Koronawirus: Specustawa ws. Rady Dialogu Społecznego do Trybunału Konstytucyjnego

Prezydent Andrzej Duda, źródło Igor Smirnow KPRP

Prezydent Andrzej Duda, źródło Igor Smirnow KPRP

Prezydent Andrzej Duda skieruje do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej przepisy ze specustawy ws. walki z koronawirusem dotyczące funkcjonowania Rady Dialogu Społecznego.

 

Według mediów m.in. w reakcji na decyzję prezydenta Jarosław Kaczyński miał zwołać posiedzenie prezydium komitetu politycznego PiS. Tematem wieczornego spotkania polityków partii rządzącej ma być także stanowisko wicepremiera Jarosława Gowina, szefa koalicyjnego ugrupowania Porozumienie  ws. terminu wyborów prezydenckich.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Specustawa elementem tarczy antykryzysowej

W Dzienniku Ustaw opublikowane zostały wczoraj późnym wieczorem wszystkie trzy ustawy składające się na tzw. tarczę antykryzysową: specustawę ws. wsparcia firm w związku z epidemią koronawirusa, ustawę rozszerzającą kompetencje PFR oraz nowelizację ustaw z obszaru ochrony zdrowia, która ma ułatwić walkę z COVID-19. Prace nad wszystkimi trzema ustawami zakończyły się w Sejmie we wtorek i jeszcze tego samego dnia podpisał je prezydent Andrzej Duda.

W specustawie dot. walki z koronawirusem znalazły się m.in. przepisy dające premierowi prawo dokonywanie zmian w składzie Radzie Dialogu Społecznego (wprowadzili je niespodziewanie posłowie PiS w zeszłym tygodniu – w nocy z piątku na sobotę). Dzięki nim szef rządu będzie mógł, w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, odwoływać członków RDS będących przedstawicielami strony pracowników, strony pracodawców i strony rządowej. I to nie tylko na wniosek tych organizacji, ale nawet bez ich wniosków.

Zgodnie ze specustawą premier może odwołać członka RDS z powodu współpracy z PRL-owskimi służbami specjalnymi (w przypadku fałszywego oświadczenia lustracyjnego członkostwo automatycznie wygasa), ale także w przypadku  „sprzeniewierzenia się działaniom Rady” i doprowadzenia do „braku możliwości prowadzenia przejrzystego, merytorycznego i regularnego dialogu”.

Te regulacje wywołały gwałtowny sprzeciw – zwłaszcza pracodawców i związkowców zrzeszonych w RDS – a ich protest poparł poparł też szef Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EKES) Luca Jahier (zaapelował nawet do szefa polskiego rządu, żeby zrzekł się przyznawanych mu uprawnień do odwoływania członków RDS w czasie epidemii). Senat przyjął co prawda poprawkę skreślającą te przepisy, ale we wtorek Sejm tę poprawkę odrzucił przywracając tym samym poprzednie brzmienie ustawy.

Koronawirus: Senat zmienił dziurawą tarczę w solidną tamę?  

Senat opowiedział się za wykreśleniem z tarczy antykryzysowej zmian w kodeksie wyborczym, przepisów ws. RDS i niezwiązanych z pandemią koronawirusa uprawnień policji. „Za” głosowało 75 senatorów, nikt nie był przeciw, a jeden senator wstrzymał się od głosu. 

Rada Dialogu Społecznego została powołana w 2015 r. w miejsce Komisji Trójstronnej. Głównym jej zadaniem jest prowadzenie dialogu w celu zapewnienia warunków właściwego rozwoju społeczno-gospodarczego oraz zwiększenia konkurencyjności polskiej gospodarki i spójności społecznej. Jej przewodniczącym jest obecnie szef Pracodawców RP Andrzej Malinowski, jeden z sygnatariuszy protestu wobec ostatnich zmian dotyczących RDS.

PiS prze do majowych wyborów, ale ma kłopot z Porozumieniem

Lider koalicjanta PiS sceptycznie odnosi się bowiem do forsowania przez Prawo i Sprawiedliwość majowego terminu wyborów prezydenckich. Przewiduje bowiem, że jeśli tempo wzrostu zachorowań utrzyma się na obecnym poziomie, to przeprowadzenie wyborów prezydenckich 10 maja będzie niemożliwe. “Jeśli tempo będzie spadać, a musiałoby spadać w sposób znaczący, wtedy będziemy się zastanawiać nad tym terminem” – zapowiedział wicepremier we wtorek w Radiu Zet. 

Powtórzył przy tym, że „optymalnym rozwiązaniem jest przełożenie wyborów o rok”. Po raz pierwszy taki termin zaproponował w zeszłym tygodniu w Radiu Plus. “Uczciwe postawienie sprawy powinno brzmieć w ten sposób: dobrze, przesuwamy wybory, ale na wiosnę przyszłego roku, czyli o rok. Jeżeli opozycja tego typu rozwiązanie by poparła, to ja bardzo chętnie będę przekonywał moich kolegów ze Zjednoczonej Prawicy, że warto ten scenariusz rozważyć” –  mówił wtedy.

Natomiast w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Gowin zapowiedział, że jego partia – która współtworzy rząd z PiS i Solidarną Polską Zbigniewa Ziobro – ws. głosowania korespondencyjnego zabierze głos „na końcu”. “Czekamy, jaka będzie reakcja partii opozycyjnych, bo od ich zgody i szybkiego procedowania w Senacie zależy, czy ten projekt ma szansę na to, aby był zrealizowany” – tłumaczył lider Porozumienia.

Koronawirus: Prawo do głosowania korespondencyjnego dla wszystkich?

Sejm skończył wczoraj prace nad ustawami „tarczy antykryzysowej” odrzucając bez dyskusji niemal wszystkie poprawki Senatu, m.in. tę w Kodeksie wyborczym. Prezydent już je podpisał. Klub PiS zgłosił projekt dający w tych wyborach prezydenckich prawo do głosowania korespondencyjnego wszystkim wyborcom. 

Terlecki: Głosowanie korespondencyjne byłoby bezpieczniejsze

Tymczasem wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki przekonywał wczoraj dziennikarzy w Sejmie, że “głosowanie korespondencyjne byłoby z pewnością bezpieczniejsze niż normalne”. Zapewnił także, że najnowszy projekt zmiany przepisów wyborczych był konsultowany m.in. z policją i Pocztą Polską, która miałaby dostarczać pakiety wyborcze osobom zdecydowanym na głosowanie korespondencyjne. “Poczta by na tym dobrze zarobiła, więc byłaby zainteresowana” – przekazał polityk PiS.

“To są sprawy techniczne, które zostałyby przygotowane” – przewiduje Terlecki podkreślając, że do 10 maja wciąż zostaje jeszcze 40 dni. “Jeśli Senat to zamrozi, to wtedy nie zdążymy” –  przyznał jednak wicemarszałek Sejmu. Przypomniał przy tym, że w takim wypadku obowiązywać będą wprowadzone wcześniej poprawki PiS, umożliwiające głosowanie korespondencyjne tylko osobom po 60. roku życia.

W ocenie marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego trudno jednak oczekiwać, żeby izba wyższa parlamentu była “maszynką do głosowania” Przypomniał na twitterze we wtorek (31 marca), że Sejm odrzucił senackie poprawki ws. powszechnych testów na koronawirusa, dodatków dla służby zdrowia i pomocy dla przedsiębiorców. Grodzki uważa więc, że w tej sytuacji “ponowne wrzucanie tematu zmian w prawie wyborczym i oczekiwanie od Senatu, że będzie maszynką do głosowania, jest po prostu lekceważące” .

Rekomendacja ministra zdrowia ws. wyborów  już w przyszłym tygodniu?

Tymczasem – jak podał „Newsweek”, powołując się na nieoficjalne źródła – minister zdrowia już w przyszłym tygodniu ma publicznie oświadczyć, że wybory w maju wiążą się ze zbyt dużym ryzykiem i ich przeprowadzenia nie rekomenduje. Miał już nawet przekonać do tego premiera Mateusza Morawieckiego. Wcześniej Łukasz Szumowski zapowiadał, że decyzje ws. swoich rekomendacji dotyczących daty wyborów przekaże po świętach wielkanocnych.

Koronawirus i nowe zarządzenia w Polsce: Co wolno, a czego nie?

Polski rząd wprowadził nowe ograniczenia, które mają zwiększyć dystans społeczny i pomóc w walce z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2.

Natomiast według “Rz” PiS już teraz szuka sposobu na obejście ministerialnego weta. Jednym z nich miałoby być przyznanie możliwości głosowania korespondencyjnego wszystkim wyborcom (projekt ma być jutro rozpatrywany w Sejmie), a drugim – wprowadzenie, na wyraźne żądanie opozycji, stanu nadzwyczajnego, który wymusza przesunięcie terminu wyborów. PiS-owi miałoby bowiem chodzić o rozłożenie w ten sposób odpowiedzialności za ograniczenia praw obywatelskich, a także odszkodowania, jakie w takim wypadku musiałoby wypłacać państwo.

Stan nadzwyczajny wymusiłby odroczenie wyborów

Z powodu dezorganizacji życia w kraju wywołanej epidemią koronawirusa opozycja domaga się odroczenia wyborów prezydenckich, ale politycy rządzącego ugrupowania nie widzą ku temu podstaw prawnych. Podkreślają natomiast, że podjęcie takiej decyzji byłoby równoznaczne ze złamaniem konstytucji.