyć w dostatku i spokoju” – powiedział. Swój gabinet musi poddać pod głosowanie w parlamencie najpóźniej 10 grudnia.

Jeśli Gobzemsowi nie uda się stworzyć koalicji rządowej, jako trzeci otrzyma taką misję od prezydenta Vejonisa zapewne były europoseł Artis Pabriks, który stanął na czele liberalno-centrowego sojuszu, jaki w kampanii wyborczej zawiązały Ruch Za! oraz partia Dla Rozwoju Łotwy.

Sytuacja w łotewskim parlamencie jest niezwykle skomplikowana, ponieważ znalazło się w nim aż siedem ugrupowań. Nowe partie na scenie politycznej  – KPV LV oraz Ruch Za!/Dla Rozwoju Łotwy odebrały skutecznie głosy partiom głównego nurtu, a prorosyjscy socjaldemokraci z partii „Zgoda” sukcesywnie umacniają swoją pozycję wśród rosyjskojęzycznych Łotyszy oraz Rosjan, którzy posiadają łotewskie obywatelstwo.