Znamy kandydatów na I Prezesa SN. Kogo wybierze prezydent?

Sąd Najwyższy, facebook

Sąd Najwyższy, facebook

Po sześciu dniach obrad Zgromadzeniu Ogólnemu Sędziów Sądu Najwyższego udało się w sobotę wieczorem wyłonić wymaganych pięciu kandydatów na I Prezesa Sądu Najwyższego. Największe poparcie w głosowaniu uzyskał sędzia Włodzimierz Wróbel z Izby Karnej, a na drugim miejscu znalazła się uważana za faworytkę sędzia Izby Cywilnej Małgorzata Manowska.

 

Teraz ostateczną decyzję podejmie prezydent Andrzej Duda i wskaże sędziego który będzie następcą Małgorzaty Gersdorf.

Sędzia Wróbel jedyny z poparciem większości sędziów

W sobotnim głosowaniu Włodzimierz Wróbel – z grupy tzw. starych sędziów SN, czyli wybranych przed wyłonieniem nowej KRS w 2018 r. –  jako jedyny uzyskał 50 z 95 możliwych głosów. Za typowaną od dawna na faworytkę byłą wiceminister sprawiedliwości, dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury Małgorzatą Manowską (nominowana już przez upolitycznioną tzw. neo-KRS) opowiedziało się o połowę mniej głosujących (otrzymała 25 głosów).

Znacznie mniej, bo 14 głosów dostał Tomasz Demendecki, jeszcze mniej – cztery – Leszek Bosek, a Joanna Misztal-Konecka – tylko dwa głosy. Nominacji nie uzyskali sędziowie: Tomasz Artymiuk, Piotr Prusinowski, Marta Romańska, Adam Tomczyński ani Dariusz Zawistowski, którzy również wyrazili wolę kandydowania.

Większość sędziów utrzymuje jednak, że procedura wyboru jeszcze nie została zakończona. “Tym samym brak jest możliwości powołania I Prezesa” – podkreślił były rzecznik SN Michał Laskowski. Sędziowie wysłali w związku z tym list do Andrzeja Dudy z apelem o namysł, czy powołanie I prezesa SN w taki sposób przyczyni się do stanu praworządności w Polsce i umocni zaufanie do Sądu Najwyższego.

Dziś poznamy kandydatów na I Prezesa Sądu Najwyższego?

Aleksander Stępkowski, tymczasowy I Prezes SN, zamierza dziś od rana kontynuować obrady Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, które ma wyłonić pięciu kandydatów na I Prezesa SN.

Prezydent dokona wyboru I prezesa SN “dość szybko”

Dokument z nazwiskami trafił już do Kancelarii Prezydenta, który dokona ostatecznego wyboru I prezesa SN na sześcioletnią kadencję. Ustawa o Sądzie Najwyższym nie określa jednak terminu, w jakim powinien to zrobić.

“Z mojej wiedzy wynika, że te kandydatury do Kancelarii Prezydenta wpłynęły” – potwierdził wczoraj (24 maja) w TVN24 rzecznik prezydenta Błażej Spychalski podkreślając, że prezydent “przedstawi i wskaże I prezesa Sądu Najwyższego”, gdyż  są to jego konstytucyjne uprawnienia. Dopytywany, kiedy można się spodziewać decyzji Andrzeja Dudy w tej sprawie, wyraził przekonanie, że „będzie to dość szybko”.

Apel sędziów do prezydenta

Według 50 z 95 sędziów uczestniczących w głosowaniu nad kandydaturami na I prezesa SN  przewodniczący obradom Aleksander Stępkowski bezprawnie odrzucił wniosek o dokonanie wyboru osoby, która przekaże prezydentowi listę kandydatów wraz z protokołem oraz wniosku o podjęcie przez Zgromadzenie Ogólne uchwały o przedstawieniu prezydentowi pięciu kandydatów.

“Brak takiej uchwały powoduje, że procedura wyboru nie została zakończona, tym samym brak jest możliwości powołania I prezesa SN” – oświadczył w holu sądu po zakończeniu obrad Michał Laskowski w imieniu większości sędziów, którzy się tam zgromadzili. “Zwróciliśmy się do prezydenta z pismem, w którym szczegółowo opisane zostały opisane uchybienia. Liczymy na głęboki namysł pana prezydenta nad tym, czy powołanie I prezesa SN w tych warunkach przyczyni się do stanu praworządności w Polsce i umocni zaufanie do Sądu Najwyższego” – dodał były rzecznik SN.

Prof. Adam Strzembosz: Nie da się funkcjonować bez minimum przyzwoitości

UE nie ma prawa się wtrącać, o ile nie jest naruszana niezawisłość sądownictwa i prawo obywatela do obrony przed sądem – mówi prof. Adam Strzembosz w rozmowie z EURACTIV.pl.

Kogo wybierze prezydent?

Według p.o. prezesa Sądu Najwyższego kierującego Izbą Karną Wiesława Kozielewicza „taka była praktyka, że osoba, która miała więcej głosów, była powoływana przez prezydenta na stanowisko pierwszego prezesa Sądu Najwyższego”. “Tak było w 2004 roku, kiedy pierwszym prezesem został Lech Gardocki, tak było w 2010 roku, kiedy to stanowisko objął Stanisław Dąbrowski i w 2014 roku, kiedy na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego została powołana Małgorzata Gersdorf” – przypomniał w TVN24. Sędzia SN od 21 lat dodał, że przez wszystkie te lata był członkiem komisji skrutacyjnych w trakcie wyborów pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.

Natomiast rzecznik prezydenta Dudy na pytanie, czy “silną przesłanką” dla prezydenta będzie liczba uzyskanych głosów w głosowaniu sędziów Zgromadzenia Ogólnego SN odpowiedział, że „prezydent powoła I prezesa SN zgodnie ze swoją kompetencją wynikającą wprost z konstytucji RP”. „Jest do tego ustawa o Sądzie Najwyższym, która jasno i wprost mówi, jaka jest procedura wyłaniania kandydatów na I prezesa SN” – dodał Spychalski.

KE zapowiada użycie dostępnych środków ws. polskich ustaw o sądach 

KE przyznała wczoraj, że wciąż analizuje nowelizację ustaw dotyczących polskiego sądownictwa. Nie podała możliwego terminu podjęcia decyzji w tej sprawie, ale zapowiedziała, że w razie potrzeby użyje wszelkich dostępnych środków, by zapewnić zgodność polskiego prawa z prawem UE. 

Kim jest sędzia Manowska?

Małgorzata Manowska, 56-letnia doktor habilitowana nauk prawnych i profesor nadzwyczajna Uczelni Łazarskiego, od 30 marca do 27 listopada 2007 była wiceministrem sprawiedliwości w resorcie Zbigniewa Ziobry. Natomiast od 2016 pełni funkcję dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, z której – przypominają media – niedawno wyciekły dane sędziów i prokuratorów współpracujących ze szkołą. Sędzią Sądu Najwyższego Manowska jest od 2018 r. i już wtedy przewidywano, że to właśnie ona zostanie następczynią Małgorzaty Gersdorf.

Odpowiadając w sobotę (23 maja) na pytania sędziów Zgromadzenia Ogólnego SN, Manowska podkreśliła, że otrzymała ich aż 65. “To największa pula, ale jako osoba energiczna, postaram się tak je skondensować, żeby poszło sprawnie. Poradzę sobie” – zapewniła. W sobotę na pytania sędziów odpowiadało ośmioro kandydatów na I prezesa SN. Dwie osoby zdążyły bowiem udzielić odpowiedzi w piątek.

Pytania im zadawane dotyczyły m.in. statusu sędziów rekomendowanych przez nową, politycznie wybraną KRS, statusu samej KRS, powiązań z politykami i zajmowanych w przeszłości funkcji politycznych. Pytania dotyczyły ponadto o pomysły na jedność w podzielonym dziś między „starych”i „nowych” Sądzie Najwyższym.

Odpowiadając na pytanie czy – jako osoba rekomendowana przez nową KRS – uważa się za sędziego SN Manowska odpowiedziała, że „nie uważa się, bo jest sędzią SN”. W kwestii związków z politykami i zajmowanych stanowisk politycznych Małgorzata Manowska podkreśliła, że nigdy ich nie ukrywała.

“Nie jest tajemnicą, że w 2007 r. byłam podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Podsekretarzem stanu był wtedy także obecny prezydent Andrzej Duda. Ja się ani nie wypieram, ani nie zapieram tych znajomości” – oświadczyła. “To, co człowiek robi jawnie, jest słuszne. Gorzej jeśli działanie jest tajne, a przekłada się na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości” – oceniła.

TSUE zawiesza Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Zapytana o funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej SN (którą TSUE uznał w listopadzie zeszłego roku za „nie-sąd” i w kwietniu tego roku zawiesił jej działalność)  oświadczyła, że “19 listopada TSUE niczego takiego nie stwierdził”, że „wyrok o jej zawieszeniu nie zapadł” i wyraziła nadzieję, że nie zapadnie. Natomiast decyzję byłego p.o. I prezesa Kamila Zaradkiewicza, który – wbrew wcześniejszemu zarządzeniu prof. Gersdorf przywrócił Izbę Dyscyplinarną do orzekania – Manowska oceniła jako „racjonalną”. Podkreśliła ponadto, że badanie statusu sędziów rekomendowanych przez nową KRS jest niedopuszczalne.

Na pytanie dotyczące możliwości zasypania podziałów w SN – gdzie ścierają się sędziowie „starzy” i grupa „nowych” – kandydatka na I prezes SN odpowiedziała, że taka zgoda i jedność jest w jej ocenie możliwa. “Minie czas, kiedyś kurz opadnie i powiemy sobie, że nie było o co aż tak walczyć” – uznała. Zapowiedziała przy tym, że nigdy nie pozwoli na ostracyzm czy mobbing wobec części sędziów SN. “Ja sobie poradziłam z mobbingiem w KSSiP. Poradzę sobie także tu, w SN” – zapewniła.

Izba Dyscyplinarna SN wznawia prace wbrew decyzji TSUE

Jakie to będzie miało konsekwencje?