Trwa kryzys parlamentarny w Polsce – nie ma woli kompromisu

sejm obrady, źródło: sejm.gov.pl

sejm obrady, źródło: sejm.gov.pl

PiS deklaruje gotowość do kompromisu, ale wyklucza możliwość przyjęcia propozycji zgłaszanych przez opozycję. Zapowiada też „w niedługim czasie” masowy marsz poparcia dla rządu. Tymczasem premier Beata Szydło nazywa obecny kryzys parlamentarny „awanturą grupy posłów” i pyta czyich interesów ta grupa broni.

 

Propozycje opozycji

Szef PSL przedstawił wczoraj (29 grudnia) propozycję ludowców, która umożliwiłaby zakończenie kryzysu parlamentarnego. Pierwszym jej elementem jest spotkanie na początku stycznia liderów wszystkich partii znajdujących się w parlamencie z marszałkiem Sejmu. „Nie tylko liderów PiS-u, Platformy Obywatelskiej, PSL, Nowoczesnej, Kukiz’15, ale innych ugrupowań wchodzących w skład Zjednoczonej Prawicy – takich jak Polska Razem Jarosława Gowina czy Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry” – sprecyzował Władysław Kosiniak-Kamysz na czwartkowej konferencji prasowej. Jego zdaniem, zapewniłoby to większą równowagę poglądów, bo w rozmowach uczestniczyłyby cztery osoby ze strony koalicji – wraz z marszałkiem Sejmu – i cztery ze strony opozycji.

Drugim elementem propozycji PSL jest przyjęcie uchwały, na podstawie której Sejm powtórzy głosowanie nad przyszłorocznym budżetem państwa. Taka uchwałę posłowie mieliby przyjąć na początku 34. posiedzenia Sejmu, które ma się odbyć 11 stycznia. Według Kosiniaka-Kamysza po przyjęciu takiej uchwały opozycja powinna zakończyć protest prowadzony na sali sejmowej od czasu poprzedniego posiedzenia Izby (16 grudnia).

W propozycji antykryzysowego porozumienia ludowcy zawarli m.in. punkt dotyczący przywrócenia dotychczasowych zasad pracy dziennikarzy w Sejmie.

Ponownego głosowania nad przyszłorocznym budżetem domagają się także PO i Nowoczesna. Lider tej ostatniej partii, Ryszard Petru poinformował, że jego ugrupowanie przygotowało już wniosek o samorozwiązanie Sejmu, który zostanie zgłoszony w razie przedłużania się kryzysu.

Obie partie złożyły zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Zarzucają mu przekroczenie uprawnień w związku z przeniesieniem głosowań budżetowych do Sali Kolumnowej i wywołanie kryzysu konstytucyjnego. PO domaga się ponadto dymisji marszałka i zrzeczenia się przez niego immunitetu poselskiego. Obie partie domagają się również powrotu do dawnych zasad określających pracę dziennikarzy w parlamencie. „Sytuacja jest trudna” – przyznał wczoraj szef PO Grzegorz Schetyna.

>> Czytaj więcej o kryzysie parlamentarnym

PiS: Sprawa głosowania nad budżetem „definitywnie zamknięta”

Szef klubu PiS, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki oświadczył jednak wczoraj (29 grudnia), że sprawa ponownego głosowania nad ustawą budżetową „jest definitywnie zamknięta”. „Tego nie przewiduje ani regulamin Sejmu, ani żadne inne przepisy” – argumentował. „Wszystkie głosowania, które się odbyły były zgodne z prawem. Są na ten temat ekspertyzy” – dodał.

Choć podczas wspólnej z rzeczniczką PiS Beatą Mazurek konferencji prasowej w Sejmie, Terlecki zapewnił, że jego partia jest gotowa na kompromis i porozumienie z opozycją, to jednak nie zgadza się na obecne żądania Nowoczesnej czy PO. „Spotkanie liderów partii politycznych jest możliwe, ale w granicach prawa i po zakończeniu okupacji Sejmu” – zastrzegł.

Wicemarszałek Sejmu i rzeczniczka PiS podkreślali także, że straszenie złożeniem wniosku o samorozwiązanie Sejmu nie ma sensu, ponieważ do poparcia takiego wniosku konieczne jest poparcie 307 posłów, a tego opozycji brakuje. „To kolejna próba wywołania niepokojów wśród Polaków” – ocenił wicemarszałek.

Brudziński: „Nie zawahamy się odwołać do tych, dzięki którym rządzimy”

Niepokojów wśród Polaków wydaje się nie obawiać wiceprezes PiS, wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński, który zapowiedział w Radiu Maryja, że „w niedługim czasie” odbędą się masowe marsze poparcia dla rządu. Podkreślił, że dostaje sygnały z całej Polski, z różnych środowisk o potrzebie zademonstrowania poparcia dla rządów PiS. „Aby pokazać, że Polacy w walce o majestat, prestiż, bezpieczeństwo i godność własnej ojczyzny nie zawahają się stanąć ramię w ramię, żeby pokazać tym wszystkim, którzy chcą ten majestat niszczyć, dezawuować, że nigdy naszej zgody na to nie będzie” – oświadczył Brudziński.

„Nie, my nie zawahamy się odwołać do tych, dzięki którym rządzimy, uzyskaliśmy większość w polskim parlamencie” – zapewnił, ale zwrócił też uwagę, że informacje o marszu pojawiające się na portalach społecznościowych to dezinformacja lub inicjatywa poruszonych osób, które próbują coś organizować. „Nie marnujmy też sił ani środków. Jestem o tym przekonany, że już w niedługim czasie… Mówił o tym i pan premier Jarosław Kaczyński, wspominają o tym przedstawiciele różnych środowisk, organizacji, stowarzyszeń, związków zawodowych. Jeżeli taka decyzja zapadnie, jeżeli te stowarzyszenia, organizacje podejmą taką decyzję, włączy się w to również PiS” – zadeklarował wicemarszałek Sejmu.

„Wtedy rzeczywiście poprosimy, żeby spotkać się w Warszawie i się policzymy. Pokażemy, że (…) dla nas ojczyzna jest świętością i że my dla naszej ukochanej ojczyzny Rzeczpospolitej nie zawahamy się również stanąć w jej obronie” – oświadczył Brudziński. Wcześniej wyraził wdzięczność przewodniczącemu NSZZ „Solidarność” Piotrowi Dudzie, który deklarował gotowość do „policzenia się” na ulicy i „przykrycia czapkami” przedstawicieli KOD. „Nie mam żadnych złudzeń ani wątpliwości, że rzeczywiście tak będzie” – podkreślił wicemarszałek.

Szydło: To awantura grupy posłów

Sprawę ewentualnego ponownego głosowania nad ustawą budżetową oraz protestu opozycji w Sejmie skomentowała także premier Beata Szydło. Szefowa rządu zapewniła, że grudniowe głosowania, w tym to nad budżetem na 2017 rok, były przeprowadzone zgodnie z prawem.

„To, co jest nazywane „kryzysem parlamentarnym” jest awanturą grupy posłów. Warto im zadać pytanie: czyich interesów bronicie i w czyim imieniu wszczynacie te awantury” – pytała retorycznie. Wcześniej obronę przywilejów wielokrotnie zarzucał opozycji lider PiS Jarosław Kaczyński. „Jeśli podsumować to, co zyskaliśmy na ograniczeniu grabieży na VAT, na ograniczeniu gier hazardowych, na zmniejszeniu nielegalnego handlu paliwami, są to w sumie grube dziesiątki miliardów złotych. Walka z tymi patologiami wywołuje kontrakcje. To potężne interesy” – mówił ostatnio w wywiadzie dla tygodnika „wSieci”.

Szydło zapewniła w czwartek, że sytuacja w Polsce jest i będzie stabilna. „Wszystko będzie realizowane tak, jak nas do tego zobowiązali Polacy” – podkreśliła. Wyraziła także nadzieję, że następne posiedzenie Sejmu (11 stycznia) będzie przebiegało normalnie. „Jest wiele do zrobienia” – dodała.