Litwa deklaruje wsparcie dla „walczących o wolność” na Tajwanie

Litwa, Tajwan, Chiny

Ingrida Simonyte, która najprawdopodobniej zostanie nową premier Litwy, powiedziała na konferencji prasowej, że nowy rząd „będzie zwracał uwagę nie tylko na to, co dzieje się w pobliżu naszych granic, ale także na świecie”. / Foto via twitter [@IngridaSimonyte]

Przedstawiciele nowej koalicji rządzącej na Litwie zadeklarowali, że będą wspierać „walczących o wolność” na Tajwanie. Litwa ryzykuje pogorszeniem relacji z Chinami, które nie uznają Tajwanu za osobne państwo.

 

 

Porozumienie podpisane w poniedziałek (9 listopada) przez partie nowej, centro-prawicowej koalicji rządzącej na Litwie ma na celu podkreślenie, że rząd będzie prowadził „politykę zagraniczną opartą na wartościach”. 

„Będziemy aktywnie sprzeciwiać się jakimkolwiek nadużyciom praw człowieka i wolności demokratycznych oraz staniemy w obronie ludzi walczących o wolność na całym świecie, od Białorusi do Tajwanu” – wynika z treści porozumienia.

Litwa: Druga tura wyborów potwierdza zwycięstwo konserwatystów. Będzie rząd zdominowany przez kobiety?

Kandydatka na premiera z ramienia tego ugrupowania już zaprosiła do rozmów koalicyjnych dwie partie liberalne.

Sprzeciw wobec „polityki jednych Chin”?

Stanowisko nowego rządu, w którego skład wchodzą Związek Ojczyzny-Litewscy Chrześcijańscy Demokraci (TS-LKD), Litewski Ruch Liberałów (LRLS) i Partia Wolności (LP), jest odmienne od polityki prowadzonej przez centro-lewicowych poprzedników. 

Nie kwestionowali oni prowadzonej przez Pekin tzw. „polityki jednych Chin”. Polega ona na uznaniu Tajwanu, Makau i Hongkongu za chińskie prowincje, czyli część jednego państwa chińskiego. Relacje ustępującego rządu Litwy z Chinami nie były jednak idealne, o czym świadczy chociażby negatywna reakcja Chin, gdy w maju rząd Sauliusa Skvernelisa oznajmił, że przedstawiciele Światowej Organizacji Zdrowia powinni mieć możliwość obserwowania sytuacji na Tajwanie podczas pandemii COVID-19. 

Wydaje się, że litewscy konserwatyści, którzy w październikowych wyborach odnieśli zwycięstwo, zdobywając 74 na 141 miejsc w parlamencie, ryzykują osłabieniem relacji z Chinami.

Ingrida Simonyte, kandydatka na stanowisko premiera, powiedziała na konferencji prasowej, że nowy rząd „będzie zwracał uwagę nie tylko na to, co dzieje się w pobliżu naszych granic, ale także na świecie”. Jednakże deklaracje poparcia dla suwerenności Tajwanu zawsze spotykają się z natychmiastowymi reakcjami ze strony Pekinu. 

Stało się tak po niedawnej wizycie czeskiej delegacji na Tajwanie, podczas której w ramach gestu solidarności przewodniczący Senatu Miloš Vystrčil powiedział „jestem Tajwańczykiem”. Na Tajwanie wzbudziło to duże zadowolenie, jednakże Chiny uznały, że polityk „przekroczył czerwoną linię”. 

Chiny o wizycie czeskiej delegacji na Tajwanie: “Czechy przekroczyły czerwoną linię”

“Jestem Tajwańczykiem”, powiedział w ramach gestu solidarności przewodniczący czeskiego senatu Miloš Vystrčil podczas swojego wystąpienia w tajwańskim parlamencie. Czeska wizyta spotkała się z ostrą reakcją Pekinu.

Kto na świecie uznaje Tajwan?

Z podobną reakcją ze strony Chin spotkała się także wizyta sekretarza zdrowia USA Alexa Azara na Tajwanie. Chiny uznają bowiem relacje USA z Taipei za zagrożenie dla ich suwerenności, a wizytę Azara potraktowały jako prowokację. 

Donald Trump był pierwszym prezydentem, który od nawiązania dyplomatycznych relacji między USA i Chinami w 1979 r. po swoim zwycięstwie w wyborach odebrał gratulacje bezpośrednio od prezydenta Tajwanu. Poparcie dla Tajwanu w trakcie minionych czterech lat miało więc swoje odbicie w pogarszających się relacjach na linii Waszyngton-Pekin.

Większość państw na świecie nie uznaje Tajwanu za niepodległe państwo i nie utrzymuje z nim stosunków dyplomatycznych. Dwustronne relacje z Taipei utrzymuje tylko 15 krajów: Belize, Eswatini, Gwatemala, Haiti, Honduras, Nauru, Nikaragua, Palau, Paragwaj, Saint Kittis i Nevis, Saint Lucia, Saint Vincent i Grenadyny, Tuvalu, Watykan i Wyspy Marshalla.