„Księgowy Auschwitz” zmarł zanim trafił do więzienia

źródło: Max Pixel

Skazany w lipcu 2015 r. za współudział w zabiciu 300 tys. więźniów obozów koncentracyjnych były esesman zmarł w wieku 96 lat. Miał trafić do więzienia na 4 lata, na co wydał mimo jego wieku zgodę sąd. Adwokaci Oskara Gröninga wciąż jednak przeciągali stawienie się tego byłego strażnika obozu w Auschwitz w zakładzie karnym.

 

96-letni Oskar Gröning zmarł w szpitalu 9 marca. Jego prawnicy poinformowali o tym jednak opinię publiczną dopiero kilka dni później. Były esesman dwukrotnie odwoływał się od wyroku sądu, ale wnioski te zawsze były odrzucane. W grudniu 2017 r. niemiecki Trybunał Konstytucyjny orzekł, że Gröning, mimo podeszłego wieku, może odbyć swoją karę. Jedynym warunkiem jest zapewnienie mu odpowiedniej opieki medycznej. Rzeczniczka hanowerskiej prokuratury informowała wówczas, że skazany trafi do więzienia „w najbliższym czasie”.

Adwokatom Gröninga udało się jednak dalej odwlekać stawienie się ich klienta w zakładzie karnym. Pod koniec lutego wysłali m.in. prośbę o ułaskawienie do minister sprawiedliwości Dolnej Saksonii Barbary Havlizy. Ich klient zmarł zanim minister zdążyła udzielić odpowiedzi. Przez lata problemem w skazaniu Gröninga była niemożność udowodnienia mu indywidualnej winy za śmierć więźniów Auschwitz. Nie udało się bowiem odnaleźć żyjących jeszcze świadków tamtych wydarzeń.

Kim był Oskar Gröning?

Nazywany „Księgowym Auschwitz” Gröning był z zawodu i wykształcenia bankierem. Jako nastolatek należał do Hitlerjugend. W wieku 20 lat wstąpił do Waffen-SS. Rok później wysłano go na teren okupowanej przez Niemcy Polski. Służbę odbywał właśnie w obozie koncentracyjnym Auschwitz. W latach 1942-1944 zajmował się przyjmowaniem transportów nowych więźniów na specjalnie wybudowanej stacji kolejowej. Jego zadaniem był odbieranie przywiezionym osobom pieniędzy i kosztowności, a potem przetransferowanie ich do Berlina. Oskarżycielom udało się udowodnić, że przynajmniej raz uczestniczył też w selekcjonowaniu więźniów. Część z nich trafiała do obozów, a cześć do komór gazowych.

Akt oskarżenia wobec Gröninga dotyczył konkretnie lipca i sierpnia 1944 r. W ciągu zaledwie ośmiu tygodni do Auschwitz trafiło wtedy 137 pociągów z ponad 425 tys. węgierskich Żydów. Około 300 tys. z nich zostało zagazowanych w przeciągu następnych kilku tygodni. Oskar Gröning brał udział w tamtych wydarzeniach.

Esesman, który mówił

Były esesman nie wypierał się swojej wojennej działalności. W odróżnieniu od wielu innych nazistowskich zbrodniarzy nie ukrywał się też pod zmienionym nazwiskiem. Zaprzeczał jednak, aby pełnił w Auschwitz jakąkolwiek kierowniczą rolę. Postrzegał siebie bardziej jako świadka niż sprawcę masowych mordów. Przed sądem oświadczył, że ponosi jedynie „moralną winę za ludobójstwo”. „Nie mam co do tego żadnej wątpliwości” – mówił w 2015 r.

Przez lata nie opowiadał jednak o swojej przeszłości. Ale gdy zetknął się z osobami negującymi Holokaust, zaczął mówić o komorach gazowych i krematoriach. „Wierzyłem w nazizm. Byliśmy wtedy przekonani, że naprawdę istnieje jakiś wielki żydowski spisek, że wszyscy zostaliśmy przez Żydów zdradzeni” – powiedział w 2005 r. w wywiadzie dla brytyjskiej telewizji BBC. Po jego śmierci adwokaci rodzin zabitych 1944 r. w Auschwitz węgierskich Żydów oświadczyli, że dla ich klientów najważniejsze było sądowe orzeczenie o winie Gröninga.

Z kolei Christoph Hübner z Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego powiedział Deutsche Welle, że dla wielu ofiar Holokaustu zmarły esesman był jednym z niewielu nazistowskich zbrodniarzy, którzy zdecydowali się mówić o swoich czynach. „Jego postawa pokazuje, jak wielu nazistowskich zbrodniarzy ani nie ma poczucia winy, ani też nie musiało nigdy tłumaczyć się przed żadnym sądem” – podkreślił Christoph Hübner.

Ściganie zbrodniarzy po latach

Zdaniem niemieckich mediów sprawa skazania Gröninga była przełomowa dla tamtejszego wymiaru sprawiedliwości. Wcześniej bowiem, gdy nie można było udowodnić konkretnego przestępstwa popełnionego wobec konkretnego człowieka, przyjmowano zwykle koncepcję tzw. trybika w zbrodniczej maszynie. Wielu byłych zbrodniarzy powoływało się właśnie na taką sytuację.

Jednak od czasu uznania w 2011 r. Johna Demjaniuka (ukraińskiego strażnika obozu w Sobiborze, którego zidentyfikowano po wielu latach w USA) za winnego współudziału w zamordowaniu 28 tys. osób, podejście sądów uległo poważnej zmianie. Jednocześnie (takie dane opublikował tygodnik „Der Spiegel”) dotąd prawomocnie udało się skazać tylko 49 esesmanów, którzy służyli w Auschwitz. W sumie wśród załogi obozu było zaś aż 6,5 tys. żołnierzy SS. Ogromna większość z nich już nie żyje.

Kryzys polsko-izraelski – reperkusje nowelizacji ustawy o IPN

Kryzys polsko-izraelski – szefowie rządów Polski i Izraela rozmawiali w związku incydentem w Tel Awiwie, gdzie na polskiej ambasadzie namalowano swastyki i obraźliwe napisy. Wcześniej poruszenie wywołała wypowiedź premiera Morawickiego porównująca rolę Niemców, Polaków, Żydów, Ukraińców czy Rosjan w Holokauście.