Koronawirus: Trwa przedwyborczy chaos

Kandydaci na prezydenta, fot. Twitter Małgorzata Kidawa-Błońska, Władysław Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia, Robert Biedroń, Krzysztof Bosak, Kancelaria Prezydenta

Kandydaci na prezydenta, fot. Twitter Małgorzata Kidawa-Błońska, Władysław Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia, Robert Biedroń, Krzysztof Bosak, Kancelaria Prezydenta

Do wyborów prezydenckich jest coraz mniej czasu, a wciąż nie wiadomo, kto je przygotuje, jak będziemy głosować ani kto policzy głosy. Nie wiadomo nawet, kiedy odbędzie się głosowanie. Zarówno prezydent Andrzej Duda, jak i premier Mateusz Morawiecki przekonują jednak, że wybory prezydenckie muszą odbyć się w przyszłym miesiącu.

 

Choć teoretycznie do wyborów zostało jeszcze 18 dni, to według przepisów ustawy wprowadzonej ostatnio przez PiS w życie, marszałek Sejmu może tę datę przesunąć, a premier w dowolnym momencie może ogłosić dzień wolny od pracy (konstytucja wymaga bowiem, żeby wybory odbywały się w dniu wolnym od pracy).

Koronawirus: Kiedy odbędą się wybory prezydenckie?

Jeśli na terytorium Polski ogłoszono stan epidemii, marszałek Sejmu może zarządzić zmianę terminu wyborów, określonego w wydanym wcześniej postanowieniu – zakłada przyjęta wczoraj nowelizacja jednej z ustaw tzw. tarczy antykryzysowej. Posłowie PiS złożyli ten projekt projekt kilka godzin przed głosowaniem. 

Chaos do n-tej potęgi

Jeśli nic się nie zmieni, to 10 maja tylko w części gmin zostaną otwarte komisje wyborcze, być może będą miały pieczątki, ale kart do głosowania już nie, bo Państwowa Komisja Wyborcza nie może już zlecać ich druku, ani nawet zaprojektować ich wzoru. Nieoficjalnie mówi się, że pakiety z kartami do głosowania drukuje już na zlecenie rządu Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych, ale przewidziane są one wyłącznie do głosowania korespondencyjnego.

Tymczasem Sejm przyjął co prawda nową ustawę ws. takiego głosowania, ale Senat planuje zakończenie nad nią prac w ostatnich dniach miesiąca. Dopiero potem wróci ona do Sejmu, skąd trafi jeszcze do podpisu prezydenta. Mimo to niepodejmowanie obecnie czynności nałożonych przez Kodeks wyborczy na komisarzy wyborczych i organy gmin, mogłoby skutkować oskarżeniem ich o niewykonanie obowiązku.

Koronawirus: Czy wybory prezydenckie mają szansę odbyć się w maju?

Sejm przyjął co prawda nowelizację ustawy ws. głosowania korespondencyjnego w majowych wyborach prezydenckich w ekspresowym tempie i od razu trafiła ona do Senatu, ale marszałek Tomasz Grodzki już zapowiedział, że Izba wyższa zajmie się tą ustawą “z najwyższą starannością”. 

W związku z tym komisarze wyborczy, którzy do wczoraj  mieli obowiązek podać do publicznej wiadomości informację o składach obwodowych komisji, z tego obowiązku się wywiązali. Jednak najprawdopodobniej zrobili to zupełnie niepotrzebnie, bo może je skasować ustawa o wyborach korespondencyjnych. Ponadto jeśli rzeczywiście głosować będziemy za pośrednictwem Poczty Polskiej, to koperty z głosami trzeba będzie wrzucać do skrzynek pocztowych. Potem trafią one do gminnych komisji, która w każdej gminie ma być tylko jedna i to bez żadnego związku z tymi, które ogłoszono wczoraj.

Z pracy komisarzy wyborczych wynika także, że w całej Polsce brakuje mniej więcej połowy chętnych do pracy w tych komisjach obwodowych (według PKW zgłosiło się niecałe 120 tys. osób podczas gdy potrzeba ich 239 tys. i w niektórych miejscowościach nie powstała żadna komisja). Ponadto – ponieważ gminy nie mają teraz prawa do umieszczania obwieszczeń o wyznaczeniu granic obwodów wyborczych, to nikt nie będzie wiedział, gdzie miałby pójść, żeby oddać głos.

Być może to nie szkodzi, bo pakiety wyborcze przyniosą im do domu listonosze (pod warunkiem, że mieszkają tam, gdzie listonosz ten pakiet im przyniesie, w przeciwnym razie zostaną pozbawieni prawa głosu), jeśli się okaże, że wybory będą korespondencyjne. Okaże się to jednak w ostatniej chwili. Jeśli jednak opozycji uda się porozumieć z Porozumieniem i posłowie odrzucą pomysł głosowania korespondencyjnego, to chaos może być jeszcze większy, bo do lokali wyborczych nie da się trafić, a jeśli nawet, to i tak nie ma po co (nie wszędzie będą komisje, a nigdzie nie będzie kart do głosowania).

MSZ powołało okręgi wyborcze

Natomiast Ministerstwo Spraw Zagranicznych powołało 162 okręgi wyborcze poza granicami kraju na zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie. Zgodnie z obowiązującym prawem mogą się one odbyć tylko w trybie głosowania osobistego. Media zwróciły uwagę, że znalazły się w tam także okręgi w krajach, których władze odmówiły zgody lub nie odpowiedziały na pytania o organizację odpowiednich komisji wyborczych. MSZ zaczął je jednak tworzyć  jeszcze wtedy, gdy epidemia koronawirusa ograniczała się wyłącznie do terytorium Chin.

Koronawirus: Czy wybory odbędą się w maju?

Mimo pandemii COVID-19 Prawo i Sprawiedliwość nie rezygnuje z przeprowadzenia wyborów prezydenckich 10 maja, tyle że wobec zarzutów o narażanie wyborców na utratę zdrowia a nawet życia, chce głosowanie przeprowadzić wyłącznie drogą korespondencyjną.  

Premier: Wybory korespondencyjne najbezpieczniejsze, a do tego absolutnie konieczne

Premier Mateusz Morawiecki znów przekonywał wczoraj, że w czasie epidemii koronawirusa wybory korespondencyjne są najbezpieczniejszą metodą, a ich przeprowadzenie w maju są “absolutnie konieczne”. “Bezpieczeństwo wyborów korespondencyjnych jest do takiego stopnia wyśrubowane, że ja naprawdę uważam, że to jest najbezpieczniejszy sposób przeprowadzania wyborów” – zapewnił szef rządu w odpowiedzi na pytania internautów.

Poinformował przy tym, że w ramach przygotowań do głosowania ma dojść do „ozonowania kopert, dezynfekcji, pełnej ochrony fizycznej osób, które będą roznosiły koperty, a następnie ok. 30 tys. skrzynek, które będą następnie pełniły funkcje urn”. “Będą te skrzynki zbierane do komisji wyborczych i tam w pełni sanitarny sposób, w warunkach w pełni sanitarnych, będą one liczone” – wyliczał Morawiecki przekonując, że ten sposób przeprowadzenia wyborów “będzie najbardziej bezpieczny z dotychczasowych”.

“Wybory w maju są wyborami absolutnie koniecznymi, ponieważ zobowiązuje nas do tego konstytucja. Ci z państwa, którzy słuchają jakichś innych refleksji, chciałbym, żeby wzięli pod uwagę to, że to w konstytucji polskiej jest zapisana data, w której te wybory mogą się odbyć” – podkreślił szef rządu.

Kaczyński: Wybory prezydenckie są w maju “całkowicie możliwe”

Prezes PiS Jarosław Kaczyński kategorycznie stwierdził wczoraj, że przeprowadzenie wyborów prezydenckie w maju jest “całkowicie możliwe”. Dowodem na to są – w jego ocenie – samorządowe wybory uzupełniające i przedterminowe, które odbyły się w niedzielę.

Prezydent: Trudno sobie wyobrazić, że do majowych wyborów mogłoby nie dojść

“Mam nadzieję, że wybory odbędą się wtedy, kiedy zostały ogłoszone przez marszałka Sejmu” – powiedział tymczasem prezydent Andrzej Duda  w wywiadzie dla Polsat News. “ Jest to ważne ze względu na wymogi konstytucji. Trudno mi sobie wyobrazić, że mogłoby do tego nie dojść” – dodał, Tymczasem opozycja co prawda zgodnie krytykuje pomysły na  wybory w maju i uważa, że nie powinien przeprowadzać ich rząd ani Poczta Polska tylko PKW, ale jeszcze daleko jej do konsensusu w kwestii wyjścia z impasu.

PO: Wybory za rok

Dwa dni temu lider PO Borys Budka zaproponował, by po 30 dniach trwania stanu epidemii rząd „z automatu” ogłaszał stan klęski żywiołowej. Pozwoliłoby to jego zdaniem na zachowanie ciągłości władzy przewidzianej konstytucją, a także na ustalenie nowego kalendarza wyborczego po wygaśnięciu epidemii. Zgodnie z propozycją szefa PO wybory prezydenckie miałyby się odbyć 16 maja, ale przyszłego roku i powinna je przygotować PKW z mieszanym sposobem głosowania – zarówno tradycyjnym, jak i korespondencyjnym.

Prezydent: To zaburza ład i porządek w państwie

Starający się o reelekcję prezydent  uznał propozycję lidera PO ws. przesunięcia wyborów prezydenckich za  “co najmniej dziwną” i niekonstytucyjną. “Pan Borys Budka proponuje, żeby wybory prezydenckie odbyły się za rok, ale trzeba zmienić ustawę w ten sposób, żeby stan epidemii przeszedł w stan klęski żywiołowej po miesiącu”  – tłumaczył Andrzej Duda w Polsat News.

Przypomniał też, że zgodnie z konstytucją Rada Ministrów ogłasza stan klęski żywiołowej na 30 dni, ale za zgodą Sejmu może być przedłużana na kolejne okresy. W jego ocenie „przesuwanie wyborów jest zaburzaniem ładu i porządku w państwie”, bo “ład i porządek jest zachowany wtedy, kiedy toczy się wszystko w wyznaczonych ramach” – podkreślił urzędujący prezydent.

Tymczasem ponieważ stan klęski żywiołowej może być za zgodą Sejmu przedłużany, to obecnie – kiedy partia rządząca ma w Sejmie samodzielną większość i może wielokrotnie przedłużać stan klęski żywiołowej – mógłby on trwać przez nieograniczony czas. Jednak konstytucja stanowi także, że zarówno w czasie stanu klęski żywiołowej, jak i przez 90 dni po jego zakończeniu, nie można przeprowadzać wyborów.

Stan nadzwyczajny wymusiłby odroczenie wyborów

Z powodu dezorganizacji życia w kraju wywołanej epidemią koronawirusa opozycja domaga się odroczenia wyborów prezydenckich, ale politycy rządzącego ugrupowania nie widzą ku temu podstaw prawnych. Podkreślają natomiast, że podjęcie takiej decyzji byłoby równoznaczne ze złamaniem konstytucji. 

Wybory musi przeprowadzać PKW

“Oczywistym jest, że wybory powinna przeprowadzać PKW a nie rząd, czy Poczta Polska. To warunek, aby wybory zostały przeprowadzone uczciwie” – stwierdził natomiast wczoraj na konferencji prasowej szef PO, zapewniając, że w tej kwestii z opozycją zgadza się szef Porozumienia Jarosław Gowin, który po odejściu z rządu (podał się do dymisji z powodu niezgody na majowy termin wyborów) negocjuje oficjalnie ws. wyborów z PO.

W czasie wczorajszego spotkania polityków PO i Porozumienia Gowina strony zgodziły się, że wybory nie powinny odbyć się w maju i powinna je przeprowadzić Państwowa Komisja Wyborcza. “Sposób głosowania korespondencyjnego jest możliwy tylko wtedy, jeśli przeprowadzi je PKW i zapewniona jest ich tajność i powszechność. Na dziś ten sposób prowadzenia wyborów nie gwarantuje powszechności w szczególności dla osób, które przebywają za granicą” – ocenił Budka. “Nie może dojść do wyborów 10 maja”- podkreślił.

Gowin: Opozycja nie ma jednego stanowiska

“Opozycja nie ma jednego stanowiska, co widać wyraźnie” – stwierdził jednak chwile później  lider Porozumienia na swojej konferencji prasowej. “Nie wiemy, co wyjdzie z Senatu, jeśli chodzi o wybory. Dopiero gdy poznamy ostateczne stanowisko Senatu, ja będę mógł przedstawić swoją rekomendację” – zapowiedział podkreślając, że dopiero wtedy zwróci się do PiS. “I podejmiemy decyzję. Każdy poseł w swoim sumieniu” – oświadczył Gowin. Potwierdził przy tym to, co wcześniej zadeklarował Budka – że to nie rząd, a PKW powinna przeprowadzić wybory prezydenckie.

Dymisja wicepremiera Gowina. Co z rządem Zjednoczonej Prawicy?

Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin poinformował o złożeniu dymisji. „Uważam, że wybory powinny być przesunięte”, podkreślił polityk Porozumienia.