Koronawirus: Sejm uchwalił ustawę o dodatku solidarnościowym 

Prezydent Andrzej Duda w Sejmie, źródło Jakub Szymczuk KPRP

Prezydent Andrzej Duda w Sejmie, źródło Jakub Szymczuk KPRP

Sejm uchwalił ustawę o dodatku solidarnościowym, przyznawanym w celu przeciwdziałania skutkom pandemii COVID-19. Za zgłoszonym przez prezydenta Andrzeja Dudę projektem ustawy głosowało 430 posłów, przeciw było 15, a 9 wstrzymało się od głosu.

 

Ustawa o dodatku solidarnościowym zakłada także podwyższenie zasiłku dla bezrobotnych.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Błyskawiczny tryb przyjęcia prezydenckiego projektu

Zgłoszony przez ubiegającego się o reelekcję prezydenta projekt ustawy o dodatku solidarnościowym wpłynął do Sejmu w środę (3 czerwca) wieczorem, a już następnego dnia  został przyjęty po błyskawicznie przeprowadzonych trzech czytaniach.

Poseł PiS Sylwester Tułajew, który apelował o poparcie ustawy przewiduje, że “skorzysta z niego najprawdopodobniej około pół miliona osób”.

Dodatek ten przeznaczony jest dla osób, które w wyniku pandemii koronawirusa zostały  po 31 marca zwolnione z pracy. Według pierwotnego projektu ma on wynieść 1400 złotych miesięcznie i być przyznawany przez trzy miesiące. Projekt zakłada też podniesienie zasiłku dla bezrobotnych.

Mucha: Prezydent aktywnie uczestniczy w walce ze skutkami pandemii

“Pan prezydent od początku pandemii aktywnie włącza się w walkę z nią, w szczególności z niekorzystnymi skutkami ekonomicznymi, gospodarczymi i społecznymi. Przedstawiona inicjatywa stanowi uzupełnienie rozwiązań przyjętych w ramach tak zwanej tarczy antykryzysowej” – przekonywał do projektu prezydencki minister Paweł Mucha.

Wyjaśniał, że nowa regulacja wprowadzi wsparcie dla tych, którzy stracili pracę wyniku kryzysu wywołanego przez epidemię oraz na stałe podnieść wysokość zasiłku dla bezrobotnych. Wyraził przy tym przekonanie, że polepszy sytuację wszystkich, którzy “na skutek COVID-19 mają poczucie niepewności czy nie mają możliwości zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych, bo zostali pozbawieni jakichkolwiek dochodów”.

Niemcy: Tarcza antykryzysowa o wartości 130 mld euro. 50 mld na klimat

Na co konkretnie niemiecki rząd zamierza przeznaczyć kolejne miliardy euro pomocy?

Zandberg: miała być bomba, a wyszedł kapiszon

Poseł Lewicy Adrian Zandberg przyznał rację premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, który wytykał rządom PO brak dbałości o ludzi, którzy tracą pracę. Przypomniał, że zasiłek dla bezrobotnych “był skandalicznie niski, bo wynosił ledwo 36 procent płacy minimalnej”, ale zwrócił uwagę, że według prezydenckiego projektu dostanie tyle samo. “Dokładnie tak samo jak za rządów liberałów” – podkreślił.

„Miała być bomba, a wyszedł trochę kapiszon” – ocenił Zandberg. Podkreślił, że jego ugrupowanie już kilka tygodni temu złożyło projekt ustawy o świadczeniu kryzysowym, który zakłada, że takie świadczenie miałoby być połową ostatniej pensji. Zapowiedział jednak, że Lewica poprze każdą podwyżkę świadczeń dla osób, które tracą pracę, choć jego zdaniem przedstawiony projekt nie rozwiązuje problemu.

Budka: Prezydent musi ratować to, co premier „zepsuł”

“Cieszę się, że pan prezydent Andrzej Duda wreszcie stara się rozumieć, co to jest prawdziwa solidarność, bo przez ostatnie pięć lat prezydentury Andrzeja Dudy słowo „solidarność” zostało wypaczone” – zaatakował szef PO Borys Budka, krytycznie odnosząc się do projektu ustawy o dodatku solidarnościowym.

Według niego prezydent przedstawia się jako człowiek, który przychodzi po to, by wsłuchać się w głos suwerena, podczas gdy „jedynym głosem, w który wsłuchiwał się, był głos prezesa z Nowogrodzkiej”, Jarosława Kaczyńskiego. W ocenie Budki prezydencki projekt ”jak w soczewce obrazuje wielką porażkę rządu premiera Morawieckiego”. Lider PO przypomniał, że według obietnic premiera żadne miejsce pracy miało nie zostać utracone, jednak teraz prezydent musi ratować to, co premier „zepsuł”.

“Cieszę się, że pan prezydent Andrzej Duda kolejny raz sięgnął do dobrych rozwiązań, które Koalicja Obywatelska proponowała już kilkanaście tygodni temu” – powiedział Borys Budka. Zwrócił jednak przy tym uwagę, że wykorzystując dobry pomysł rządzący robią to za późno i w zły sposób, a jedynym celem, który przyświeca temu projektowi, jest „cel wyborczy”.

Koronawirus: Jakie lekcje płyną dla Europy z kryzysów ostatniej dekady?

„Czy Trójkąt Weimarski jako format łączący trzech dużych członków UE – Polskę, Francję i Niemcy – może odegrać istotną rolę w zarządzaniu koronakryzysem?” pyta Martin Koopmann.

Protasiewicz: Dodatek solidarnościowy jest jałmużną

Natomiast Jacek Protasiewicz (PSL) zarzucił rządzącym, że szacując pensje ludzi w momencie utraty przez nich pracy poniżej minimalnego wynagrodzenia, zbyt nisko cenią Polaków. “Ten dodatek, który z takim zadęciem ogłaszacie, wynosi 2/3 płacy minimalnej” – podkreślił. “Ogłaszana z takim przytupem propozycja dodatku solidarnościowego jest niczym więcej jak jałmużną” – dodał poseł PSL-Kukiz’15.

Protasiewicz zwrócił też uwagę, że w czasie wykorzystanym na przygotowanie tego jednego projektu przygotowano cztery wersje tarczy antykryzysowej i „rząd zdążył w nich zadbać o zwolnienie z odpowiedzialności karnej urzędników państwowych kupujących maseczki bądź przyłbice od znajomych (…) i ograniczyć kompetencje Państwowej Komisji Wyborczej w organizacji uczciwych, transparentnych wyborów prezydenckich”. Ale – jak podkreślił – “jakoś o nowych bezrobotnych, którzy stracili pracę na skutek rządowych decyzji, nie pamiętał”.

Zdaniem posła PSL-Kukiz’15 termin przedstawienia tego projektu ma związek z przesuniętym na 28 czerwca terminem wyborów prezydenckich. Mimo to zapowiedział, że jego klub poprze ustawę, bo jest tam „kilka rozwiązań sensownych”.

Oficjalnie: Wybory prezydenckie odbędą się 28 czerwca

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek ogłosiła, że wybory prezydenckie odbędą się 28 czerwca.

Dla kogo ten dodatek?

Dodatek solidarnościowy ma być przyznawany maksymalnie przez trzy miesiące – od 1 czerwca do 31 sierpnia tego roku (ale może być przedłużony), i wynosić 1400 zł miesięcznie. Przysługiwać ma  osobom z którymi po 15 marca 2020 r. rozwiązano umowę o pracę za wypowiedzeniem i osobom, których umowa po tej dacie uległa rozwiązaniu z upływem czasu, na który była zawarta. Warunkiem uzyskania praw do tego dodatku będzie posiadanie okresu podlegania w 2020 r. ubezpieczeniom społecznym z tytułu stosunku pracy przez co najmniej 60 dni.

Innym warunkiem jest zamieszkiwanie w Polsce zarówno dla obywateli naszego kraju, jak i  dla obywateli państw UE, państw Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) czy Konfederacji Szwajcarskiej, pod warunkiem wszakże, że mają prawo pobytu lub prawo stałego pobytu na terytorium Polski. Dodatek solidarnościowy będzie przysługiwał także cudzoziemcom legalnie przebywającym w Polsce i uprawnionym do wykonywania pracy w naszym kraju. Nie będzie natomiast przysługiwał m.in. emerytom i rencistom ani rolnikom.

Wyższy zasiłek dla bezrobotnych

Ustawa o dodatku solidarnościowym zawiera także zmiany w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Zakłada podwyższenia zasiłku dla bezrobotnych do 1200 zł w okresie pierwszych 90 dni od uzyskania praw do zasiłku, potem  ma wynosić 942,30 zł. Podniesienie kwoty zasiłku planowane jest od 1 września 2020 r. Wyższy zasiłek dostaną zarówno nowo rejestrujący się bezrobotni, jak  i ci, którzy już pobierają zasiłek.

Zmiany w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy zakładają też, że do 365 dni pracy, które są wymagane do nabycia prawa do zasiłku dla bezrobotnych, będzie zaliczony też okres pracy w obniżonym wymiarze etatu i z obniżoną wysokością wynagrodzenia poniżej wynagrodzenia minimalnego.