Kolumbia: Indianie obalili pomnik konkwistadora. Dyskusja o kolonializmie przenosi się do Ameryki Południowej

Obalony pomnik Sebastiána de Belalcázara, źródło: Twitter/Franco Pues (@Francopuess)

Obalony pomnik Sebastiána de Belalcázara, źródło: Twitter/Franco Pues (@Francopuess)

W położonym na południowym-zachodzie Kolumbii mieście Popayán Indianie z plemienia Misak obalili pomnik założyciela miasta – hiszpańskiego konkwistadora Sebastiána de Belalcázara. Był to protest przeciw dawnej przemocy Europejczyków wobec tubylczej ludności.

 

Statua przedstawiała Sebastiána de Belalcázara w zbroi i na koniu. Postawiły ją w 1936 miejskie władze. De Belalcázar był bowiem w XVI w. założycielem liczącego dziś 260 tys. mieszkańców Popayán, które jest stolicą departamentu Cauca.

Konkwistador do swojej śmierci w 1551 r. był także gubernatorem całej doliny rzeki Cauca. Wcześniej dał się zaś poznać jako jeden z najważniejszych poruczników słynnego Francisco Pizarro, czyli pogromcy imperium Inków i zdobywcy dzisiejszego Peru.

De Belalcázar zasłynął także jako człowiek bezlitosny wobec rdzennej ludności. Był organizatorem przynajmniej kilku wypraw (na terenach dzisiejszych Kolumbii i Ekwadoru), które miały głównie łupieżczy charakter.

Pod koniec życia został nawet przez hiszpańskiego króla skazany na śmierć, ale nie za zbrodnie na Indianach, lecz za bratobójcze walki między konkwistadorami i zabicie gubernatora sąsiedniej prowincji. Ponieważ wyrok wydano zaocznie, Belalcázar zmarł z przyczyn naturalnych w Ameryce Południowej, do końca życia próbując się odwołać od skazującego go wyroku.

Belalcázar „skazany” za zbrodnie

Indianie Misak obalili pomnik konkwistadora w Popayán. W ten sposób chcieli się sprzeciwić „pięciu wiekom ludobójstwa i niewolnictwa”. „Siłą ludu udało nam się obalić ten pomnik. To był symboliczny akt odrzucenia eksterminacji narodów” – powiedziała jedna z uczestniczek tej akcji Diana Jembuel.

Jak dodała, De Belalcázar „był jedną z osób najbardziej odpowiedzialnych za niewolę oraz eksterminację rdzennej ludności oraz afrykańskich niewolników w tym regionie”. I przypomniała, że miasto Popayán Hiszpanie zbudowali na terenach odebranych plemionom Misak, Pijao oraz Nasa. Członkowie tych dwóch ostatnich plemion także uczestniczyli w obalaniu pomnika konkwistadora.

Wydarzenie to ostro skrytykował burmistrz Popayán Víctor Libardo Ramírez Fajardo. Nazwał je  „aktem brutalności wobec wielokulturowości miasta”. „To oczywiście ważne, aby dyskutować o historii i różnicach kulturowych, staram się zapewniać do tego przestrzeń, ale nie mogę się zgodzić na to, aby swoje zdanei wyrażać poprzez przemoc i wandalizm” – stwierdził. I zapewnił, że pomnik zostanie odrestaurowany i wróci na swoje miejsce.

Indian Misak wzburza jednak nie tylko sama postać De Belalcázara, ale również miejsce, w którym postawiono w Popayán jego pomnik. Chodzi o wzgórze Morro del Tulcán, które dla rdzennej ludności jest świętym miejscem. Zanim w te okolice przybyli Hiszpanie, stała tam indiańska świątynia. Są tam też pochowani przodkowie Misaków.

Indianie tłumaczą też, że nie obalili figury tak po prostu, ale wcześniej przeprowadzili symboliczny sąd nad De Belalcázarem, w którym uznano go za winnego ludobójstwa, niewolnictwa, tortur, gwałtów oraz kradzieży ziemi. Symbolicznym wyrokiem miało być właśnie obalenie jego pomnika.

Barbados chce być republiką. Elżbieta II przestanie być głową tego karaibskiego państwa?

Władze Barbadosu poinformowały, że chcą przekształcenia swojego kraju w republikę. A to oznaczałoby, że brytyjska królowa Elżbieta II zostałaby pozbawiona funkcji głowy tego karaibskiego kraju.

Indianie czują się w Kolumbii dyskryminowani

Jak opowiadali Misakowie, De Belalcázar wobec ich przodków oraz przedstawicieli innych plemion wykazywał się szczególnym okrucieństwem. Hiszpański założyciel Popayán (a także wielu innych miast w Kolumbii i Ekwadorze, w tym tak dużych dziś jak kolumbijskie Cali czy ekwadorska stolica Quito) nakazywał wbijanie ludzi na pale czy rzucanie ich żywcem na pożarcie psom.

Indianie stanowią większość mieszkańców departamentu Cauca. Mimo to są słabo reprezentowani w regionalnych czy miejskich władzach. Zwracają też uwagę, że często spotykają się z dyskryminacją oraz są lekceważeni przez kolumbijskie władze centralne.

Rdzenna ludność wciąż walczy o odzyskanie ziemi przodków, ale często ściera się przy tym z gangami narkotykowymi czy prawicowymi grupami militarnymi. I ponosi tego krwawe konsekwencje.

Mimo, że w 2016 r. zakończono wieloletnią wojnę domową między rządem a lewicową partyzantką FARC, wielu Indian wciąż alarmuje, że paramilitarne grupy napadają na ich wioski i rabują skromny dobytek. Dlatego zdecydowali się zwrócić na siebie uwagę świata właśnie przez obalenie pomnika.

Takie działania miały ostatnio miejsce m.in. w USA czy Wielkiej Brytanii, gdzie manifestanci spod znaku ruchu Black Lives Matter obalili pomniki osób związanych z anglosaską kolonialną ekspansją. W USA padały także pomniki Konfederatów z czasów wojny secesyjnej czy nawet odkrywcy Ameryki Krzysztofa Kolumba.

Belgia: Król przeprasza Kongo za okres kolonialny. Nie wspomina Leopolda II

Belgijski król Filip I Koburg wyraził głęboki żal z powodu przemocy jakiej Belgowie dopuścili się w Kongo w czasach kolonialnych. Napisał to w liście do kongijskiego prezydenta z okazji 60. rocznicy niepodległości Demokratycznej Republiki Konga.

Konkwista de facto ludobójstwem

Szacuje się, że kolonialna ekspansja Europejczyków w obu Amerykach mogła być jednym z największych ludobójstw w historii ludzkości. Przed dotarciem tam Kolumba na obu kontynentach żyło około 80 mln ludzi. Zaledwie nieco ponad półwieku później aż 70 mln z nich zmarło.

Zdecydowaną większość zabiły przywleczone przez Europejczyków choroby zakaźne, takie jak odra czy ospa, ale miliony Indian zmarły też z powodu niewolniczej pracy w kopalniach czy na plantacjach. Część z nich też zwyczajnie wyrżnięto w walkach lub dla zwykłej rozrywki konkwistadorów. Uznanych na pogan Indian wielu europejskich najeźdźców uważało bowiem nawet za niewartych chrystianizacji.

Historycy podkreślają też, że wysoka śmiertelność z powodu zawleczonych przez Europejczyków do Ameryk chorób wynikła nie tylko z braku wykształconej na nie u rdzennej ludności odporności, ale również z tego, że byli oni wygłodzeni i zabiedzeni.

Konkwistadorzy zniszczyli bowiem wiele tradycyjnych społeczności rolniczych, a z Indian zrobili albo żołnierzy, albo robotników na plantacjach i w kopalniach. A to wszystko wywołało niedobory żywności i głód wśród rdzennych mieszkańców Ameryki.