Komisja PE za uruchomieniem “opcji atomowej” wobec Polski

głosowanie LIBE wspierające KE ws. art. 7 wobec Polski, źródło Twitter PE

głosowanie LIBE wspierające KE ws. art. 7 wobec Polski, źródło Twitter PE

Komisja PE za uruchomieniem “opcji atomowej” wobec Polski. Komisja wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego opowiedziała się wczoraj (29 stycznia) za tym, by Komisja Europejska uruchomiła wobec Polski art. 7 traktatu o UE. Prezes PiS Jarosław Kaczyński uspokaja: w najgorszym razie czekają nasz kraj “jakieś utrudnienia, niedogodności”.

 

W poniedziałkowym głosowaniu za rezolucją uruchamiającą wobec Polski art. 7 było 33 europosłów, a 9 – przeciw. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Tuż przed głosowaniem europoseł Marek Jurek zgłosił wniosek formalny, w którym domagał się zaniechania głosowania i wycofania rezolucji, żeby w ten sposób umożliwić konsultacje w gronie koordynatorów grup politycznych komisji.

“Chcę wyrazić przekonanie, że jest to naprawdę niepotrzebne dzielenie Europy. Jeżeli już padł ten wniosek Komisji Europejskiej, który uważam za głęboko niefortunny, to i tak będzie miał swój formalny bieg proceduralny” – powiedział europoseł.

Przyjęta wczoraj rezolucja zostanie poddana pod głosowanie na jednej z sesji plenarnych PE.

Kara za naruszanie europejskich wartości

Parlament Europejski przygotował rezolucję wspierającą decyzję KE o uruchomieniu artykułu 7, ponieważ – jak argumentuje – „państwa UE powinny szybko zająć stanowisko w sprawie ryzyka poważnego sprzeniewierzenia się przez Polskę wartościom Unii Europejskiej”.

Według komunikatu służb prasowych PE, Komisja  LIBE wzywa również Radę UE do „podjęcia szybkich działań zgodnie z postanowieniami zawartymi w art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej” oraz wzywa Komisję Europejską i Radę UE „do pełnego i regularnego informowania Parlamentu o poczynionych postępach i działaniach podejmowanych na każdym etapie procedury”.

O uruchomienie wobec Polski tzw. opcji atomowej Komisja Europejska zwróciła się do państw członkowskich UE w grudniu zeszłego roku. Dała jednocześnie rządowi trzy miesiące na wprowadzenie rekomendacji ws. praworządności. Wcześniej, zaniepokojony brakiem inicjatywy ze strony Komisji PE wystąpił także z takim wnioskiem. Jednak wobec grudniowej decyzji KE wycofał się z własnej procedury, żeby nie dublować prac.

Parlament Europejski uruchamia „opcję atomową” wobec Polski

Parlament Europejski przyjął wczoraj (15 listopada) rezolucję wzywającą do stwierdzenia zagrożenia dla praworządności w Polsce i zastosowania wobec niej tzw. opcji atomowej, czyli art.7 Traktatu o UE. Głosowanie poprzedziła debata, którą zdecydowanie skrytykowali m.in. prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło.

Procedura wszczęta z art. 7 ostatecznie może skutkować nałożeniem najpoważniejszej kary, jaką dysponuje UE wobec państw członkowskich, czyli zawieszeniem prawa głosu. Dotyczy to przedstawicieli wszystkich szczebli danego państwa uczestniczących w podejmowaniu wspólnotowych decyzji (premiera, ministrów i dyplomatów).

Ponieważ art. 7 w punkcie 3 mówi, że Rada Europejska „może zdecydować o zawieszeniu niektórych praw wynikających ze stosowania Traktatów dla tego Państwa Członkowskiego, łącznie z prawem do głosowania przedstawiciela rządu tego Państwa Członkowskiego w Radzie”, to może to również oznaczać znaczące ograniczenie dopływu unijnych funduszy.

Eksperci są bowiem zdania, że sformułowanie „niektóre prawa” oznacza m.in. dostęp do pieniędzy z budżetu UE (z których Polska korzysta obecnie najwięcej). Do tego jednak konieczna jest jednomyślna decyzja Rady Europejskiej. Tymczasem Węgry wielokrotnie zapewniały, że jeśli dojdzie do takiej sytuacji nie zgodzą się na karanie Polski.

Węgry staną po stronie Polski przeciw UE

W sporze z UE Węgry staną po stronie Polski – zapewnił wczoraj (3 stycznia) szef węgierskiego rządu Viktor Orban. Takie oświadczenie złożył jednak dopiero w wieczornym wywiadzie dla TVP Info. Wcześniej tego dnia, w Budapeszcie pytanie o to, jak Budapeszt zachowa się w razie głosowania RE ws. sankcji dla Polski w ramach art. 7 w ogóle nie padło.

Żeby załagodzić sytuację na początku stycznia do Brukseli przyleciał premier Mateusz Morawiecki, gdzie rozmawiał z szefem KE Jean-Claude’em Junckerem. Umówili się wtedy na kolejne spotkanie, by – jak napisali we wspólnym oświadczeniu – kontynuować dyskusję, która ma “przynieść postępy do końca lutego”.

Spotkanie Juncker-Morawiecki: Miła atmosfera, przełomu brak

Premier Mateusz Morawiecki spotkał się wczoraj (9 stycznia) późnym wieczorem w Brukseli z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claudem Junckerem. Rozmowa dotyczyła kwestii praworządności w Polsce i forsowanej przez PiS reformy sądownictwa, a także relacji na linii Warszawa – Bruksela, unijnej polityki …

Prezes PiS uspokaja

Tymczasem Jarosław Kaczyński uważa, że „w czarnym scenariuszu” Polsce ze strony UE  grożą jedynie “jakieś utrudnienia, niedogodności”. Jednak jego zdaniem równie, lub nawet bardziej prawdopodobny jest „scenariusz optymistyczny, wedle którego faktycznie nic nam nie grozi”.

„Jeśli ktoś wchodzi w nowe towarzystwo, w którym wszyscy są już ze sobą dogadani i podzieleni wpływami, to musi napotkać opór. Tak jest w zwyczajnym życiu, tak jest w polityce międzynarodowej” – tłumaczył prezes PiS w wywiadzie dla tygodnika „Gazeta Polska”.

Kaczyński przywołuje również opinie ekspertów, z których jedni twierdzą, że Unia wobec Polski poszła za daleko i teraz będzie się wycofywała, a inni – że Warszawa nie ma co na to liczyć. “Tak czy inaczej my musimy bronić naszej suwerenności, naszej godności, ale przede wszystkim naszych interesów. Szczególnie tych związanych z rozwojem gospodarczym naszego kraju” – podkreślił lider partii rządzącej.

Zwrócił także uwagę, że żaden “ośrodek zewnętrzny” nie pomoże Polsce wyjść ”z ekonomicznych peryferii Europy”. „Jeśli chcemy osiągnąć sukces i wejść do centrum UE, mieć porównywalny PKB z Niemcami, to musimy zdawać sobie sprawę z tego, że inni będą nas w tym blokowali” – ostrzegł Jarosław Kaczyński.