Koronawirus: Czy wybory odbędą się w maju?

Jarosław-Gowin_-fot.-twitter

Mimo pandemii COVID-19 Prawo i Sprawiedliwość nie rezygnuje z przeprowadzenia wyborów prezydenckich 10 maja, tyle że wobec zarzutów o narażanie wyborców na utratę zdrowia a nawet życia, chce głosowanie przeprowadzić wyłącznie drogą korespondencyjną.

 

Partia Jarosława Kaczyńskiego wystąpiła wczoraj (2 kwietnia) z kolejnym projektem zmian w Kodeksie wyborczym: głosowanie ma być wyłącznie korespondencyjne, bez uruchamiania lokali wyborczych – podały w czwartek media. Dziś ma być głosowany w Sejmie.

Tymczasem swój sprzeciw wobec majowych wyborów miał wyrazić minister zdrowia Łukasz Szumowski, a wicepremier Jarosław Gowin – podtrzymać swoją deklarację o głosowaniu przeciwko pomysłowi PiS, by głosowanie przeprowadzić drogą korespondencyjną.

Natomiast rzecznik rządu Piotr Müller oświadczył wczoraj w Polskim Radiu, że na razie trzeba się spodziewać wzrostu zachorowań. „Niestety musimy się szykować na to, że liczba zachorowań generalnie znacznie urośnie” ostrzegł. „Nie mogę wykluczyć wprowadzenia przed świętami Wielkanocnymi kolejnych obostrzeń dla Polaków w związku z epidemią koronawirusa” – dodał rzecznik rządu.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Mniejsze zagrożenie koronawirusem?

“Chcemy w ten sposób zniwelować do minimum możliwość zarażenia się Polaków, którzy będą chcieli wziąć udział w głosowaniu. Dlatego decyzja o zamknięciu lokali wyborczych i głosowaniu jedynie drogą korespondencyjną” – wyjaśniał Onetowi polityk PiS, który brał udział w nocnym spotkaniu władz partii.

Tymczasem to listonosze Poczty Polskiej mieliby się zająć dostarczaniem każdemu obywatelowi pakietów wyborczych do domu, a potem zbieraniem głosów po kolei od każdego z nich.

Sasin: Wybory korespondencyjne bezpieczniejsze i łatwiejsze do zorganizowania

“Nie będzie możliwości wrzucania głosów do urn” – wyjaśniał wczoraj rano w RMF FM wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin. Zapewniał, że będzie ono “najbezpieczniejsze, a jednocześnie łatwiejsze do zorganizowania niż dwutorowe głosowanie” (wcześniejsza propozycja PiS zakładała możliwość głosowania korespondencyjnego jedynie dla części wyborów).

Wicepremier poinformował, od wczoraj trwają bardzo intensywne przygotowania nowego modelu głosowania. “Zaproponujemy takie rozwiązania w najbliższym czasie, które spowodują, że wybory, czyli coś co jest konstytucyjnie w demokracji niezbędne, będą się mogły odbyć niezależnie od tego, czy się to komuś podoba czy nie” – zapowiedział.

Przyznał, że na razie nie wiadomo, czy oddane głosy miałyby być zanoszone np. na komisariaty policji. “Chcemy, żeby głównym operatorem, który te wybory przeprowadzi była Poczta Polska” – stwierdził Sasin.

Koronawirus: Prawo do głosowania korespondencyjnego dla wszystkich?

Sejm skończył wczoraj prace nad ustawami „tarczy antykryzysowej” odrzucając bez dyskusji niemal wszystkie poprawki Senatu, m.in. tę w Kodeksie wyborczym. Prezydent już je podpisał. Klub PiS zgłosił projekt dający w tych wyborach prezydenckich prawo do głosowania korespondencyjnego wszystkim wyborcom. 

Sasin: PiS gotowe na każdą okoliczność

Wicepremier, minister aktywów państwowych zapewnił także, że nawet jeśli Senat przetrzyma  przez 30 dni ustawę ws. głosowania korespondencyjnego i ponownie trafi ona do Sejmu dopiero czwartego lub nawet piątego maja, to PiS i tak zdoła je zorganizować i przeprowadzić. ”My już prowadzimy prace nad zorganizowaniem systemu głosowania korespondencyjnego i będziemy gotowi na to, żeby rozszerzyć to również na pozostałe osoby” – oświadczył Sasin.

Zwrócił także uwagę, że głosowanie korespondencyjne może się odbyć bez udziału samorządów. Te bowiem gremialnie wyrażają swój sprzeciw wobec narażania życia i zdrowia mieszkańców w wyborach organizowanych w czasie epidemii koronawirusa. Samorządowcy zwracali m.in. uwagę na niemożność skompletowania wymaganych składów komisji wyborczych.

Minister zdrowia też przeciw majowej dacie wyborów

Tymczasem swój sprzeciw miał – również według mediów – wyrazić także szef resortu zdrowia Łukasz Szumowski bezpartyjna “twarz” walki z koronawirusem. Miał on nawet zagrozić dymisją. Zarówno on, jak i Gowin argumentują, że wybory nie są dostatecznym powodem, by w czasie narastającej epidemii narażać zdrowie lub nawet życie milionów Polaków.

Minister Szumowski zapowiadał dotychczas, że swoje rekomendacje co do majowego terminu wyborów przekaże szefowi rządu po świętach wielkanocnych. Powtórzył to zreszta wczoraj w Polsat News. “Swoje rekomendacje dotyczące wyborów przekażę wtedy, kiedy będą miał realne podstawy; wtedy, kiedy będę widział krzywe (zakażeń), to jest po połowie kwietnia – oświadczył również w czwartek.

W ocenie szefa resortu zdrowia”na pewno głosowanie korespondencyjne, tak jak każda forma funkcjonowania, która ogranicza kontakty międzyludzkie w czasach epidemii, jest lepsza niż taka, które te kontakty zachowuje”.  Szumowski zapewnił także, że “żaden polityk w Polsce nie stara się wywrzeć na drugim nacisku”. “To przestrzeń medialna, media opisują dramatyczne i burzliwe rozmowy” – dodał.

Mimo ultimatum Gowin trwa w oporze?

Jednak przeciwko propozycjom PiS ws. zmian prawa wyborczego (wtedy jeszcze projekt ustawy dawał możliwość głosowania korespondencyjnego tylko osobom objętym kwarantanną i tym, które ukończyły 65. rok życia) wystąpił na początku tygodnia szef współrządzącego z PiS-em Porozumienia, wicepremier Jarosław Gowin.

“Jest rzeczą bezdyskusyjną, że wybory mogą się odbyć tylko w takich warunkach i w takim terminie, gdy w ich wyniku nie będzie zagrożone zdrowie i życie ani jednego Polaka” – podtrzymuje swoje stanowisko cytowany w mediach Gowin. I to mimo, że prezes PiS miał dać mu wybór: albo on i jego partia poprze pomysł pocztowych wyborów w maju, albo on sam i jego ministrowie zostaną wyrzuceni z rządu Mateusza Morawieckiego. 

Testy na koronawirusa na milion mieszkańców – jak Polska wypada na tle Europy i nie tylko? Zestawienie

Testy na koronawirusa na milion mieszkańców – jak Polska wypada na tle Europy i nie tylko?

Według nieoficjalnych informacji, na które powołują się media, lider Porozumienia miał już uprzedzić polityków swojej partii, że muszą się liczyć z utratą swoich stanowisk. Uzasadniając natomiast swoją zapowiedź weta wobec wyborów w maju argumentował, że to wybór „między życiem a śmiercią”. Tę decyzję Gowin miał konsultować z lekarzami, ekspertami, a nawet biskupami.

Porozumienie, które jest podobno w tej kwestii głęboko podzielone, ma w rządzie, obok stanowiska wicepremiera, tylko jednego ministra: szefową resortu rozwoju Jadwigę Emilewicz. Ma też kilku wiceministrów: Wojciecha Maksymowicza (w resorcie nauki), Iwonę Michałek (resort rodziny), Kamila Bortniczuka (resort funduszy i polityki regionalnej), Marcina Ociepę (MON), Andrzeja Gut-Mostowego i Wojciecha Murdzka (obaj w ministerstwie rozwoju Jadwigi Emilewicz).

Na pytanie o to, jak jak posłowie Porozumienia będą dziś głosować nad najnowszą propozycją PiS ws. zmian w Kodeksie wyborczym Gowin powtórzył, że decyzja w tej sprawie zapadnie “tuż przed głosowaniem”. Gdyby jednak wszystkich 18 posłów tego ugrupowania głosowało przeciw, to Zjednoczona Prawica straciłby sejmową większość. Media podają jednak – znów powołując się na nieoficjalne informacje – że PiS usilnie stara się przeciągnąć do siebie posłów zarówno z Porozumienia, jak i z Konfederacji, żeby zachować większość w parlamencie.

Koronawirus i nowe zarządzenia w Polsce: Co wolno, a czego nie?

Polski rząd wprowadził nowe ograniczenia, które mają zwiększyć dystans społeczny i pomóc w walce z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2.

Ziobro: Solidarna Polska solidarnie z prezesem PiS

Jednak drugi koalicjant PiS w rządzie – Solidarna Polska – lojalnie opowiada się za utrzymaniem konstytucyjnej daty wyborów prezydenckich i przeprowadzeniem głosowania droga pocztową. “Lepiej jest wybory przeprowadzić korespondencyjnie 10 maja niż w apogeum pandemii. W sprawie majowych wyborów prezydenckich i głosowania korespondencyjnego wraz z Solidarną

Polską stoimy po stronie Jarosława Kaczyńskiego i wspieramy go w tej kwestii’ – zapewnił szef tej partii, minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro na twitterze przywołując swoją wypowiedź dla Super Expressu.

Sasin zapewnia o współpracy z Gowinem w przygotowaniach do wyborów

„Wspólnie z Jarosławem Gowinem ciężko pracujemy, by Polska jak najlżej przeszła przez czas walki z koronawirusem, a Polacy mogli bezpiecznie głosować” – napisał tymczasem wczoraj na twitterze wicepremier Sasin. Przepraszał przy tym szefa Porozumienia za to, że “w ogromie zadań spekulacje medialne wziął za wypowiedź wicepremiera, która – nie miała miejsca”. Wcześniej tego dnia w RMF FM Sasin poinformował bowiem, że słyszał, iż Gowin zapowiadał swoje wyjście z rządu, jeśli PiS będzie dążyło do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w konstytucyjnym terminie.

Wicepremier, minister aktywów państwowych zapewniał także w RMF FM, że nie ma możliwości przesunięcia wyborów. “Nie można wprowadzić stanu wyjątkowego, tylko po to, żeby przesunąć wybory – nie ma takiej możliwości” – oświadczył podkreślając, że wprowadzone obostrzenia, które są zgodne z ustawą o zwalczaniu epidemii, “są całkowicie wystarczające”. “Czy my mamy odwoływać wybory, bo opozycja chce je bojkotować? To jest absurdalne. Mamy rozmontować demokrację, bo opozycji nie idzie w kampanii?” – pytał w czwartek rano Sasin.

Nocna zmiana kodeksu wyborczego bez żadnego trybu

W środku nocy, poza wszelkim trybem, posłowie PiS zmienili kodeks wyborczy. W czasie sejmowych głosowań nad rządowym projektem tarczy kryzysowej dla polskiej gospodarki przegłosowali wprowadzone tam poprawki ws. głosowania w wyborach w czasie epidemii np. koronawirusa. Oburzona opozycja była bezradna.

Sondaż: Polacy nie chcą wyborów w maju

Z ostatniego sondażu Neurohm i BradConsulting dla Onetu wynika tymczasem, że aż 79 proc. badanych zdecydowanie opowiada się za przełożeniem wyborów prezydenckich na później (wraz z mniej pewnymi swego zdania, jest to 91 proc.).

Jeśli jednak miałyby się odbyć 10 maja, to na pewno do urn zamierza iść najwyżej dziewięć procent (z mniej pewnymi swego udziału w majowym głosowaniu byłoby to 11 proc.). Z opublikowanego wczoraj badania „COVID-19 Fever” wynika ponadto, że na pewno nie chce w tym terminie głosować 81 proc. pytanych, a raczej nie – prawie jedna czwarta (24 proc.).

Koronawirus: Ile osób może zabić pandemia?

Brytyjscy naukowcy oszacowali ile osób może do końca bieżącego roku zabić na całym świecie koronawirus SARS-CoV-2.