Koronawirus: Prawo do głosowania korespondencyjnego dla wszystkich?

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek, orędzie z apelem ws. głosowania korespondencyjnego, źródło sejm.gov.pl

Marszałek Sejmu Elżbieta Witek, orędzie z apelem ws. głosowania korespondencyjnego, źródło sejm.gov.pl

Po kilku godzinach Sejm zakończył wczoraj prace nad ustawami „tarczy antykryzysowej”, odrzucając bez dyskusji niemal wszystkie poprawki Senatu, w tym te skreślające zmiany w ustawie o RDS i w Kodeksie wyborczym. Prezydent Andrzej Duda już ustawy podpisał.

 

“Zgodnie z obietnicą Prezydent RP Andrzej Duda niezwłocznie po zakończeniu prac parlamentarnych podpisał ustawy tworzące tarczę antykryzysową” – poinformował we wtorek (31 marca) wieczorem na twitterze sekretarz stanu w kancelarii prezydenta Błażej Spychalski. „Wsparcie polskiej gospodarki, przedsiębiorstw, rolnictwa, pracowników jest najważniejsze w tym trudnym czasie!” – dodał.

Natomiast marszałek Sejmu Elżbieta Witek zaapelowała w wygłoszonym wieczorem orędziu o wprowadzenie możliwości głosowania korespondencyjnego w czasie epidemii koronawirusa. Zapewniła, że Sejm jest gotowy do szybkiego procedowania tej ustawy i o to samo zaapelowała do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Sejm ma się zająć projektem PiS w najbliższy piątek (3 kwietnia).

Pierwsza tura wyborów prezydenckich zaplanowana jest na 10 maja. Choć opozycja, ale także autorytety środowiska medycznego, wielokrotnie apelowali o zmianę tego terminu w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, to rządzące ugrupowanie nie zamierza przekładać głosowania.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Witek: Wybory muszą być bezpieczne

Marszałek Sejmu podkreśliła w telewizyjnym orędziu, że wybory „muszą odbyć się bezpiecznie i bez jakiegokolwiek zagrożenia dla Polaków”. Według niej bezpieczeństwo Polakom może zagwarantować właśnie głosowanie korespondencyjne, „wprowadzane obecnie w wielu miejscach na świecie, gdzie mimo pandemii odbywają się wybory”.

Elżbieta Witek poinformowała też, że projekt odpowiednich przepisów w tej sprawie jest już w Sejmie (projekt ustawy „w sprawie szczególnych zasad przeprowadzania głosowania korespondencyjnego w wyborach Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r.” druk nr 314), ale zwróciła uwagę, że do wyborów zostało już mało czasu.

Podkreśliła przy tym, że “aby udało się skutecznie wprowadzić te zmiany (…) niezbędna jest płynna współpraca Sejmu, Senatu i prezydenta”. Sama zapewniła o “gotowości do szybkiego, sprawnego i zgodnego procedowania nad tym projektem” i zaapelowała do marszałka Grodzkiego, żeby również Senat podszedł do tego “poważnie i odpowiedzialnie”.

“Apeluję o sprawne procedowanie tej ustawy w Senacie, bowiem od uchwalenia jej w Sejmie pozostanie dosłownie kilka dni, aby prezydent mógł podpisać te zmiany i by mogły one działać” – powiedziała marszałek Sejmu we wtorkowym orędziu.

Koronawirus i nowe zarządzenia w Polsce: Co wolno, a czego nie?

Polski rząd wprowadził nowe ograniczenia, które mają zwiększyć dystans społeczny i pomóc w walce z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2.

Marszałek Sejmu: Przeniesienie wyborów deliktem konstytucyjnym

Według Witek „przeniesienie wyborów wbrew konstytucyjnemu porządkowi, tylko dlatego, że ktoś może w tym upatrywać swój polityczny zysk, jest deliktem konstytucyjnym”. Marszałek podkreśliła także, że „ciągłość utrzymania porządku instytucjonalnego państwa w takim kryzysie powinna przyświecać wszystkim, niezależnie od barw politycznych czy poglądów”

Nowy projekt PiS

Projekt przewidujący takie rozwiązanie dla wszystkich wyborców złożył wczoraj  klub Prawa i Sprawiedliwości. „W obecnej sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się koronawirusa, należy mieć na względzie utrzymujący się stan epidemii, a co za tym idzie ograniczenia zgromadzeń i przemieszczania się. Ponieważ nadrzędnym obowiązkiem państwa jest umożliwienie uprawnionym obywatelom udziału w wyborach powszechnych, niezbędne jest stworzenie odpowiedniego mechanizmu uwzględniającego panujące warunki pandemii” – uzasadniają wnioskodawcy proponując “upowszechnienie stosowanego już w wybranych kategoriach wyborców – trybu głosowania korespondencyjnego”.

“Każdy z wyborców, przy zachowaniu odpowiednich wymogów formalnych, będzie mógł zagłosować nie będąc zmuszonym do osobistego stawiennictwa przy urnie wyborczej” – tłumaczą. Te wymogi sprowadzają się do zgłoszenia chęci udziału w głosowaniu korespondencyjnym na 15 dni przed wyborami, co wystarcza, by dostarczono mu do domu pakiet wyborczy. Dotychczas możliwość oddania głosu drogą korespondencyjną przysługuje osobom z niepełnosprawnościami.

W zeszłym tygodniu PiS “wrzucił” nocą do pakietu osłonowego dla gospodarki zmianę w Kodeksie wyborczym zakładającą powrót do korespondencyjnego głosowania również dla osób w wieku powyżej 60 lat i dla tych, które przebywają w izolacji czy kwarantannie (ale wykluczającą możliwość takiego głosowania “w obwodach utworzonych za granicą i na polskich statkach morskich”). Senat zgłosił poprawkę wykreślającą te zmiany z “tarczy antykryzysowej”, ale Sejm wczoraj ponownie je przywrócił, odrzucając niemal wszystkie poprawki przyjęte przez senatorów.

Koronawirus: Senat zmienił dziurawą tarczę w solidną tamę?  

Senat opowiedział się za wykreśleniem z tarczy antykryzysowej zmian w kodeksie wyborczym, przepisów ws. RDS i niezwiązanych z pandemią koronawirusa uprawnień policji. „Za” głosowało 75 senatorów, nikt nie był przeciw, a jeden senator wstrzymał się od głosu. 

Sprzeciw samorządów wobec organizowania wyborów w czasie epidemii

W zgłoszonym wczoraj wieczorem projekcie znalazły się również zapisy o tym, że Państwowa Komisja Wyborcza może określić inne warunki powoływania obwodowej komisji wyborczej. Według mediów, które powołują się na nieoficjalne informacje, może to oznaczać starania o zabezpieczenie prawidłowego przygotowania wyborów w razie odmowy współpracy ze strony samorządów. PKW mogłaby bowiem zwrócić się w takiej sytuacji o pomoc do policji i wojska np. w zorganizowaniu komisji wyborczych.

Krytyczny stosunek do forsowania majowego terminu wyborów wyraziło już bardzo wielu samorządowców. Są wśród nich prezydenci, burmistrzowie i wójtowie z całego kraju. “Uczciwość każe mi dziś twardo powiedzieć: z powodów etycznych nie wolno, a z powodów technicznych nie da się przeprowadzić wyborów 10 maja. Nie można narażać życia wyborców, ani członków komisji wyborczych i urzędników. W Gdyni to ponad 1150 osób!” – napisał na twitterze prezydent Gdyni Wojciech Szczurek. “Bezpieczeństwo musi być najważniejsze. Nie da się w sposób bezpieczny przeprowadzić wyborów już 10.05. Dlatego jedynym uczciwym rozwiązaniem dla demokracji jest podjęcie decyzji przez rząd już teraz i zawieszenie kampanii wyborczej” – oświadczył w swoim wpisie prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak zapowiedział, że będzie pracował zgodnie ze swoim sumieniem. “Nie mam zamiaru narażać zdrowia i życia poznaniaków, niezależnie od tego, czy stracę mandat, czy zostanę pozbawiony tej funkcji.(…) Analizuję teraz wszystkie sankcje, które mogą mnie dotknąć, ale powtarzam – nie będę teraz wysyłać ludzi na śmierć” – tłumaczył. “Robienie czegoś po to tylko, żeby jakiś człowiek wygrał wybory, jest totalną bzdurą. Dlatego namawiam innych samorządowców: wójtów, burmistrzów, starostów, prezydentów miast, marszałków, radnych do tego, żeby apelowali, by zawiesić ten chocholi taniec” – apelował prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

Nocna zmiana kodeksu wyborczego bez żadnego trybu

W środku nocy, poza wszelkim trybem, posłowie PiS zmienili kodeks wyborczy. W czasie sejmowych głosowań nad rządowym projektem tarczy kryzysowej dla polskiej gospodarki przegłosowali wprowadzone tam poprawki ws. głosowania w wyborach w czasie epidemii np. koronawirusa. Oburzona opozycja była bezradna.

Ale sprzeciw zgłaszają nie tylko największe miasta. “Realizowanie czynności wynikających z kalendarza wyborczego wiązałoby się z narażeniem osób uczestniczących w tym procesie na zarażenie koronawirusem powodującym COVID-19” – cytują media oświadczenie wójta Kołbaskowa w powiecie stargardzkim. “Nie będziemy narażać naszych mieszkańców na niebezpieczeństwo zarażenia” – zapowiedziały  władze gminy Ińsko w powiecie stargardzkim. Podobnego zdania jest również prezydent 200 tys. Sosnowca Arkadiusz Chęciński. “Pełniąc funkcję prezydenta dużego miasta, który przez ostatnie tygodnie, podobnie jak wielu z nas, wszelkie swoje działania powierzył przeciwdziałaniu epidemii COVID-19, nie jestem w stanie znaleźć słów wyrażających złość i gniew, kiedy słyszę o organizacji wyborów w dniu 10 maja. Szczerze mówiąc – powinienem w tym miejscu siarczyście przeklinać” – napisał na twitterze.

Samorządowcy podkreślają, że epidemia to nie czas na politykę i uprzedzają, że terminowe powołanie składów komisji wyborczych, przeprowadzenie szkoleń czy przygotowanie lokali wyborczych jest niemożliwe. Zwracają m.in. uwagę na wyzwanie, jakim jest przygotowanie lokali wyborczych w czasie epidemii – na konieczność zapewnienia środków ochrony osobistej, dezynfekcji czy bezpiecznego oddzielenia wyborców i członków obwodowych komisji wyborczych. Zauważają również, że nie tylko zgłaszają się chętni do zasiadania w komisjach wyborczych, ale rezygnują nawet ci, którzy się wcześniej zgłosili.

Terlecki: Niech się liczą z utratą stanowisk

Tymczasem wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) podkreślił w poniedziałek (30 marca) w Radiu Kraków, że samorządy “są też częścią władzy państwowej”, wobec czego “nie mogą sobie działać poza prawem”. “Oczywiście są przepisy, które umożliwiają postępowanie wobec takich osób, które chcą się ustawić ponad prawem. Można wyznaczyć komisarzy” – zauważył polityk rządzącego ugrupowania. “Niech ci samorządowcy, którzy teraz buńczucznie zapowiadają, że złamią prawo, liczą się ze stratą stanowisk” – uprzedził Terlecki.

Koronawirus: Komisja Europejska zbada przypadki ograniczania praw obywatelskich

KE przeanalizuje węgierską ustawę o ochronie przed koronawirusem, zgodnie z którą rząd będzie mógł podejmować nadzwyczajne kroki „w celu zagwarantowania życia i zdrowia obywateli”. Wydała także nowe zalecenia ws. pracowników przygranicznych o krytycznym znaczeniu w czasie pandemii.

Co zrobić z koalicjantem?

Lider Porozumienia, koalicjanta PiS, wicepremier Jarosław Gowin przyznał wczoraj w Radiu Zet, że nie rozumie słów wicemarszałka Sejmu. “Silne państwo to także silny samorząd” – powiedział i dodał, że przeprowadzenie wyborów wymaga współpracy instytucji rządowych  z samorządowymi. Szef współrządzącej z PiS partii sceptycznie odnosi się ponadto do forsowania przez Prawo i Sprawiedliwość majowego terminu wyborów. Przewiduje bowiem, że jeśli tempo wzrostu zachorowań utrzyma się na obecnym poziomie, to przeprowadzenie wyborów prezydenckich 10 maja będzie niemożliwe. “Jeśli tempo będzie spadać, a musiałoby spadać w sposób znaczący, wtedy będziemy się zastanawiać nad tym terminem” – powiedział we wtorek. 

Powtórzył przy tym, że „optymalnym rozwiązaniem jest przełożenie wyborów o rok”. Po raz pierwszy taki termin zaproponował bowiem w zeszłym tygodniu w Radiu Plus. “Uczciwe postawienie sprawy powinno brzmieć w ten sposób: dobrze, przesuwamy wybory, ale na wiosnę przyszłego roku, czyli o rok. Jeżeli opozycja tego typu rozwiązanie by poparła, to ja bardzo chętnie będę przekonywał moich kolegów ze Zjednoczonej Prawicy, że warto ten scenariusz rozważyć” –  mówił wtedy.

Brak porozumienia z Porozumieniem?

Według Onetu Jarosław Kaczyński zażądał ostatnio od Gowina, żeby poparł zgłoszony wczoraj projekt zmian w Kodeksie wyborczym przyznających możliwość głosowania korespondencyjnego wszystkim uprawnionym do głosowania. Portal twierdzi nawet, powołując się na nieoficjalne źródła, że padło ultimatum: albo politycy Porozumienia poprą nowe rozwiązania w prawie wyborczym, albo partia ta zostanie usunięta z rządu.

Gowin miał na to zapowiedzieć, że posłowie jego ugrupowania nie poprą tych zmian, nawet gdyby miałoby to oznaczać rozpad koalicji i rządu. Jego największe zastrzeżenia budzi narażanie milionów Polaków na zakażenie w trakcie wyborów. W ocenie Gowina ryzyko związane z głosowaniem jest zbyt duże, by decydować się na nie dla wyborczego zwycięstwa.

W liczącym 235 posłów klubie parlamentarnym Zjednoczonej Prawicy, aż 18 reprezentuje Porozumienie Gowina. Tak więc bez ich głosów partia Kaczyńskiego traci parlamentarną większość.

PKW: 12 kandydatów na prezydenta zebrało co najmniej 100 tys. podpisów

Spośród 19 kandydatów, którzy złożyli w Państwowej Komisji Wyborczej swoje zgłoszenia, siedmiu nie zebrało wymaganej liczby podpisów poparcia.