Kryzys parlamentarny w Polsce?

Platforma Obywatelska

Opozycja domaga się zwołania w tym tygodniu kolejnego posiedzenia Sejmu i powtórzenia głosowania nad przyszłorocznym budżetem. W piątek marszałek Sejmu Marek Kuchciński przekształcił bowiem przedświąteczne spotkanie klubu PiS w obrady Izby, w trakcie których – pod nieobecność posłów opozycji – przyjęty został m.in. budżet na rok 2017. Opozycja uznaje to głosowanie za nielegalne, partia rządząca – przeciwnie, a prezydent usiłuje mediować.

 

Wczoraj Andrzej Duda spotkał się z szefami partii opozycyjnych, a na dziś planowane są rozmowy z liderem PiS i marszałkiem Sejmu. Tymczasem na ulicach wielu miast Polski od piątku trwa protest w obronie mediów i zasad demokracji.

Impulsem zapowiedź ograniczenia dostępu dziennikarzy do Sejmu  

Zarzewiem gwałtownego zaostrzenia, narastającego już od miesięcy konfliktu, było wykluczenie z obrad posła opozycji Michała Szczerby i zapowiedziane ograniczenie dostępu dziennikarzy do Sejmu i Senatu. W reakcji na nieadekwatną (przyznają to nawet posłowie PiS) decyzję marszałka Kuchcińskiego o wykluczeniu z obrad posła PO, za wystawienie na mównicy kartki z napisem „Wolne media w Sejmie”, a także na zapowiedź niekorzystnych dla dziennikarzy parlamentarnych zmian w ich pracy, posłowie opozycji zablokowali w piątek sejmową mównicę, a potem również fotel marszałka. Została ogłoszona przerwa w obradach, a Karczewski wznowił je poza salą posiedzeń, przekształcając odbywające się w Sali Kolumnowej spotkanie opłatkowe klubu PiS w obrady Sejmu.

Posłowie opozycji – którym udało się wejść do Sali Kolumnowej, ale nie brali udziału w głosowaniach – twierdzą, że brakowało kworum i były one nielegalne. Mimo nieobecności posłów opozycji i zastrzeżeń co do kworum oraz sposobu głosowania, posłowie partii rządzącej przyjęli ustawę budżetową na 2017 r. oraz tzw. ustawę dezubekizacyjną.  Zastrzeżenia opozycji budzi fakt głosowania posłów PiS przez podniesienie ręki i liczenie głosów przez ich kolegów, brak możliwości zweryfikowania kworum ani tego, jak kto głosował oraz zblokowanie wszystkich poprawek opozycji i odrzucenie ich w jednym głosowaniu, a przyjęcie zblokowanych poprawek PiS – w drugim (nad poprawkami i wnioskami mniejszości zgłoszonymi do budżetu pierwotnie planowano 352 głosowania).

Jutro kolejne posiedzenie Sejmu?

PO, Nowoczesna i PSL żądają w związku z tym, by marszałek Kuchciński zwołał na jutro (20 grudnia) posiedzenie Sejmu. „My, posłowie klubów parlamentarnych, w związku z kryzysem konstytucyjnym, wywołanym przez marszałka Sejmu i większość parlamentarną, uznając za nielegalne obrady w Sali Kolumnowej żądamy zgodnego z regulaminem Sejmu i konstytucją posiedzenia Sejmu w dniu 20 grudnia 2016 r.” – głosi pismo tych trzech ugrupowań do marszałka Sejmu.

Szef PO Grzegorz Schetyna powiedział, że Platforma „nie uznaje, że budżet został uchwalony”. „Nie zostaliśmy skutecznie powiadomieni o organizowaniu drugiej części posiedzenia Sejmu w Sali Kolumnowej” – oświadczył. W ocenie lidera .Nowoczesnej Ryszarda Petru uchwalenie przyszłorocznej ustawy budżetowej było nielegalne. „Nie mamy budżetu” – stwierdził.

Po przegłosowaniu przyszłorocznego budżetu tłum protestujących przed Sejmem przeciwko ograniczeniu wolności mediów wyraźnie zgęstniał. Jeden z transparentów głosi: „Make peace not PiS”.

Orędzie premier Szydło

„Reżyserzy tych wydarzeń muszą wyraźnie usłyszeć: źle czynicie, szkodzicie Polsce. Chcecie budować tożsamość na konflikcie i niechęci. To ogromny błąd” – oceniła premier Beata Szydło w sobotnim wystąpieniu telewizyjnym. Również tego dnia nie słabły protesty na ulicach polskich miast. Chcecie maszerować – maszerujcie, chcecie protestować – protestujcie, ale szanujcie przekonania innych” – apelowała wieczorem. „Nie wolno Polaków skłócać, zniechęcać wzajemnie. Można się spierać, różnić w poglądach, ale nie wolno Polaków stawiać przeciwko sobie” – podkreśliła szefowa rządu.

Powiedziała też, że „obowiązkiem rządzących jest dziś dbanie o obywateli i o państwo” i zapewniła, że wywiązują się oni z tego obowiązku. Jej zdaniem obecne działania opozycji „uderzają w podstawy demokracji” i „rujnują nas jako naród, wspólnotę”. „Dlatego apeluję o odpowiedzialność. Można i warto rozmawiać. Zawsze można zejść ze złej drogi” – przekonywała.

Szydło kolejny raz wyliczyła również dokonania swego rządu, podkreślając zwłaszcza jego zasługi na rzecz wsi. Zapewniła przy tym, że w przyszłym roku PiS będzie kontynuowało reformowanie państwa. „Obiecaliśmy sprawiedliwe i sprawne państwo, które każdemu daje takie same możliwości. Dotrzymamy danego słowa” – powiedziała premier na zakończenie wystąpienia.

Wystąpienie premier Szydło dostępne TUTAJ.

Oświadczenie prezydenta Dudy

„Z troską i niepokojem obserwowałem wczorajsze wydarzenia w polskim Sejmie. Chciałbym zaapelować do wszystkich stron sceny politycznej o uspokojenie nastrojów, tak aby prace w parlamencie odbywały się bez przeszkód, w sposób cywilizowany i z należną powagą – zgodnie z zasadami demokracji parlamentarnej” – napisał prezydent Andrzej Duda w specjalnym oświadczeniu opublikowanym w sobotę po południu.

Wyraził  przy tym „głębokie ubolewanie”, że część opozycji wykorzystała powstałą sytuację jako pretekst do „zaburzenia” piątkowych obrad Sejmu, a jednocześnie przekonanie, że  powstały spór uda się „jak najszybciej zakończyć”. „Liczę tutaj na dobrą wolę, zdrowy rozsądek i propaństwową postawę, zarówno ze strony partii opozycyjnych, jak i większości parlamentarnej” – oświadczył. „Jako głowa państwa jestem gotów do mediacji w tej sprawie” – zdeklarował.

W swoim oświadczeniu podkreślił także, że „obowiązująca w każdej demokracji wolność słowa i pluralizm oznacza także wolność dostępu do informacji, które są przekazywane społeczeństwu za pośrednictwem mediów”. „Ich rola jest tutaj zatem niezwykle istotna” – napisał prezydent przekonując, że zmiany powinny być wprowadzane po konsultacjach z przedstawicielami zainteresowanych redakcji, żeby „nie było nawet wrażenia, że możliwości relacjonowania prac parlamentarnych są ograniczane”.

Pełny tekst oświadczenia Andrzeja Dudy TUTAJ

Dalsze kroki prezydenta „w najbliższych dniach”

Dyrektor prezydenckiego biura prasowego Marek Magierowski poinformował wczoraj dziennikarzy, że Andrzej Duda czeka na analizy prawne ostatniej części piątkowych obrad Sejmu, o które już poprosił. „W zależności od tego, co się znajdzie w tych analizach, to oczywiście podejmie decyzje, czy będą jakieś konkretne kroki” – powiedział. Przyznał, że prezydent zwrócił się z prośbą o przygotowanie tych analiz z racji, licznych kontrowersji, które wywoływała ta sytuacja. Magierowski powiedział także, że dalszych kroków prezydenta Dudy w tej sprawie można się spodziewać „wkrótce, w najbliższych dniach”.

Apel Tuska we Wrocławiu

„Po wczorajszych wydarzeniach w Sejmie i na ulicach Warszawy apeluje do tych, którzy sprawują władzę o respekt i szacunek wobec ludzi, o zasady konstytucyjne i obyczaje” – powiedział szef Rady Europejskiej Donald Tusk. Występując podczas finału Europejskiej Stolicy Kultury 2016 we Wrocławiu przyznał, że nie po raz pierwszy historia „płata mu figla” i każe „zmienić wystąpienie z oczywistych względów”.

„Obywatele, prawa i dobre obyczaje wyznaczają granice dla władzy, a nie na odwrót”- przypomniał Tusk i ostrzegł, że demokracja bez szacunku dla obyczaju, kultury i konwencji szybko może zwyrodnieć i stać się własnym przeciwieństwem. „Demokracja, w której ludzi pozbawia się dostępu do informacji lub narzuca jeden model życia, staje się równie nieznośna jak dyktatura” – ocenił. Były premier ostrzegł, że wolnościowa i demokratyczna tradycja europejska jest „bardziej krucha i delikatna, niż nam Polakom się wydawało, kiedy tęskniliśmy do niej zza żelaznej kurtyny”. „Kto dziś podważa ten model gwałcąc Konstytucje naraża nas na strategiczne ryzyka” – ocenił. Podziękował też tym, którzy strzegą europejskich standardów nad Wisłą. „Wyrażam najwyższe uznanie tym, którzy bronią dziś demokracji i jej zasad” – zakończył Donald Tusk swoje wystąpienie we Wrocławiu.

Karczewski po spotkaniu z częścią dziennikarzy

„Nikt nigdy nie chciał ograniczyć dostępu dziennikarzy do ważnych zdarzeń politycznych, które mają miejsce w Sejmie i w Senacie” – zapewnił marszałek Senatu Stanisław Karczewski po spotkaniu z dziennikarzami, na które zaprosił do siebie w sobotę na godz. 22 przedstawicieli 24 redakcji. Zaproszenie (na Twitterze) rozesłano do 24 redakcji, ale cześć z nich go nie przyjęła. O zorganizowanie takiego spotkania zwrócił się do Karczewskiego prezes PiS Jarosław Kaczyński, który „nie był zadowolony” ze szczegółów projektu nowych rozwiązań regulujących pracę dziennikarzy w parlamencie.

Marszałek przekonywał przedstawicieli redakcji, które zdecydowały się wziąć udział w tym spotkaniu, że intencją PiS jest usprawnienie pracy dziennikarzy i poprawa warunków jej wykonywania. „Te warunki, prawie wszyscy stwierdziliśmy zgodnie, że nie są najlepsze, nie są dobre i że wymagają pewnych regulacji, pewnych zmian, które w żadnym stopniu nie ograniczą dostępu dziennikarzy do zdarzeń, jakie mają miejsce w Sejmie i w Senacie” – zapewniał Karczewski.

W piątek w nocy dziennikarze (nawet ci ze stałymi przepustkami, pracujący tam od wielu lat) otrzymali zakaz wstępu nie tylko do budynków, ale nawet na teren parlamentu. Miał obowiązywać co najmniej do wtorku (również do wtorku posłowie opozycji zapowiedzieli okupacje sali posiedzeń plenarnych), ale Karczewski zapowiedział kolejne spotkanie już dziś w południe i poinformował, że ws. skrócenia zakazu wstępu przedstawicieli mediów do parlamentu będzie wcześniej rozmawiał z marszałkiem Kuchcińskim. Dzisiejsze (19 grudnia) rozmowy mają dotyczyć polepszenia warunków pracy dziennikarzy w Sejmie, a do czasu osiągnięcia porozumienia mają obowiązywać dotychczasowe przepisy.

W nocy z niedzieli na poniedziałek protest wciąż i przed Sejmem, i w sali posiedzeń

W niedzielę późnym wieczorem do wciąż protestujących przed parlamentem wyszły posłanki .Nowoczesnej, które od piątku pozostają w budynku Sejmu. „Skończmy z eskalacją konfliktu. Zacznijmy rozmawiać” – apelowała do polityków PiS Kamila Gasiuk-Pihowicz. Wyjaśniała, że chodzi o powrót do pracy 20 grudnia, by umożliwić uchwalenie ustawy budżetowej „w oparciu o zapisy konstytucji”. Obserwatorzy przewidują jednak, że o ile w kwestii swobody poruszania się dziennikarzy w budynkach parlamentu partia rządząca nieco ustąpi, to nie można liczyć na to samo, jeśli chodzi o głosowanie nad budżetem.

Joanna Scheuring-Wielgus poinformowała tymczasem, że Straż Marszałkowska przekazała posłom przebywającym w Sejmie treść zarządzenia marszałka Sejmu, zgodnie z którym wtedy, gdy nie ma posiedzenia, posłowie nie mogą przebywać na sali posiedzeń (chodzi o zarządzenie wydane 9 stycznia 2008 r.). „Na razie nikt nas stamtąd nie wyrzuca. Możemy wchodzić swobodnie” – przyznała.