Kryzys parlamentarny trwa

sejm obrady, źródło: sejm.gov.pl

sejm obrady, źródło: sejm.gov.pl

Całodniowe rozmowy prowadzone w Sejmie przez polityków partii rządzącej i opozycji nie przyniosły rozwiązania konfliktu narosłego wokół trybu procedowania nad ustawą budżetową na rok 2017. Senat przyjął bowiem budżet bez poprawek i ustawa została skierowana do prezydenta, a marszałek Sejmu otworzył wieczorem obrady i po półtorej minuty ogłosił przerwę do dziś. Tymczasem posłowie największej partii opozycyjnej pozostali na sali obrad plenarnych Sejmu i zapowiadają dalsze blokowanie sejmowej mównicy.

Przed budynkiem parlamentu wieczorem protestowało kilka tysięcy osób.

Najkrótsze obrady

O godz. 19:00 przy zablokowanej przez posłów Platformy Obywatelskiej mównicy, marszałek Marek Kuchciński ogłosił, że otwiera posiedzenie Sejmu. Nie podał co prawda, którego, ale użył formuły „otwieram”, a nie „wznawiam”, co raczej oznacza kolejne, 34 posiedzenie Izby. Od razu też zarządził minutę ciszy dla uczczenia zmarłych posłów: Longina Komołowskiego (był posłem w latach 1997–2001 i 2007–2011; w latach 1997–2001 był ministrem pracy i w latach 1999–2001 wicepremierem, a ostatnio – prezesem Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”), Stanisława Hniedziewicza (współtwórca PC, był posłem I kadencji Sejmu), Marii Łopatkowej (była posłanką z listy ZSL w latach 1972–1980 i senatorem w latach 1993–1997) oraz Janusza Brochwicz-Lewińskiego ps. „Gryf”, generała brygady WP, żołnierza Batalionu AK „Parasol”. Posłowie odmówili modlitwę „wieczny odpoczynek”, a marszałek tuż potem ogłosił przerwę do dziś do godz. 10.

Ustawa budżetowa czeka na podpis prezydenta

Senatorowie przyjęli wczoraj (11 stycznia) – dzień przed upływem wymaganego terminu – tegoroczny budżet, który wcześniej uchwalił Sejm na posiedzeniu 16 grudnia w Sali Kolumnowej. Za przyjęciem budżetu głosowało 59 senatorów, 2 było przeciw, nikt się nie wstrzymał. W głosowaniu nie uczestniczyli senatorowie opozycji. W debacie wicemarszałek Sejmu Bogdan Borusewicz (PO) podkreślał, że jest to „sytuacja bez precedensu”. „Ten budżet nie istnieje, ponieważ został uchwalony w Sali Kolumnowej z pogwałceniem prawa” – wyjaśniał. Ostrzegł przy tym, że opowiedzenie się Senatu za tym budżetem „będzie miało potężne konsekwencje dla funkcjonowania państwa”.

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski odpierał zarzuty senatorów PO. „Macie pretensje, macie wątpliwości, czy było kworum. To trzeba było być w Sali Kolumnowej, do której pan marszałek Kuchciński musiał przenieść posiedzenie, dlatego, że wy posunęliście się dalej niż Lepper i zablokowaliście również miejsce, na którym siedzi pan marszałek Kuchciński. To się nie wydarzyło w historii polskiego parlamentaryzmu i europejskiego parlamentaryzmu. To jest wstyd i wielka nieodpowiedzialność” – mówił. „Niszczycie polski parlamentaryzm, demokrację” – podkreślił zarzucając opozycji dążenie do tego, „żeby nie uchwalić tego budżetu”. Nieco później Karczewski poinformował na Twitterze, że ustawę budżetową podpisał i „niezwłocznie” skierował do prezydenta. Jak się przewiduje Andrzej Duda również ją podpisze mimo wniosku opozycji, by skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Posłowie opozycji kwestionują bowiem od początku zarówno legalność ustawy budżetowej, jak i tryb jej uchwalenia. Utrzymują, że nie było kworum, a części opozycyjnych posłów uniemożliwiono udział w obradach.

>> Czytaj więcej o kryzysie wokół budżetu

Tusk: Kryzys w Sejmie szkodzi też pozycji Polski w Europie

„Kryzys parlamentarny negatywnie wpływa m.in. na pozycję Polski w Europie” – stwierdził wczoraj szef Rady Europejskiej, b. premier Donald Tusk. Ostrzegł też przed ryzykiem wynikającym z kwestionowaniem legalności uchwalenia budżetu. „Sytuacja wymaga szybkiego i pozytywnego rozwiązania, także ze względu na pozycję Polski w Europie. Wszyscy jednak obserwują to, co się dzieje, także w polskim parlamencie, z niepokojem, a czasem z brakiem zrozumienia dla tej sytuacji” – powiedział Tusk w TVN24.

Podkreślił przy tym, że w takich przypadkach dużo większa odpowiedzialność zawsze spoczywa na władzy. „Dlatego nie mam żadnych wątpliwości – i to nie dotyczy tylko Polski – że to rolą władzy, PiS-u, szefostwa parlamentu jest uczynienie pewnego, istotnego, rzeczywiście znaczącego pierwszego kroku, by dać przestrzeń do kompromisu” – powiedział szef Rady Europejskiej.

Zdaniem Tuska w perspektywie najbliższego roku najważniejszą rzeczą „będzie pewność, że budżet naszego państwa został uchwalony we właściwy, legalny sposób”. „To dotyczy pieniędzy w wymiarze państwowym, indywidualnym. Nie możemy pozwolić na to, żeby Polska była jakby w tej przestrzeni ryzyka, że ma budżet, który nie do końca jest legalny” – uważa były premier.

W jego ocenie obecny kryzys parlamentarny w Polsce może spowodować zagrożenie również dla unijnych funduszy przyznanych naszemu krajowi. „Każdy, kto będzie miał na przykład złą wolę albo kto będzie chciał bardzo dociekliwie zbadać prawną sytuację Polski z tym właśnie dwuznacznie uchwalonym budżetem, będzie miał mocne argumenty” – ocenił szef Rady Europejskiej. Jego zdaniem trzeba zrobić wszystko, „by nikt kto będzie chciał wykorzystywać tę sytuację, tych argumentów nie miał”. Tusk podkreślił, że również w tej sprawie „odpowiedzialność w dużo większym stopniu spoczywa na władzy” niż na opozycji.

Kaczyński: Opozycja chciała Polakom odebrać to co ostatnio dostali

„Dziękuję Senatowi i wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że budżet został przyjęty, że całkowicie nie powiódł się cały ten zamysł, by Polacy zostali pozbawieni tego co uzyskali w ostatnim roku, m.in. 500 plus” – powiedział podczas specjalnego briefingu prasowego prezes PiS Jarosław Kaczyński. Podkreślił też, że przyjęcie budżetu jest „najważniejszą wiadomością dnia” i wyraził nadzieję, że „w krótkim czasie już po podpisaniu przez prezydenta może zostać opublikowany w Dzienniku Ustaw”. Stwierdził także, że „nie może opozycja blokować funkcjonowania parlamentu”. „A nikt nie możne udowodnić, że to co tutaj się działo było legalne. To było nielegalne i przeciwko polskiej demokracji. Bo cała ta walka toczy się przeciwko polskiej demokracji, żeby ta mniejszość mogła działać przeciw Polakom” – przekonywał Kaczyński.

Wyraził ponadto nadzieję, że „w nieodległym czasie zostanie otwarte kolejne posiedzenie i w ten sposób wszystkie wątpliwości – wszystko co było niezgodnymi działaniami – zostanie zakończone, bo to jest ważne dla przyszłości polskiej demokracji”. „Jesteśmy otwarci na rozmowy” – zapewnił, ale zastrzegł, że „to muszą być rozmowy dotyczące tego, żeby życie w Polsce było doprowadzone do normy”. „Te wszystkie zaczepki, akty łamania kultury… to było fatalne” – ocenił lider PiS.

Środki przymusu w Sejmie?

Zapowiedział ponadto, że jeśli opozycja nadal będzie blokowała mównicę, to podjęte zostaną „odpowiednie działania”, ale zastrzegł, że konkretne działania będą zależały od marszałka Kuchcińskiego. „Jako prawnik mogę powiedzieć, że blokowanie fotela marszałka to jest bardzo poważne przestępstwo” opisane w kodeksie karnym – powiedział. „To bardzo poważne przestępstwo przeciwko państwu” – stwierdził. „Środki przymusu to nie moja decyzja. Ja tylko przypomnę co się działo, jak Sejm był blokowany przez Samoobronę” – dodał Kaczyński.

Tymczasem marszałek Kuchciński wydał wczoraj upoważnienie komendantowi Straży Marszałkowskiej do wystąpienia o pomoc Biura Ochrony Rządu. „Upoważniam pana Arkadiusza Koschalke – Komendanta Straży Marszałkowskiej do występowania do instytucji państwowych, organów administracji rządowej i samorządu terytorialnego oraz jednostek gospodarczych prowadzących działalność w zakresie użyteczności publicznej z żądaniem udzielenia niezbędnej pomocy w zakresie realizacji przez Straż Marszałkowską żądań z zakresu ochrony Sejmu i Senatu” – głosi dokument udostępniony na Twitterze przez posłów opozycji.

Zapowiedzi opozycji

Posłowie PO, największej partii opozycyjnej, pozostali na sali plenarnej. Szef klubu PO Sławomir Neumann poinformował, że posłowie Platformy zostaną na sali obrad do jutra. Rano zbiera się zarząd PO, później klub parlamentarny Platformy, który zdecyduje o ewentualnym dalszym proteście. „Zostajemy na sali obrad do rana, są dyżury rozpisane do rana” – powiedział.

PO zapowiedziała, że zaskarży ustawę budżetową do TK.  „To będzie dobry test dla Trybunału i pokazanie, czy jest on zależny od jednej partii, czy też potrafi działać w sposób niezależny” – ocenił poseł PO Tomasz Siemoniak w Polsat News. Zastrzegając, że decyzja o zaskarżeniu ustawy „do wszystkich możliwych instytucji”, w tym do Trybunału Konstytucyjnego, jest „bardzo świeżą informacją”. „Jesteśmy przed decyzją” – podkreślił w środę wieczorem.  „Analizujemy, czy jest jakaś procedura sądowa zbadania prawidłowości uchwalenia budżetu. Działamy z namysłem i na pewno przedstawimy Polakom jaką drogą chcemy iść w sprawie tego nielegalnego dokumentu” – zapewnił Siemoniak.

Szef Nowoczesnej Ryszard Petru zapowiedział, że o dalszych działaniach posłów swojej partii poinformuje dopiero dziś po porannym Konwencie Seniorów, bo – jak argumentował – na razie zbyt trudno przewidzieć, co się wydarzy. Przewiduje jednak, że PiS będzie chciało kontynuować rozmowy z opozycją, bo „bardzo się niekomfortowo czuje z budżetem, który nie został uchwalony”. Lider Nowoczesnej podkreślił też, że „sytuacja się nie zmieniła, jeśli chodzi o budżet” więc „cały czas można go zakwestionować”.

Natomiast Paweł Kukiz (Kukiz ’15) uważa, że wszyscy politycy powinni przeprosić swoich wyborców za to, że „nie rozpoczynają dyskusji na temat koniecznych zmian ustrojowych, legislacyjnych, prawnych”. „Prawo jest złe i od tego musimy zacząć” – powiedział dziennikarzom wyrażając nadzieję, że dziś „posłowie wrócą do normalnej pracy”.

Podobną nadzieję wyraził także prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz przypominając, że jego ugrupowanie od początku apelowało o dialog, którego zabrakło, a efekty tego uwidoczniły się w ostatnim czasie. „Przedstawialiśmy swoje propozycje, dążyliśmy do kompromisu i porozumienia” – podkreślił. Lider ludowców podkreślił, że PSL nie akceptuje decyzji podjętych 16 grudnia na Sali Kolumnowej, bo miało „wątpliwości prawne” dotyczące prawidłowości przyjęcia budżetu. W jego ocenie kompromis polityczny był możliwy, ale zależał przede wszystkim od dobrej woli obozu władzy,” który nie zdał egzaminu”.

Kosiniak-Kamysz przyznał też, że za obecny kryzys współodpowiedzialna jest opozycja, ale – jak powiedział – jest to „mniejsza odpowiedzialność”. Według prezesa PSL kwestia budżetu „nie jest zamknięta”, choć ustawa jest już u prezydenta, bo Andrzej Duda powinien ją skierować do TK. „Jeśli tego nie uczyni, będziemy zbierać podpisy i złożymy wniosek do Trybunału Konstytucyjnego, bo pewność finansów publicznych i dbanie o dobro wspólne jest wartością – zapowiedział Kosiniak-Kamysz.

>> Czytaj więcej o konflikcie w polskim parlamencie

Protest przed Sejmem

W odpowiedzi na przedłużający się kryzys parlamentarny zwolennicy KOD-u znów zgromadzili się wczoraj przed gmachem Sejmu.  Wokół Sejmu po raz kolejny pojawiły się barierki i więcej policjantów. „Nie ma zgody na takie metody”, „Wolny Sejm, wolne media, wolni Polacy”, „Śmiechem ich pokonamy”, „Bunt jest formą demokracji” czy „Reytan potrzebny od zaraz” – to niektóre z haseł skandowanych przez zebranych i widniejących na transparentach. Tradycyjnie były też trąbki, bębny i śpiewy. Protestujący rozwinęli ponadto wielką biało-czerwoną flagę.

Protest pod hasłem „Sejm jest nasz”, w związku z zapowiadanym rozpoczęciem obrad w gmachu przy Wiejskiej zaplanowano na godz. 17, ale sympatycy KOD byli przed budynkiem parlamentu od rana. Wieczorem, w szczytowym momencie, mimo siarczystego mrozu demonstrowało nawet kilka tysięcy osób. Na prowizorycznej scenie ustawionej w pobliżu Sejmu oprócz działaczy KOD przemawiali m.in. posłowie PO Agnieszka Pomaska czy Andrzej Halicki, a także wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz. Zgromadzeni owacyjnie powitali lidera Komitetu Obrony Demokracji Mateusza Kijowskiego, który ostatnio wzbudził kontrowersje związane m.in. z finansami organizacji. Kijowski przekonywał, że KOD to ludzie, a jego błędy nie powinny mieć wpływu na wiarę i zaangażowanie w walkę o demokrację. Nawoływał też do zjednoczenia opozycji.

Budżet na 2017 rok

W 2017 roku dochody mają wynieść 325,4 mld zł, a wydatki nie przekroczyć 384,8 mld zł. Deficyt budżetowy jest rekordowy – założono, że nie powinien być wyższy niż 59,3 mld zł. Dochody budżetu środków europejskich wyniosą 60,2 mld zł, a wydatki – 69,8 mld zł. Założono, że wzrost gospodarczy wyniesie 3,6 proc., średnioroczna inflacja – 1,3 proc., nominalny wzrost wynagrodzeń – 5 proc., wzrost zatrudnienia w gospodarce narodowej – 0,7 proc. a wzrost prywatnej konsumpcji (tj. w gospodarstwach domowych i sektorze instytucji niekomercyjnych) – 5,5 proc. Deficyt sektora finansów publicznych jest planowany na poziomie 2,9 proc. PKB.

Wielu ekspertów zwraca jednak uwagę, że rozwój gospodarczy szacowany jest zbyt optymistycznie, a wydatki mogą łatwo przekroczyć przyjęte wartości. Podkreślają ponadto, że nieprawidłowo przyjęty budżet uniemożliwia jego prawidłową realizację i roku będzie rodzić negatywne konsekwencje dla obywateli odczuwalne już od przyszłego roku.